var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

„Futbol bez kibiców nie ma sensu”? Ludzie, okażcie trochę szacunku...

Autor: Mariusz Bielski
2020-05-28 21:30:43

Podczas pandemii naczytałem się mnóstwo teorii i tez dotyczących piłki nożnej, ale zdecydowanie najczęściej pojawiało się szumne hasło: „Futbol bez kibiców nie ma sensu!” Za każdym razem patrzyłem z niedowierzaniem. Albo ludzie wygłaszający je to populiści, albo są po prostu głupi.

W pierwszym wariancie blisko im do tych, którzy w różnego rodzaju sytuacjach krzyczą: „Klub XYZ to my, a nie wy, marne piłkarzyki/trenerzyny/prezesiny!” Niepotrzebne skreślić, bo te warianty zmieniają się niczym kolory w kalejdoskopie. Rozumiem o co chodzi – to kibic jest z daną drużyną na dobre i na złe, przychodzi na mecze nawet kiedy ekipie nie idzie i tak dalej. Ale żeby tak od razu przypisywać sobie całe podtrzymywanie danego klubu na nogach? Bez przesady. Nawet jeśli te słowa padają w trakcie sporów (słusznych) przeciwko jakiemuś nieudolnemu prezesowi czy właścicielowi, nadal brzmią groteskowo.

Teraz myślę sobie, że może chodziło też o przejaw buntu, lecz jeśli tak to wobec czego? Tego, iż władze kraju, zamykając stadiony, chciały ustrzec nas przed wirusową masakrą, jaka miała miejsce choćby we Włoszech czy Hiszpanii, gdzie też znacznie lżej podchodzono do tematu?

Rozumiem, iż obecnie zasadny jest argument „do kina można iść, a na mecz już nie?”. W sumie też się trochę dziwię, a z drugiej strony – prędzej trafię na kogoś zarażonego w tłumie liczącym 10 tysięcy osób niż wśród 50-100 na sali kinowej. No ale to sprawa świeża, kolejne znoszone obostrzenia premier Morawiecki – który de facto pracuje ponoć nad planem powrotu kibiców na stadiony – zakomunikował dopiero wczoraj. Natomiast o tym, że „futbol bez kibiców nie ma sensu” słyszę od początku marca.

Drodzy piewcy tej teorii – zanim następnym razem rzucicie tym hasłem, usiądźcie spokojnie i przemyślcie je. A jeżeli naprawdę tak uważacie, powiedzcie to kilku grupom osób, dla których jest zupełnie inaczej.

Powiedzcie to samym piłkarzom. Część zacznie się śmiać, bo akurat kibice obchodzą ich mniej więcej tak samo co zeszłoroczny śniego. Grają dla siebie, by zaspokoić własne ambicje, dać upust emocjom, poczuć adrenalinę i zarobić kupę forsy. Fani? No fajnie że są, ale w hierarchii ważności jednak na dalekim planie. To kibice dla zawodników przychodzą na trybuny, a nie zawodnicy na murawę dla kibiców. Kto tu kogo ogląda? Poza tym, no właśnie, pieniądze… Powiedzcie to wszystkim tym, którym obcięto pensje na czas niegrania. Oni też mają swoje zobowiązania, często proporcjonalnie wysokie na przykład w kwestii jakichś biznesowych inwestycji. Serio futbol bez kibiców nie ma sensu?

Powiedzcie to szeregowym pracownikom. Cholera, wielu z was kiedyś samemu biegało po murawie albo 10 lat temu, albo 40. Oczywiście od tego czasu struktura osobowa znacznie się zmieniła, dawniej nie istniały działy reklamy ani tym podobne. Ale to nieważne – wszyscy powinniście zdawać sobie sprawę, że kluby piłkarskie to nie tylko 25 ziomków, którzy co sobotę haratają w gałę. To także wspomniani pracownicy marketingu, reklamy, biura prasowego, sekretarki, księgowe, greenkeeperzy, ochroniarze i wielu innych, o których w chwili pisania tego tekstu zapomniałem. Serio futbol bez kibiców nie ma sensu?

Powiedzcie to dzienn… A nie, sorry, dziennikarzom już mówicie. I dziwię się, że żaden z nich nie oburzył się na te słowa. Chcąc czy nie, spoglądałem sobie na media przez ostatnie miesiące i praktycznie każdy jakoś odczuł brak piłki. Jedni mocniej, jak na przykład „Przegląd Sportowy”, który zamiast 10 ciekawych stron o futbolu produkował 4-5 przeciętnych, a kilku dziennikarzy straciło posady. Inni mniej, bo skończyło się na chwilowych cięciach w wypłatach. Zresztą, tematów do opisania również brakowało w niektóre dni, skoro zwyczajnie nic się nie działo. Serio futbol bez kibiców nie ma sensu?

Powiedzcie to różnego rodzaju przedsiębiorstwom, które najmocniej promują się właśnie przez futbol. O, na przykład branża bukmacherska mocno dostała po tyłku. I znów piramida – najbardziej oberwali zapewne ci, co pracowali w poszczególnych firmach na najniższych szczeblach. Wyobrażam sobie sytuację, w której kobieta w wieku mojej mamy z pobliskiego salonu straciła posadę, bo przecież ludzie nie mieli czego obstawiać, nie pojawiali się zatem w lokalu, przez co ona nie miała jak wykonywać swoich obowiązków. Czyli stała się niepotrzebna. Serio futbol bez kibiców nie ma sensu?

A właśnie, jak już jesteśmy przy sponsorach – powiedzcie to prezesom klubów czy komukolwiek, kto w nich zarządza finansami. Poczytajcie wywiady z Mioduskim, Klimczakiem czy Kuleszą, którzy wyliczali ile milionów stracą odpowiednio Legia, Lech i Jaga przez brak meczów. Popytajcie wielu innych jak dla nich mogło się skończyć niewypłacenie ostatniej transzy z tytułu praw telewizyjnych. Pamiętamy przecież, że w pewnym momencie nie było oczywiste, iż Canal+ wypłaci obiecaną forsę, jeśli sezon nie zostanie dokończony. Serio futbol bez kibiców nie ma sensu?

Moim zdaniem konkluzja może być tylko jedna –  ta teza, wygłaszana przez wielu „ekspertów”, to jedna wielka bzdura powtarzana albo bezmyślnie, albo z szeroko zakrojoną ignorancją. Dla was być może futbol to tylko rozrywka. Widocznie jednak zapominacie jak wiele osób musi wykonać gigantyczną pracę, aby tę rozrywkę wam dostarczyć. I że dzięki tej pracy mogą się utrzymać – mają za co opłacić rachunki i co włożyć do gara.

Wypadałoby okazać im trochę szacunku, zamiast paplać, że „futbol bez kibiców nie ma sensu”. Ma sens i to ogromny. Dobrze, że w końcu wraca.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się