var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Andrew Cowie / COLORSPORT / PRESSFOCUS

Największy chciwiec w Premier League w końcu sprzeda Newcastle? Kibice tylko na to liczą

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-04-04 23:15:49

Nawet jak ktoś nie interesuje się angielską piłką, to prawdopodobnie wie, kim jest Mike Ashley. Właściciel Newcastle jest jedną z najbardziej znienawidzonych postaci w Premier League i nawet kibice „Srok” na każdym kroku dają mu do zrozumienia, ze nie jest mile widziany na St James’ Park. Czy w końcu okres jego panowania dobiegł końca? Dotychczasowe próby przejęcia klubu na ostatniej prostej nie dochodziły do skutku, ale wydaje się, że w końcu znalazł się inwestor chętny zainwestować duże pieniądze.

Pomysł sprzedaży Newcastle wraca co roku jak bumerang. Z jednej strony Mike Ashley chciałby w końcu pozbyć się tego klubu i zrzucić ze swoich barków spory problem, z drugiej nie chce go oddawać za bezcen i stawia twarde warunki. Nie bez przyczyny mówi się, że Anglik jest jednym z najbardziej upartych negocjatorów i nie idzie na rękę potencjalnym kupcom. Cały czas zresztą utrzymuje wszystkich w przekonaniu, że w dalszym ciągu zależy mu na Newcastle, życzy mu jak najlepiej i nie chce go oddawać komuś, kto będzie widział w nim tylko maszynkę do zarabiania pieniędzy.

Tylko jak w takim razie traktować Mike’a Ashleya, który jednocześnie uchodzi za największego skąpca w Wielkiej Brytanii? To właśnie przez jego podejście z zespołu zdecydował się odejść uwielbiany przez kibiców Rafa Benitez, który rokrocznie wykręcał na St James’ Park wyniki ponad stan. Hiszpan postawił jednak ultimatum: albo w końcu skończy się zaciskanie pasa i klub w końcu przeznaczy część środków na konieczne wzmocnienia albo się rozstajemy.

Dalszą cześć historii doskonale znamy. Benitez odszedł z Newcastle, mimo że był w klubie kimś w rodzaju zbawiciela. Mimo że co roku mówiło się o „Srokach” w kontekście spadku, były trener Liverpoolu dokonywał prawdziwych cudów i nie dość, że utrzymywał się w Premier League, to jeszcze robił to w wielkim stylu. Bezpiecznie, w środku tabeli, nie zabijając przy tym futbolu.

Hiszpana jednak męczyło ciągłe zaciskanie pasa i ściąganie ochłapów z innych klubów. Tylko że po co Ashley miał mu ściągać kogoś lepszego, skoro właśnie na tych ochłapach potrafił budować przyzwoity zespół? Po co zmieniać coś, skoro to coś dobrze działa? Benitezowi w końcu skończyła się cierpliwość i postanowił odejść z klubu, co spotkało się z ogromnym niezadowoleniem fanów.

I co najważniejsze, nikt nie miał Benitezowi za złe jego odejścia. Wszyscy kibice stali za nim murem i rozumieli jego decyzję. To w końcu nie jego wina, tylko skąpego właściciela, którym wszyscy tak gardzili. 

Ashleyowi najbardziej jednak oberwało się w czasach pandemii koronawirusa. Właśnie teraz reszta niedowiarków przejrzała na oczy i zrozumiała, że temu człowiekowi zależy wyłącznie na pieniądzach i na niczym innym. To właśnie Newcastle jako pierwsze skorzystało z programów ochronnych brytyjskiego rządu i wysłało swoich pracowników na przymusowe urlopy. W ten sposób klub nie będzie musiał wypłacać im pensji, a pracownicy będą pobierali 80% swojego wynagrodzenia od państwa.

W ślady Newcastle później poszły takie kluby jak Norwich, Bournemouth, a nawet Tottenham, ale to właśnie „Sroki” wyznaczyły ten trend. Ashleyowi zresztą oberwało się jeszcze wcześniej, kiedy chciał pozostawić otwarte sklepy Sports Direct mimo zakazów, za co później sam przepraszał. 

Wydaje się jednak, że kibice Newcastle w końcu uwolnią się od Ashleya. Od stycznia trwają rozmowy z przedstawicielami z Arabii Saudyjskiej w sprawie przejęcia klubu. Na początku wydawało się, że to tylko kolejny wymysł prasy, ale plotki w ostatnich dniach nasiliły się. Do tego stopnia, że Steve Bruce oraz Mike Ashley odmawiają komentarza.

Spekuluje się, że Arabowie mają zapłacić 340 milionów za 80% akcji klubu. Pozostałe 20% miałoby zostać podzielone po połowie między braci Rueben oraz Amandę Staveley, która próbowała przejąć Newcastle już w 2018 roku. Wówczas negocjacje zakończyły się niepowodzeniem.

Znając życie, Mike Ashley znowu się rozmyśli i nie znajdzie wspólnego języka z potencjalnymi kupcami i historia znowu zatoczy koło. Kibice „Srok” mają jednak nadzieję, że w końcu uda im się uwolnić od znienawidzonego chciwca, a klub w końcu zacznie wychodzić na prostą.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się