var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Motorlublin.eu

Rośnie nowa siła w polskiej piłce? Miliarder inwestuje w drugoligowy Motor

Autor: Marcin Łopienski
2020-06-05 20:00:08

Lublin to obok Bydgoszczy jedyne spośród największych polskich miast, które nie ma swojego klubu piłkarskiego w Ekstraklasie. W ciągu kilku najbliższych lat może się to zmienić, bo w Motor ma zainwestować jeden z najbogatszych Polaków: Zbigniew Jakubas, właściciel spółki Multico.

O przejęciu Motoru przez miliardera, pochodzącego z Lublina i wychowującego się na meczach żółto-biało-niebieskich, mówiło się już od kilku miesięcy. W czwartek wieczorem w końcu sam biznesmen wspólnie z prezydentem miasta Krzysztofem Żukiem (obecnie większościowym udziałowcem klubu) potwierdził wcześniejsze doniesienia. Co ciekawe, Zbigniew Jakubas, którego majątek wart jest około 2,5 miliarda złotych, od roku w mniejszym stopniu wspiera Motor: 

- Wspieram Motor Lublin od roku, a najbliższe tygodnie będą wymagały kolejnego wsparcia. Pochodzę z Lublina i Motor jest moją drużyną od dziecka. Chodziłem z dziadkiem na mecze piłkarzy jeszcze na stadionie przy ulicy Kresowej. Pamiętam zawodników, wyniki i mam olbrzymi sentyment, choć obecnie mieszkam w Warszawie i mój przyjaciel jest właścicielem Legii, na której mecze chodzę. Jednak to, czego człowiek doświadczył za młodu, pozostaje w sercu na zawsze. W ubiegłym roku złożyłem w rozmowie z panem prezydentem deklarację zbudowania czegoś, co będzie na wiele lat dumą naszego miasta. Uważam, że Arena Lublin jest jednym z najpiękniejszych stadionów w Polsce, natomiast gra Motoru do tego roku dumą lublinian napawać nie mogła – przyznał miliarder na czwartkowej konferencji prasowej. 

 

 

Jakubas to właściciel firmy Multico, która jest konglomeratem kilkunastu spółek i zatrudnia łącznie około 12 tysięcy osób. Poza tym Jakubas inwestuje w branże hotelarskie, budowlane czy filmowe. Co ciekawe, to trzecie podejście Polaka do zakupu polskiego klubu. W 2003 roku miał zostać właścicielem warszawskiej Legii, w 2018 roku mówiło się, że przejmie akcje Wisły Kraków. 

Osoba właściciela warszawskiej Legii, czyli Dariusza Mioduskiego, nie pojawiła się w czwartkowym wystąpieniu Jakubasa przypadkowo. Biznesmen ma nie tylko znakomite relacje z prezesem wicemistrzów Polski, ale chce w Lublinie podążać wzorem swojego kolegi. Mowa tutaj o jak najszybszej budowie infrastruktury szkoleniowej oraz wyraźnym postawieniu na akademię, która szkoliłaby chłopców z regionu Lubelszczyzny. 

- Dzisiaj rozmawiamy z prezydentem, gdzie można taką akademię zbudować. Jeśli uda nam się przejść szybko przez procedury pozyskania ziemi, chciałbym w ciągu trzech miesięcy zbudować trzy boiska z podgrzewaną murawą i drenażem oraz balonem, tak żeby mogło wszystko ruszyć jesienią obecnego roku. A w przyszłym budowę “campu” dla młodych piłkarzy, wzorem Legii Warszawa, która w Grodzisku Mazowieckim postawiła fajną infrastrukturę. Trzeba zbudować w przeciągu kilkunastu miesięcy obiekt, gdzie będzie szkoła, sale odnowy biologicznej dla pierwszej drużyny, jak i dla zaplecza, dla młodych ludzi. Mam wzór, mojego kolegi z Warszawy, mamy przeanalizowane i wiemy do czego dążyć. Jeżeli chcemy zbudować coś trwałego, musi być pełna infrastruktura oraz ludzie, którzy to stworzą – zaznaczył właściciel spółki Multico. 

Planom biznesmena mają dopomóc dobre stosunki z prezydentem Żukiem, który na czwartkowej konferencji zaznaczył, że nie chce wycofać się z finansowania klubu, a jedynie robić to w mniejszym stopniu. Pomyślne relacje z miejskim sternikiem są istotne z punktu widzenia planów nowego właściciela, bo jeśli wspomniane wcześniej obiekty klubowe mają powstać w ciągu kilku miesięcy, współpraca tych dwóch podmiotów musi być pomyślna. Jakubas na pewno pamięta problemy warszawskiej Legii ze znalezieniem odpowiedniej lokalizacji na budowę bazy treningowej. W przypadku Lublina, przynajmniej na ten moment, takich kłopotów być nie powinno. 

Władze klubu w najbliższym czasie muszą zatem martwić się o jedno: wynik sportowy. Właściciel na konferencji prasowej wielokrotnie podkreślał, że nie ma limitu pieniędzy na finansowanie Motoru, dlatego znajdzie się kasa zarówno na wzmocnienia, jak i na wszystkie najbliższe inwestycje (sama budowa infrastruktury to kilka milionów złotych). Lublinianie w kolejnym sezonie wystąpią w II lidze, a cel na wiosnę 2021 roku jest jeden: awans do I ligi. 

Jakubas podkreślił, że chce patrzeć na klub długofalowo i nie zamierza zbytnio ingerować w bieżące sprawy związane z drużyną, trenerem i działaczami. Mamy jednak nadzieję, że sporo jest w tym kurtuazji, bo pierwsze co nowy właściciel powinien zrobić, to otoczyć się właściwymi ludźmi. I nie mamy tu na myśli obecnych osób w klubie, bo są to nazwiska wybrane przez miasto, a zdecydowana większość z nich nie zna się na tym biznesie. 

Personalia są niezwykle istotne, bo przecież cały czas pamiętamy chociażby Janusza Wojciechowskiego, który przed laty był właścicielem Polonii Warszawa i ostatecznie ten projekt okazał się wielką katastrofą. Prezes Motoru Paweł Majka już zapowiedział kilka wzmocnień przed nowym sezonem i niezwykle ważne jest, aby zostały one przeprowadzone z głową. Sprowadzenie przepłaconych piłkarzy będzie drogą donikąd, a przecież klub czeka kilkuletnia walka o awans do Ekstraklasy.

Ciekawi nas jeszcze jeden aspekt: współpracy działacza z kibicami. Na czwartkowej konferencji prasowej przyszły właściciel klubu (z przyczyn formalno-prawnych wejdzie do klubu dopiero we wrześniu) wypowiedział takie słowa: - Nie ukrywam, że jako człowiekowi nie podobają mi się bardzo częste zachowania kibiców. Byłem na meczu Motoru z Koroną II Kielce i gdy gospodarze nienajlepiej grali na początku spotkania, to płynące z trybun "Motor grać, k... wasza mać" przez pół meczu mało mi się podoba tak jak gwizdy na drużynę przeciwną. To jest brak kultury. Gdy zaprasza się domu gościa, to się na niego nie gwiżdże.

Jakubas to romantyk futbolu i bajecznie bogaty człowiek, jak widać powyżej raczej nieobyty z typowo stadionową atmosferą. Czy jako właściciel będzie on walczył z kibicami, czy jednak przymknie oko na kilka wulgaryzmów podczas meczów swojej drużyny? 

Odpowiedzi na te, jak również wszystkie pytania o inwestycje i kształt drużyny, zapewne będziemy otrzymywali w ciągu kilku miesięcy. Niemniej jednak już dziś trzeba napisać, że na futbolowej mapie pojawił się poważny gracz. Na razie jest on uśpionym w drugiej lidze tygrysem, ale nie można go lekceważyć, wszak na naszym podwórku nie było jeszcze tak bogatego inwestora. I to od niego oraz jego pierwszych decyzji będzie zależało, czy cały mariaż skończy się sukcesem, czy katastrofą. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się