var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Piotr Matusewicz / PressFocus

Polski Harvey Dent. Co zapamiętamy z pobytu Sławomira Peszki w Lechii Gdańsk?

Autor: Maciej Kanczak
2020-03-26 16:00:58

Harvey Dent, znany również jako „Dwie Twarze”, był jednym z głównych antagonistów Batmana. Najpierw perspektywiczny prokurator okręgowy, zaś po oblaniu twarzy kwasem w czasie jednego z procesów główny złoczyńca Gotham. Podobnie było ze Sławomirem Peszką, który w czasie prawie pięciu lat spędzonych w Gdańsku, także miał podwójne oblicze. Brutal i kolekcjoner kartek, którego nie wyparzony język zwykle prowadził na futbolowe manowce. Gdy się jednak zmobilizował, potrafił w biało-zielonych barwach nawiązać do znakomitych występów z okresu gry w Lechu Poznań.

1. „Ulubieniec” von Hessena

Debiutancki sezon Peszki w biało-zielonych barwach możemy podzielić na dwa okresy. Pierwszy, naprawdę słaby, gdy Lechistami dowodził Thomas von Hessen i nie szczędził mu słów krytyki. - Cały zespół jest odpowiedzialny za grę defensywną. Jeśli Peszko śpi przy straconych golach, to taka postawa tak właśnie musi się kończyć. Gdzie on był myślami? Chyba na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Od takiego zawodnika zawsze będę wymagał więcej. Jeśli nie zmieni swojej gry, będę wystawiał w jego miejsce młodych zawodników. W meczu z Ruchem popełnił zbyt wiele błędów - przejechał się Niemiec po podopiecznym.

Dopiero gdy w styczniu w Gdańsku pojawił się Piotr Nowak, poprawiła się gra, zarówno Lechii, jak i samego Peszki. - Od turnieju Amber Cup, gdzie spotkaliśmy się z Piotrem Nowakiem, zaczęła się normalna współpraca na linii trener-drużyna. Poprzedni trener był czasami arogancki tak wobec mnie jak i reszty zespołu. Przekładało się to też od razu na wyniki. Nie mogły być one dobre, skoro przy ustalaniu składu pomijał: Wawrzyniaka, Milę, Krasicia, Chrapka czy mnie - stwierdził Peszko w rozmowie z trójmiasto.pl. Zasadniczo jednak jego indywidualny bilans w sezonie 2015/2016 na kolana nie rzucał - dwa gole i trzy asysty. Jakby to powiedziała młodzież - tyłka nie urywa. Mimo to, Adam Nawałka zdecydował się zabrać pomocnika Lechii na EURO 2016.

2. Sławek kolekcjoner

Sezon 2016/2017 to już jednak prawdziwy popis Peszki. Trzy gole i aż dziesięć asyst to dorobek budzący podziw i uznanie. Lepsi od „Peszkina” w liczbie ostatnich podań byli tylko Vassiljev z Jagiellonii (13 asyst) i Odjidja-Ofoe z Legii (12).

Peszko z tamtego okresu to jednak nie tylko gole i masa asyst. To także nagminnie łapane żółte i czerwone kartki. Łącznie „Peszkin” aż 11 razy oglądał żółty kartonik, dwukrotnie również wylatywał z boiska. Pierwszy raz w rywalizacji z Lechem Poznań. Poznańska publika używała sobie na nim ile wlezie. Gdański pomocnik nie wytrzymał w 77. minucie, kiedy to z łokcia potraktował Tomasza Kędziorę. Nie zamierzał jednak posypać głowy popiołem za swoje zachowanie - Nie będę przepraszał Kędziory! On jest pozbawiony respektu do starszych kolegów - powiedział w rozmowie z portalem polsatsport.pl.

Drugą „czerwień” „Peszkin” dostał w kulminacyjnym momencie sezonu. Tabela tak się ułożyła, że przed 37 serią spotkań aż cztery zespoły miały jeszcze szansę na mistrzostwo Polski i co ciekawe, na finiszu rozgrywek mierzyły się między sobą. W Warszawie Legia gościła Lechię, zaś w Białymstoku Jagiellonia podejmowała Lecha. Biało-zielonym jednak w stolicy wyraźnie nie szło, z kolei na Podlasiu, „Kolejorz” już do przerwy prowadził 2:0. Co zrobił Peszko, aby ożywić swoich kolegów? W 68. minucie wyciął w pień Vadisa, za co oczywiście został w trybie natychmiastowym odesłany do szatni. 

- To co zrobił Sławek w Warszawie... trudno nawet nazwać wślizgiem. To było przerwanie akcji wyprostowaną nogą i nie w tę stronę, co trzeba. Miał szczęście, że Vadis nie spadł mu na nogę. Złamanie więzadła krzyżowego murowane. Niech się Peszko cieszy, że nic mu się nie stało. Mógł zrobić krzywdę sobie i rywalowi - ganił młodszego kolegę na łamach „Przeglądu Sportowego”, były Lechista Jacek Grembocki. Osłabieni gdańszczanie zdołali bezbramkowy remis utrzymać do końca. Jako że przy ul. Słonecznej Jaga w ostatnim kwadransie doprowadziła do wyrównania, mistrzem znów została Legia, zaś podium uzupełnili białostoczanie i poznaniacy. Piłkarze z Gdańska znów zaś zostali z niczym…

3. Nocne Polaków rozmowy

W kampanii 2017/2018 Peszko zaliczył jeden spektakularny występ. Nie miał on jednak miejsca na boisku, a na antenie radia Weszło FM, które w lutym 2018 zaczynało nadawanie. Było kilka godzin po inaugurującym rundę rewanżową starciu z Wisłą Kraków (1:1), kiedy dziennikarze zadzwonili do „Peszkina”. Ten będąc kompletnie pijanym, nie wiedział co się dzieje, ani z kim rozmawia.

- Nie przerywaj mi, jak polewam k…. - to najsłynniejszy cytat z tej rozmowy. W Gdańsku wybuchła afera, bo Lechiści od początku rozgrywek niespodziewanie znajdowali się w dolnych rejonach tabeli, Peszko zaś cały czas walczył o miejsce w kadrze na mundial w Rosji. Nie był to więc odpowiedni moment na zabawy. Od razu wywiązała się również dyskusja, czy ktoś taki godzien jest nosić koszulkę z orłem na piersi. - Każdy jest człowiekiem i każdy ma swoje ciemne strony. Reprezentant kraju powinien jednak powstrzymywać się od tak nagannych zachowań - powiedział w rozmowie z natemat.pl, były selekcjoner Jacek Gmoch.

Ostatecznie Lechia utrzymała się w elicie, a Peszko otrzymał bilet do Rosji. W omawianych rozgrywkach wystąpił w 25 meczach, strzelając trzy gole i notując cztery asysty.

4. Powody banicji

Sezon 2018/2019 był historyczny dla Lechii. Gdańszczanie w wielkim stylu wywalczyli Puchar Polski, zaś w Ekstraklasie zajęli miejsce na najniższym stopniu podium, po raz pierwszy od 63 lat. I to w efektownym stylu!

Wkład Peszki w te osiągnięcia, był jednak znikomy. Ograniczył się bowiem do 30 minut w rywalizacji z Jagiellonią Białystok. W doliczonym czasie „Peszkin” zaatakował od tyłu Arvydasa Novikovasa. To cud, że nie zrobił Litwinowi żadnej krzywdy. - Czy jestem wkurzony na Sławka? Bardzo delikatnie pan to ujął. Użyłbym dużo bardziej dosadnych słów, ale na sali są kobiety - skomentował zachowanie podopiecznego na konferencji prasowej Stokowiec. Sam Peszko przyjął dziwny sobie obrony. Na swoim profilu na Instagramie napisał między innymi: „Frustracja, którą przeżywałem po fatalnych Mistrzostwach Świata oraz krytyka jaka na mnie spadła przez ostanie tygodnie, wpłynęły na mnie bardziej niż myślałem”. Dla Komisji Ligi nie było to jednak żadne wytłumaczenie - ta zdyskwalifikowała Peszkę na trzy miesiące i obciążyła karą 30 tys. złotych.

Bez niesfornego pomocnika, gdańszczanie jesienią radzili sobie znakomicie. Nikt nie czekał z niecierpliwością na jego powrót do gry, ale też i Stokowiec nie zamknął mu drzwi do pierwszego składu. Zamek do nich przekręcił sam „Peszkin”, który na jednym z treningów w końcówce października zwyzywał asystenta „Stokiego”, Macieja Kalkowskiego. Dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, Piotr Wołosik donosił na twitterze, że Peszko miał rzucić w kierunku drugiego trenera: „Gdzie Ty k… grałeś? Poje…. Ci się?”. Sam II trener miał zamiar puścić w niepamięć to wydarzenie, ale Stokowiec postanowił, że dopóki jego podopieczny nie zmieni swojego postępowania, nie będzie u niego grał. Po zakończeniu karencji, Peszko nie znalazł się w kadrze na kolejnych osiem ligowych spotkań, zaś wiosnę 2019 spędził na wypożyczeniu w Wiśle Kraków.

 

5. Odpalony, bo walczył o swoje

W 2020 roku na murawie nie pojawił się jednak choćby na minutę. Nie odwalił jednak zimą żadnego numeru, nie zapuścił się, ani nie popadł w żaden fizyczny kryzys. Klubowym władzom nie spodobało się bowiem, że upomniał się o zaległe wynagrodzenia i wespół z Augustynem, Sobiechem i Wolskim znalazł się na liście transferowej. Łączony był z wieloma klubami, najczęściej mówiło się o powrocie do Wisły Płock albo Kraków, później spekulowano o transferze do Widzewa. Ostatecznie w żadne z tych miejsc Peszko nie trafił. Nie płakał jednak z tego powodu, tylko zakasał rękawy i ciężko pracował wraz z rezerwami.

- Peszkin nigdy nie odpuszczał. Taki ma charakter, że czy gra w "dziadka" czy w meczu, zawsze daje z siebie sto procent. Jest w pełni zaangażowany tak na boisku jak i poza nim, gdzie dużo podpowiada młodszym chłopakom. Z Pomezanią zagrał 80 minut na wysokim tempie. Fizycznie wygląda bardzo dobrze - chwalił go na łamach trójmiasto.pl, trener rezerw, Dominik Czajka. Mimo to, aż do zawieszenia rozgrywek ligowych, Peszko nie dostał szansy w pierwszym zespole.

W środę z kolei, jak poinformował na twitterze, dziennikarz „Super Expressu”, Jerzy Chwałek, związek bez przyszłości Peszkina z Lechią nareszcie dobiegł końca. 44-krotny reprezentant Polski, podobnie jak Rafał Wolski, rozwiązał kontrakt z winy gdańskiego klubu. W normalnych okolicznościach, pewne już rozpoczynałby treningi z nowym pracodawcą. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się