var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Listkiewicz: Brzęczek powinien zrozumieć, że rywal jest na boisku. Terpiłowski: Skauting Lecha działa jak w normalnych warunkach

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-04-16 10:00:01

W dzisiejszej prasie najciekawszymi materiałami są wywiad z Michałem Listkiewiczem i artykuł o transferowych przygotowaniach Lecha. Warto też zapoznać się z rozmową z Piotrem Polczakiem. Sporo miejsca zajął oczywiście także temat powrotu Ekstraklasy do gry, co planowane jest na końcówkę maja.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Michał Listkiewicz: Liga Narodów to nie jest żaden wyznacznik”

Jest różnica, bo kadra Brzęczka będzie grała, tyle że w Lidze Narodów. I nie da się przewidzieć, jak w niej wypadnie, jaka atmosfera wokół reprezentacji będzie na koniec 2020 roku. 
Mam bardzo luźne podejście do tych rozgrywek, jak dla mnie to mecze półtowarzyskie. Powstały, by sparingi miały wyższą rangę, by była lepsza oglądalność w telewizji. Rozumiem to, jednak rozliczanie trenera za występ w Lidze Narodów to nieporozumienie. To jakby rozliczać zespół za występy w sparingach podczas zimowego zgrupowania w Turcji. Co z tego, że drużyna wygra osiem meczów, skoro potem w ekstraklasie może ponieść same porażki? Liga Narodów to dla mnie żaden wyznacznik.

Selekcjoner jednak uważa, że jest przez media niszczony, ma duży żal.
Boniek powinien mu wytłumaczyć, jak działają media. Zbyszek jest odwrotnym przykładem, lubi taką „napieprzankę". Sam przyznaje, że jeśli przez dłuższy czas nikt go nie „skubnie”, to mu tego brakuje. Jurek powinien zrozumieć, że prawdziwy przeciwnik jest na boisku. Irlandia, Szwecja, Hiszpania – to są rywale, a nie dziennikarze. Przecież wszyscy siedzimy na tej samej gałęzi. Nawet dla tych najbardziej agresywnych mediów lepiej jest, gdy reprezentacja odnosi sukcesy. Wtedy więcej ludzi czyta teksty, słucha wypowiedzi. Tylko ktoś mocno nierozsądny chciałby niszczyć klimat wokół drużyny narodowej. Tym bardziej nie rozumiem podejścia Brzęczka, przecież to facet, który naprawdę da się lubić. Jeszcze z czasów jego gry w piłkę pamiętam, że był jednym z przyjemniejszych piłkarzy, z dużą elegancją w zachowaniu. No ale może z nim jest tak samo jak z Pawłem Janasem. Jego wizerunek jako selekcjonera był zupełnie inny niż ten prawdziwy. Niektórzy nie potrafią się odnaleźć na świeczniku i każde pytanie, które słyszą, traktują jak atak”

Więcej TUTAJ

***

„Liga czeka na sygnał”

„Powrót do grania w trzeciej dekadzie maja – ten termin ciągle wchodzi w grę jako najwcześniejszy z możliwych. Mówił o nim w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” prezes Ekstraklasy SA Marcin Animucki. Możliwie, że sezon da się uratować w pełnej wersji z 37 kolejkami (do rozegrania pozostaje 11), jeśli rozgrywki ruszą nawet w pierwszy weekend czerwca. No ale właśnie tu zaczynają się rozważania wyłącznie w trybie warunkowym. Potrzebne jest bowiem przeciągnięcie gier na lipiec (w przypadku Polski do 19 lipca), na co z kolei musi być zgoda UEFA i FIFA. Na razie mowa tylko o przymiarkach. Nie chodzi jedynie o akceptację istotnych zmian w międzynarodowym kalendarzu, który będzie skutkował ułożeniem terminarzy na przyszły sezon, lecz także o równie ważną zgodę na wyjaśnienie statusu zawodników, którym umowy z obecnymi klubami wygasają 30 czerwca.”

Więcej TUTAJ

***

„Barca w ogniu”

„Dyrektorzy Blaugrany pół żartem, pół serio mówią,  że atmosfera przypomina tę z „Gry o tron”, bo wszyscy spiskują. Z zarządu ustanowionego przez Bartomeu po wyborach w 2015 roku pozostała niespełna połowa osób. W ciągu pięciu lat rządów prezes miał czterech dyrektorów sportowych i tyle samo dyrektorów ds. komunikacji. Opuściło go siedmiu wiceprezydentów, głównie z powodu nieporozumień z szefem. I choć 57-latek nie ma zamiaru podawać się do dymisji, bo chce dokończyć trwającą do czerwca 2021 kadencję, to w obecnym kryzysie trudno nie widzieć jego winy. – Za jego rządów klub stał się moralnym i ekonomicznym bankrutem. Musimy rozpocząć wszystko od zera – twierdzi Victor Font, który chce wystartować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.”

Więcej TUTAJ

 

 

SPORT

„Cenny jest każdy kibic”

„Jestem nie tylko piłkarzem, ale i człowiekiem. Z kibicami, nie tylko Górnika, mam kontakt na Instagramie czy Facebooku. Codziennie poświęcam temu kilkadziesiąt minut. Pokazuję, że nie jestem kimś bardziej znaczącym od tych, którzy pracują w innych zawodach. Mam nadzieję, że kibice taką moją postawę doceniają - mówi. Dodajmy, że niedawno Górnik zorganizował konkurs rysunkowy dla najmłodszych. Ich zadaniem było właśnie przedstawienie sylwetki Martina Chudego. Konkurs cieszył się dużym zainteresowaniem - wpłynęło kilkadziesiąt prac. To też pokazuje, jaką popularność słowacki bramkarz zdobył sobie w krótkim czasie na naszych boiskach.”

***

„Wybierz sobie idola”

„Trening bramkarzy ma te same ramy co zajęcia dla innych zawodników - mówi 38-letni trener bramkarzy „Pasów”. - Michal Peskovic, Lukas Hrosso i Adam Wilk mają te same zalecenia co wszyscy, uwzględniając oczywiście specyfikę ich pozycji. Każdy z nich ma „nadajnik” i przesyła informacje o wykonanych treningach. Idziemy cyklami 7-dniowymi. Traktuję ten czas jako drugi okres przygotowawczy. Mam na razie rozpisany plan na 6-8 tygodni. Nie ma zajęć z piłką i boiskowych ćwiczeń stricte bramkarskich. Podtrzymujemy tylko wydolność fizyczną i siłę. Ja też się poddaję temu rygorowi i dzięki temu mogę na bieżąco śledzić, jakie są efekty. Staram się wstawać o tej samej godzinie, co zawodnicy. Trenuję, analizuję mecze na wideo. Nasze spotkania znam już praktycznie na pamięć, szukam więc nagrań z występami drużyn zagranicznych i koncentruję się na grze bramkarzy, a materiały wysyłam chłopakom. Mamy swoją grupę na WhatsApp-ie, do której należą tylko bramkarze..”

***

„Bohumil Panik”

Mówi się w Czechach o wznowieniu rozgrywek?
Gdyby przeszło się do treningu w grupach, to byłaby szansa na wznowienie rozgrywek w połowie maja. Na razie pozostaje jedynie czekać. Ale jeśli nasza liga ruszy, to na pewno bez udziału kibiców. (..) Grać ma się co kilka dni środa – sobota czy środa – niedziela. Ale generalnie trudno powiedzieć, jak to w praktyce będzie funkcjonowało, nie wspominając o takich przypadkach, że ktoś w trakcie rywalizacji zachoruje lub będzie musiał poddać się kwarantannie. Muszę w tym momencie podkreślić, jak ważne są testy na koronawirusa i ich liczba. To one pokazują, jaka jest faktyczna skala zachorowań i pomagają odseparować chorych od zdrowych. Im więcej ludzi przejdzie testy, tym lepiej. Tak działają na Islandii, gdzie każdy mieszkaniec poddany jest badaniu. Mówi się o tym, że wszyscy, w każdym kraju, powinni przejść testy, bo każdy organizm reaguje inaczej. Ten, kto ma odporny system immunologiczny, nawet może nie wiedzieć, że jest - czy był - chory. 

***

„Piotr Polczak: Nie boję się krytyki”

Od początku pobytu w Sosnowca przylgnęła do pana łatka pechowca, a wielu uznało za kozła ofiarnego i jednego z winowajców spadku z ekstraklasy. Nie żałuje pan, że latem 2018 roku dał się na namówić na grę w Zagłębiu?
(…) Jestem chłopakiem z Zagłębia, pierwsze kroki w piłce stawiałem w Dąbrowie Górniczej, jako dzieciak kibicowałem drużynie z Sosnowca. Moje piłkarskie losy potoczyły się tak a nie inaczej, do dorosłej piłki wchodziłem gdzie indziej, ale zawsze los Zagłębia leżał mi na sercu. Kiedy pojawiła się możliwość gry na Stadionie Ludowym, przystałem na tę propozycję z radością. Chciałem i chcę nadal grać dla tego klubu jak najlepiej potrafię, m.in. podpisałem wówczas 3-letni kontrakt. Szkoda, że nie udało się utrzymać w ekstraklasie. Na pewno oczekiwania wobec mojej osoby były duże. Byłem wówczas, podobnie zresztą jak teraz, jednym z najbardziej doświadczonych graczy w Sosnowcu, a oczekiwania wobec takich piłkarzy zawsze są spore. W kilku sytuacjach, niekoniecznie dobrych z perspektywy zespołu się przewinąłem. A to przypadkiem odbiła się od mojej ręki piłka w polu karnym, a to podyktowano za mój rzekomy faul rzut karny; stało się, jak się stało. Ktoś powie: pechowiec, ktoś inny kozioł ofiarny. Gdyby wyniki całego zespołu były inne, gdyby nie spadek, pewnie nikt z tego nie robiłby afery. Jestem już jednak na tyle doświadczonym piłkarzem, że takie sytuacje mnie nie załamują. 

Może jakbym był młody, na dorobku, to pewnie inaczej bym do tych spraw podchodził. Nigdy jednak nie uchylałem się od odpowiedzialności, nie boję się też konstruktywnej krytyki. Zawsze stawałem przed kamerą, nie uciekałem przed dziennikarzami, a po spadku z ligi nie wyobrażałem sobie odejścia z klubu, bo też chcę, aby Zagłębie wróciło tam, gdzie jego miejsce, czyli do ekstraklasy. 

***

„Parcie na ligę wypiera wirusa”

„Rozważania na temat terminarza trwają, ostatnią wersję przytaczamy za „Corriere dello Sport”. Do końca sezonu pozostały do rozegrania 124 mecze ligowe i trzy pucharowe. Przymusowa kwarantanna wprowadzona przez włoski rząd obowiązuje na razie do 3 maja. Federcalcio i Liga mają nadzieję, że następnego dnia kluby rozpoczną treningi, a pod koniec miesiąca wznowione zostaną rozgrywki. - Chcemy zacząć od testów, które sprawdzą, czy gracze mają negatywne wyniki i czy można będzie trenować – oświadczył prezes włoskiej federacji Gabriele Gravina. Środowisko piłkarskie wywiera coraz większy nacisk na polityków i pewnie tak się stanie, natomiast zdanie lekarzy jest tylko pomocnicze, nie decydujące.”

***

„Drogi dwudziestoletni”

„W ciągu ostatnich dni pojawiały się doniesienia, jakoby pomocnik Bayeru nie był zbyt chętny do opuszczenia ojczyzny, ale on sam to zdementował. A to dobra wiadomość dla takich klubów jak Liverpool, Real Madryt czy Barcelona, które z dużą ochotą przyjęłyby w swoje szeregi 20-letniego zawodnika. Mocno zainteresowany jego usługami jest także Bayern, ale dla monachijczyków celem transferowym numer jeden jest obecnie Leroy Sane, który również będzie kosztował ok. 100 mln euro - w dodatku będzie żądał wielkiej tygodniówki.”

***

„A jednak Resovia?”

„W razie niemożności dogrania sezonu – w myśl uchwały związku z marca – trzecie miejsce da awans na zaplecze ekstraklasy, zaś zespół z czwartego obejdzie się smakiem. Przypomnijmy, że Resovia i GKS mają na koncie po 41 punktów, lepszym bilansem bramkowym legitymują się rzeszowianie, a jedyny bezpośredni mecz – w Rzeszowie – zakończył się remisem 2:2. Z regulaminu rozgrywek nie wynika jednoznacznie, kto powinien być wyżej. Jedni twierdzą, że powinni być to katowiczanie, skoro bramkowo zremisowali na wyjeździe. Inni – że rzeszowianie, skoro mają lepszą różnicę goli, a bezpośredni mecz z GieKSą odbył się dopiero jeden, a nie dwa.”

***

„Piotr Jawny: Nie chcemy awansu za darmo”

„W momencie zawieszenia rozgrywek III grupy III ligi znajdowaliście się na czele tabeli, z 4 punktami przewagi nad Polonią Bytom, a 6 – nad Ruchem Chorzów. Jak odebrał pan przerwanie sezonu?
Raczej byłem niezadowolony. Wydawało nam się, że fajnie przepracowaliśmy zimowy okres przygotowawczy, graliśmy z wymagającymi sparingpartnerami i wychodziło nam to nieźle. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na wznowienie rozgrywek, bo walka z grupą pościgową zapowiadała się pasjonująco. Teraz żałujemy zmarnowanej pracy, ale to była siła wyższa. 

Przed dwoma tygodniami wasz stoper, Łukasz Wiech, powiedział na naszych łamach: „Wolałbym pokazać swoją wartość na boisku, udowodnić wszystkim, że zasłużyliśmy na ten awans. W rundzie jesiennej pokazaliśmy odpowiedni poziom, który predestynował nas do gry w II lidze”. Czy podziela pan pogląd swojego podopiecznego?
Na forach internetowych padają różne propozycje zakończenia rozgrywek. My nie chcemy awansu „za darmo”, ale pragniemy wywalczyć go na boisku. Nie mamy jednak wpływu na to, co zadecyduje „góra”. Na razie żaden z kolegów-trenerów nie złożył mi gratulacji z powodu awansu. Zrobił to tylko jeden z lokalnych dziennikarzy, kiedy rozgrywki zostały zawieszone. Jeszcze nie wiemy, czy się pośpieszył, czy miał nosa.”

***

„Kupmy sobie po maseczcze”

„Przypominające je chusty w świecie piłkarskim kojarzą się raczej negatywnie. Znamy przypadki osób, które musiały oddawać je przed meczem do depozytu, nawet pomimo mrozu, bo akurat jeden czy drugi ochroniarz za bardzo wziął sobie do serca, że zakrywanie twarzy na trybunach jest niezgodne z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych. Niektórzy łamanie tego zakazu jednoznacznie łączą ze stadionowymi chuliganami. Od dziś jednak chusty, kominy czy maseczki z emblematami klubowymi oznaczać będą wypełnienie obywatelskiego obowiązku, stosowania się do wchodzącego dziś w życie pandemicznego wymogu zasłaniania twarzy i nosa w przestrzeni publicznej. Skoro tak, to interes wyczuły też kluby. W myśl real time marketingu rozpoczęły sprzedaż maseczek.”

 

GAZETA WYBORCZA

„Polska ekstraklasa w blokach startowych”

„Ekstraklasa SA opracowuje zatem scenariusze. – Przełom maja i czerwca to tylko jeden z wielu wariantów, które bierzemy pod uwagę. Na tym etapie nie ma żadnych wiążących ustaleń daty wznowienia rozgrywek. Musimy poczekać na decyzje UEFA. Nie zapadną też żadne decyzje o wznowieniu ligi bez cofnięcia przez rząd zakazów związanych z epidemią w kraju – mówi Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy SA. Na razie nie jest rozważana opcja wpuszczenia na stadiony kibiców, gdy już rozgrywki się zaczną. Na to trzeba będzie poczekać może nawet przez kilka miesięcy. Dla niektórych klubów mecz rozgrywany bez widzów to strata ok. 250 tys. zł. Powrót do gry nawet z zamkniętymi trybunami to jednak szansa na odzyskanie pieniędzy z tytułu praw telewizyjnych i marketingowych.”

Więcej TUTAJ

***

„Lech Poznań musi liczyć na taki traf jak kiedyś w wypadku Christiana Gytkjaera”

„W środę poznański Lech opublikował na swojej stronie internetowej uspokajający materiał na temat działania skautingu szukającego celów transferowych. - Działamy tak, jakby wszystko miało wyglądać normalnie - przyznaje w nim Jacek Terpiłowski, szef skautingu Kolejorza. Wobec flauty w rozgrywkach na świecie skauci posiłkują się rozegranymi już meczami nagranymi na wideo. - Jest to istotny element w naszej pracy, żeby zobaczyć zawodnika na żywo. Szczególnie przy pozycjach, na których istotne jest zachowanie zawodnika wtedy, kiedy nie ma piłki - zastrzega szef skautingu Kolejorza. Jak czytamy w materiale, obserwatorzy Lecha będą ubożsi o możliwość spotkania się z zawodnikiem, porozmawiania z nim. Dzisiaj będzie to niemożliwe, poza rozmową telefoniczną.”

Więcej TUTAJ

***

„Jak krytyka zmieniła zimnokrwisty Tottenham”

„Oburzenie było wielkie i prezes Levy w końcu się złamał. Zdecydował, że nie obniży pensji 550 pracownikom klubu, którzy z powodu koronawirusa nie są w stanie wykonywać obowiązków. Cięcia o 20% dotkną tylko władze, czyli także samego prezesa. Niegrający personel otrzyma 100% wypłat w kwietniu i w maju, które w całości pokryje Tottenham. Klub ogłosił to na swojej stronie, na której jakiś czas temu obiecał, że przeanalizuje sposoby oszczędzania pieniędzy i cięcia kosztów podczas pandemii.”


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się