var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Paul Chesterton / PressFocus

Pomoc pracownikom czy bogatym właścicielom? Okazuje się, że piłkarze Premier League słusznie się martwią

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-04-04 14:00:50

To już nie są przelewki. Coraz więcej klubów Premier League bierze pod uwagę fakt, że sezon wcale nie musi zostać dograny do końca i planuje odpowiednie kroki, żeby się zabezpieczyć. Założenie jest dobre – wszystkie zespoły chcą zaproponować swoim zawodnikom równe obniżki, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Problem tylko w tym, że niektórzy już wcześniej wyszli przed szereg i zaczęli kombinować po swojemu.

Wczoraj odbyła się wideokonferencja z udziałem przedstawicieli wszystkich 20 klubów w Premier League. I choć nie wszyscy byli zachwyceni takim pomysłem, jednogłośnie przyklepali pomysł, żeby solidarnie zaproponować swoim zawodnikom 30-procentowe obniżki wynagrodzenia. Wszystko po to, żeby zachować jako-taką płynność finansową, nie wpędzić się w jeszcze większe długi i przy okazji, żeby nie musieć zwalniać pracowników, którzy chociażby obsługują mecze piłkarskie.

Założenie jest bardzo dobre, przecież nikt nie chce, żeby dochodziło do takich sytuacji jak w Ekstraklasie, gdzie już kluby zwalniają swoich pracowników. We wczorajszym przeglądzie pisaliśmy chociażby, że w Legii pracę straciło aż 46 osób. Oczywiście należy tutaj wziąć pod uwagę fakt, że w Premier League jest zdecydowanie większy przypływ pieniędzy, ale to nie oznacza też, że kluby nie mają swoich problemów finansowych. Wiadomo, że nie mówimy tutaj o tych największych i najbogatszych, ale wciąż są zespoły, które na przestrzeni lat zadłużały się tylko po to, żeby znaleźć się w jednej z najlepszych lig na świecie.

Dlatego właśnie w tych trudnych chwilach, kiedy nie są rozgrywane mecze piłkarskie, a stacje telewizyjne grożą palcem, że jeżeli rozgrywki nie zostaną doprowadzone do końca, to kluby będą musiały oddać ponad 700 milionów funtów, wszyscy muszą podejmować racjonalne decyzje.

 

 

Dlatego właśnie 30-procentowa obniżka pensji nie wydaje się wcale takim głupim pomysłem. Nie wiadomo jeszcze na jakiej zasadzie miałoby to zostać przeprowadzone, ponieważ kluby zatrudniają również zawodników, którzy nie zarabiają aż tak dużych pieniędzy. Te 30% nie zostałoby zaproponowane każdemu piłkarzowi z osobna, tylko właśnie tyle miałoby zostać odjęte z klubowego budżetu płac.

I co najciekawsze, piłkarze chętnie przystaliby na taki układ, tylko że boją się, że pieniądze te nie trafiłyby do kasy klubowej, tylko do kieszeni bogatych właścicieli. Bo tu przecież nie chodzi o to, żeby wspomóc tych najbardziej majętnych i sprawić, żeby stracili jak najmniej, ale żeby utrzymać kluby w zdrowej kondycji finansowej.

Skąd w ogóle takie obawy? Ano stąd, że już kilku właścicieli zaczęło kombinować i wykorzystywać programy ochronne, które zaproponował brytyjski rząd. Tottenham, Norwich, Newcastle i Bournemouth już wysłały swoich pracowników na urlop i w tym momencie nie pobierają już wypłaty od swoich pracodawców, tylko 80% zarobków właśnie od rządu.

 

 

Obawy zawodników są więc jak najbardziej uzasadnione. Gdyby ich pieniądze miały pomóc tym najbardziej potrzebującym, większość z nich bez wahania przystałaby na zaproponowane obniżki, ale problem jest taki, że w tych bardzo trudnych czasach każdy orze jak tylko może. Nie pomagają również uszczypliwe komentarze ze strony polityków, w tym ministra zdrowia, że piłkarze są chciwi i patrzą tylko na siebie, co nie do końca jest zgodne z prawdą.

Jak miałyby wyglądać te obniżki? 10-procentowa redukcja zarobków do końca sezonu oraz kolejna 20-procentowa do czasu ewentualnego wznowienia rozgrywek. Premier League na wczorajszym posiedzeniu została zawieszona do odwołania i nie wiadomo czy jeszcze będzie można dograć ten sezon do końca. Jeśli tak, z cała pewnością odbędzie się on za zamkniętymi drzwiami, w związku z czym kluby stracą część dochodów meczowych – nie tylko za sprzedane bilety, ale także ze sklepów z pamiątkami. Te straty są wycenione na około 10%.

Kolejne 20% są na wypadek konieczności zwrócenia środków na konta Sky Sports i BT Sports. Ta część wypłat miałaby zostać zwrócona od razu w momencie, w którym liga wróciłaby do normalności, ale na razie wcale nie zanosi się na to, żeby wróciła. Jeden z przedstawicieli proponował nawet, żeby pozostałe spotkania rozegrać w Chinach, gdzie sytuacja już prawie została opanowana, jednak prawie nikt nie poparł takiego pomysłu, ponieważ wiązałby się nie tylko z ogromnymi kosztami, ale także trzeba byłoby poświęcić na to mnóstwo czasu.

Na wczorajszym posiedzeniu podjęto jednak dwie bardzo dobre decyzje i tutaj wielkie brawa dla Premier League, ponieważ przeznaczy aż 125 milionów funtów klubom z English Football League (od Championship do League Two, czyli od drugiego do czwartego poziomu rozgrywkowego) oraz z National League (klubom z niższych lig). Są to pieniądze, które zespoły te miałyby otrzymać tak czy siak, ale dopiero na poczet nowego sezonu. Dzięki temu, że zostały one rozdysponowane już teraz, mniejsze kluby nie będą musiały ogłaszać upadłości i zostaną utrzymane przy życiu.

Dodatkowe 20 milionów zostanie również przekazane na poczet Narodowego Funduszu Zdrowia, żeby usprawnić walkę z koronawirusem. Jeśli za coś mamy pochwalić Anglików, to właśnie za to. Są skąpi, cały czas kombinują jak tu najmniej stracić, ale w końcu zrobili coś dobrze. I za to wielkie brawa.
 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się