var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: LUKASZ LASKOWSKI / PRESSFOCUS

Bramkarz podróżnik, legenda Legii i były piłkarz Juventusu - najlepsza XI Korony minionej dekady

Autor: Marcin Łopienski
2020-03-25 19:20:27

Co to byłaby za drużyna, gdyby wyróżnieni przez nas zawodnicy mogli zagrać w jednym zespole. Kiedy aktualnie ligowy byt Korony stoi pod wielkim znakiem zapytania, ci piłkarze biliby się o mistrzostwo. W końcu jeśli ma się w jednym teamie legenda Legii Warszawa, byłego reprezentanta Polski i gracza z wielkim Juventusem w CV, to nie może być inaczej.

Przypominamy, że bierzemy pod uwagę piłkarzy od sezonu 2010/11!

BRAMKARZ:

MILAN BORJAN

Wygasająca z końcem 2016 roku umowa Zbigniewa Małkowskiego z Koroną zmusiła kielecki klub do rozpoczęcia poszukiwań nowego golkipera. Brak szans na regularną grę w Łudogorcu Razgrad sprawił, że Milan Borjan przystał na ofertę wypożyczenia do drużyny prowadzonej przez Macieja Bartoszka. Sprowadzenie do siebie tego bramkarza można było uznać za spory sukces władz żółto-czerwonych, bowiem rzadko do Ekstraklasy trafiają zawodnicy z podobnym doświadczeniem.

Kanadyjski piłkarz pochodzenia serbskiego szybko zjednał sobie sympatyków klubu, niemal od pierwszego występu prezentując wysoką formę, a do tego pokazując swoją sporą charyzmę oraz żywiołowość. Borjan był pewnym punktem Korony, której w dużym stopniu pomógł w awansie do grupy mistrzowskiej. I aż szkoda, że nie udało się go zatrzymać w Kielcach, ale pomimo prób klubu, na przeszkodzie stanęły kwestie finansowe. Piłkarzem interesowały się jednak inne polskie zespoły, takie jak Pogoń Szczecin czy Zagłębie Lubin, ale ostatecznie 31-latek wylądował w Crvenie zvezdzie. Tam zagościł na dłużej, stając się liderem drużyny, dwukrotnie grającej w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

OBROŃCY:

PAWEŁ GOLAŃSKI

Prawy obrońca pożegnał się z kieleckim zespołem latem 2015 roku, gdy ówczesnemu kapitanowi drużyny wygasł kontrakt. Były reprezentant Polski opuścił Koronę po pięciu latach gry, gdy w związku z fatalną sytuacją finansową klubu otrzymał propozycję nowej umowy, ale na znacznie gorszych warunkach. A szkoda, bo wychowanek ŁKS-u był liderem drużyny, rozegrał w jej barwach 178 spotkań, w których strzelił 11 goli i zanotował 31 asyst. Był wówczas twarzą zespołu z Kielc, a także ostatnim reprezentantem Polski, który na co dzień przywdziewał żółto-czerwone barwy.

ADNAN KOVACEVIĆ

Na polskie boiska Bośniak trafił w lipcu 2017 roku i od tamtego czasu sukcesywnie budował swoją pozycję w Koronie. Dzięki udanym występom w obecnym sezonie udało mu się trzykrotnie zagrać w swojej reprezentacji, w której przez długi okres był po prostu pomijany. Ale w Ekstraklasie robił to, co do niego należy. Prezentuje wysoką i równą formę, w ostatnich latach pełnił rolę lidera zespołu, a nawet wyręczał napastników w strzelaniu goli. Kiedy był w dobrej dyspozycji, innym grało się łatwiej.

Nie można było tego nie zauważyć, dlatego żadną niespodzianką było przekazanie opaski kapitańskiej Kovaceviciowi po odejściu Bartosza Rymaniaka. Wpływ na drużynę został doceniony, a do transferu do zagranicznego klubu Adnan przymierzany był od kilku okienek. Teraz jest pewne, że to ostatnie miesiące Bośniaka w klubie – nie zdecydował się przedłużyć kontraktu, ale pragnął pomóc Koronie w jej utrzymaniu w Ekstraklasie. Jaki nie byłby finisz obecnego sezonu, pewne jest, że kielczanie nie raz za Bośniakiem zatęsknią.

 

 

PAVOL STANO

Kilka lat temu w jednym z rozmów w „Przeglądzie Sportowym”, Słowak chwalił się, że grał na niemal wszystkich pozycjach. Dwa razy zdarzyło się nawet, że musiał stać pomiędzy słupkami. Środek obrony był jednak miejscem, w którym czuł się najlepiej, wpisując się w historię Korony Kielce i zostając ulubieńcem miejscowych kibiców.

Czy można było jednak tego oczekiwać? Zawodnik przecież podpisał kontrakt z żółto-czerwonymi w wieku 32 lat, po tym jak rozwiązał umowę z Jagiellonią Białystok. W latach 2010-2014 rozegrał jednak ponad 130 meczów w nowym zespole. Buty na kołku zawiesił trzy lata później, a obecnie samodzielnie prowadzi pierwszą drużynę MSK Ziliny.

TOMASZ LISOWSKI

Pavol Stano formację defensywną tworzył razem z Tomaszem Lisowskim, który do Korony trafił wiosną 2011 roku. Obrońca znany był z przywiązania do Leszka Ojrzyńskiego, byłego trenera złocisto-krwistych. Jak przekonywał były piłkarz w jednym z wywiadów, za tym szkoleniowcem „pójdzie w ogień”. Lisowski w okresie jego pracy grał regularnie i nie musiał obawiać się o utratę miejsca w podstawowym składzie. W tym czasie udało mu się zdobyć chyba najładniejszą bramkę w swojej karierze.

Gdy Ojrzyński opuścił Kielce, zaczęły się schody dla obrońcy, który zadowolić się musiał jedynie dziewięcioma występami, podczas gdy Jose Rojo Martin Pacheta regularnie stawiał na Kamila Sylwestrzaka. Gdyby tego było mało, w czerwcu 2014 roku Lisowski z powodu zbyt wysokiego kontraktu odszedł z Korony. Spróbował swoich sił w Pogoni, ale skończyło się na raptem dwóch spotkaniach w jej barwach w Ekstraklasie.

POMOCNICY:

GORAN CVIJANOVIĆ

W Arce Gdynia mu nie wyszło, ale to po bardzo dobrym sezonie w Koronie Kielce trafił do ówczesnego zespołu Zbigniewa Smółki, a my pisaliśmy o tym transferze jako o jednym z ciekawszych ruchów w letnim okienku transferowym roku 2018. Słoweniec bowiem był idealnym przykładem nowoczesnego rozgrywającego, który nie tylko dorzuci koledze piłkę, ale sam również dobrze odnajduje się w polu karnym przeciwnika. Pomocnik potwierdził to w Kielcach, gdzie w sezonie 2018/19 zdobył dziewięć bramek i zanotował dwie asysty. 

Każdemu zawodnikowi Korony życzymy takiego wejścia do drużyny, a już szczególnie Petteriemu Forsellowi.

ALEKSANDAR VUKOVIĆ

39-letni Aleksandar Vuković Koronę reprezentował w latach 2009-2013. W kieleckiej drużynie serbski pomocnik rozegrał 76 meczów w ekstraklasie, strzelając w nich siedem goli. W żółto-czerwonych barwach zakończył swoją piłkarską karierę.

- Nazwisko ma się tylko jedno. Nie interesuje mnie gra poniżej pewnego poziomu – powiedział po odłożeniu butów na kołku. Niewielu było zawodników, którzy dawaliby tyle Koronie w środku pola, co serbski były pomocnik, a obecnie szkoleniowiec Legii Warszawa. Wspólnie z Vlastimirem Jovanoviciem tworzyli idealny duet środkowych pomocników. Obydwaj lubili grać na granicy przepisów, ale jak można było pokazać trochę efektownej piłki, to obydwaj nie chowali się za kolegami, ale grali pierwsze skrzypce. Przykładem niech będzie bramka z Wisłą Kraków. Korona za czasów Leszka Ojrzyńskiego była zespołem trudnym do pokonania głównie dzięki tej dwójce. 

OLIVIER KAPO

Francuz pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej był jedną z głównych postaci Korony za kadencji trenera Ryszarda Tarasiewicza. Podczas swej rocznej przygody w Kielcach, Kapo zdobył siedem bramek i zanotował pięć asyst, w sporym stopniu przyczyniając się do  utrzymania zespołu w Ekstraklasie. Kilka lat wstecz strzelał gole dla takich drużyn jak Juventus, Monaco, Wigan, Birmingham czy Auxerre, dlatego sprowadzenie piłkarza z takim CV mogło wówczas zadziwić niejednego kibica. Niepotrzebna mu jednak była aklimatyzacja, bowiem od samego początku wyróżniał się na polskich boiskach i widać było, że kiedyś ten facet był kimś. Szkoda tylko, że pamiętamy go bardziej z przebłysków, aniżeli równej formy w całym sezonie. Pomimo tego, jego miejsce w tej jedenastce jest niepodważalne.

VLASTIMIR JOVANOVIĆ

Wierny żołnierz Leszka Ojrzyńskiego, a później Pachety, Marcina Brosza i Ryszarda Tarasiewicza. Nie będzie chyba przesadą, jeśli napiszemy, że Korona może sobie pluć w brodę, że nie zatrzymała Bośniaka latem 2014 roku. Jovanović nadal przecież gra w piłkę w pierwszoligowym Bruk-Becie, a taki piłkarz idealnie nadawałby się na obecne trudne czasy. Na papierze para Jovanović-Żubrowski prezentuje się okazale. 

Bośniak na początku sezonu 2014/15 dołączył do beniaminka z Niecieczy, w którym zaliczył swój najlepszy rok w Ekstraklasie. Blisko 30 meczów i cztery bramki, do tego trzy asysty. Bośniak w swojej najlepszej formie to idealny przykład typowej „ósemki”. Zawodnika, który nie odstaje w defensywie, ale jest pierwszy w ataku. Do tego mocne uderzenie z dystansu. Kibice Korony na pewno mogą tęsknić do czasów Leszka Ojrzyńskiego, kiedy Bośniak wspólnie z Aleksandarem Vukoviciem rządził w środku pola kieleckiej drużyny.

JACEK KIEŁB

Popularny „Ryba” trafił w tym roku do Kielc po raz piąty. Wcześniej reprezentował barwy Korony w latach: 2006-2010, 2013-2015 oraz 2016-2018. W przeszłości był kluczowym zawodnikiem zespołu, w którym rozegrał łącznie 201 meczów i strzelił 47 goli. I choć 32-latek   był również piłkarzem takich klubów jak Lech Poznań, Polonia Warszawa, Śląsk Wrocław czy Bruk-Bet Termalika Nieciecza, to nikt nie ma wątpliwości, że najlepiej czuje się w żółto-czerwonych barwach.

Nigdzie na dłuższą metę się nie sprawdził, ale najwyraźniej kieleckie powietrze mu służy i to tu jest w stanie rozwijać skrzydła. Co prawda, nie widzieliśmy tego w 2020 roku, ale nie dziwimy się, bowiem Kiełb dołączył do ekipy Mirosława Smyły z zaległościami w treningach, będąc jedynie zmiennikiem, wpuszczanym na boisko na kilkanaście minut. Kiedyś jednak trudno było sobie wyobrazić „Bandę świrów” bez Kiełba.

NAPASTNIK:

AIRAM CABRERA

Sezon 2015/16. Airam Cabrera trafia we wrześniu do Korony Kielce, by pomóc w utrzymaniu zespołu w Ekstraklasie. Jesień w jego wykonaniu jest przeciętna, widać, że to piłkarz z innej bajki, ale brakuje mu dobrego przygotowania fizycznego. Po przepracowaniu okresu przygotowawczego wiosną stał się jednym z najlepszych (o ile nie najlepszym) napastników w lidze. A przecież można śmiało napisać, że nie miał za bardzo z kim grać, a pomimo to notował świetne liczby. Nie oszukujmy się, możliwości w ofensywie były dosyć ograniczone, jeśli za kolegów miałeś Michała Przybyłę, Aleksandrsa Fertovsa czy Siergieja Pilipczuka.

Po sezonie chciał zostać w Polsce, ale żaden klub Ekstraklasy nie był nim zainteresowany. Już w Koronie pokazał, że jeśli obdarzy się go zaufaniem, pozwoli mu się grać w swoim stylu, to może wciągnąć tę ligę nosem. Snajper musiał pokopać trochę piłki w cypryjskim Anorthosisie oraz hiszpańskiej Extremadurze, aby trafić do Cracovii. I choć grał w Krakowie również jeden sezon, to powtórzył dobre występy z Korony.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się