var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Glik odejdzie z Monaco? Bielik: Wrócę w październiku. Po kontuzji odłączyłem sie od świata. Skowronek: Czekamy na powrót Brożka

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-06-04 08:55:30

W czwartkowej prasie przeczytacie między innymi wywiad z Krystianem Bielikiem, rozmowę z Kiko Ramirezem o tym dlaczego transfer Buksy do Barcelony miałby wiele sensu, a także teksty dotyczące licencyjnego bałaganu oraz dalszej części afery dopingowej w Pogoni Siedlce. Sporo miejsca poświęcono także kontuzji Pawła Brożka.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Krystian Bielik: Do gry wrócę w październiku”

„Jak przebiega rehabilitacja?
Kilka ostatnich miesięcy trenowałem w swoim ogrodzie, gdzie miałem wszystkie potrzebne sprzęty, jak hantle czy rowerek stacjonarny. Aktualnie biegam na bieżni i czuję się dobrze. Mógłbym już spokojnie biegać po trawie i nikt by się nie zorientował, że jestem po tak poważnej kontuzji. Jednak wszystko w swoim czasie, krok po kroku. Do normalnego biegania i lekkich zajęć z piłką wrócę za około miesiąc. 

W pana głosie słychać duży optymizm.
Bo rzeczywiście wróciłem już do równowagi psychicznej. Nie ma co ukrywać: przeżyłem bardzo trudny czas. Kiedy doznałem kontuzji, dostałem mnóstwo wiadomości od ludzi, którzy pisali, że są ze mną, kibicują mi i wierzą, że wrócę silniejszy. Ale kiedy zawodnikowi puszczają więzadła krzyżowe, nawet takie sympatyczne słowa nie są w stanie podnieść na duchu. Nie odpisywałem na nie. Odłączyłem się od świata i skupiłem tylko na pracy. Mam na myśli przede wszystkim pierwszy miesiąc, kiedy przygotowywałem się do operacji. Lekarz chciał, żeby jeszcze przed zabiegiem kolano było mocniejsze, bo dzięki temu rehabilitację rozpocznę z wyższego pułapu. I to było najtrudniejsze – ćwiczysz ze świadomością, że to na razie tylko przygotowania do operacji. Jednak później, gdy zacząłem właściwą rehabilitację, od razu uśmiech wrócił mi na twarzy i zacząłem rozmawiać z ludźmi.”

Więcej TUTAJ

***

„Za wcześnie na koniec”

„Nikt nie zapytał Pawła o zdanie, a część ludzi już postawiła na nim krzyżyk. Na szczęście we mnie, w pozostałych członkach sztabu i kolegach z drużyny ma wsparcie. Czekamy na jego powrót na boisko. Pamiętajmy, że to jest naprawdę bardzo twardy facet – mówi Artur Skowronek, trener Wisły Kraków (…) – Jeżeli ktoś jest w stanie namówić Pawła do dalszej gry, to jedną z tych osób może być Kuba. Brożek jednak chce normalnie trenować z zespołem. Ostatnio z racji licznych urazów jego aktywność na zajęciach w tygodniu często wyglądała tak, że brał udział w przedmeczowych treningach lub tych strzeleckich i później grał. Sam Paweł źle się z tym czuje – usłyszeliśmy od osoby znającej realia krakowskiego zespołu.”

Więcej TUTAJ

***

„Z nożem na gardle”

„Wiadomo, że na pierwszym treningu dzień po meczu z Lechią wszyscy byli mocno przybici. Nie ma co się czarować, każdy z nas to wszystko bardzo przeżywa. Dużo rzeczy się skumulowało, sytuacja w tabeli, przegrane derby i kontrowersyjne decyzje sędziego. To musiało wpłynąć na spore emocje, ale na szczęście ten trudny dzień jest za nami. Od wczoraj przygotowujemy się już do meczu ze Śląskiem. Nie ma co dużo rozmyślać, bo znamy swoją sytuację. Trener też apeluje: wszystkie ręce na pokład, bo u siebie musimy wygrywać – mówi Zbozień.”

Więcej TUTAJ

***

„Złamany nos obrońcy”

„Rumuński obrońca już w końcówce pierwszej połowy zszedł z boiska ze złamanym, i to w trzech miejscach, nosem. Okoliczności, w których doszło do przykrego zdarzenia, nie były jasne. Jagiellończyk upierał się, że został uderzony przez krakowskiego rywala, ale sędzia Paweł Gil uznał, że Tiru sam nadział się na łokieć przeciwnika. Pocieszające, że występ środkowego defensora Jagi w nadchodzącym, sobotnim spotkaniu przeciwko Wiśle Płock nie jest wykluczony. Ale pod warunkiem, że zniknie opuchlizna. Bo dopiero wtedy będzie można dopasować maskę. Wyścig z czasem trwa.”

Więcej TUTAJ

***

„Mobilizować, a nie gnębić”

„Jeśli Raków wiosną 2021 roku nadal będzie występował poza macierzystym stadionem, za każdy taki mecz zapłaci 30 tysięcy złotych. Uważam, że to duża dolegliwość, która podziała mobilizująco. Wszystko sprowadza się na koniec do pytania: „Po co jest Komisja Licencyjna”. Nam nie chodzi o satysfakcję, że kogoś w końcu wyrzuciliśmy z ligi, a tak naprawdę być może stworzyliśmy nowy problem, bo zdekompletowaliśmy rozgrywki. Jesteśmy od tego, żeby pilnować pewnych standardów. Nieprzyznanie licencji to ostateczność – dodaje Smulski.”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Józef Wandzik: Górnik skorzysta na Grekach”

„W Łodzi o pierwszej wyjazdowej wygranej Górnika w tym sezonie przesądził Giakoumakis. Obaj greccy piłkarze mają mocne wejście do ekstraklasy.
Fakt, wprowadzili się bardzo pozytywnie. Myślę, że gdyby nie przerwa spowodowana koronawirusem, prezentowaliby się jeszcze lepiej. Długa przerwa wybiła zawodników z piłkarskiego rytmu. 

Zanim obaj trafili do Górnika, klub z Zabrza zasięgał opinii u pana. Była dobra?
Tak, oceniałem ich bardzo pozytywnie, bo obaj grali w AEK Ateny, a akurat na pozycjach, na których występowali, czyli na boku obrony i z przodu, rywalizowali o miejsce w składzie z reprezentantami Grecji i bardzo dobrymi obcokrajowcami. Trudno było im więc o podstawowy skład. Dobrze więc zrobili, że poszli do Górnika, w którym trener Marcin Brosz stawia na zawodników odważnych, na takich, którzy dużo biegają i podporządkowują się jego zaleceniom taktycznym. Zanim obaj pojechali do Polski, rozmawiałem z nimi i z ich menedżerem. Opowiedziałem im o Górniku, o tym, jaką ten klub ma historię i jak mogą się tam czuć, bo to wielka rodzina. Zresztą na Górnym Śląsku jest tak, że wszyscy trzymają się razem, jest rodzinnie. Taka atmosfera panuje też na stadionie Górnika podczas ligowych meczów. Po debiucie z Cracovią na początku marca bardzo pochlebnie wyrażali się zresztą o grze w Górniku, o samej otoczce i o tym, jak dobrze przyjęła ich drużyna. Mówili o tym w greckich mediach. Jak widać, szybko się zaadaptowali do nowych warunków.”

***

„Naprawdę zgrany zespół”

„Czekam na pierwszy mecz GKS-u Tychy po tej prawie trzymiesięcznej przerwie z nadzieją, że już nie wrócą koszmary ostatnich minut, w których drużyna Ryszarda Tarasiewicza traciła punkty. Kuriozalny był mecz z Olimpią Grudziądz, w którym jeszcze w 87 minucie było 2:0, a skończyło się 2:3! A z Radomiakiem 2:0 było do 80 minuty i goście wyrównali. W pierwszym tegorocznym meczu Sandecja też odrobiła stratę w ostatnich sekundach i kolejne punkty uciekły. Mam nadzieję, że Rysiek Komornicki znajdzie sposób na te bolączki. Znamy się z czasów, w których on grał w II-ligowym wtedy GKS-ie Tychy, a ja po występach w Ruchu Chorzów w 1982 roku miałem wrócić do tyskiego klubu.”

***

„Rozmowa z Ryszardem Komornickim, trenerem GKS-u Tychy”

„Czy udało się panu znaleźć sposób na uszczelnienie obrony, która do tej pory była piętą Achillesową GKS-u Tychy?
Nadal będziemy grać czwórką obrońców. Przynajmniej takie będzie wyjściowe ustawienie, bo w trakcie meczu, w zależności od sytuacji i wyniku, to się może zmienić. Mamy w kadrze trójkę nominalnych stoperów: Marcina Biernata, Łukasza Sołowieja i Mateusza Pańkowskiego. Teoretycznie za dużego wyboru więc nie mam, ale gdy zajdzie taka potrzeba, to mogę skorzystać także z pomocników mających już doświadczenie na tej pozycji. Keon Daniel, Dario Kristo i Wilson Kamavuaka w razie konieczności też mogą zagrać na środku obrony. Takie warianty również braliśmy pod uwagę podczas gier wewnętrznych, bo musimy być przygotowani na różne sytuacje.”

***

„Największe wyzwanie debiutanta”

„Miałem dużo czasu, aby spokojnie przygotować się do wznowienia rozgrywek. Od kilku tygodni mieszkam w Sosnowcu, miałem trochę czasu aby zapoznać się z miastem. Jestem blisko kibiców i jestem przekonany, że przez kolejne dni, tygodnie poznam bliżej to środowisko, problemy z którymi przyjdzie mi się mierzyć. Jestem bardzo zadowolony z zaufania, którym zostałem przez władze klubu obdarzony. Zagłębie to klub z historią, tradycją, z ambicjami. Jestem gotów, aby sprostać wyzwaniu, które jest jak do tej pory największym w mojej dotychczasowej karierze – dodaje trener Dębek.”

***

„Walczą o sprawiedliwość”

„23 marca Skra wystąpiła do Rzecznika Dyscyplinarnego PZPN o wszczęcie postępowania przeciw Pogoni i walkowery, argumentując, iż „w przypadku stwierdzenia u więcej niż dwóch członków zespołu w sporcie zespołowym naruszenia przepisów antydopingowych w czasie trwania wydarzenia sportowego, organ zarządzający wydarzeniem sportowym może nałożyć odpowiednią karę na zespół (np. utrata punktów, wykluczenie z zawodów lub wydarzenia sportowego lub inna kara) niezależnie od wszelkich wszystkich kar nałożonych na poszczególnych zawodników naruszających przepisy antydopingowe.” Rzecznik Dyscyplinarny przekazał sprawę do Komisji ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN, która 24 kwietnia odrzuciła wniosek Skry. Na jakiej podstawie? PZPN argumentował, że stosowania metody zabronionej nie wykryto w trakcie żadnego z meczów, a kilkanaście dni wcześniej w siedzibie klubu.”

 

SUPER EXPRESS

„Buksa ustrzeli transfer do Barcelony? Rozmowa z Kiko Ramirezem”

„Wie pan, o co chcę zapytać…
Buksa i Barcelona. Moim zdaniem sprawa jest sensowna, bo Buksa ma to, czego szuka Barcelona. Oni od lat rozglądają się za nową „9”. La Masia dziewiątek nie produkuje, bo oni grają inaczej. Tam się operuje piłką, mają taką przewagę w młodzieżowych ligach, że dają radę swoim stylem opierającym się na dotykaniu piłki, na technice. To DNA Barcelony. Stąd nie ma tam ciśnienia, aby „tworzyć” graczy na pozycję 9. Ale w dorosłej piłce „9” jest bardzo potrzebna. Dlatego Barcelona przeczesuje świat w poszukiwaniu takich piłkarzy. Bo mówimy tu o Luisie Suarezie, a dokładniej, że za jakiś czas potrzebny będzie jego następca.

I jaka jest pańska opinia?
Dlaczego Barcelona zapytała o Buksę? Bo ma 17 lat i duży talent. Gdyby miał 24, to nie byłoby tematu. Ja to widzę tak: gdyby się skonkretyzowało, to warto skorzystać. Do Wisły Buksa zawsze zdąży wrócić. A tak trafiłby do Barcelony B, która ma szansę awansu do Segunda A. A granie w Segunda to już coś. Plus monitorowanie jego postępów przez pierwszy zespół. Czyli wszystko byłoby w rękach Buksy. Poza tym: ja wierzę w Polaków, są inni od Latynosów, dla których, choć nie dla wszystkich, liczy się fiesta. A Polak jest pracowity, szanuje innych. To pasuje do filozofii La Masii.”

***

„Kamil Glik odejdzie z Monaco?”

„Od czterech lat Kamil Glik (32 l.) jest liderem obrony AS Monaco. Z klubem Ligue 1 ma ważny kontrakt do czerwca 2021 r. Teraz francuski dziennik „Nicematin” napisał, że reprezentant Polski może zmienić pracodawcę. Według tych informacji nasz kadrowicz nie wypełni umowy i latem opuści drużynę z księstwa. Polak miałby wrócić do Torino, gdzie przed transferem do Monaco był ulubieńcem kibiców. W klubie Serie A spędził pięć lat.”

 

GAZETA WYBORCZA

„Ręka świętego Brożka. Koniec legendy?”

„Paweł Brożek już kilka razy rzucał piłkę. Ma firmę, mówił, że gdy nękały go urazy, godził się z myślą, że trzeba będzie w końcu odważyć się na zmianę profesji. Ale starzy kumple z boiska ostrzegali go, że to cholernie trudny moment w życiu sportowca. Paweł bał się przerwać to, co robił całe życie. W maju 2018 r. miał rozegrać ostatni mecz w koszulce Wisły. Więcej! Rozegrał go. Co prawda akurat wtedy jeszcze nie planował odchodzić na emeryturę, ale z kolei trener Joan Carrillo nie planował na niego stawiać. Klub poinformował więc, że nie przedłuży kontraktu Brożka, a on miał pożegnać się z fanami w meczu z Lechem Poznań. I pożegnał się jak król. Carrillo co prawda posadził go na ławce rezerwowych, ale pozwolił wejść w drugiej połowie. Brożek wkroczył na murawę przy owacji na stojąco, a w ostatniej akcji meczu oddał strzał marzeń. Zdobył gola na 1:1.”

Więcej TUTAJ

***

„Lillian Thuram i jego mały prześladowca”

„Thuram opowiedział niedawno mediom, jak Munitis zalazł mu za skórę. Hiszpan jest teraz trenerem w trzeciej lidze. Niedawno urodziło mu się dziecko. Ale SMS-y z gratulacjami dla szczęśliwego ojca przysłoniła ogromna większość wiadomości, w których koledzy z boiska i kibice pytali, czy słyszał, co opowiada wielki Francuz. Munitis podchodzi do tego spokojnie. – To, co mówi Lilian, świadczy tylko o jego klasie – mówi. – Każdy piłkarz ma prawo do złego dnia, każdy rozgrywa kiedyś mecz życia. Tak się złożyło, że dwie dekady temu w Brugii los mi sprzyjał. Choć przecież nie do końca, bo przegraliśmy. Cały świat uważał, że na to nie zasłużyliśmy, ale jednak wracaliśmy do domu. Wielcy Francuzi potrafili wygrywać, nawet gdy mieli słabszy dzień. Hiszpanie dopiero się tego mieli nauczyć.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się