var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Nalepa: Arce grozi bankructwo. PZPN chce powiększenia lig. Gilewicz: Wszyscy mamy strach w oczach

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-04-01 09:36:37

W środowej prasie jest co poczytać. Wywiady z Radosławem Gilewiczem, Michałem Nalepą, Tomaszem Salskim, ciekawy tekst o mistrzostwie Polonii Warszawa - obok tych tekstów nie możecie przejść obojętnie.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Gilewicz: Wszyscy mamy strach w oczach”

„IZABELA KOPROWIAK: Jest pan skrupulatny, zawsze stara się mieć wszystko rozplanowane i pod kontrolą. Nawet podczas wakacji układał harmonogram dnia tak, by wszystko się zgadzało. A nagle teraz okazało się, że można funkcjonować bez planów.

RADOSŁAW GILEWICZ (trener ze sztabu kadry Polski): Trudno mi to zaakceptować. Do tej pory zawsze musiałem mieć zachowany porządek, którego nauczyłem się, grając na Zachodzie. Planowania, realizacji, dostrzegalnych efektów. I nie chodzi tu o wielkie marzenia, ale zwykłe sprawy do wykonania, czasem rozpisane co do godziny. W przeszłości byłem pod tym względem bardzo restrykcyjny, z czasem wyluzowałem. A dziś faktycznie nie można niczego zaplanować.

I jak pan sobie z tym radzi?

Staram się być aktywny, bo najgorsza jest bezczynność. Ćwiczę, biegam, czytam, doszkalam język angielski, bo przez czternaście lat mówiłem głównie po niemiecku. Boję się rutyny, by to, co robię każdego dnia, nie stało się monotonne. Jednak nie narzekam, bo nie mam do tego prawa. Mam dom, mogę wyjść na posesję. Mieszkam sto metrów od lasu, można pobiegać, pograć na podwórku w siatkonogę. Ludzie mieszkający w blokach mają zdecydowanie gorzej”.

Więcej TUTAJ

„Nalepa: Arce grozi bankructwo”

„Jarosław Koliński: Czy Arce grozi bankructwo?

Michał Nalepa (pomocnik, jeden z liderów Arki Gdynia): Trzeba to zakładać. Każdego dnia liczę na jakieś pozytywne wieści, ale mówiąc szczerze, nastawiam się na najgorsze. Kilka dni przed wstrzymaniem rozgrywek ekstraklasy mieliśmy spotkanie z prezesem i dyrektorami. Czytaliśmy w internecie czarne scenariusze dotyczące przyszłości Arki, dlatego chcieliśmy dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja. Prezes powiedział otwarcie, i za to duży szacunek dla niego, że jeśli nie znajdzie się nowy właściciel, grozi nam bankructwo. Dodał, że prowadzone są rozmowy z kandydatem i dopóki nie znajdą szczęśliwego finału, pensje zostaną wstrzymane. Wtedy wydawało się, że jest dla nas ratunek, ale ostatecznie tamten inwestor zrezygnował.

W obliczy kryzysu gospodarczego trudno będzie znaleźć kogoś, kto przejmie Arkę.

Oczywiście, że tak. To musiałby być jakiś wielki fanatyk piłki i przy okazji bardzo bogaty człowiek, żeby zdecydował się dzisiaj zainwestować w futbol. Albo szejk, dla którego kilka milionów za przejęcie klubu plus kolejne kilka na spłatę długów to byłyby drobne pieniądze. Nie sądzę, by ktoś taki się znalazł”.

Więcej TUTAJ

***

„Salski: Gramy z piłkarzami w otwarte karty”

„Bardzo możliwe, że to w ostatnich dniach jeden z najczęściej powtarzanych truizmów, ale świat po pandemii będzie wyglądał zupełnie inaczej. Zmieni się nie tylko futbol. Wszystko zostanie wywrócone do góry nogami. Zaczynając od naszych codziennych zwyczajów, przez sposób pracy, a na gospodarce kończąc. Pieniędzy w sporcie też będzie mniej. Dla wszystkich. – Przedstawiliśmy piłkarzom, jak wygląda struktura finansowa klubu i z czym wiążą się straty. Gdzie będziemy chcieli wprowadzić oszczędności. Staraliśmy się też wytłumaczyć, dlaczego to robimy. Uważam, że dialog to podstawa i dlatego zachowaliśmy się w ten sposób – tłumaczy Salski”.

Więcej TUTAJ

„Cyrk objazdowy z Konwiktorskiej”

„Ty, k…a, a jak ja ci pierd…, to spadniesz z krzesła! – powiedział Emmanuel Olisadebe. Po polsku. Chwilę wcześniej skończył jeść zupę, odłożył spokojnie łyżkę i wstał. A jeszcze chwilę wcześniej do stolika w Centrum Promocji Kadr w Konstancinie zajmowanego przez napastnika i bramkarza Macieja Szczęsnego dosiadł się kierowca, który wyjątkowo wiózł Polonię Warszawa na mecz. Bo zazwyczaj prowadził ten sam człowiek, doskonale znany drużynie. Ten było nowy, ale za to szybko dał się poznać. Tydzień wcześniej widzowie na jednym ze stadionów obrażali czarnoskórego piłkarza i obrzucali go bananami.

– Nie wiedzieć czemu, wziął mnie za rasistę i zaczął wygłaszać tyradę, uznając, że „Emsi” niczego nie rozumie. Że to czarne małpy, że zwierzaki. Wtedy Emmanuel delikatnie trącił mnie kolanem, żebym broń Boże nie przerywał. Więc kierowca dalej opowiadał, że żałuje, że go tam nie było, bo by temu czarnuchowi pierd…, i tak dalej. Ja tylko przytakiwałem i czekałem na rozwój wydarzeń – wspominał Szczęsny”.

Więcej TUTAJ

„Radomski: Nie dziwię się złości Romanczuka”

„Sytuacja finansowa polskich klubów jest różna, dlatego uważam, że w każdym z nich powinno się negocjować z piłkarzami. Przedstawić im sytuację, dojść do kompromisu. Gdy słyszę, że prezes Jagiellonii Cezary Kulesza narzucił zawodnikom obniżkę zarobków o połowę, a teraz nie chce z nimi rozmawiać, rozumiem Romanczuka. Zebrał opinie kolegów, zapewne różne, przedstawił je szefowi, a teraz dostaje po głowie. Nie dziwię się też jego złości, bo piłkarze są traktowani trochę jak towar. Prezes Jagi unika rozmowy z graczami, a i sam Romanczuk ma ciągle w głowie, że kilka miesięcy temu, kiedy dostał poważną ofertę z Turcji, też był traktowany nie najlepiej i ostatecznie nie pozwolono mu odejść.

Problem w Jagiellonii jest też wynikiem fatalnej polityki klubu – ściągania na potęgę obcokrajowców i doprowadzania do sytuacji, w której w pierwszym składzie najczęściej występuje tylko trzech Polaków. Człowiek stąd, zżyty z Jagą, prędzej zgodzi się na obniżkę zarobków niż obcokrajowiec, który przyjechał na Podlasie głównie po to, by zwiększyć stan konta”.

Więcej TUTAJ

„SPORT”

„W białym płaszczu do błota”

„Spotkania górniczej jedenastki z rzymianami przeszły do historii nie tylko polskiej piłki. Do wyłonienia finalisty PEZP w tej parze potrzebne były trzy mecze i… losowanie. „Wielki mag” w akcji Po uporaniu się w marcu 1970 roku z silnym Lewskim Sofia (2:3 i 2:1), los zrządził, że kolejnym rywalem polskiego zespołu będzie ekipa z Wiecznego Miasta. Takie losowanie bardzo zadowoliło ówczesnego szkoleniowca AS Roma, słynnego Helenio Herrerę, w tamtym czasie najlepszego, a przynajmniej najlepiej zarabiającego. szkoleniowca na świecie. Kiedy w 1968 r. objął drużynę z Rzymu, jego roczna gaża wynosiła 150 tys. funtów. Na świecie nikt wtedy z trenerów tyle nie zarabiał. Argentyński szkoleniowiec, zwany „Wielkim magiem”, był kimś w futbolu. Pod jego okiem kilka lat wcześniej Inter Mediolan nie miał sobie równych na włoskich i europejskich boiskach”.

„Ostatni Mohikanin”

„Piłkarzem, który w barwach wodzisławskiej Odry rozegrał najwięcej meczów w ekstraklasie jest Marcin Malinowski. Popularny „Malina” koszulkę klubu z Bogumińskiej zakładał 303 razy (łącznie w ekstraklasie rozegrał 458 spotkań), ale piłkarzem WYJĄTKOWYM w historii Odry jest Jan Woś, który jako jedyny piłkarz tego klubu zagrał w pierwszym meczu w elicie (27 lipca 1996 roku z Polonią Warszawa, wynik 3:1) i w ostatnim przeciwko Wiśle Kraków (5 maja 2010 roku, wynik 1:1). Pracujący obecnie jako drugi trener w GKSie 1962 Jastrzębie Woś w ekstraklasie wystąpił 324 razy, z czego 264 jako zawodnik Odry”.

„Prezes Jaroszewski zaczął obniżki od siebie”

„We wczorajszym wydaniu „Sportu” opublikowaliśmy rozmowę z Marcinem Jaroszewskim. Prezes Zagłębia mówił o zarobkach piłkarzy, konieczności redukcji pensji na czas pandemii, wsparciu z PZPN. Uchylił się od pytania, czy sam zamierza zrzec się części wynagrodzenia. Odpowiedzi udzielił dopiero w momencie, gdy proces renegocjacji kontraktów w klubie ze Stadionu Ludowego dobiegł końca.

- Uważam to pytanie za mało taktowne, ale jestem prezesem spółki miejskiej i to, ile zarabiam, można sprawdzić w biuletynie informacji publicznej – mówi Jaroszewski. - Na liście płac za marzec mnie nie ma. Aby móc proponować komuś obniżkę wynagrodzenia, muszę sam dać przykład. Jeśli pieniądze za marzec znajdą się na kontach pracowników, zacznę myśleć o sobie. Dziś mogę powiedzieć tyle, że zrzekłem się 50 procent wynagrodzenia za najbliższy miesiąc. Potem będę reagował dalej, w zależności od sytuacji – dodaje szef sosnowieckiego klubu”.

***

„Czeski jajcarz poszedł w ubezpieczenia”

„Jakub Kafka w drugoligowym (było to zaplecze ekstraklasy) wówczas GKS-ie Jastrzębie pojawił się latem 2007 roku. W zespole prowadzonym przez trenera Piotra Rzepkę zadebiutował 4 sierpnia w meczu z Polonią Warszawa, który jastrzębianie zremisowali 2:2. Skapitulował po strzałach Jacka Kosmalskiego i Daniela Mąki, natomiast Radosława Majdana zaskoczyli Tomasz Foszmańczyk i Marcin Narwojsz. W całym sezonie wystąpił w 27 spotkaniach ligowych, w pięciu z nich zachowując czyste konto. Siedem razy między słupki wszedł Piotr Paś (w meczu wyjazdowym z Podbeskidziem Bielsko -Biała w przerwie zastąpił czeskiego golkipera), zaś w ostatniej kolejce tego sezonu w potyczce z Wisłą Płock cały mecz rozegrał Grzegorz Tomala. Jako ciekawostkę podajmy, że w przegranym 2:4 meczu wyjazdowym ze Zniczem Pruszków Kafka trzykrotnie wyciągał piłkę z siatki po strzałach... Roberta Lewandowskiego”.

„Ruch znowu może liczyć na kibiców”

„Z przymrużeniem oka można napisać, że Ruch legitymuje się... drugą najwyższą frekwencją w Polsce w dobie pandemii. Spośród klubów, które sprzedawały wirtualne bilety w formie cegiełek na ten trudny dla wszystkich czas, więcej rozeszło się tylko w Gdańsku. Tam akcja „zapełniamy stadion” ciągle trwa, nabywców znalazło już 5000 wejściówek. W Chorzowie licznik zamknięto w niedzielę z wynikiem 2331. Umowna cena jednego biletu wynosiła 10 złotych. Każdy kibic, który go zakupił, otrzymał maila z klubu z pamiątkową grafiką. Jak łatwo policzyć, III-ligowiec z Cichej zarobił ponad 20 tysięcy złotych”.

 

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Ligi powiększone i bez spadków”

„Zbigniew Boniek twierdzi, że PZPN chce być przygotowany na ewentualność, że sezon nie zostanie dokończony. - Dlatego wbrew temu, co się o nas mówi, cały czas myślimy o jak najlepszym rozwiązaniu na czas tego kryzysu - powiedział "Wyborczej".

Najbardziej prawdopodobny jest dziś pomysł, żeby cztery najwyższe ligi powiększyć: ekstraklasę do 18 zespołów, a drugą i trzecią ligę - do 20. - W piłce wszystko jest możliwe. Czy byłoby sprawiedliwie, gdyby Korona Kielce i Arka spadły, skoro tracą do bezpiecznej pozycji pięć i sześć punktów, a do końca sezonu pozostało 11 kolejek? Nawet ŁKS nie można skreślać, bo stać go na zdobycie 21 punktów w siedmiu ostatnich kolejkach - wylicza prezes PZPN. 

PZPN chce wykorzystać to, że za rok ekstraklasa i tak ma zostać powiększona do 18 drużyn, więc reformę można przyspieszyć. Tyle tylko, że jest problem z awansami. Z pierwszej i drugiej ligi bezpośrednią promocję otrzymują dwa najlepsze zespoły, a cztery kolejne miały rozegrać baraże, które wyłoniłyby trzeciego beniaminka”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się