var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

TURBOKOPACZ: Pod jednym względem Ekstraklasa jest do epidemii świetnie przygotowana

Autor: Turbokopacz
2020-03-26 11:20:36

Coraz więcej obaw, że przestój w Ekstraklasie wpłynie negatywnie na jej poziom sportowy. Uspokajamy: nie, nie wpłynie.

Końca tego wirusowego zagrożenia nie widać, więc wokoło coraz więcej obaw o Ekstraklasę. Przede wszystkim dwie.

1. Jak kluby wytrzymają to finansowo? 

2. Jak to wszystko wpłynie na poziom sportowy?

Pytanie nr 1 jest oczywiście bardzo słuszne. Kluby są przecież wśród tych przedsiębiorstw, które skutki epidemii odczują mocno, bo nie mogą sprzedawać swoich usług. Inna sprawa, że nikt nie kazał dawać cudakom jak Serrarens z Arki kontraktów na poziomie 50 tysięcy miesięcznie, ale dziś nie o tym. Dziś o pytaniu nr 2, na które odpowiedź jest już bardzo pozytywna.

Ile dobrych meczów naliczycie?

Najpierw krótkie zadanie. Zastanówcie się przez chwilę, ile spośród tegorocznych meczów Ekstraklasy zapadło wam w pamięć dzięki wysokiemu poziomowi?

Nam wyszło pięć spotkań. Pięć spotkań na 48 rozegranych w tym czasie. 

To 10,4%.

Pozostałe były w najlepszym razie bezbarwne. W stylu „jedna składna akcja co 10 minut”. A oczywiście trafiały się jeszcze gorsze, takie jak Korona vs ŁKS. To po tamtym widowisku Kazimierz Moskal, trener gości, powiedział, że mu wstyd.

Czyli pewnie nawet jeśli patrzycie na Ekstraklasę w bardzo wyrozumiały sposób, to więcej niż 10 dobrych meczów nie naliczyliście.

Ludzie tymczasem martwią się, jak ten przestój wpłynie na poziom sportowy Ekstraklasy. Odpowiadamy więc: nie wpłynie wcale, ponieważ nie ma na co wpływać. Poziom, na który nasza ligowa piłka rzetelnie pracuje od lat, specjalnie gorszy już raczej nie będzie. No bo co? Szymon Matuszek będzie jeszcze rzadziej celnie podawał? Michalis Manias zamiast w 20. rząd trybuny strzeli w 25.?

Tak, pod względem poziomu sportowego Ekstraklasa jest do epidemii przygotowana świetnie. Żadnych wahań tu nie będzie. Jak to mówią: chu*owo, ale stabilnie. Różnicę to mogą odczuć w poważnych ligach, gdzie mają i tempo, i technikę, i mentalność.

Czas na niestworzone historie

Chociaż oczywiście szybko znajdą się cwaniaczki, które tej epidemii zaczną używać jako wymówki. Że gdyby nie ona, to dokonaliby wielkich rzeczy. Pierwszy wziął się chyba za to Lubomir Satka z Lecha. To fragment wywiadu, jakiego udzielił Przeglądowi Sportowemu:

"A jeżeli sytuacja ułożyłaby się tak, że sezonu nie uda się dokończyć i obecna tabela miałaby być tą ostateczną?

- O takim rozwiązaniu nie chcę nawet teraz myśleć. Cały rok ciężko pracowaliśmy i mielibyśmy zakończyć rozgrywki tuż za podium?"

Sprytne. Gość widzi, że rozgrywek nie uda się dograć zgodnie z planem, więc może fantazjować, ile wlezie. No i z tych fantazji wyszło mu, że Lech w praktyce miejsce na podium ma pewne. Taki jest rozpędzony, a już wcześniej „ciężko pracował”.

Tak ciężko, że w tabeli tej słabiutkiej ligi jest piąty. Taka Cracovia przegrała cztery mecze z rzędu, a i tak jest wyżej.

Przygotujcie się więc na mnóstwo niestworzonych historii. W najbliższych tygodniach może się okazać, że:

- Cecarić i Pucko rozwaliliby każdą defensywę, no ale wirus

- Jakub Tosik zacząłby grać w piłkę, no ale wirus

- Filip Marković już czuł w krzyżu, że przypominałby młodego Ronaldinho, no ale wirus.

***

OK, a teraz najważniejsze: pamiętajcie, że im bardziej będziemy się stosować do zasad tej kwarantanny, tym szybciej znów będziemy oglądać popisy Pucki i Tosika.

Zachęciliśmy Was?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się