var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: LUKASZ SOBALA / PRESSFOCUS

Solidny ligowiec - warszawiak na Śląsku

Autor: Maciej Kanczak
2020-06-02 18:00:47

„I możesz to usłyszeć w mym akcencie, gdy mówię, jestem Anglikiem w Nowym Jorku” - śpiewał przed laty Sting. Podobnie było, że zmarłym dziś Piotrem Rockim. Choć ten urodził się i pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Warszawie, znaczną część swojej kariery spędził na Śląsku.

Cztery sezony w Górniku Zabrze, gdzie debiutował w Ekstraklasie, a następnie budował swoją pozycję w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Trzy i pół roku w Odrze Wodzisław Śląski, gdzie stał się już ligowcem pełną gębą. Do tego doszły jeszcze wstępy na zapleczu, w Podbeskidziu Bielsko-Biała, Ruchu Radzionków, GKS Tychy i Polonii Bytom. Łącznie 11 lat w tak mało gościnnym i przyjaznym miejscu dla warszawiaka, jakim jest niewątpliwie Śląsk. Ale Rockiego nikt za pochodzenie nie szkalował. Bo miał taką osobowość, że po prostu nie dało się go nie lubić.

Natura co prawda poskąpiła mu warunków fizycznych (Rocki mierzył 172 cm wzrostu), ale te braki nadrabiał ambicją, zadziornością i walecznością. Jak na lewego pomocnika, nie notował może imponujących statystyk, ale też w jego najlepszym czasie trudno było sobie wyobrazić jakikolwiek zespół bez niego.

No i te cieszynki. Pamiętne, oryginalne, niesztampowe. Ekstraklasa u progu XXI wieku to wciąż zapyziałe stadiony rodem z PRL, korupcja i niski poziom. A „Rocky” w ten właśnie sposób dodawał jej kolorytu. - Po poniedziałkowym treningu rzucałem temat i każdy do środy musiał go przemyśleć, w piątek mieliśmy próbę generalną, wcześniej przygotowywałem rekwizyty. W scenkach musieli brać udział wszyscy, nawet rezerwowi, bo nie wiadomo, na kogo trener postawi - tak na łamach „Dziennika Zachodniego” Rocki przedstawiał sposób ich wymyślania.

I tak po meczu z Wisłą Kraków, udawał lajkonika. W starciu z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, a jakże, dyskobola. Z kolei w rywalizacji z Lechem Poznań, wespół z kolegami imitował lokomotywę. Za czasów gry w Dyskobolii, do której otworzył sobie drzwi dobrymi występami w Odrze, poniosły go nerwy i dał się sprowokować obrażającym go kibicom Legii Warszawa. Celebrując bramkę pokazał więc kibicom ze stolicy odwróconą „elkę”. A przecież, wychowując się na Bródniemmarzył o grze dla „Wojskowych”.

I niespodziewanie, marzenie to spełnił w 2008 roku. - Już to kiedyś wyjaśniałem. Powtórzę: nie chciałem nikogo obrazić, ale pokazać, co myślę o tych osobach, które przy Łazienkowskiej obrażały moją mamę. Liczę, że fani rozumieją, o co mi chodziło, i nie mają do mnie pretensji. Myślę, że przekonam ich do siebie dobrą grą - mówił zaraz po przeprowadzce na Łazienkowską, w rozmowie z „Życiem Warszawy”.

Z kibicami Rocki szybko zakopał topór wojenny, ale nie znalazł uznania o szkoleniowca Legii, Jana Urbana. Łącznie w rozgrywkach 2008/2009 rozegrał 25 spotkań i zdobył 3 bramki. Legioniści po raz kolejny nie zdobyli mistrzostwa Polski, nie obronili również Pucharu Polski. Na osłodę pozostał im wywalczony w lipcu Superpuchar, który w końcówce zapewnił im właśnie Rocki. Jednak nie tylko kwestie sportowe zaważyły na tym, że Rocki w Legii spędził tylko rok. Klubowe władze miały do niego pretensje o to, że jak donosił „Fakt”, że przed półfinałowym starciem Pucharu Polski, pozbierał od piłkarzy przysługujące im darmowe bilety i za pośrednictwem fanów „Wojskowych”, przekazał je kibicom „Niebieskich”. To właśnie ten incydent miał do tego stopnia rozwścieczyć prezesa Leszka Miklasa, że zdecydował się nie przedłużać umowy z doświadczonym zawodnikiem.

Po opuszczeniu Legii, Rocki nie miał już miejsca w Ekstraklasie, ale przez pięć lat dalej był jeszcze czynnym zawodnikiem. W kampanii 2012/2013 w barwach GKS Tychy w I lidze zdobył 9 bramek i zaliczył 11 asyst, notując sezon życia. - Dopóki będę miał siły nie odpuszczę, nie odstaje od młodzieży, dlaczego więc mam składać broń - mówił wówczas w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”. Buty na kołku zawiesił dopiero w 2014 roku, mając 38 lat na karku.

Dlatego też dla kibiców wielkim szokiem było, gdy w sobotę portal weszło.com poinformował, że Rocki z powodu pęknięcia tętnika trafił do szpitala. Tam niestety nie dało się już go uratować.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się