var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Boniek: PZPN nie pożycza pieniędzy. Smolarek: Nie ma dialogu między klubami i piłkarzami. Kamiński: Celuję w powrót do kadry

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-03-27 09:35:48

Kolejny dzień, kolejne wydania prasy, kolejne dywagacje nad tym co zrobić, aby kluby nie poupadały. Ciekawe, że w całym tym dialogu pomiędzy nimi, PZPN-em, a samymi zawodnikami dochodzi do coraz większych zgrzytów. I o w tym w dużej mierze jest dzisiejsza prasa.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Festiwal (nie)gospodarności”

„Dziś na wideokonferencji spotka się zarząd PZPN. Jedną z najpilniejszych kwestii, oprócz ogłoszenia planu pomocowego, jest informacja o redukcji zarobków piłkarzy, z czego zdają sobie sprawę w klubach i chyba już też w szatniach. – Dziś to wygląda jak w biznesie. Jeżeli masz dwie firmy, gdzie jedna wpada w kłopoty finansowe i jest winna pieniądze drugiej, to są dwa rozwiązania: podejście partnerskie i dogadanie się lub trzymanie się sztywno warunków i rozpoczęcie walki. Walki nie polecam, bo nawet nie ma za bardzo jak złożyć pozwu do sądu, co najwyżej pocałuje się klamkę kancelarii. Na razie nie wiemy, jak zachowają się piłkarze – analizuje Rafał Romaniuk, współwłaściciel agencji marketingowej Arskom Group”

Więcej TUTAJ

***

„Euzebiusz Smolarek: Najpierw konkrety, potem obniżki”

„Już wcześniej wysłaliśmy do zawodników ankietę, w której mają odnieść się do kwestii renegocjacji umów. Wciąż aktualizujemy jej wyniki. Na razie za wcześnie na podsumowanie, ale z danych, które zebraliśmy, wynika, że kluby w zdecydowanej większości nie prowadzą z piłkarzami dialogu, nie informują ich o sytuacji i nie szukają wspólnego rozwiązania. Zawodnicy kontaktują się z nami i dopytują o swoje położenie. Na razie nie ma próśb o indywidualne wsparcie w negocjacjach, my zresztą chcemy działać zbiorowo, jednak na podstawie dokładnych informacji. W mediach pojawiają się przypuszczenia lub szacunki wskazujące, że kluby mogą stracić na zawieszeniu czy odwołaniu rozgrywek, na niewykonaniu umów sponsorskich. Dopóki konkretne liczby nie zostaną przedstawione, uważamy, że jednostronne, odgórne obniżanie wynagrodzeń w dowolnie przyjętej wysokości jest nieuzasadnione oraz sprzeczne z prawami piłkarzy.”

Więcej TUTAJ

***

„Marcin Kamiński: Celuję w powrót do kadry”

„Patrząc pod tym kątem, przełożenie mistrzostw Europy w pana przypadku też można chyba rozpatrywać jako okoliczność sprzyjającą? 
Nie zastanawiałem się jakoś szczególnie nad tym, czy decyzja o odroczeniu EURO w jakikolwiek sposób mi pomoże. Może tak być, że moje szanse trochę wzrosną, bo wiadomo, że kontuzja utrudniła na jakiś czas drogę do reprezentacji. Przez ostanie miesiące skupiałem się głównie na powrocie do zdrowia, ale cały czas w głowie miałem myśl, że najpierw muszę zacząć grać w klubie, a potem będę chciał też powalczyć o miejsce w kadrze, bo to jest zawsze mój cel. Jeżeli epidemii by nie było, a ligi grałyby normalnie i zacząłbym regularnie występować, to kto wie, co mogłoby się jeszcze wydarzyć. 

Miał pan w ostatnim czasie jakiś kontakt z selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem? 
Rozmawialiśmy w tym sezonie dwa razy. Dzwonił do mnie jakieś 1,5 miesiąca po tym, jak odniosłem kontuzję, żeby zapytać, jak się czuję i jak przebiega rehabilitacja oraz całkiem niedawno, w ostatnim tygodniu, bo widział, że w końcu wróciłem do kadry meczowej mojego zespołu. Potwierdził, że cały czas jestem w gronie zawodników, których on oraz jego sztab bacznie obserwują i będzie mi się nadal przyglądał w przyszłości.”

Więcej TUTAJ

***

„Bogato już było”

„Wszystko miało spływać sukcesywnie i na bieżąco regulować wydatki. Aż tu – bach i wszystko się posypało. Zysk z jednego meczu to około 6 milionów, zamknięte muzeum – brak miesięcznie ponad 1,5, zamkniętych 17 sklepów klubowych – trudne do oszacowania straty, ale rocznie sprzedaż koszulek, pamiątek i gadżetów przynosiła 63 mln zysku. Naruszone umowy, wstrzymane transze pieniędzy z telewizji i UEFA. A rachunki płacić trzeba i nie zwalniać personelu. Najwięcej oszczędności można osiągnąć na zmniejszeniu płac. W przypadku Barcelony w jej ponad miliardowym budżecie ta pozycja opiewa na 642 mln euro – 601 dla piłkarzy i trenerów, reszta dla pozostałych. Łatwo z tego wyliczyć, że przez dwa miesiące bez grania trzeba wypłacić ponad sto milionów postojowego. Może nadrobi się stratę później, ale to niepewne i będzie już po terminie gwarantowanych wypłat.”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Proces inny niż wszystkie”

„G”dyby wszystko toczyło się normalnym rytmem, do 30 marca kluby musiałyby złożyć w Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN pełną dokumentację na proces licencyjny przed sezonem 2020/21. Pandemia jednak zbiera żniwo. - To będzie proces inny niż wszystkie poprzednie - przyznaje Krzysztof Smulski, przewodniczący komisji. Największy problem może być z prognozami finansowymi. - Nie wszystko będzie można zrzucić na koronawirusa – zaznacza.”

***

„Nie doczekają się”

„Kluby najwyższego szczebla nie mają też co liczyć na jakąś finansową pomoc. Jak mówi szef PZPN, związek nie jest bankiem. Tymczasem bez szybkich działań tym klubom będzie coraz trudniej. Już da się słyszeć, że kilka z nich, trzy -cztery, ledwo zipie, wśród nich jest znajdująca się na spadkowym miejscu Arka Gdynia. Jak mówią osoby, z którymi się kontaktowaliśmy, wszyscy czekają na szybkie decyzje, najlepiej podjęte jeszcze w tym tygodniu czy na początku przyszłego. Datą graniczną dla wszystkich są zbliżające się Święta Wielkanocne, kiedy trzeba będzie piłkarzom płacić za marzec. Niektórych może być już na to nie stać…”

***

„Wojciech Cygan: Chcemy być odpowiedzialni”

„Niektórzy wyszli jednak przed szereg.
Niestety… Śląsk Wrocław chyba już zamroził pensje swoich piłkarzy. Jakieś ruchy poczyniła Wisła Kraków. My, jako Raków, też mamy propozycję, ale zaznaczę, jest to tylko propozycja do przedyskutowania. Na razie żadnych ruchów nie wykonujemy, bo chcemy być odpowiedzialni, w duchu piłkarskiej wspólnoty. 

Tak czy siak, cięcia płac piłkarzy i trenerów będą nieodzownym działaniem?
Tego raczej nie da się uniknąć. Nie wiemy jeszcze, jak długo potrwa pandemia. Kiedy właściwie wrócimy do grania, bo na razie jesteśmy w środku tego wszystkiego. Zawodnicy są na miejscu i czekają na decyzje. Wiem, że są zaniepokojeni.”

***

„Nie trwać w zawieszeniu”

„W mojej opinii nie ma możliwości, aby dokończyć ligę - uważa prezes Kłys. - Przerwaliśmy grę, kiedy w Polsce było 25 zakażeń. Teraz jest ich ponad 1000, a ta liczba będzie rosła. Oby tylko do połowy kwietnia, jak zakładają prognozy. Dlatego uważam, że powinno się jak najszybciej podjąć decyzje, które pozwolą na zakończenie rozgrywek. Ostatnią kolejką, która została w całości rozegrana, była 22. seria. Sytuacja w tabeli jest jasna, choć są różne głosy, jak postąpić. Wskazanie rozwiązania nie należy do moich kompetencji, ale najgorzej jest trwać w zawieszeniu. Przecież nie myślimy o tym, co czeka nas niebawem, ale trzeba już przygotowywać pewne rzeczy pod nowy sezon.”

***

„Decyzja będzie kolektywna”

„Żadnego z klubów nie ominą poważne konsekwencje i aby przynajmniej niektóre z nich ratować przed bankructwem, rozważa się obniżenie kontraktów piłkarzy. W przeciwieństwie jednak do innych lig, w których decyzję w tej delikatnej sprawie podejmują poszczególne kluby, Anglicy mają postanawiać kolektywnie. Telekonferencję zwołano na przyszły piątek, 3 kwietnia. Wezmą w niej udział władze ligi, przedstawiciele klubów, a także Stowarzyszenie Zawodowych Piłkarzy (PFA), czyli związek zawodowy reprezentujący prawa zawodników. Z nieoficjalnych informacji rozprzestrzenianych jednak w angielskich mediach wynika, że PFA jest gotowe pójść na daleko idące ustępstwa. Władze stowarzyszenia doskonale bowiem zdają sobie sprawę, że walka o pieniądze w obecnej sytuacji byłaby bardzo źle odebrana przez kibiców.”

***

„Koniunktura podczas pandemii”

„Jak nie ma własnej ligi, to dobra będzie i białoruska. Jeśli kibice w Europie coś o białoruskim futbolu dotąd słyszeli, to jedynie o BATE Borysów, uczestniku Ligi Mistrzów. Teraz to może się zmienić. Poziom średni, ale nie jest tak źle. Dzięki Białorusi mogą zarabiać europejscy bukmacherzy, więc chcą, żeby liga grała tam jak najdłużej. Prawa transmisji wykupiły zagraniczne stacje, na razie rosyjska i ukraińska, ale w kolejce są dalsze kraje. To nieoczekiwanie stworzyło piłkarzom grającym w Wyszejszej Lidze okazję do pokazania się szerszej widowni, wypromowania się i uzyskania lepszego angażu za granicą. W tym szaleństwie jest metoda. Dlatego mimo nacisków ze strony UEFA Białoruś trzyma się obranego kursu.”

***

„Inwestycje w dobie zagrożenia”

„Trzy miliony dla GieKSy! - gruchnęło w tym tygodniu, gdy prezydent Katowic Marcin Krupa podpisał zarządzenie, na mocy którego w stronę Bukowej popłyną kolejne środki z budżetu miasta. - Za 3 miliony można kupić 330 tysięcy maseczek. Dać każdemu mieszkańcowi Katowic po jednej i zostałoby jeszcze 50 tysięcy dla szpitali. Albo nabyć 660 tysięcy rękawiczek jednorazowych. Pieniądze w takim przypadku powinny być raczej przesuwane w budżecie na walkę z koronawirusem. Moje zdanie w temacie jest niezmienne od lat. Ze środków publicznych żadne miasto nie powinno finansować zawodowego sportu, dzięki czemu piłkarze zarabiają na tym poziomie rozgrywkowym, na jakim są Katowice, nawet 24 tysiące złotych brutto - mówi Dawid Durał, niezrzeszony katowicki radny.”

 

GAZETA WYBORCZA

„Ile zabrać piłkarzom w czasie pandemii?”

„Kapitanowie odpowiedzieli, że to za mało. Oczywiście zgadzają się na obniżki, ale kwestię o ile uzgadniają ze swoimi agentami. W najbliższych dniach mają przedstawić prezesowi swoją propozycję. To sumy o tyle istotne, że żaden klub na świecie nie wydaje na kontrakty zawodników aż tyle co Barcelona - 642 mln euro rocznie.

Ta kwota to 61 proc. budżetu klubu, rekordowego w historii sportu. Jesienią, gdy klub z Katalonii przystępował do rywalizacji, prezesi pochwalili się, że jako pierwsi złamali granicę miliarda euro. Budżet miał wynieść dokładnie 1047 mln euro. Pandemia koronawirusa sprawiła, że plany legły w gruzach.”

Więcej TUTAJ

 

RZECZPOSPOLITA

„Zbigniew Boniek: PZPN nie pożycza pieniędzy”

„Jeśli nie pożyczanie pieniędzy, to co? Słychać głosy, że kluby potrzebują uchwały PZPN pozwalającej obcinać piłkarzom pensje. Nie bardzo rozumiem, szczerze mówiąc, jaka w tym rola związku.
Pan nie rozumie, ale ja też za grosz nie rozumiem. My jako związek nie mamy żadnego wpływu na umowy prawne zawierane przez kluby – spółki akcyjne. Od wielu lat mówię o tym, jak słabe są polskie kluby, jak źle zarządzane, jak ta słabość później się objawia w europejskich pucharach. Teraz dostaliśmy od klubów propozycję uchwały, tyle że ta uchwała nie ma rąk ani nóg. Nie ma absolutnie żadnego umocowania prawnego. To tylko potwierdza moje słowa.

Kluby przysłały panu swój projekt uchwały do rozpatrzenia?
Tak, ale nie ma co o tym projekcie rozmawiać. Wie pan, jaki jest cel tych propozycji? Żeby taki prezes jeden z drugim mógł wejść do szatni i powiedzieć: „Panowie, ja nie chciałem wam nic z pensji obcinać, ale patrzcie, co zrobił Boniek. Kazał nam obciąć wam wszystkim pensje o połowę". To jest umywanie rąk i przerzucanie na mnie odpowiedzialności. A prawda jest taka, że każdy z tych prezesów i właścicieli już powinien mieć problem pensji piłkarzy rozwiązany. Fakt, że kluby się do nas zwracają z prośbą, byśmy uchwałę w tym stylu podjęli, pokazuje jedno: że w polskich klubach rządzą piłkarze, a nie prezesi. I że to ich zdanie jest najważniejsze. Gdybym ja zarządzał klubem, to problem pensji już dawno miałbym rozwiązany.

Jak?
Aby skutecznie czymś zarządzać, trzeba mieć autorytet. Porozmawiałbym z piłkarzami i postawił jasno sprawę: jeśli wciąż chcą być zawodnikami mojego klubu, muszą się pogodzić z obniżką."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się