var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter

Subiektywny ranking Wokera #35: Gikiewicz na Igrzyska. Kosztowna wycieczka Sisto. Garay i taniec z tygryskami

Autor: Krystian Porębski
2020-03-29 23:00:23

Czy zaskoczę was informacją, że i tym razem niewiele będzie piłki w piłce? No cóż, na jakiś czas musimy się do tego przyzwyczaić, ale piłkarze dbają, żebyśmy się nie nudzili.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym.

***

Miedziowe maseczki

Kluby mają różne pomysły na pomoc w obecnej, trudnej sytuacji. Niektóre nawet udostępniają swoje obiekty. Nieco inną drogę obrało Zagłębie Lubin. W budynkach klubowych ruszyła produkcja, a czego? Zacytujmy może oficjalny komunikat klubu:

„Pracownicy Zagłębia Lubin aktywnie włączyli się w pomoc w walce z koronawirusem. W piątek w budynku klubowym ruszyła produkcja maseczek ochronnych, które zostaną przekazane do osób narażonych, między innymi kierowców autobusów KGHM i komunikacji miejskiej, pracowników marketów oraz osób starszych.”

No i ja taką pomoc szanuję i trochę duma, w końcu to klub z mojego miasta.

 

 

 

***

Trochę techniki i się człowiek gubi

Czas kwarantanny to moment na komunikację w nieco inny sposób. Umówmy się, nie każdy ma potrzebę korzystania ze Skype'a, Face Time'a czy nawet Discorda na co dzień. Jedni lubią, inni nie mają takich apek nawet zainstalowanych, a jeśli już – to po prostu ze względu na to, że są tam domyślnie. Zgadnijcie na podstawie poniższego obrazka, kto niekoniecznie w ten sposób komunikuje się ze znajomymi? 

Nie, to nie jest podchwytliwe. Peter Crouch zachował grację, z jakiej kojarzymy go jeszcze z piłkarskich boisk.

 

 

 

***

Liga Mistrzów? Kevin Prince Boateng zorganizował swoją

Były piłkarz Milanu, Las Palmas czy Barcelony, nie należy do najspokojniejszych dusz. Co to, to nie. Moglibyśmy postawić, że nie może usiedzieć w miejscu... ale bawi się bardzo dobrze w domu z rodziną. Nie będziemy tu zamieszczać wszystkiego co wrzuca, bo można byłoby z tego zrobić oddzielny ranking. Dla tych, co tęsknią za Ligą Mistrzów, mamy klip z domowych rozgrywek Boatengów. Skoro piłki na poziomie obecnie nie ma – nie będziemy narzekać.

 

 

 

***

James Milner osusza oceany

Nie będę ukrywać, że czasami rzucimy w redakcji sucharem. Ostatnio jeden z Quizów zatytułowaliśmy – dokąd tupta Lubo Tupta... Nie jesteśmy z tego zbyt dumni. Albo dobra, kogo będziemy oszukiwać – jesteśmy. To jednak nic przy natężeniu, jakie zaserwował na Twitterze James Milner. Zaprezentował swoją najlepszą XI kwarantannową... Lampa jako Frank Lampard, srebrna moneta jako David Silva (a w zasadzie Silver). Panie James, nawet jak dla mnie to jest za dużo. 

 

 

 

***

Albin Wira wyznacznikiem znajomości futbolu

Najsłynniejszy obecnie piłkarz w Polsce? Lewandowski? Nie. Krychowiak? Oczywiście, że nie. Dudek, którego nie zabrali na mundial? No chyba oszaleliście. Albin Wira. Tego człowieka musi znać każdy, mimo tego, że w sumie grał bardzo dawno temu i nigdy nie zagrał w reprezentacji. Panu Bońkowi jestem oczywiście wdzięczni za odkopanie postaci, o której wielu nie wiedziało. Natomiast sprowadzanie znajomości piłki nożnej jedynie do wskazania, gdzie grał jeden piłkarz, który zakończył karierę kilkadziesiąt lat temu... No cóż, to dość nieszablonowe podejście.

Prezesa chcielibyśmy zapytać czy zna na przykład Guillermo Gorostizę? No bo skoro Albina Wirę trzeba znać, to chyba tym bardziej piłkarza, który ma na koncie jeszcze więcej sukcesów, prawda? Otóż nie. Zgrywanie wszechwiedzącego to po prostu głupota. I tyle.

 

 

 

***

Lewy, byle nie na bramkę

Robert Lewandowski nie jest może najaktywniejszym piłkarzem w mediach, ale w czasie epidemii nieco się uaktywnił. W internecie pojawił się filmik jak broni... i pozostaje się bardzo cieszyć, że został napastnikiem.

 

 

 

***

Dobre wieści z Amsterdamu!

W tym trudnym czasie pojawiają się też dobre informacje. Abdelhak Nouri, który 2,5 roku temu doznał uszkodzenia mózgu wskutek arytmii serca, wybudził się ze śpiączki. Oczywiście szanse na powrót Holendra do pełnej sprawności są żadne – tu mógłby pomóc tylko cud. Tak czy siak, to i tak bardzo dobra nowina, pozostaje trzymać kciuki, aby od teraz z Nourim było tylko lepiej.

 

 

 

***

To na pewno nie fake

To jeszcze nie koniec toaletowego szaleństwa. Papier znowu powraca, a tym razem zabrał się za niego wirtuoz, Jesse Lingard. Nie, nie było na nim nic napisane i nie musiał się wczytywać. Anglik pokazał niesamowite umiejętności, które zwalą was z nóg #not.

Ale przynajmniej jest zabawnie.

 

 

 

***

Taniec z tygryskami

Ezequiel Garay ma ogromnego pecha. Najpierw poważna kontuzja, a potem na dodatek złapał koronawirusa. To spowodowało, że rodzina musiała się rozdzielić. Argentyńczyk mocno związany ze swoimi bliskimi – co okazuje na każdym kroku – bardzo tęskni za żoną i potomstwem. Więc pozwolili sobie na małą zabawę. Taneczną. 

Najgorsze jest jednak to, że po zobaczeniu tego filmiku, fani Valencii zaczęli krytykować zachowanie Garaya, któremu kończy się kontrakt i klub zastanawia się, czy go przedłużać. Powiedzmy sobie szczerze – nawet ja tańcząc gibię się bardziej, a robię to bardzo rzadko i jestem sto razy bardziej drewniany niż Grzegorz Rasiak. Garay nie mógł sobie zrobić krzywdy w ten sposób, a jeśli ktoś ma z tym problem, to jest zwyczajnym idiotą i nie ma co robić w domu. Mam na to radę dla takich osób – wystarczy zająć się sobą. 

 

 

 

***

Roma staje na wysokości zadania

Niestety w ostatnich tygodniach okazuje się, że najważniejsze są pieniądze. W wielu klubach mówi się tylko o tym. Kibice pomagają cegiełkami, zawodnicy muszą się godzić na obniżone kontrakty. Wiele z tych działań jest zrozumiałych, ale w całym tym natłoku największą klasę, zresztą pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz, pokazuje Roma. Pracownicy klubu przygotowali specjalne zestawy, szczególnie dla starszych fanów, którzy nie powinni teraz opuszczać swoich domów. Poza klubowymi gadżetami, przekazali im artykuły pierwszej potrzeby. Brawo.

 

 

 

***

Ogólmy się na łyso, wtedy nikt nie wyjdzie z domu. Prawie

Wielu piłkarzy szuka swojego sposobu na przyłączenie się do akcji zostań w domu. Na pierwszy rzut oka Anthony Martial poszedł na łatwiznę. Wrzucił zdjęcie ze zwykłym podpisem. I nic więcej. Nie żongluje papierem, nie rzuca sucharów niczym Milner. Nuda. Ale jednak zdemaskował go były klubowy kolega, Nabil Dirar. To właśnie nowa „fryzura” Martiala ma być przekonująca.

A ja Anthony'ego rozumiem, bo zamiast iść do fryzjera kilka tygodni temu, zwlekałem z tym do końca... Aż w końcu musiałem skorzystać z usług domowego fryzjera (dopisek fryzjera: i nie wyszło wcale tak źle. No, prawie).  

 

 

 

***

IQ 300, w roli głównej Pione Sisto

To jest hit miesiąca. Jeśli myśleliście, że największy idiotyzm podczas epidemii koronawirusa odwalił Luka Jović, to rozsiądźcie się w fotelach i trzymajcie się mocno. Bo duński skrzydłowy odpalił petardę. Sisto miał przebywać w domowej kwarantannie. W zasadzie nie powinien nawet wychodzić z domu. Co zrobił? Spakował się, wsiadł do samochodu i przejechał 3 tysiące kilometrów do Danii... Brak słów i tylko czekać, aż zostaną wobec niego wyciągnięte konsekwencje. Celta zabroniła zawodnikom się przemieszczać, więc Pione odwalił samowolkę. Na dodatek ekipa z Galicji dowiedziała się o wszystkim, kiedy ich zawodnik był już w Skandynawii... No, jeśli będą jakieś cięcia w Vigo z powodu koronawirusa, to już wiem czyja pensja pójdzie pod nożyczki pierwsza.

 

 

 

***

Futbol bawi i uczy

Polscy zawodnicy poza granicami różnie sobie radzą. Zwłaszcza językowo. Niektórzy bardzo szybko się adaptują, w miarę możliwości jeszcze przed wyjazdem ucząc się języka. Innym idzie to bardziej topornie. Pamiętacie Marcina Robaka i Mariusza Pawełka w Turcji? No przebił ich chyba tylko Wojtek „we will say what time will tell” Pawłowski w Udinese. Nie wiem, jakie postępy przez te kilka lat polski bramkarz poczynił w zakresie angielskiego, ale gdybyśmy mieli podpowiadać Rafałowi Gikiewiczowi, to jednak polecalibyśmy innego korepetytora. Tak na wszelki wypadek, bo chyba nie jest to najlepsza okazejszyn.

 

 

 

***

Ale, że Igrzyska też odwołali...

Rafał Gikiewicz ponownie i bezprecedensowo na podium notuje dublet. Grania w piłkę nie ma, to czemu nie przygotować się na Igrzyska w Tokio? W końcu wielcy sportowcy próbowali czasami swoich sił w innych dyscyplinach. Bolt w piłce, Michael Jordan w baseballu, a teraz Gikiewicz w rzucie młotem. Gdyby tylko ich też nie odwołali, to pewnie byłby medal. Od razu widać, że technika podpatrzona u Fajdka i Włodarczyk. No ale zakładamy jednak, że Rafał porzuci młot dla piłki, kiedy rozgrywki futbolowe powrócą.

 

 

 

Rzut młotem to jednak nie jedyna dyscyplina, w której sprawdza się Gikiewicz, bo spróbował też swoich sił w pływaniu, koszykówce, curlingu, a nawet jako… kierowca bolidu Formuły 1. Człowiek wielu talentów, to się nazywa pasja do sportu! Generalnie polecamy obserwować Gikiewicza na Twitterze, bo ostatnimi czasy dostarcza mnóstwo świetnego contentu!

 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się