var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

Równanie z milionem niewiadomych

Autor: Andrzej Cała
2020-03-28 17:35:42

Jedynym, co pewne w obecnej sytuacji jest to, że spośród najmniej ważnych rzeczy w życiu, piłka nożna jest najważniejsza. Szkopuł w tym, że na piłkę nożną w tej chwili wpływa milion niewiadomych.

Kolejny weekend bez piłki nożnej trwa. Nie pierwszy już, na pewno nie ostatni. No chyba że mieszkasz czytelniku na Białorusi albo w Nikaragui, ale jakoś nie widzę powodu, by ci z tego powodu gratulować. Nie skłoni mnie do tego nawet fakt grania w futbol.

Nie zmienia to zarazem faktu, że nie wierzę żadnemu kibicowi, żeby nie odczuwał już zarówno tęsknoty za piłką, jak i zwyczajnego niepokoju o to, kiedy będzie mu dane wrócić na stadion.

W tygodniu przedostał się do mediów plan Rakowa Częstochowa, na dogranie reszty sezonu po uprzednim skoszarowaniu ekip ligowych, sędziów i obsługi spotkań. Pomysł oryginalny, ciekawy, ale na pewno w tej chwili nierealny. Co więcej, obserwacja sytuacji na świecie wskazuje, że do piłki być może nie wrócimy nie tylko do wakacji, co nawet do jesieni. A nawet jeśli, to bez kibiców. Tyle że to wszystko, boisko z biegającymi zawodnikami, to na razie fatamorgana. Jesteśmy w momencie, gdy zewsząd w kontekście piłki mamy jedynie znaki zapytania.

Bardzo fajnie, że PZPN opracował plan pomocowy. Fajnie, że piłkarze w wielu klubach zrzekli się części wypłat. Bardzo niefajnie, że jak mogliśmy przeczytać ostatnio na Weszło, w jednym z ligowych klubów już zwalnia się pracowników. I nie ma się co oszukiwać, Piast nie będzie ostatnim klubem, który takie decyzje podejmie. W momencie, gdy na świecie miliony ludzi z dnia na dzień tracą pracę, nie inaczej będzie w światku piłkarskim.

Lekko abstrakcyjne wydaje się teraz wspomnienie sprzed… sześciu raptem tygodni. Wracamy w piątek z pracy, Ekstraklasa zaczęła już grać, grają wszystkie najmocniejsze ligi, nasz tradycyjny program z rozpiską meczów na cały tydzień pozwala ułożyć maniakom piłki plan kolejnych dni, w którym do woli można wybierać pomiędzy Wisłą Kraków, Liverpoolem, Realem Madryt, SPAL i Unionem Berlin. Do wyboru, do koloru. Siadasz w piątek na kanapie, odpalasz o 18 telewizor i możesz przez następnych kilkadziesiąt godzin wedle gustu i kibicowskich preferencji delektować się meczami. Ba, jak jesteś sympatykiem jakiegoś zespołu z naszej najwyższej klasy rozgrywkowej, to możesz nawet założyć ciepłe buty, szalik, czapkę i iść dopingować na żywo.

Czasem aż trudno opędzić się od wrażenia, że to wszystko jest jakimś koszmarem, z którego po prostu czas się przebudzić. Niestety, nie ma tak lekko.

Każdy tydzień bez futbolu, to tydzień bliżej do upadku jakiegoś klubu, zachwiania na dobre rozgrywek ligowych, wycofania z futbolu któregoś ze sponsorów. Każdy kolejny tydzień światowej recesji, to wizja piłki znacznie biedniejszej. 

Tyle że niewiadomych, które są znacznie ważniejsze i większe od samego futbolu, a w bezpośredni sposób na niego wpłyną, jest nikt tak naprawdę dziś nie wie ile. Kiedy wróci normalny transport lotniczy? Kiedy na nowo otwarte zostaną granice? Kiedy szpitale wrócą do normalnej przepustowości i coś takiego, jak zawodowy sport, będzie miał szansę być brany pod uwagę w łańcuszku ludzkich “fanaberii”? 

Rozbolała mnie od tego wszystkiego głowa. Nigdy nie byłem asem z matematyki. Nie podołam temu równaniu. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się