var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Łukasz Laskowski / PressFocus

Zabójcza ofensywa, która mogłaby rozbić każdą obronę – najlepsza XI Wisły Kraków minionej dekady

Autor: Łukasz Kościelniak
2020-03-29 16:00:53

Ostatnie 10 lat dla Wisły Kraków było prawdziwą huśtawką nastrojów. Z czołowego klubu naszej ligi, który zdobywał mistrzostwa Polski i grał w eliminacjach europejskich pucharów nie zostało już praktycznie nic...

Problemy finansowe i zawirowania właścicielskie spowodowały, że w pewnym momencie „Biała Gwiazda” była już blisko upadku, a minioną zimę w Ekstraklasie spędziła na ostatnim miejscu. Mimo tego na przestrzeni lat w zespole z Krakowa występowało wielu świetnych zawodników. Złożona z nich jedenastka byłaby bez wątpienia faworytem do mistrzowskiego tytułu i śmiało mogłaby powalczyć na europejskiej arenie.

BRAMKARZ:

Sergey Pareiko – warto zauważyć, że na przestrzeni 10 lat, Wisła nie doczekała się klasowego golkipera. Spośród grona bramkarzy, którzy bronili dostępu do bramki, wybieramy właśnie Estończyka. Większość osób kojarzy go z nieudanymi interwencjami w wyjazdowym meczu z APOEL-em, który kosztował Wisłę brak awansu do Ligi Mistrzów (kto wie jak potoczyłaby się przyszłość klubu, gdyby właśnie wtedy Pareiko miał swój dzień), ale trzeba przyznać, że w europejskich pucharach czy naszej Ekstraklasie spisywał się bardzo dobrze. Jego atutami była przede wszystkim chłodna głowa i dobra współpraca z defensywą. Radził też sobie w sytuacji, gdy jego pole karne zasypywał grad dośrodkowań.

W sumie w Ekstraklasie rozegrał 64 mecze, w których puścił 58 goli. 25 razy zachowywał czyste konto. Ma też bardzo duże doświadczenie reprezentacyjne – w kadrze narodowej zaliczył 65 spotkań.

OBROŃCY:

Łukasz Burliga – podobnie jak w przypadku bramkarzy, zdziwiliśmy się, że przez dekadę na pozycji prawego obrońcy nie grał żaden zawodnik z głośnym nazwiskiem. Nie znaczy to jednak, że Burliga jest tutaj wystawiony z „braku laku”.

Burliga gwarantuje przede wszystkim solidność i dobrą grę do przodu. Nie jest pierwszoplanową postacią defensywy, ale wywiązuje się ze swoich zadań. Jego atutem jest na pewno duże doświadczenie – w sumie w Ekstraklasie zaliczył 222 mecze (bilans 13 goli i 21 asyst). Co ważne, jest w Wiśle praktycznie od zawsze i w pewnym stopniu można go traktować jako wychowanka. W barwach „Białej Gwiazdy” występuje już od 10 lat, z przerwą na trzyletnią przygodę w Jagiellonii Białystok i roczne wypożyczenie do Ruchu Chorzów.

***

Marcelo - to bez wątpienia jeden z najlepszych obcokrajowców, który trafił do naszej ligi. W Wiśle grał krótko, bo jedynie przez dwa sezony. To jednak efekt jego bardzo dobrej postawy na boisku – w defensywie rządził, na dodatek był też bardzo skuteczny pod bramką przeciwnika, bo w sumie zdobył aż 10 goli. Warto dodać, że to jego najlepszy dorobek w karierze.

Już sam fakt, że przyszedł do Wisły z brazylijskiego Santosu budził duży entuzjazm. Co ciekawe, był to bezpłatny transfer. Byłemu mistrzowi Polski bardzo się to opłaciło, bo potem, za cztery miliony euro, przeniósł się do PSV Eindhoven. Potem trafił do Hannoveru 96, Besiktasu JK, a obecnie reprezentuje barwy Olympique'u Lyon.

Brazylijczyk bardzo związał się z „Białą Gwiazdą”. Jest członkiem Socios, czyli grupy, która przez comiesięczną składkę wspiera klub. Idąc śladem Jakuba Błaszczykowskiego, obiecał też powrót do Wisły w wieku 33-34 lat. Obecnie ma 32 lata, więc jeśli dotrzyma słowa to za rok lub dwa powinien ponownie zagrać w ekipie z Krakowa.

***

Arkadiusz Głowacki – jedna z legend krakowskiego klubu. W Wiśle grał przez 16,5 roku! Był kapitanem, sześciokrotnie zdobywał mistrzostwo, dwukrotnie wygrał Puchar Polski. Ma też za sobą 29 meczów w reprezentacji Polski. W duecie z Marcelo stanowił przeszkodzę praktycznie nie do przejścia. Zawodnik starej szkoły, czyli twarda, męska gra, bez odpuszczania. Nic więc dziwnego, że to właśnie Franciszek Smuda po meczu z Legią powiedział, że „nawet gdyby ktoś mu rzucił cegłę czy kamień to on nie kalkuluje tylko zagłówkuje”.

Ostatecznie karierę piłkarską zakończył 1 lipca 2018 roku w wieku 39 lat. Od tego momentu pełni funkcję dyrektora sportowego krakowskiego klubu.

***

Maciej Sadlok – jedna z kluczowych osób w obecnym składzie Wisły Kraków. Z racji na deficyt lewych obrońców w naszej reprezentacji, często mówiono o nim w kontekście kadry. Choć ostatni mecz rozegrał w niej 29 marca 2011 roku, to w sumie udało mu się zaliczyć 15 występów i jedną asystę. „Białą Gwiazdę” reprezentuje już od blisko sześciu lat. Trafił pod Wawel z Ruchu Chorzów, a wcześniej grał między innymi w Polonii Warszawa.

Sadlok przede wszystkim przydaje się w grze ofensywnej. Jest bardzo aktywny pod bramką przeciwnika, czego efektem jest pięć bramek i 18 asyst w 285 ligowych meczach. Doświadczenie w jego przypadku jest również bardzo ważne.
Lewy obrońca Wisły podkreślał swoje przywiązanie do klubu i nic dziwnego, że u kibiców ma duży szacunek. Nie uciekł w trudnej chwili z tonącego okrętu i nadal buduje swoją historię w krakowskim klubie.

POMOCNICY:

Radosław Sobolewski – obok Głowackiego, kolejna ikona krakowskiego klubu w XX wieku. Na boisku typowy człowiek od brudnej, defensywnej roboty. Idealnie pasuje do niego określenie: „ktoś musi nosić pianino, żeby inny mógł na nim grać”. Do Wisły dołączył w 2004 roku i występował w niej przez dziewięć lat. W tym czasie był między innymi kapitanem drużyny. W sumie rozegrał w niej 231 spotkań, strzelił 16 goli i zaliczył trzynaście asyst. Całkiem niezły dorobek jak na defensywnego gracza. Do tego dorzucił 32 występy (jeden gol) w reprezentacji Polski.

W pamięci kibiców zapisał się przede wszystkim jako autor bramki w wyjazdowym, rewanżowym meczu eliminacji Ligi Mistrzów z Panathinaikosem Ateny. Ostatecznie jednak to piękne uderzenie sprzed pola karnego nie przyniosło większego skutku i nie pozwoliło cieszyć się z awansu.

Po zakończeniu piłkarskiej kariery Sobolewski związał się ponownie z Wisłą, gdzie był członkiem sztabu szkoleniowego. Od kilku miesięcy rozpoczął samodzielną pracę jako szkoleniowiec Wisły Płock.

***

Krzysztof Mączyński – jego przygoda z krakowskim klubem była podzielona na dwa etapy. Pierwszy, czyli lata 2007 – 2009 i 2010-2011 był kompletnie nieudany. Mączyński nie potrafił przebić się do pierwszego składu i musiał walczyć o grę w innych zespołach (ŁKS Łódź i Górnik Zabrze). Wisła ściągnęła go ponownie w 2015 roku z chińskiego Guizhou Renhe. Reprezentant Polski był już jednak na zdecydowanie innym poziomie niż podczas poprzedniej przygody. Przede wszystkim był etatowym zawodnikiem kadry Adama Nawałki. Imponował spokojem, dobrym przeglądem pola. W sumie podczas dwóch lat gry przy Reymonta zaliczył 55 meczów, strzelił trzy gole i zaliczył pięć asyst.

Naraził się jednak kibicom w 2017 roku, gdy zdecydował się na transfer do Legii Warszawa. Fani nie mogli mu wybaczyć tego, że jako wychowanek Wisły wybrał ofertę znienawidzonego rywala ze stolicy kraju. Plusem tej sytuacji na pewno był fakt, że „Biała Gwiazda” otrzymała wtedy 400 tysięcy euro, co przy problemach finansowych było dużym zastrzykiem finansowym. Obecnie reprezentuje barwy Śląska Wrocław.

***

Jakub Błaszczykowski – bez wątpienia jeden z najlepszych piłkarzy i najbardziej utytułowanych piłkarzy, którzy obecnie występują na polskich boiskach. Błaszczykowski to coś więcej niż piłkarz, to prawdziwa ikona ekipy z Reymonta. To właśnie tutaj stawiał swoje pierwsze, poważne kroki w seniorskiej karierze i w trudnym momencie zdecydował się wrócić do Wisły, żeby ją uratować. Co ważne, nie tylko pomaga na boisku, ale również i w sferze pozapiłkarskiej. Kto wie co byłoby dzisiaj z Wisłą, gdyby nie ta akcja pomocy w wykonaniu byłego kapitana naszej reprezentacji.

Mimo upływu lat, Błaszczykowski nadal imponuje formą na polskich boiskach. Czasami mocno przeszkadzają urazy, ale jeśli jest w pełni zdrowia to rywale muszą na niego mocno uważać. W tym sezonie wystąpił w 15 meczach, w których zdobył pięć bramek i miał trzy asysty. Nadal występuje w reprezentacji, mówi się o jego ewentualnym wyjeździe na Euro.

***

Maor Melikson – nie mogło w naszej jedenastce zabraknąć Izraelczyka, który na polskich boiskach po prostu czarował. Imponował szybkością, prowadzeniem piłki, techniką i dryblingiem. Czasami żal było patrzeć na bezradnych, mijanych jak tyczki na treningu, zawodników. Był też bardzo skuteczny pod bramką przeciwnika i potrafił jednym podaniem wypracować okazję bramkową swoim kolegom. Do Wisły trafił w 2011 roku z Hapoelu Beer Szewa i przez blisko dwa lata mocno zapisał się w historii krakowskiego klubu.

W sumie w barwach „Białej Gwiazdy” rozegrał 46 meczów. Strzelił w nich 6 goli i zanotował 12 asyst. Był też bardzo ważną postacią przede wszystkim w meczach eliminacyjnych – w zmaganiach o fazę grupową Ligi Mistrzów w sezonie 2011/2012 strzelił trzy z pięciu bramek Liteksowi Łowecz.

Jego występy odbiły się na tyle szerokim echem, że mówiło się o jego powołaniu do reprezentacji Polski, która przygotowywała się do Europ 2012. Ostatecznie jednak Melikson do reprezentacji Smudy nie trafił, ale mimo to kibice nadal o nim pamiętają. Izraelczyk wraz z końcem 2019 roku postanowił zawiesić buty na kołku.

***

Semir Stilić – gracz z dużą renomą na polskich boiskach. Kojarzony przede wszystkim z występami w Lechu Poznań – był jednym z uczestników pamiętnej edycji Pucharu UEFA w sezonie 2008/2009 (2 gole, trzy asysty), a także Ligi Europy z sezonu 2010/2011 (jedna bramka, cztery asysty).

W Wiśle występował dwukrotnie i to głównie jego pierwsza przygoda z Krakowem była najbardziej udana. Trafił do klubu zimą 2014 roku z tureckiego Gaziantepsporu. Przez półtora roku rozegrał 52 ligowe mecze, w których zdobył szesnaście goli i miał aż siedemnaście goli. Nic więc dziwnego, że znów zdecydował się na wyjazd zagraniczny – tym razem do APOEL-u Nikozja, ale tam kariery też nie zrobił i znów wrócił pod Wawel. Tym razem jednak odbudować się nie udało – w sezonie 2016/2017 rozegrał jedynie 14 spotkań, strzelił jednego gola i dwukrotnie asystował. Odszedł do Wisły Płock, a obecnie jest zawodnikiem rodzimego FK Zeljaznicar Sarajewo.

Choć zagraniczne przygody nie były dla niego udane to w polskiej lidze brylował. Przede wszystkim dysponował bardzo dobrym przeglądem pola, dobrze wykonywał stałe fragmenty gry, miał dobre uderzenie i zmysł do kombinacyjnej gry. 

NAPASTNIK:

Carlitos – dołączył do Wisły w 2017 roku z rezerw hiszpańskiego Villarrealu. Wiele osób pukało się w czoło i spodziewało się kolejnego niewypału. Hiszpan jednak wypalił praktycznie natychmiast. Szybko zaczął strzelać bramki, a ekipa Macieja Stolarczyka pięła się w ligowej tabeli. Takiego goleadora w Krakowie nie było od czasów Macieja Żurawskiego i Tomasza Frankowskiego. W sumie Carlitos w trakcie jednego sezonu zdobył w ekstraklasie 24 gole, co dało mu tytuł króla strzelców.

Podobnie jak Mączyński, dostał ofertę z Legii i zdecydował się na jej przyjęcie. W efekcie w Krakowie zdania na jego temat są mocno podzielone, ale pod kątem piłkarskim, lepszego napastnika w tej dekadzie Wisła nie miała.



KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się