var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Mamrot: Nie jestem człowiekiem Kołakowskiego. Witkowski: Polska piłka budowana jest głównie za pieniądze samorządowe

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-05-12 09:55:49

Wtorkową prasę zdominowały rozmowy z Ireneuszem Mamrotem oraz tematy finansowania polskich klubów przez samorządy. Co poza tym?

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Mamrot: Nie jestem człowiekiem Kołakowskiego”

„Izabela Koprowiak: Jest pan człowiekiem Jarosława Kołakowskiego?

Ireneusz Mamrot: Na pewno nie. Przez 19 lat pracy trenerskiej miałem w zespole tylko jednego jego zawodnika: Michała Boreckiego. I tak się składa, że nie grał on w podstawowym składzie Chrobrego. Szukałem młodzieżowca, Michał wracał z Włoch, gdzie występował w zespole Primavery Lazio. Zadzwonił pan Kołakowski, zapytał, czy wezmę tego chłopaka na testy. Po tygodniu zdecydowałem, że zostaje w Głogowie. To moje jedyne powiązanie z panem Jarkiem, więc na pewno znajomości nie decydowały o tym, że zostałem trenerem Arki. Powiedział mi, że bardzo dobrze zna mój warsztat, przekonałem go swoją dotychczasową pracą.

Jak się pan czuje, wracając na karuzelę?

Nie lubię tego określenia. Kojarzy mi się z tym, że się na nią wskakuje tylko po to, żeby się załapać i pobierać pieniądze. Swoją pracę traktuję bardzo poważnie, dla mnie to pasja, żyję nią non stop. Dlatego z powrotu naprawdę się cieszę, a jeszcze bardziej moja żona, bo nie ukrywam, że w domu robiłem się już nieznośny. To była moja pierwsza przerwa po prawie 20 latach ciągłej pracy. W ostatnim czasie mocno czułem deficyt piłki, zrozumiałem, jak mocnym narkotykiem jest dla mnie futbol. Aż się trochę martwię, bym podczas treningów nie był za bardzo aktywny”.

Więcej TUTAJ

„Kruchy fundament piramidy”

„U dział miast w utrzymywaniu klubów ekstraklasy jest odczuwalny, ale dopiero w niższych ligach można przekonać się, jak wielkie znaczenie mają dla polskiej piłki. – Samorządy to 99,9 procent sponsora w niższych ligach – uważa Andrzej Padewski, prezes Dolnośląskiego ZPN. Teraz i ci „karmiący” kluby przeżywają swoje problemy. Od początku roku zmniejszyły się ich wpływy z podatków, a po drugie – to oczywiste oddziaływanie koronawirusa. Gdyby jednak teraz urzędnicy odwrócili się od sportu, byłby to koniec polskiej piłki, jaką znamy”.

***

„Witkowski: Polska piłka budowana jest głównie za pieniądze samorządowe”

„Łukasz Olkowicz: Napisał pan, że „15 tysięcy pensji dla pierwszoligowca to se nevrátí.”. Rzeczywiście te czasy nie wrócą?

Radosław Witkowski (prezydent Radomia): Moim zdaniem absolutnie nie wrócą takie gaże dla piłkarzy I-ligowych, to wręcz niemożliwe.

Mówi pan o wszystkich w I lidze czy tylko o Radomiaku?

O I lidze. Zgadzam się z Mateuszem Borkiem, że to najdroższa liga świata. Dla mnie takie stawki w niej, gdzie kluby są dotowane z pieniędzy samorządów, to absurd.

Ale to też u was piłkarze Radomiaka dostają miejskie stypendia po 15 tysięcy złotych.

Jeszcze pozostaje pytanie, jakie mają kontrakty, bo tego nie wiem. Nie wierzę, że dostają tylko 15 tysięcy z miasta”.

Więcej TUTAJ

„Mam dług wobec Polonii”

„– Zimowe okno transferowe było dla nas bardzo udane. Wzmocniliśmy się na pozycji… zarządu – rozpoczyna Wojciech Szymanek, trener Polonii Warszawa. – Gregoire Nitot, nowy właściciel, to człowiek bez uprzedzeń. Jestem w szoku, jak bardzo jest transparentny. Wszystko możesz mu powiedzieć otwarcie, z niczym się nie kryje. Widać to w komunikatach, które wysyła do mediów. W raporcie dotyczącym planu rozwoju Polonii zdradził nawet, na jakie pozycje zawodników potrzebujemy. Plany ma bardzo konkretne, które zakładają powrót do ekstraklasy w dziewięć lat. Nikt nie chce awansów na hurra, mamy budować drużynę długofalowo. Nitot zaczął od spłacenia wszystkich długów, zainwestował już ponad dwa miliony złotych. Mieliśmy okazję wielokrotnie rozmawiać i widzę, jak jest uczciwy, szczery i chce wszystko budować na jasnych zasadach”.

Więcej TUTAJ

***

„Sądny dzień czeskiej piłki”

„Od początku pandemii koronawirusa Czesi zawstydzają wiele europejskich państw. Najpierw jako pierwsi wprowadzili radykalne środki ostrożności i już w połowie marca nakaz zakrywania twarzy. Poskutkowało to tym, że zakażonych przybywa coraz mniej i już od wczoraj funkcjonować mogą – w reżimie sanitarnym – zakłady fryzjerskie, kina, teatry. Do tego można iść na piwo do przyrestauracyjnego ogródka. Czesi są też w czubie wśród państw, które planują powrót do rozgrywania meczów. I to przy udziale widzów”.

„Roman Wójcicki: Nie wolno się rozluźnić”

„Wójcicki ma tyle lat, ile występów w reprezentacji Polski: 62. – Trochę tą pandemią jesteśmy już zmęczeni, trochę zirytowani. Urwał mi się kontakt z piłką, Europa stanęła, ale ja też nie mogę grać. Bo cały czas występowałem w lidze oldbojów w barwach Hannover 96. Wiek już dosyć poważny, a ja ciągle narzekam jak ligowy zawodnik, że brakuje mi kontaktu z piłką. To chyba akurat dobrze? – uśmiecha się.

Razem z żoną od dwudziestu lat prowadzą prywatny zakład fizjoterapeutyczny pod Hanowerem. – Oferujemy kompleksowe usługi, dosłownie od stóp do głów. Terapię manualną, osteopatię, tego jest naprawdę dużo, łącznie ze specjalistycznym masażem. Przychodzą do nas ludzie z różnymi schorzeniami, po operacjach, po zawałach, ze wskazaniami do fachowej rehabilitacji, sportowcy również: po kontuzjach, zwichnięciach, naciągnięciach – opowiada Wójciki”.

Więcej TUTAJ

***

„Kosowski: Nigdy nie chciałem zostać dyrektorem sportowym”

„W Górniku Zabrze, który jest mi bliski, zatrudniono Artura Płatka, z rozmów z panem Cupiałem, które prowadziłem, kończąc grać w piłkę, nic ostatecznie nie wyszło. I bardzo dobrze, bo dziś już wiem, jak ta praca wygląda. Obserwuję kolegów, którzy poszli tą drogą: Michała i Marcina Żewłakowów, Marcina Baszczyńskiego, Łukasza Masłowskiego, Wojtka Szalę, i wiem jedno. Gdyby teraz ktoś złożył mi taką propozycję, na pewno bym jej nie przyjął. Mam świadomość, ile ta praca wymaga poświęcenia i moim zdaniem: nie jest to tego warte, bo i tak zakończy się zwolnieniem. Najmocniej uderza mnie przykład Michała, który pracując przy Łazienkowskiej, osiągnął duży sukces, Legia awansowała wówczas do Ligi Mistrzów. A i tak skończyło się pożegnaniem Żewłakowa z adnotacją, że nie do końca zna się na tym, co robi”.

Więcej TUTAJ

"SUPER EXPRESS"

„Mamrot: Trudniej walczyć o utrzymanie niż o puchary”

„Super Express: - Musiał się pan strasznie stęsknić za pracą, skoro zdecydował się wejść na tak niepewny grunt jak Arka Gdynia. Drużyna jest na czternastym miejscu w tabeli i do pierwszej bezpiecznej – Wisły Kraków traci sześć punktów, a piłkarze już zdążyli zapomnieć co to znaczyć zobaczyć całą pensję na koncie...

Ireneusz Mamrot: - Taki zawód. W trakcie sezonu trenerów zatrudnia się zazwyczaj po to, żeby wyciągali drużynę z tarapatów. Sytuacja jest trudna, ale do opanowania. Gdybym się bał i nie wierzył w to co robię, to zająłbym się czymś innym. Dobrze, że po 30. kolejkach będzie podział na grupy. Jest korzystny dla drużyn, które się bronią, bo w bezpośrednich starciach zmierzą się z tylko z innymi zespołami walczącymi o utrzymanie. W bezpośrednich starciach okaże się, kto jest najsłabszy.

- Prowadząc Jagiellonię Białystok dwukrotnie pokonał pan Arkę, która od tego czasu personalnie niewiele się zmieniła. Zespół z Gdyni ma dość jakości by się utrzymać?

- Zdecydowanie tak! I nie jest to stwierdzenie typu, „bo wypada”. Naprawdę w tej drużynie jest kilku piłkarzy prezentujących naprawdę solidne, spore umiejętności. Poza tym w ostatnich latach co roku do ostatnich kolejek walczyli o pozostanie w lidze, więc wiedzą czym to się je. Jestem pewien, że nie pękną, strach ich nie sparaliżuje. Jest jeszcze jedenaście spotkań do rozegrania. I dużo i mało, ale jestem optymistą”.

Więcej TUTAJ

***

„Mistrz Polski wyruszył w Polskę”

„W poprzednim sezonie Piast Gliwice wywalczył mistrzostwo Polski. To pierwszy tytuł w historii klubu. Teraz po 26. kolejkach gliwiczanie plasują się na drugiej pozycji. Do lidera Legii Warszawa tracą osiem punktów. Teraz trener Waldemar Fornalik zabrał zespół na zgrupowanie do Arłamowa. Przypomnijmy, że właśnie tam przygotowywała się kadra przed EURO 2016 i MŚ 2018. W kadrze śląskiej drużyny znalazło się 28 piłkarzy. Według wytycznych od tego tygodnia zespoły ekstraklasy mogę ćwiczyć w grupach do 25 osób. Na obozie Piast będzie przebywał do 16 maja”.

Więcej TUTAJ

***

„Legia opuściła Warszawę”

„Jeden po drugim zespoły Ekstraklasy decydują się na opuszczenie "domowych pieleszy" i zamknięte zgrupowania w innych miejscach. Na przykład Piast Gliwice zdecydował się na wyjazd do Arłamowa, gdzie kilka razy do dużych imprez przygotowywała się reprezentacja Polski. Decyzję o wyjeździe podjęła też Legia Warszawa, która jeszcze dziś udała się do znanego, również sportowcom, ośrodka”.

Więcej TUTAJ

„SPORT”

„Śrutwa: Wszyscy tracą”

„Pana były klubowy kolega Piotr Mosór, obecnie trener drugoligowego Znicza Pruszków, zgłasza obawy w związku z restartem lig na szczeblu centralnym. Wielu innych też nie kryje swoich obaw. Jak pan na wszystko patrzy? 

- Przede wszystkim wszyscy musimy się z tym koronawirusem nauczyć żyć. Wiadomo, bezpieczeństwo ludzi jest bardzo ważne, ale już wiemy, że ten wirus tak szybko nie zniknie. Trzeba się do wszystkiego dostosować i wypracować sposoby postępowania tak, żeby zacząć normalnie funkcjonować. 

Dzisiaj ma zapaść decyzja odnośnie rozstrzygnięć w III lidze, gdzie grają dwa bliskie panu zespoły, Polonia Bytom i Ruch Chorzów. Za jakim rozwiązaniem optuje pan? 

- Uważam, że powinno się dokończyć te rozgrywki. To szczebel, gdzie mamy do czynienia z takim „mikro” zawodowstwem. W tej lidze pieniądze są nieporównywalnie mniejsze niż w ligach szczebla centralnego. Wszystko powinno się tam rozstrzygnąć na boisku. Mówimy o klubach i drużynach, które codziennie trenują, a z gry w piłkę zawodnicy utrzymują swoje rodziny. Myślę, że wszyscy w III lidze chcieliby zakończyć batalię o awans czy utrzymanie na piłkarskiej murawie”.

***

„Piast jak reprezentacja Polski”

„Wczoraj na kilkudniowe zgrupowanie do Arłamowa wyruszyła drużyna mistrzów Polski; w ciszy i spokoju przygotowywać się będzie do powrotu ekstraklasy. Trener Waldemar Fornalik bardzo ceni sobie, gdy może w skupieniu oddać się pracy i gdy ma czas, aby poprawić podczas treningów szwankujące rzeczy w drużynie. Dlatego od dawna okresy przygotowawcze to niejako jego dobre „znaki firmowe”. Szkoleniowiec lubi zabierać zespoły na obozy, choćby zaledwie kilkudniowe. Odkąd pracuje w Piaście, gdy tylko jest trochę więcej czasu zabiera drużynę do Kamienia czy innego miejsca”.

„Badania i na boisko!”

„Podbeskidzie było jednym z tych klubów pierwszoligowych, które pojawiły się w pierwszym komunikacie Komisji Medycznej PZPN-u w związku z otrzymaniem zgody na wspólne treningi. Dlatego już wczoraj, co zresztą wcześniej było zaplanowane przez trenera Krzysztofa Bredego, niemal wszyscy piłkarze stawili się przed południem w Dankowicach i zostali poddani badaniom”.

„Co dalej z Jerzym Brzęczkiem?”

„W dyskusji na temat przyszłości Jerzego Brzęczka głos zabrał także Henryk Kasperczak. Przypomnijmy, kontrakt Jerzego Brzęczka z PZPN kończy się 31 lipca. Prezes Zbigniew Boniek chce, żeby umowa była przedłużona do końca grudnia tego roku. Weryfikacją pracy obecnego selekcjonera miałyby być jesienne mecze w drugiej edycji Ligi Narodów, gdzie w grupie A we wrześniu, październiku i listopadzie polska reprezentacja ma zagrać z Holandią, Bośnią i Hercegowiną oraz Włochami. Należy założyć, że jeżeli wyniki będą niekorzystne, to Brzęczek nie poprowadzi Polaków w przyszłorocznych mistrzostwach Europy”.

„Trzecioligowcy wstrzymują oddech”

„T o nie przypadek, że losy III ligi ważą się w ostatniej kolejności. Nie wiadomo do końca, czy to poziom profesjonalny, półprofesjonalny, czy amatorski. Są kluby bardzo dobrze funkcjonujące, a są i takie, w których chłopaki trenują po pracy. Dlatego tak trudno podjąć decyzję - przyznaje Robert Chwastek, pomocnik Sokoła Ostróda, czyli lidera grupy I. Dziś III-ligowcy wreszcie mają usłyszeć, co dalej. Przed tygodniem na spotkaniu prezesów wojewódzkich ZPN-ów ustalono, że ligi od IV w dół już nie ruszą i zostaną przyznane awanse, ale nie będzie spadków. Decyzję o przyszłości III ligi odroczono do wtorku. Rozstrzygnąć ma się na zebraniu zarządu PZPN. - Nie widzę możliwości kontynuowania sezonu. W tej chwili trwa dyskusja nad dopracowaniem szczegółów - mówi Henryk Kula, prezes Śląskiego ZPN i członek zarządu PZPN. Czy w III lidze też zastosowany zostanie wariant z awansami i brakiem spadków? A jeśli będą spadki - to na jakiej zasadzie? Co z awansami z grupy I (Sokół Ostróda vs. Legia II Warszawa) i IV (Hutnik Kraków vs. Motor Lublin)? Co z nowym sezonem?”.

„GAZETA WYBORCZA”

„Najlepszy z nieznanych piłkarzy został zamordowany”

„6 maja jechał rowerem w Santa Fe, zachodniej dzielnicy miasta, gdy został zaatakowany przez 32-letniego mężczyznę. Tomás Felipe Carlovich, pseudonim "Trinche", doznał ciężkiego urazu mózgu po uderzeniu w głowę i został odwieziony do szpitala na oddział intensywnej terapii. Zmarł dwa dni później, nie odzyskawszy przytomności. Miał 74 lata.

Wczoraj na stadionie Central Cordoba żegnał go tłum ludzi. Złamali zakaz zgromadzeń wydany w Argentynie na czas pandemii. Dla mieszkańców Rosario był takim samym idolem jak dziś Leo Messi. W latach 70. uchodził za wirtuoza. - To był najcudowniejszy piłkarz, jakiego w życiu widziałem - mówił legendarny trener Jose Pekerman”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się