var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafal Rusek / PressFocus

Panowie, nie marnujcie czasu, czekamy na was w Ekstraklasie!

Autor: Mariusz Bielski
2020-06-01 19:51:01

Jako że już jutro do gry wróci także I liga, wypadałoby jakoś przygotować się na tę okoliczność. Stworzyliśmy więc listę 10 piłkarzy, których zdecydowanie warto obserwować w pozostałej części sezonu. Czy trafiliśmy z nazwiskami – okaże się niebawem, zwłaszcza że Polsat oraz Ipla mają transmitować praktycznie każdy mecz. Tym bardziej liczymy, że poniższa dziesiątka nas nie zawiedzie. Na ten moment bowiem wszystkich chętnie zobaczylibyśmy w Ekstraklasie!

Jakub Łukowski

Pierwsze podejście do Ekstraklasy miał nieudane, nie ma co się oszukiwać w tej kwestii. Był wówczas piłkarzem Zawiszy, aczkolwiek miał zaledwie 19 lat. Zaliczył 10 występów w Ekstraklasie, lecz żadnego nie pamiętamy. Drugie w Wiśle Płock? Też słabo, tak naprawdę nigdy nie przebił się na dłużej do wyjściowej jedenastki. Z kolei kiedy już Łukowski schodził do I ligi, praktycznie zawsze grał na tyle dobrze, że aż prosił się o szansę na najwyższym poziomie.

  • 15/16 – Zawisza Bydgoszcz – 19 meczów, 2 gole, 5 asyst
  • 16/17 – Olimpia Grudziądz – 22 mecze, 5 goli, 2 asysty
  • 19/20 – Olimpia Grudziądz/Miedź Legnica – 22 mecze, 6 goli, 5 asyst

Liczby liczbami, nam u Kuby najbardziej podoba się w tych chwilach, kiedy łapie luz w prowadzeniu piłki i dryblingu. Wtedy potrafi robić naprawdę fajne i całkiem efektowne rzeczy, które chętnie zobaczylibyśmy także w Ekstraklasie. Latka lecą, zawodnik Miedzi ma już 24 wiosny na karku, więc to najwyższy czas, aby nieco bardziej się wypromować. 

Joan Roman

Ukochał sobie Hiszpan Polskę do tego stopnia, że po krótkim pobycie w Grecji nie miał problemu z tym, by wrócić do naszego kraju, nawet do I ligi. Chociaż wiemy dobrze, iż w piłkę potrafi grać na tyle, by radzić sobie z powodzeniem również na poziomie Ekstraklasy. Pokazał to przecież w poprzednim sezonie w kilku meczach, robiąc swoje markowe rajdy skrzydłem między przeciwnikami. Co prawda na zapleczu Esy w tym sezonie zdążył rozegrać zaledwie 2 mecze, zanim wybuchła pandemia, ale i tak ponowne wejście do Miedzi miał znakomite – w meczu z Chojniczanką zaliczył bowiem asystę, do której dołożył też gola. Legniczanie deklarują, że zamierzają walczyć o awans, więc może niebawem rzeczywiście zobaczymy go na najwyższym poziomie?

Bartosz Nowak

– Bardzo dobrze się tutaj czuję, a spędziłem w Mielcu już kilka lat, więc miałem kontakt z wieloma różnymi osobami, jeśli chodzi o piłkarzy, trenerów czy władze klubu. Chciałbym być fair w stosunku do nich. Powiem szczerze, że w tym ostatnim okienku byłem już zdecydowany na zmianę klubu. Nie ukrywajmy – lata lecą, od dawna nie jestem już młodym zawodnikiem. Nie chciałbym wskoczyć do Ekstraklasy tylko po to, by grać o utrzymanie – mam zamiar coś fajnego jeszcze osiągnąć. Zostałem jednak przekonany i postanowiłem dokończyć to, co zaczęliśmy ponad dwa lata temu – powiedział na łamach Weszło zawodnik Stali. Z kronikarskiego obowiązku przypomnimy, iż najbliżej pozyskania go była Lechia.

Ostatnio mielczanie mierzyli się z Lechem, a ten najbardziej martwił się właśnie o kłopoty, jakie może mu sprawić Nowak. Cóż, nie udało się go zatrzymać, gola strzelił, chociaż ostatecznie to Kolejorz zwyciężył 3:1 i awansował. Było to jednak potwierdzenie dwóch rzeczy – że powinien grać poziom wyżej, i że jest w doskonałej formie w tym sezonie. To przecież ofensywny pomocnik, a na koncie ma już 9 goli i 8 asyst w I lidze. Czekamy!

 

 

Bartosz Kieliba

Nie jest młodym i obiecującym zawodnikiem, ponieważ ma już 30 lat. Nie jest też wielką gwiazdą I ligi, lecz raczej solidnym ligowcem w najlepszym tego określenia znaczeniu. Umieszczamy go jednak w tym zestawieniu, bo gdyby trafił z Wartą do Ekstraklasy, bylibyśmy świadkami kapitalnej historii. Kieliba bowiem został zawodnikiem ekipy z Ogródka jeszcze w czasach, kiedy ta występowała w III lidze. Coś jak Rozwandowicz w ŁKS-ie. Nie ukrywamy, lubimy takie romantyczne historyjki, więc nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby w przypadku Bartosza się powtórzyła.

Robert Janicki

Jeden z ciekawszych pierwszoligowców tego sezonu. Jest równie wielkim odkryciem, co cała Warta i kto wie czy to z nią nie zamelduje się w Ekstraklasie. Dysponuje doskonałym przeglądem pola oraz miarką w oku, co skutkuje wieloma świetnymi podaniami. Nic jednak dziwnego, skoro w latach 2015-2017 miał okazję trenować w słynnej maszynie „Futbonaut”, a także współpracował z samym Julianem Nagelsmannem. 

– Drużyna rezerw oraz pierwszy zespół mają swój własny ośrodek kilka kilometrów od tego miasteczka. Widać, że wpompowano tam sporo pieniędzy. Byłem w Lechu, czyli w jednej z najlepszych i największych akademii w Polsce, ale różnica jest kosmiczna. Widać to nawet na stołówce, która jest zaopatrzona we wszystko, czego może sobie profesjonalny piłkarz zażyczyć – opowiadał na łamach portalu „Łączy nas piłka”.

Wielki czas, by nabyte w Niemczech umiejętności w znakomitym klubie sprawdzić w Ekstraklasie.

Marek Mróz

– W przypadku piłkarza głowa jest bardzo ważna, uważam nawet, że najważniejsza. Wiara w siebie, we własne umiejętności pozwala zawodnikom przetrwać najtrudniejsze momenty w karierze. Po niepowodzeniach nie można spuszczać głowy, trzeba walczyć o swoje, bo w przeciwnym wypadku niczego się nie osiągnie – mówił w wywiadzie dla gazety „Sport”. Środkowy pomocnik GKS-u Jastrzębie twarda stąpa po ziemi i to jedna z jego największych zalet.

Ale nie zrozumcie nas źle, nie chodzi o to, że tych stricte piłkarskich nie posiada. Wręcz przeciwnie, nie ma co narzekać na jego warsztat, zwłaszcza techniczny. Tylko liczb mu wciąż trochę brakuje, bo 2 trafienia i 1 asysta szału nie robią. Mimo wszystko warto na niego rzucić okiem w najbliższych meczach. Za wystarczającą ku temu laurkę powinie świadczyć fakt, że niedawno interesowały się nim Raków Częstochowa i Piast Gliwice.

Josip Soljić

Oczekiwania wobec niego rozbudził poprzedni sezon, zwłaszcza że Soljić strzelił w nim aż 6 goli, do których dodał 2 asysty. A przypomnijmy – to defensywny pomocnik! Zimą mocno interesowała się nim Wisła Kraków, lecz ostatecznie do tego transferu nie doszło. Mimo tego Josip niespodziewanie trafił na listę, aż w końcu rozwiązano z nim kontrakt. Po prostu nie znajdował się w planach Dariusza Marca, nowego szkoleniowca Stali. Z okazji skorzystała Miedź Legnica, czyli bezpośredni rywal mielczan w walce o awans.

– To piłkarz o charakterystyce, jakiej szukaliśmy. Jest bardzo silny w defensywie, ma dobry przerzut i przegląd pola, a do tego świetne warunki fizyczne. Pomoże nam wyrównać proporcje między defensywą i ofensywą, co jesienią nie zawsze wyglądało tak jak byśmy chcieli. Poza tym doskonale zna ligę, co także jest atutem – cieszył się Dominik Nowak tuż po zakontraktowaniu Soljicia. Też uważamy, że będzie miał z niego duży pożytek.

Andreja Prokić

Ma już 31 lat, więc to praktycznie ostatni dzwonek na przenosiny do Ekstraklasy, choć jesteśmy w stanie zrozumieć, że właśnie ze względu na PESEL kluby nie będą się o niego zabijać. Najkrótsza droga wiedzę zatem poprzez awans ze Stalą, obecnie trzecią w tabeli z 2 oczkami straty do drugiej Warty i pierwszego Podbeskidzia. Wszystko może się zdarzyć.

Serb nie jest zawodnikiem efektownym, aczkolwiek wiele nadrabia samą dynamiką, wszechstronnością oraz zmysłem strzeleckim. Sami zobaczcie:

  • 15/16 – Stal Mielec – II liga – 12 goli, 4 asysty
  • 16/17 – GKS Katowice – I liga – 7 goli, 1 asysta
  • 17/18 – GKS Katowice – I liga – 4 gole
  • 18/19 – Stal Mielec – I liga – 5 goli, 8 asyst
  • 19/20 – Stal Mielec – I liga – 3 gole, 5 asyst

Peak formy to może nie jest, ale nie zapominajmy, że mówimy o skrzydłowym, który w razie potrzeby byłby w stanie zagrać również na szpicy. Dla paru ekip, zwłaszcza tych z dolnej części tabeli, Prokić mógłby być ciekawym wzmocnieniem.

Mateusz Marzec

Nie lubimy takich porównań, ale dobra, tym razem zaszalejemy – toż to polski Jamie Vardy! Nooo okej, trochę młodszy niż Anglik, kiedy debiutował w Premier League, ale reszta historii się zgadza. Brakuje tylko awansu Podbeskidzia do Ekstraklasy po tym sezonie, co wcale nie jest wykluczone, skoro ekipa Krzysztofa Brede to aktualny lider I ligi. Nie bylibyśmy więc zdziwieni, gdybyśmy za miesiąc czy dwa czytali takie porównania w każdym medium. Jakby co, to byliśmy pierwsi!

Niewykluczone, że na koniec sezonu Marzec zostanie królem strzelców Ekstraklasy. Już teraz ma na koncie 11 trafień (+2 asysty), a jego główny rywal w walce o to miano, Omran Haydary, przeniósł się zimą do Ekstraklasy. Z całym szacunkiem też do Mateusza Kuzimskiego, lecz wydaje nam się, że prędzej czy później jednak da się wyprzedzić Marcowi, z którym obecnie mają identyczne wyniki. Zwłaszcza, że o kolejne gole trochę łatwiej w pierwszym Podbeskidziu niż w ostatniej Chojniczance.

Szymon Pawłowski

Tuż przed spadkiem Zagłębia Sosnowiec z Ekstraklasy typowaliśmy kto zapewne nie będzie miał kłopotów, aby znaleźć nowego pracodawce w tejże lidze. Pawłowski przychodził na myśl jako pierwszy obok Udovicicia. Kto nie był w szoku, gdy okazało się, że Szymon zostaje w Sosnowcu i jeszcze przedłuża z nim kontrakt, niech pierwszy rzuci kamieniem. A jednak, stało się! Sam zainteresowany mówił w jednym z wywiadów, że znalazł tam swoje miejsce na ziemi i w Zagłębiu chce pograć dłużej niż wszyscy myśleli.

Prawda jest jednak taka, że facet zwyczajnie przerasta I ligę swoimi umiejętnościami. W tym sezonie uzbierał już 5 goli oraz 7 asyst i jesteśmy niemal pewni, iż podobne, a może nawet jeszcze lepsze liczby wykręciłby, gdyby występował w jakiejś ekipie z Ekstraklasy. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się