var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Tomasz Blaszczyk / Press Focus

Artur Derbin opuścił tonący w długach GKS. Czy to początek końca I ligi w Bełchatowie?

Autor: Filip Gierszewski
2020-05-29 21:04:18

Wprowadził Brunatnych z powrotem na zaplecze Ekstraklasy pomimo niepełnosprawności finansowej klubu. Na pięć dni przed wznowieniem rundy wiosennej Artur Derbin powiedział „dość”. Konkretne przyczyny jego decyzji nie ujrzały jeszcze światła dziennego. Wiele wskazuje jednak na to, że nie jest to zakończenie współpracy z przyczyn sportowych.

GKS Bełchatów od miesięcy boryka się z zaległościami względem swoich pracowników. Jego sytuacja znacznie pogorszyła się w listopadzie ubiegłego roku, kiedy PGE postanowiło całkowicie zaprzestać finansowania wicemistrza Polski sprzed trzynastu lat. Zimą wierzono jeszcze w cud rozmów, lecz nastała pandemia i wszystko zostało pozamiatane. PGE bowiem nie za bardzo przejmuje się sportem (cierpią także Stal Mielec, koszykarska Spójnia Stargard czy siatkarska Skra), kiedy ledwo wyrabia się ze swoimi podstawowymi wydatkami.

Już w grudniu Artur Derbin bił na alarm. - Przypomniał mi się tekst jednego ze znakomitych komentatorów boksu, że "jedną nogą stoimy nad przepaścią, drugą na skórce od banana" -  powiedział wówczas na łamach portalu sportowefakty.pl. W lutym poprzez zaniechanie wyjścia na trening protestowała cała ekipa. Sprawa jednak szybko ucichła, bo władze klubu zareagowały błyskawicznie, dogadując się z oburzonymi pracownikami.

 

 

Niemniej na początku maja wyciekły przekazywane na łamach Weszło informacje, iż w Bełchatowie ostatnie wynagrodzenia zostały wypłacone w… Styczniu. I jakby było mało, nie zapłacono nawet połowy tego, ile potrzeba. Przelano 40% należności. Wychodzi na to, że podczas kwarantanny ludzie z listy płac brunatnego klubu żyć musieli z oszczędności. Dodatkowo powiedziano im, że o utrzymanie w I lidze przyjdzie im walczyć za darmo.

W skrócie – ostatnie pół roku przy ulicy Sportowej wyglądało tak, jakby zaraz wybuchnąć tam miała tykająca od wielu lat bomba. Pierwszy klocek w tym zabójczym domino już ruszył – odszedł architekt awansu do I ligi. Awansu, który udało mu się dorwać pomimo dwóch ujemnych punktów za brak płynności finansowej.

 

 

Artur Derbin zostawia Brunatnych na ostatnim bezpiecznym, piętnastym miejscu w tabeli z dwupunktowym zapasem nad następną Odrą Opole. Jego umowa, przedłużona w październiku zeszłego roku, miała wiązać go z GKS-em czerwca 2021. Dużo jednak mówi się o przeniesieniu się 43-latka do innego GKS-u – tego z Tychów. 

Na pewno nie dojdzie do takiego ruchu w dokańczanym od wtorku sezonie, bo przepisy zabraniają trenowania dwóch różnych ekip podczas tej samej rundy. Do finiszu Trójkolorowych poprowadzi więc Ryszard Komornicki, który od 8 marca zastępuje zwolnionego po porażce 1:5 z Chrobrym Głogów Ryszarda Tarasiewicza.

A co z bełchatowskim GKS-em? Nic optymistycznego. Tymczasowo Derbina zastąpi grono jego współpracowników: Kacper Jędrychowski, Patryk Rachwał i Sebastian Łukiewicz. Ze strony ekonomicznej PGE wyrzeka się, jakoby miały mieć miejsce jakiekolwiek rozmowy z GKS-em ws. sponsoringu, więc nie zanosi się na nagły zastrzyk upragnionej gotówki. Śmiemy zatem twierdzić, że za odejściem Derbina pociągnąć się może kilka kolejnych, piłkarskich. Jeśli tak by się stało, dni Brunatnych w I lidze zostaną policzone. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się