var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Lukasz Sobala / Press Focus

Poszaleli nam panowie z Zagłębie i Piasta! Jedenastka i antyjedenastka 27 kolejki Ekstraklasy

Autor: Mariusz Bielski
2020-06-01 13:45:01

Szczerze myśleliśmy, że będzie gorzej. Że po powrocie po pandemicznej przerwie większość piłkarzy będzie ospałych, nieprzygotowanych do dalszej rywalizacji, a większość meczów nas zanudzi. Nic takiego, na szczęście! Wybór zawodników do obu jedenastek był duży. Głowiliśmy się kogo pochwalić, czym kosztem. Niestety kandydatów do antyjedenastki również nie brakowało. W pierwszej brylują zawodnicy Zagłębia, Piasta oraz ekip z Trójmiasta. W drugiej – piłkarze z… A, sami lepiej zobaczcie!

BRAMKARZ

Radosław Majecki (pierwszy raz) – Legia zwyciężyła w dużej mierze dzięki niemu. Wygrał 1 na 1 z Żamaledtinowem, wybronił groźny strzał Marchwińskiego, w samej końcówce zaś też zaliczył delikatną, acz kluczową interwencję przy dograniu Tiby. O pomniejszych sytuacjach nie warto się rozpisywać, bo zawsze wykonywał solidnie swe obowiązki. Ani przerwa, ani kontuzja nie wybiła go z dobrego rytmu.

OBROŃCY

Alan Czerwiński (czwarty raz) – Gdyby w drugiej połowie meczu z Pogonią jego koledzy z zespołu przyłożyli się trochę bardziej, Czerwiński skończyłby mecz z 2-3 asystami. I bez tego jest jednak bardzo dobrze, bo Czerwiński rozegrał wzorowy mecz jak na prawego obrońcę. Nie dość bez wytchnienia wspierał ofensywę Miedziowych, to jeszcze przyczynił się do zachowania czystego konta przez Hładuna.

Paweł Bochniewicz (drugi raz) – Gdyby jeszcze nieco celniej wyprowadzał piłkę z obrony, zanotowałby występ niemal idealny. Wkładu Pawła w czyste konto nie można jednakowoż przecenień. Okej, to Wiśniewski heroicznie zablokował strzał Ratajczyka swoim ciałem, lecz w przeciągu całego meczu to jego kolega z obrony prezentował się solidniej. Praktycznie w każdym aspekcie warsztatu stopera był solidniejszy od Przemka. Wróbel musiał cofać się bardzo głęboko, aby w ogóle powąchać piłki. Gdyby przymierzył nieco celniej po jednym ze stałych fragmentów, miałby też bramkę na koncie.

Uros Korun (pierwszy raz) – Pan profesor Uros. Dawno nie widzieliśmy tak skutecznego występu środkowego obrońcy. I to wcale nie przez fakt, że nie Esa nie grała 3 miesiące. Powołamy się na liczby: 100% wygranych pojedynków na ziemi, 100% wygranych w powietrzu, 84% celności podań, ani jeden straty. Pewny, zdecydowany, praktycznie nie do przejścia. Brożek nie sprawił mu większych problemów, a Buksa wyglądał przy Korunie, cóż, niczym junior. 

POMOCNICY

Jorge Felix (trzeci raz) – Chyba nikt nie wszedł w ligę po pandemii tak dobrze jak Hiszpan. Trafienie w pierwszej minucie? Już wtedy sprytnie wykorzystał kopaninę w obronie Wisły i pokonał Buchalika. Niedługo potem wykonał świetną robotę notując przechwyt i za moment asystę do Parzyszka. Na deser zaś zaliczył jeszcze ostatnie podanie przy golu Tuszyńskiego. Powiemy tak – będziemy w szoku, jeśli uda się go zatrzymać w Piaście na kolejny sezon, a nawet w Ekstraklasie.

Dejan Drażić (pierwszy raz) – W ostatnim czasie Martin Sevela zdradził, że Zagłębie bardzo chciałoby go zatrzymać na dłużej. A czemu, to pokazał choćby przy strzelonym golu. Wszedł w pole karne jak jakiś Gerrard, odebrał futbolówkę od Białka, po czym położył dwóch rywali, łącznie ze Stipicą, i wpakował mu sztukę. Zupełnie jakby robił najłatwiejszą rzecz na świecie. Samym poruszaniem się po boisku mocno wkurzał przeciwników, do spółki z Baszkirowem zresztą. Ocenilibyśmy jego występ jeszcze wyżej, gdyby był skuteczniejszy w obronie, ale i tak nie ma co narzekać.

Marko Vejinović (pierwszy raz) – Najbardziej aktywny z Arkowców w ich ofensywie. Brał na siebie nawet obowiązki napastników, oddając najwięcej strzałów na bramkę z całej drużyny. Dwa zresztą trafiły do siatki – po dwóch rzutach karnych. Mało brakowało, a zostałby bohaterem historycznego zwycięstwa Arki w derbach, lecz jego koledzy niestety mu w tym nie pomogli.

Petteri Forsell (pierwszy raz + bohater kolejki) – Jeden z najlepszych występów Fina w Ekstraklasie i nie mówimy już tylko o tych zaliczonych w barwach Korony. Kielczanie wczoraj zdobyli 3 bramki, a Petter miał udział przy trzech. Najpierw zaliczył asystę, potem zrobił rajd między kilkoma przeciwnikami, wykonując jakieś 80% pracy przed trafieniem Cebuli, aż w końcu sam pokonał Dahne. Tym samym możemy uznać go za bohatera kolejki.

NAPASTNICY

Bartosz Białek (czwarty raz) – Rzadko kiedy można napisać w kontekście Dante Stipicy, że miał z kimś trudną przeprawę. Przeważnie z większością rywali radzi sobie na luzie, ale Białek mocno dał mu w kość. Młodzieniec oddał na jego bramkę więcej strzałów niż wszyscy jego kumple razem wzięci. Jeden z nich wylądował w siatce – ten na 3:0, kiedy wykorzystał idiotyczny błąd Zecha, a potem posadził bramkarzy na tyłku. Imponujący jest spokój tego – jakkolwiek spojrzeć – żółtodzioba. Wcześniej również wygrał pojedynek z przeciwnikiem, by następnie zaliczyć asystę przy trafieniu Drazicia. Poza tym to jak harował… Wow, dawno nie widzieliśmy, by jakikolwiek zawodnik uwikłał się aż w 31 pojedynków w trakcie meczu.

Piotr Parzyszek (drugi raz) – Paru centrymetrów w długości stopy zabrakło mu, aby skompletować hattricka. Niemniej i tak to był występ Parzyszka, na jaki kibice Piasta czekali od dawna. Tak właśnie powinna zachowywać się rasowa dziewiątka – urwanie się obrońcy, wykorzystanie błędy, cyk, gol jeden i drugi. Fun fact – nawet dwa trafienia nie powstrzymały Fornalika przed tradycyjnym ściągnięciem Parzyszka z boiska przed czasem.

Flavio Paixao (piąty raz) – Są tylko trzy rzeczy pewne w życiu: śmierć, podatki i zarąbisty występ Portugalczyka w derbach Trójmiasta. Wczorajszego wieczoru Lechia zdobyła 4 bramki, z czego 3 to zasługa właśnie napastnika. Okej, dwa razy pokonał bramkarza z karnego, lecz nawet jedenastka to przecież nie jest pewny gol, trzeba umieć opanować nerwy i uderzyć skutecznie. Przy innym po prostu znalazł się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. No ale za pewien czas nikt nie będzie pamiętał jak strzelił tego hattricka, tylko że w ogóle to zrobił. Paixao powoli staje się żywą legendą Lechii.

Ławka rezerwowych: Hładun, Conrado, Vesović, Tiba, Konczkowski, Jodłowiec, Wiśniewski, Bohar, Tudor

***

ANTYJEDENASTKA 27. KOLEJKI EKSTRAKLASY

***

ANTYBOHATER KOLEJKI: Zamaskowany Grzegorz Kuświk – ze sprawą zapoznacie się TUTAJ. I tak, wiemy, że ma astmę. Zastanawiający jest jednak fakt, że musi być to na tyle ostra astma, że maseczka nawet w pozycji siedzącej przy zerowym wysiłku utrudnia oddychanie. Martwiące. Jednocześnie Kuświk jest w stanie wybiegać 90 minut na ekstraklasowej intensywności i już wtedy większych kłopotów nie ma. Sorry, to się nie dodaje. Gdyby napastnik rzeczywiście cierpiał na tak agresywną odmianę astmy, jak twierdzi, chyba nie powinien zawodowo uprawiać sportu, który wymaga tak dużego wysiłku.

A na przyszłość pro tip – lepiej byłoby w ogóle nie zakładać maseczki w ogóle, zamiast wycinać w niej dziurę na ustach. Jakkolwiek spojrzeć, maseczki powstały bowiem właśnie dlatego, aby zakrywały, a nie część brody, wąsy i trochę polików.

***

Gol kolejki: Dejan Drażić na 1:0 z Pogonią
Asysta kolejki: Conrado do Zwolińskiego na 3:3 z Arką

Parada kolejki: Malarz vs Bochniewicz
Pudło kolejki: Ratajczyk

Najlepszy mecz: Lechia 4:3 Arka
Najgorszy mecz: Śląsk 1:1 Raków

Najlepszy sędzia: Szymon Marciniak (Lechia vs Arka)
Najgorszy sędzia: Paweł Gil (Cracovia vs Jagiellonia)


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się