var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Piotr Matusewicz / PressFocus

Brak porozumienia w gabinetach, a czy będzie na boisku?

Autor: Maciej Golec
2020-05-23 16:30:28

Sukcesem dla Lechii może być fakt, że w tym trudnym okresie nikt niespodziewany jej nie opuścił, ale już mniejszym powodem do dumy jest nieumiejętność dojścia do porozumienia. Powrót Ekstraklasy się zbliża, a obniżka pensji wciąż jest tematem rozmów. Jak ona się skończy i na co – sportowo – gdańszczanie mogą liczyć w tym sezonie?

Zmiany w kadrze

Nic, czego byśmy się nie spodziewali, nie nastąpiło. To znaczy – Sławomir Peszko rozwiązał kontrakt z winy klubu, bo ten zalegał mu pensje za 3 miesiące, ale o tym odejściu mówiło się już wcześniej. Z rzeczy mniej ważnych w kontekście tego sezonu – kontrakt przedłużyli Jakub Arak i Michał Nalepa, a Kristes Tobers został wykupiony z FK Lipawa. Poza bezsensownym trzymaniem napastnika, który jest nim tylko z nazwy, dwa pozostałe ruchy można Lechii zapisać na duży plus, ale w tym sezonie i tak niczego ekstra podopiecznym Piotra Stokowca nie przyniosą. Ważne, że w obliczu ciągłej impotencji finansowej nikt poza spodziewanym Peszką się nie wykruszył.

Obniżki pensji

Telenowela, która ciągle trwa, mimo że piłka zaczyna już powoli wracać do żywych. Piłkarze Lechii nie chcieli się zgodzić na obniżkę pensji o 50% dopóki nie otrzymają zaległości, które regularnie sięgały trzech miesięcy. Dopiero niedawno gruchnęła informacja, że wypłaty za styczeń oraz premie za ubiegłoroczny(!) Puchar Polski i 3. miejsce w lidze zostały wypłacone. 8 maja natomiast „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że dotarły też przelewy za luty i kilku piłkarzy – w tym Mario Maloca i Dusan Kuciak – poszli klubowi na rękę. A wcale nie musieli.

Jednak oficjalnej informacji co do ogólnego porozumienia dalej nie ma. Trudno się dziwić, że jeśli ktoś był wodzony za nos i przez kolejne miesiące nie widział na oczy pieniędzy, które mu się należały, teraz nie ma zamiaru odpuszczać. Przecież tacy piłkarze, jak Conrado, Tobers, Pietrzak czy Zwoliński dołączyli do Lechii w tym roku i wiele wskazuje na to, że albo nie dostali jeszcze ani grosza, albo może tylko jedną wypłatę. To się w głowie nie mieści. 

Z kolei sztab szkoleniowy i zarząd klubu obniżyli swoje pensje już na początku kwietnia. Jesteśmy szalenie ciekawi, czym te przeciąganie liny się zakończy.

Na kim mogą polegać?

Wszystko wskazuje na to, że skrzydłowi nadal będą robić dobrą robotę. Ostatni mecz był pokazem siły Conrado i Jaroslava Mihalika. Trzy gole, dwie asysty i wywalczony karny poszły na konta tej dwójki, co wcześniej mogło być jedynie mokrym snem kibiców Lechii. Faktem jest, że gdańska ofensywa z Flavio Paixao na czele ma spore rezerwy, tylko kwestią kluczową jest utrzymanie takiej formy jak z Lubina czy z pucharowego meczu z Piastem Gliwice. A to jest z pewnością wykonalne i jak najbardziej realne. 

 

 

Kto musi się znacznie poprawić?

Jeśli słowo „musi” nie oznacza, że to faktycznie zrobi, to stawiamy bezapelacyjnie na Patryka Lipskiego. Śpiewa on w swoim #hot16challenge2, że „kiedy ty hejtujesz, ja strzelam gola”. Cóż, najwyraźniej hejterzy się nie starali, bo od ostatniej bramki Lipskiego minęło prawie 10 miesięcy, a z racji tego, że Piotr Stokowiec nie ma w środku pola wyboru niczym starsza pani warzyw na ryneczku, to dobra forma Lipskiego byłaby czymś wskazanym. O ile sam zawodnik pamięta takie prehistoryczne czasy, kiedy kibice częściej mu gratulowali niż się z niego śmiali, żeby mógł do nich powrócić. 

Największa bolączka do wyeliminowania

Ryba psuje się od głowy, a tą głową od dawna jest w Gdańsku Adam Mandziara. Nie mamy wątpliwości, że gdyby nie feralne, ciągnące się latami, ale teraz napiętrzone problemy finansowanie, wywołujący uśmiech politowania na twarzy brak transparentności i jakiegokolwiek zaufania – Lechia mogłaby spać dzisiaj w miarę spokojnie. A tak? Piłkarze żyją w niepewności czy po wypłacie przyjdzie im na pieniądze znowu czekać trzy miesiące, PR klubu i opinia wśród obserwatorów jest na poziomie glonów, a wartość piłkarska przecież jest z tym ściśle powiązana. Dopóki Lechia nie przestawi wajchy, trudno będzie sobie wyobrazić jakąkolwiek stabilizację sięgającą kilku miesięcy. W tym momencie ten zespół jest tykającą bombą. 

Przewidywana XI

W pierwszej kolejce po przerwie gdańszczanie ugoszczą u siebie Arkę Gdynia. A jak wiemy – skoro Derby Trójmiasta – to nie może zabraknąć i Flavio Paixao. Mimo że Portugalczyk doznał urazu stawu skokowego podczas indywidualnych treningów, to na najbliższe spotkanie powinien być gotowy. Kibice Lechii mogą więc odetchnąć z ulgą.

W co mierzą?

Najkrótsza droga do europejskich pucharów prowadzi przez Puchar Polski, więc należy się spodziewać, że obrona trofeum będzie dla Lechii celem nadrzędnym. Zwłaszcza, że znajduje się już prawie na szczycie drabinki – czeka na rywala w półfinale. 

W lidze sytuacja jest trochę mniej komfortowa – z jednej strony 5 punktów straty do wicelidera to jest nic, z drugiej jednak trzeba oglądać się za siebie. Okazać się może bowiem, że jedno czy dwa potknięcia na starcie będą Lechię kosztować dobrej pozycji startowej w górnej połowie tabeli. Tak czy siak – biorąc pod uwagę ambicje i potencjał kadrowy – pozycja niższa niż czwarta na koniec sezonu będzie traktowana jak kolejna gorzka pigułka. 

Werdykt

Pucharu wróżyć nie będziemy, ale do górnej „8” wejdą bez problemów.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się