var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

ESA: Turcy interesują się Furmanem. Lechia wykupiła Tobersa, następny Mihalik? Zagłębie szuka wzmocnień na trzech pozycjach

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-05-23 00:06:49

W piątkowym przeglądzie najciekawszych wydarzeń w Ekstraklasie wyszperaliśmy sporo ciekawych informacji. Najważniejsza to ta o Dominiku Furmanie, którym interesuje się turecki Denizlispor. Polecamy również interesujące rozmowy z Martinem Sevelą i Piotrem Celebanem.

Turcy interesują się Furmanem

Portal Yeniasir donosi o zainteresowaniu Denizlisporu Dominikiem Furmanem. Kapitan Wisły Płock odszedłby z klubu za darmo, bo jego umowa wygasa wraz z końcem sezonu. Ponadto Turcy mają na oku również Macieja Rybusa.

Źródło: yeniasir.com.tr

***

Lechia wykupiła Tobersa, Mihalik następny w kolejce?

Lechia Gdańsk wykupiła 19-letniego pomocnika Kristersa Tobersa z drużyny FK Liepaja. Łotysz podpisał kontrakt z polskim klubem do czerwca 2023 roku.

Tomasz Galiński z portalu lechia.net poinformował, że podobną drogą może pójść również Jaroslav Mihalik.

 

 

Źródło: Lechia/Twitter

***

PZPN chce powrotu kibiców na stadiony

Z informacji „Super Expressu” wynika, iż Zbigniew Boniek wystosował prośbę do Mateusza Morawieckiego, aby na ekstraklasowe spotkania kluby mogły wpuszczać maksymalnie 999 kibiców. W tym celu centrala wysłała do premiera dokument z konkretnym planem całego przedsięwzięcia. 

Źródło: SE

***

„Sevela: Złożylismy ofertę za Drazicia, potrzebujemy wzmocnić trzy pozycje”

„Ma Pan do dyspozycji wszystkich piłkarzy, włącznie z Jewgienijem Baszkirowem, który podpisał nowy kontrakt. Długo musiał Pan zabiegać u prezesa, by zatrzymał Rosjanina?

Byliśmy z prezesem zgodni co do tego, że "Żenia" jest piłkarzem, którego warto zatrzymać w Zagłębiu Lubin. Zagrał tylko w trzech meczach przez wybuch pandemii, ale od pierwszego treningu wiedziałem, że to strzał w dziesiątkę. Pozyskując go wiedzieliśmy na co go stać, ile rozegrał meczów w rosyjskiej ekstraklasie i jaki ma "mental", bo był kapitanem bardzo mocnej drużyny (Rubin Kazań - przyp. PJ). Między innymi dlatego po dosłownie kilkudziesięciu godzinach po transferze wyszedł w pierwszym składzie i stanął na wysokości zadania. Baszkirow wie na co może liczyć w Zagłębiu, podoba mu się tutaj, ale trochę obawiałem się o to, że jest sam, bez rodziny. Mimo to udało się go nakłonić.

A co z Dejanem Dražiciem? Jego także uda się zatrzymać?

Dejan tak samo jak "Żenia" od początku prezentował oczekiwaną przez nas jakość. Znałem tego chłopaka ze Slovanu Bratysława, wiedziałem na co go stać. Jego sytuacja jest nieco inna. To bardzo dobry piłkarz, ale przez dużą konkurencję na jego pozycji w Slovanie grał mniej i dlatego udało nam się go wypożyczyć. Teraz wiem, że prezes Artur Jankowski złożył Słowakom ofertę i czekamy na odpowiedź”.

Więcej TUTAJ

***

Milion euro za Linettego trafi do Lecha?

Maciej Henszel zdradził, iż Lech Poznań może liczyć na procentowy zysk z kolejnego transferu Karola Linettego i w przypadku transferu polskiego pomocnika z Sampdorii do Torino za 11 mln euro, na konto „Kolejorza” może trafić ponad milion euro.

 

 

 

 

Źródło: Twitter

***

Mecze Ekstraklasy co najmniej w 16 krajach

Coraz bliżej do powrotu Ekstraklasy i wszystko wskazuje na to, że polska liga będzie pokazywana co najmniej w szesnastu krajach. Potwierdził to Marcin Animucki: - Na tym etapie, wg już podpisanych umów, mecze PKO Bank Polski Ekstraklasy będą pokazywane w tym sezonie w co najmniej 16 krajach. Spodziewamy się, że kolejne umowy zostaną podpisane jeszcze w maju lub na początku czerwca – skomentował prezes zarządu Ekstraklasy SA.

Źródło: Ekstraklasa

***

Nowa Rada Nadzorcza Arki Gdynia

Podczas piątkowego Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy podjęto decyzję o zwiększeniu kapitału zakładowego spółki klubu z 4 do 5 milionów złotych. Powołano też nową Radę Nadzorczą Arki Gdynia, w której skład weszli Jarosław Piechotka, Tomasz Chamera oraz Mateusz Więckowski.

Źródło: arkowcy.pl

***

Wkrótce zmiana nazwy spółki Wisły Kraków

Na 18 czerwca zwołane zostało Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Wisły Kraków S.A. W trakcie zgromadzenia podjęte zostaną między innymi uchwały dotyczące zatwierdzenia sprawozdania finansowego, udzielenia absolutoriom członkom Rady Nadzorczej, a także odwołania i powołania nowych członków Rady Nadzorczej. Jednym z punktów jest również miana nazwy spółki z „Wisła Kraków Spółka Akcyjna” na „Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków Spółka Akcyjna”. W zgromadzeniu będą mogły wziąć udział między innymi osoby, które stały się akcjonariuszami klubu zakupując akcje klubu podczas pierwszej emisji.

Źródło: wislakrakow.com

***

„Celeban: Teraz doceniamy każdy dzień”

„Artur Długosz, Maciej Kmita, WP SportoweFakty: Jak zdrowie? To podstawowe pytanie nabrało dziś szczególnego znaczenia.

Piotr Celeban, były reprezentant Polski, piłkarz Śląska Wrocław: Zdrowie jest bardzo dobre. Na nic nie choruję. Nie ma żadnych powodów do zmartwień i można spokojnie trenować.

A kondycja psychiczna? Troska o najbliższych, ograniczenia w życiu codziennym nie wpłynęły na pana chęć do treningów?

Rodzina w miarę dobrze zniosła to wszystko. Syn miał zdalne nauczenie. Ja z kolei studiuję, dlatego też byłem troszkę zajęty. W trakcie tygodnia musiałem robić różne zadania na komputerze. Ten czas więc mijał. To, że miałem jesienią poważną kontuzję i nie mogłem w ogóle trenować, pozwoliło mi się bardziej zaadoptować do tego, co było teraz”.

Więcej TUTAJ

***

„Rymaniak: Z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz”

Kiedy rozmawialiśmy ostatnim razem przyznałeś, że najgorszą rzeczą w czasie izolacji była niewiadoma jak długo przyjdzie czekać. Kiedy pojawiła się decyzja o powrocie ligi i kolejne o regulaminach rozgrywania meczów poczułeś ulgę?

- O tak, czekaliśmy na jakieś pozytywne wiadomości odnośnie powrotu do gry. Po to trenujemy cały rok, by móc rozgrywać mecze. Każdy odetchnął z ulgą, kiedy zapadła decyzja o wznowieniu rozgrywek i dograniu sezonu. Stało się to, na co liczyliśmy, a za tydzień wracamy do gry. Teraz tylko odpukać, żeby nic niespodziewanego się nie wydarzyło, co by mogło wpłynąć na zmianę odgórnych decyzji. Gdyby to trwało dłużej, nadal zastanawialibyśmy się - czy wrócimy, kiedy wrócimy, czy dokończymy ten sezon, a może rozpoczniemy nowy. Zastanawiano się też czy w ogóle w tym roku będzie można grać w piłkę... Na pewno poczułem wielką ulgę i jestem teraz pozytywnie nastawiony od pierwszego dnia, kiedy ta decyzja o powrocie zapadła.

Towarzyszyły wam też pewne obawy, że po tym rozbracie z piłką, który trwał ponad pięćdziesiąt dni, że pewne automatyzmy wypracowane w trakcie trwania sezonu zanikną i praca zacznie się od nowa?

- Na pewno elementy typowo piłkarskie będzie trzeba sobie odświeżyć i doprowadzić do takiego poziomu, jak było to przed pandemią. To na pewno jest problem, ale nie aż tak duży, ponieważ trenerzy od pierwszych zajęć już wyłapują mankamenty i zwracają uwagę, nad którymi rzeczami powinniśmy pracować, by być jak najlepiej przygotowanym do pierwszego meczu. Myślę, że ta praca wykonana od pierwszego treningu przyniesie efekty. Patrząc po chłopakach i na naszą grę mogę śmiało powiedzieć, że nie ma śladu po tej przerwie, która trwała tak długo.

Mógłbyś podsumować ten okres przygotowań do powrotu?

- Początek polegał na wprowadzeniu, następnie ciężko popracowaliśmy nad aspektami fizycznymi i dołożyliśmy do tego piłkę oraz działania taktyczne. Sądzę, że trenerzy idealnie przygotowali ten plan i rozłożyli akcenty pod to, byśmy byli optymalnie przygotowani za tydzień w pierwszym meczu z Wisłą. Rywalizacja najlepiej to zweryfikuje, ale wszyscy jesteśmy dobrej myśli i myślę, że jesteśmy w tym samym punkcie drogi, w jakim byliśmy po ostatnim spotkaniu ligowym.

Więcej TUTAJ

***

„Nunes: To może być dobra reklama polskiej piłki”

Nie będziecie mieli możliwości rozegrania żadnego meczu kontrolnego z innym zespołem. Możliwe są jedynie gry wewnętrzne. To dla was kłopot?

- Nie uważam, że to jest duży problem. Poziom naszego treningu i naszych zawodników jest wysoki. Kiedy więc rywalizujemy między sobą, to jest to gra na wysokiej intensywności i na odpowiednim poziomie. W czasie takiej gry możemy też bardziej uważać na swoje zdrowie, a teraz jest ważne, aby nie odnosić kontuzji. Rywal z innej drużyny w sytuacji 50 na 50 nie pomyśli o twoim zdrowiu i mogą stać się złe rzeczy. Mieliśmy takie sytuacje, na przykład z Soufianem i jego okiem. Nie jest więc to dla mnie teraz duży kłopot. Potrafimy pracować nad tym aspektem we własnej grupie.

PKO Ekstraklasa pojawi się w portugalskiej telewizji. Ucieszyła cię ta wiadomość?

- Jasne, że się cieszę. Byłem nawet lekko zaskoczony tą informacją. Wielu Portugalczyków przyjeżdza grać do Polski, w Legii był portugalski trener. Na pewno ludzie są ciekawi jak to wygląda w ekstraklasie, jaka jest atmosfera. Szkoda tylko, że teraz jej nie zobaczą, bo na stadionach nie będzie kibiców. Znam ten kanał, bo w czasie pandemii udzielałem im wywiadu, gdy znalazłem się w klubowej jedenastce XXI wieku. To kanał typowo sportowy, głównie piłkarski. Mają ciekawe programy z udziałem byłych piłkarzy. Nawet jeśli nie będą pokazywać wszystkich meczów, to na pewno dobra wiadomość. Być może to też szerzej otworzy drogę polskim piłkarzom do Portugalii. To forma mostu pomiędzy naszymi krajami. My trafiamy do Polski, ale ten ruch może zachodzić też w drugą stronę. Wielu polskich zawodników nie ma typowego DNA, którym charakteryzuje się polska liga, czyli głównie fizyczności. Jeśli popracowaliby trochę w Portugalii, to tam mogliby pasować nawet bardziej. Pasują do piłki bardziej technicznej. Prawie każdy z kim rozmawiam w Portugalii mówi: "Polska, to tam, gdzie grają sami wielcy i silni zawodnicy!". Nie, choćby w Pogoni mamy zupełnie innych zawodników. "Listek" czy "Kowal" są bardziej technicznymi zawodnikami.

Jest to popularny program w Portugalii?

- Ta telewizja weszła na rynek może dwa lata temu. Na pewno pokazywali wcześniej sporo meczów europejskich pucharów z udziałem portugalskichj drużyn, zespołów narodowych. Jest to dość znany program w Portugalii. Zapraszają wielu byłych piłkarzy, robią z nimi wywiady. Tworzą naprawdę ciekawe materiały. To na pewno może być dobra reklama polskiej piłki w moim kraju. Tym bardziej, że jest to otwarty kanał, nie trzeba za niego płacić.

Więcej TUTAJ

***

„Sulley: Żałuję, że nie mogłem pokazać co potrafię w Legii”

„Trafiłeś do Legii w 2016 roku. Jak wspominasz moment transferu, pierwsze dni w Warszawie?

- Znakomicie. Przed wylotem do Polski czytałem komentarze kibiców Legii na mój temat. Nie ukrywam, że byłem zdenerwowany i wstrząśnięty całą sytuacją. Kiedy znalazłem się na lotnisku Chopina, zobaczyłem grupkę fanów oraz Radka Kucharskiego, który na mnie czekał. Był to dla mnie wspaniały moment. Wtedy po raz pierwszy przyleciałem do Europy, aby związać się z tak wielkim klubem, jak Legia. Towarzyszyły mi duże emocje i kapitalne uczucie. Pamiętam każdy pojedynczy szczegół podczas pierwszych dni w Warszawie.

Po pierwszym treningu, za kadencji Besnika Hasiego, mówiłeś, że pierwszy raz w życiu trenowałeś na trawie. Żartowałeś?

- Haha. Trawa na europejskich boiskach jest zdecydowanie lepszej jakości niż w Ghanie. Pamiętam, że padało podczas pierwszych zajęć w barwach Legii. Ćwiczyliśmy przy Łazienkowskiej, na boisku bocznym. Potem powiedziałem właśnie to zdanie, że czuć różnicę między trawą na Starym Kontynencie a Ghaną i ogólnie Afryką. Nie każdy klub ma możliwości, aby trenować na takiej nawierzchni, z jaką spotkałem się w Europie. Był to zatem mój debiut na trawie z prawdziwego zdarzenia. Do tamtego momentu nigdy nie było mi dane rywalizować na tak dobrej murawie.  

Czy w Afryce trenerzy nie uczą taktyki? Na treningach z pierwszym zespołem widać było brak zrozumienia podczas zajęć taktycznych.

- Miałem to szczęście, że już w Ghanie trenowałem z serbskim szkoleniowcem, Ivanem Bugajicem. Wiele mnie nauczył, taktyki również, ale wiadomo, że zmiana klubu nie jest łatwa. Każdy trener ma inną, własną koncepcję. Uważam, że trudno było pojąć wszystko od razu, po przejściu do Legii. Z czasem zacząłem jednak rozumieć coraz więcej i wykonywać kolejne kroki naprzód.

Na początku trenowałeś pod wodzą Besnika Hasiego, ale nie zadebiutowałeś w pierwszym zespole.

- Besnik Hasi we mnie wierzył i mi ufał, znał mój potencjał. Wcześniej pracował z wieloma czarnoskórymi piłkarzami, kiedy był w Anderlechcie. Potem wyjechaliśmy na obóz przedsezonowy do Austrii. Później czekał nas Superpuchar Polski z Lechem Poznań. Tego dnia trener do mnie zadzwonił i powiedział: „Musisz być gotowy. Być może rozpoczniesz mecz w podstawowym składzie, ponieważ dobrze spisałeś się w Austrii. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Skorzystam z ciebie na murawie, a później będziesz się doskonalić z każdym dniem”. Miałem więc zagrać. Gdy przebierałem się w szatni, dowiedziałem się, że tak się nie stanie. Kierownik drużyny, Konrad Paśniewski powiedział, iż część moich dokumentów nie została jeszcze przesłana z Ghany, dlatego nie mogłem wyjść na boisko. Od tego momentu wszystko się zepsuło.

Intensywnie trenowałem, szkoleniowiec mówił, że robię postępy, często ze sobą rozmawialiśmy. Później przyszedł czas na eliminacje do Ligi Mistrzów, Puchar Polski i ekstraklasę. Terminarz spotkań był napięty. Besnik Hasi chciał dać mi szansę, ale w tym czasie doszło do zmiany trenera. Jeśli Albańczyk zostałby w Legii na dłużej, to pewnie miałbym okazję zagrać w kilku spotkaniach i pokazać kibicom oraz klubowi na co mnie stać”.

Więcej TUTAJ

***

Terminarz 30. kolejki PKO Ekstraklasy

30. kolejka:

 

14 czerwca (niedziela):

Arka Gdynia - Wisła Kraków, godz. 18:00

Cracovia - Wisła Płock, godz. 18:00

Górnik Zabrze - Legia Warszawa, godz. 18:00

Jagiellonia Białystok - Piast Gliwice, godz. 18:00

Korona Kielce - Lech Poznań, godz. 18:00

Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk, godz. 18:00

Raków Częstochowa - Zagłębie Lubin, godz. 18:00

Śląsk Wrocław - ŁKS Łódź, godz. 18:00

Źródło: 90minut.pl


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się