var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Russell Hart / Focus Images / MB Media / Pressfocus

Piłkarze mają więcej RiGCz-u niż właściciele? Nie zgadzają się na cięcia, ale mają swoje powody

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-04-05 16:30:14

Na odpowiedź PFA nie trzeba było długo czekać. Piłkarze Premier League jednogłośnie odrzucili propozycję trzydziestoprocentowych cięć i – co najważniejsze – sensownie to uargumentowali. Choć nie znamy wszystkich szczegółów, na razie wygląda na to, że zawodnicy mają więcej rozumu i godności człowieka niż bogaci właściciele klubów.

W piątek odbyła się wideokonferencja, w której udział wzięli przedstawiciele wszystkich dwudziestu klubów. Najważniejszym punktem, jaki tam poruszono, była proponowana obniżka pensji zawodnikom do czasu wznowienia rozgrywek. Już wczoraj pisałem, że piłkarze są bardzo sceptycznie nastawieni do takiej propozycji i mają słuszne powody do obaw. Obawiali się głównie tego, że ich pieniądze wcale nie pomogą klubowym pracownikom, tylko trafią bezpośrednio do kieszeni właścicieli.

Klubom zależało przede wszystkim na tym, żeby zachować płynność finansową na czas wstrzymania rozgrywek ligowych. Brak meczów, to też brak wpływu z biletów, sprzedaży pamiątek, mniej akcji reklamowych, ale przede wszystkim ryzyko utraty pieniędzy ze stacji telewizyjnych, które już zaczynają szukać luk w umowie, żeby w razie czego odzyskać część zainwestowanych funduszy.

Najbardziej mieli ucierpieć klubowi pracownicy, którzy obawiali się o swoje pensje. Na całym rynku pracy przewidywane są masowe cięcia, a nawet zwolnienia i w środowisku piłkarskim zanosiło się na to samo. Część klubów zaczęła jednak reagować jeszcze zanim został przedstawiony pomysł obniżek dla piłkarzy, co… nie spodobało się im.

W skrócie: tarcza antykryzysowa w Wielkiej Brytanii miała wypłacać pracownikom wynagrodzenia w wysokości 80% funtów (do 2500 funtów miesięcznie) przez okres dwóch miesięcy, z czego już zaczęła korzystać część klubów. Pierw Newcastle wysłało na urlopy swoich pracowników, a następnie w ich ślady poszły Norwich, Bournemouth, a nawet Tottenham i Liverpool, w którym mówi się nawet o pierwszych zwolnieniach.

Jak więc piłkarze mieli zareagować na taką wiadomość, skoro teoretycznie ich pieniądze miały pomóc klubom w trudnych chwilach, a w rzeczywistości pracownicy zostali wysłani na urlopy? Zawodowy Związek Piłkarzy (PFA) słusznie zaczął się martwić o to, gdzie tak naprawdę trafią ich pieniądze. Bo jeżeli do kieszeni tych najbogatszych, którzy patrzą tylko na swój własny tyłek, to w ogóle nie urządzał ich taki pomysł.

„Proponowana trzydziestoprocentowa obniżka w dwunastomiesięcznym okresie oznaczałaby redukcję płac w wysokości 500 milionów funtów, co jest równoznaczne z tym, że rząd utraci 200 milionów funtów z potencjalnego podatku. Jaki to miałoby mieć wpływ na nasz rząd oraz na Narodowy Fundusz Zdrowia? Czy w ogóle zostało to przemyślane przez Ministra Zdrowia Matta Hancocka, kiedy wzywał piłkarzy do zaakceptowania obniżek?”

I, jakby nie patrzeć, piłkarze mają tutaj dużo racji. Ich pieniądze w dużej części zasilają brytyjski fundusz i właśnie ich podatki mogłyby odegrać duża rolę w walce z pandemią koronawirusa. Skoro pieniądze i tak miałyby trafić do kieszeni właścicieli, a nie do kasy klubowej, to czy nie lepiej właśnie utrzymać faktyczny stan rzeczy.

 

 

 

Piłkarze zresztą nie zamierzają siedzieć obojętnie i to nie jest tak, że sami chcą się nachapać. Nic z tych rzeczy. PFA już planuje dodatkowe składki wewnątrz zawodników na poczet Narodowego Funduszu Zdrowia, a także sami indywidualnie udzielają się charytatywnie. Postawię zawodników jak najbardziej należy pochwalić i widać, że ich decyzja była podyktowana rozsądnymi argumentami, których nie można zignorować.

Od samego początku mówiło się zresztą, ze zawodnicy chętnie zgodzą się na zaproponowane cięcia, ale tylko w przypadku, że wszyscy klubowi pracownicy zachowają swoje stanowiska, nie zostaną wysłani na urlopy i będą otrzymywać 100% swojego wynagrodzenia. Kilka klubów już poszło w swoją stronę i podjęło taką, a nie inną decyzję, stąd można zrozumieć reakcję PFA.

Choć niektórym trudno będzie to przyznać, ale zawodnicy odrzucając obniżki wynagrodzeń faktycznie nie patrzyli na własną kieszeń, ale na dobro ogółu. I wszystko wskazuje na to, że to była dobra i jedyna słuszna decyzja. Należy tylko przyklasnąć i liczyć, że właściciele po tym oświadczeniu pójdą po rozum do głowy i przedstawią propozycje, która zadowoli wszystkie strony.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się