var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Boruc może wrócić do Legii. Kamiński: W Lechu musiałem pożyczać na buty. Da Silva: Z honorem zakończymy sezon

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-06-30 09:30:22

Wtorkowa prasa może nie rzuca na kolana, ale kilka ciekawych materiałów wybraliśmy. Najważniejsza jest jednak informacja o tym, że Artur Boruc może wrócić do Legii i zastąpić Radosława Majeckiego.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Boruc wróci do Legii?”

„Majecki był bardzo ważnym punktem w drużynie, która ma w lidze aż 11-punktową przewagę i czeka na przypieczętowanie mistrzostwa Polski, ale może się okazać, że kibice nie będą musieli rozpaczać po odejściu utalentowanego 20-latka. Może go bowiem zastąpić ten, którego zdaniem trenera Krzysztofa Dowhania – legijnego speca od szkolenia bramkarzy – Majecki przypomina pod względem charakteru. W niedzielę „Super Express” podał informację, że możliwy jest powrót do Warszawy Artura Boruca – człowieka przez kibiców przy Łazienkowskiej uwielbianego, nie tylko byłego piłkarza ich klubu, ale też zadeklarowanego legionisty. Temat ten nie pojawia się po raz pierwszy.

– Kilka lat temu były prowadziliśmy z nim już takie rozmowy. Wtedy Artur mówił, że mamy Dušana Kuciaka, Arka Malarza, więc nie jest potrzebny – wspominał w niedzielnym Magazynie Sportowym Dowhań. – Byłby to bardzo dobry ruch ze strony klubu, gdyby w tej chwili udało się pozyskać Artura. Teraz kończy się jego kontrakt z Bournemouth, które walczy o utrzymanie. Jeśli klub zostanie w Premier League, to wiem, że Anglicy wykazywali chęć przedłużenia z nim kontraktu o rok. Nic nie jest jednak jeszcze rozstrzygnięte – dodawał szkoleniowiec”.

Więcej TUTAJ

***

„Jeden w górę, drugi w dół”

„We Wrocławiu to właśnie 18-latek przejął rolę motoru napędowego ofensywy, bo oprócz udziału przy trafieniu na 1:0, także drugi gol był efektem wywalczonego przez niego rzutu karnego. Po wznowieniu rozgrywek młokos zdążył już błysnąć także w poprzednich meczach, strzelając swoje dwa pierwsze gole w ekstraklasie. Chociaż on także miał krótki moment przestoju, a w spotkaniu z Pogonią w ubiegłą środę wylądował nawet na ławce rezerwowych. Trzeba jednak pamiętać o tym, że dla niego jest to pierwszy rok w dorosłej piłce. Rozegrał dopiero 20 meczów w ekstraklasie, ale robi błyskawiczne postępy i jego osiągnięcia na tym etapie kariery są niemal identyczne jak... Jóźwiaka na początku jego gry w Lechu. Do podstawowego składu Kamiński przebił się nawet znacznie szybciej od starszego o cztery lata kolegi. To dobrze wróży na jego piłkarską przyszłość”.

Więcej TUTAJ

„Mazek idzie na całość”

„To już przesądzone – szefowie Zagłębia uznali, że czas się rozstać z Kamilem Mazkiem, a jakiekolwiek rozmowy o nowej umowie nie mają sensu. Tak powinno być lepiej dla obu stron. Z listy płac klub skreśla nazwisko piłkarza obciążającego budżet, a który w zamian nie dawał spodziewanych korzyści. Dzięki rozstaniu piłkarz w swojej mocno wyhamowanej karierze będzie mógł zrobić zupełnie nowe otwarcie.

– Po przerwie spowodowanej pandemią trenowałem z pierwszą drużyną. Dopiero gdy zaczęły się zajęcia drugiego zespołu, trener polecił mi dołączyć do rezerw, bo najwyraźniej nie wiązał ze mną przyszłości – przyznaje 25-letni pomocnik”.

Więcej TUTAJ

***

„Egzamin bez kapitana”

„Walka o miejsca dające start w kwalifikacjach do Ligi Europy rozkręca się na dobre, ale mocno zaangażowanej w tę rywalizację wrocławskiej drużynie nie pomoże najważniejszy piłkarz. Mączyński uzbierał już 12 żółtych kartek i nie zagra w dwóch najbliższych meczach. W Śląsku mają świadomość, że zastąpienie go to nie lada wyzwanie, bo ani Jakub Łabojko, ani Diego Živulić, ani Michał Chrapek, czyli inni gracze ze środkowej strefy boiska, nie mają takich cech przywódczych”.

„Da Silva: Z honorem zakończymy sezon”

„Jakub Treć (Przegląd Sportowy): Po wygranej z Zagłębiem (3:2) nadzieje na utrzymanie mocno wzrosły. Porażka z Rakowem sprawiła, że powietrze z was uleciało?

Marcus Da Silva (piłkarz Arki Gdynia): Każdy wie, że nasza sytuacja jest trudna. Jednak jestem przekonany o tym, że dopóki będą matematyczne szanse na utrzymanie, każdy będzie walczył do końca. Nie wyobrażam sobie innego podejścia. W piłce nie takie rzeczy się zdarzały. Do Kielc pojedziemy po trzy punkty, zresztą nie mamy już innego wyjścia, jak wygrywać wszystko do końca. Może się okazać, że i to nie wystarczy, bo musimy się oglądać na Wisłę Kraków i liczyć na jej potknięcia. Niezależnie od tego, na którym miejscu zakończymy ten sezon, musimy go zakończyć honorowo.

Z czego wynika brak regularności Arki w tym sezonie? Po dobrym meczu nie potraficie tego przełożyć na kolejny.

Gdybym to wiedział, to bym już dawno podzielił się tą wiedzą z drużyną i z trenerem. Wszyscy się ciągle nad tym zastanawiamy, ale jak widać nie jest łatwo znaleźć jeden powód czy przyczynę takiego stanu”.

Więcej TUTAJ

„Mecz dwóch prędkości”

„To nie tak miało być! – narzekają dziś w Barcelonie. Do restartu sezonu zespół przystępował jako lider LaLiga. Liczono, że w trakcie pandemii piłkarze lepiej przyswoją filozofię Quique Setiena, a ten doprowadzi ich do dziewiątego mistrzostwa w ostatnich dwunastu latach. Te marzenia trzeba jednak schować głęboko do kieszeni. W ciągu ośmiu dni Blaugrana dwukrotnie straciła punkty na wyjazdach (0:0 z Sevillą i 2:2 z Celtą), Real wyprzedził ją w tabeli i odskoczył na dwa punkty. Katalończycy nie mają marginesu błędu. Muszą wygrywać, jeśli chcą zachować nadzieje na zdobycie tytułu, ale dziś na Camp Nou czeka ich bardzo poważny test – ich rywalem będzie znajdujące się w świetnej formie Atletico”.

Więcej TUTAJ

***

„Kosowski: Zwoliński z buta wszedł do Ekstraklasy”

„Nieoczekiwanie do walki o podium włączyła się Lechia, która fazę finałową zaczynała z ósmej pozycji. Akurat komentowałem jej spotkanie z Jagiellonią Białystok. Jaga na początku rywalizacji miała dogodne okazje do zdobycia bramek, mniej więcej w 30. minucie mecz się wyrównał, a od 46. trener Piotr Stokowiec posłał na murawę Łukasza Zwolińskiego i tą decyzją rozbił bank. Ten chłopak jest w świetnej formie, nie widziałem go grającego tak dobrze. Co przyjęcie – to udane, w odpowiednim kierunku. Co kontakt – to zagrożenie dla przeciwników. Szczególnie jego pierwszy gol mógł imponować. Dośrodkowanie Ze Gomesa było dobre, ale mocne, bardzo trudne do wykończenia bez przyjęcia, tymczasem Zwoliński zrobił to idealnie. Zresztą przy nieuznanej bramce również się popisał. Przyjęcie, odejście na lewą nogę i huknięcie pod poprzeczkę – to musiało się podobać. Widać w nim pewność siebie. Nie napina się, na murawie jest uśmiechnięty, czerpie frajdę z grania. Ewidentnie się odblokował, ponieważ wyjeżdżał z Polski po – nazwijmy to – dyskretnych sezonach. Jego liczby nie mogły robić wrażenia. Po półtora roku w Chorwacji wrócił do ekstraklasy i wszedł w nią z buta. Prezentuje się świetnie i duże słowa uznania dla niego oraz trenera Stokowca za zbudowanie swojego napastnika. Jeżeli Zwoliński w przyszłym sezonie strzeli 15 czy 20 goli, to dlaczego miałby nie dostać szansy w kadrze narodowej? Mamy mocnych napastników, ale kolejny w takiej dyspozycji nie powinien pozostać niezauważony. Warto marzyć”.

Więcej TUTAJ

„GAZETA WYBORCZA”

„Co zadecyduje Milik?”

„W grę wchodzi m.in. Juventus, czyli bezapelacyjnie najpotężniejszy włoski klub, właśnie zmierzający po dziewiąte z rzędu mistrzostwo kraju.

Podstawowe dane: Arkadiusz Milik nadal nie przedłużył kontraktu, który wygasa w czerwcu 2021 roku, a jeśli tego wkrótce nie uczyni, zostanie wystawiony na sprzedaż. Otwarcie zadeklarował to dyrektor sportowy Cristiano Giuntoli, wcielający w życie nienaruszalne zasady narzucone przez właściciela klubu. Aurelio De Laurentiis pozbywa się graczy z umową o krótkiej dacie ważności, by nie ryzykować, że porzucą Napoli, a on nie otrzyma ani eurocenta od kolejnego pracodawcy, który ich zatrudni”.

Więcej TUTAJ

***

„Ostatnia szansa Barcelony”

„- Pamiętajcie. My jesteśmy Barceloną, a to się jeszcze nie skończyło – napisał w mediach społecznościowych stoper Gerard Pique.

Brzmi jak akt desperacji, po tym jak w 88. min źle ustawiając mur przed wykonującym rzut wolny napastnikiem Celty Iago Aspasem, Katalończycy stracili zwycięstwo w meczu ligowym w Vigo (2:2). Według Radia Barcelona zaraz po tym doszło do szatni do ostrej wymiany zdań między trenerami i piłkarzami. Leo Messi i Luis Suarez starli się z asystentem Quique Setiena Ederem Sarabią”.

Więcej TUTAJ

„SUPER EXPRESS”

„Lewy coraz bliżej Złotego Buta”

„W ostatniej kolejce Bundesligi Bayern pokonał na wyjeździe Wolfsburg 4:0, a Lewandowski zdobył jedną bramkę, pieczętując piątą koronę króla strzelców tej ligi. „Lewy” jest też liderem klasyfikacji strzelców lig europejskich. W Złotym Bucie ma 68 pkt, bo najlepsze ligi mają przelicznik x2 za gola. Najgroźniejszym rywalem jest Włoch Ciro Immobile, który ma sześć goli straty, ale 10 meczów do rozegrania, bo Serie A wznowiła rozgrywki później niż Bundesliga”.

***

„Pogoda ducha”

„Czy to jeszcze sport, czy już choroba żądzą pieniądza zwana? Przeliczanie wszystkiego na kasę degeneruje. Ekwiwalenty, kwoty odstępnego, bonusy, wejściówki, licencje, miejskie spółki sponsorujące prywatne podmioty, loże dla bogaczy, prowizje menedżerskie. Brak kontroli wydatkowania społecznych pieniędzy umożliwia patologie. Wstawianie do składu juniorów tylko po to, by skasować za to premię od związku i przekazać ją starym repom odesłanym z tego powodu na trybuny, to skandal. Konflikt akademii z sekcją seniorską tego samego klubu to coraz częstsze zjawisko. Achodzi tylko o pieniądze. Od rodziców, od samorządu, od federacji”.

„Kamiński: W Lechu musiałem pożyczać na buty”

„- Jak to się stało, że nagle grasz regularnie w Ekstraklasie?

- To mój pierwszy sezon na tym poziomie i dla mnie to także duża niespodzianka. Robiąc z rezerwami Lecha awans do drugiej ligi myślałem, że spędzę tam trochę czasu, być może klub zdecyduje się mnie gdzieś wypożyczyć i zobaczymy co będzie. Po cichu liczyłem, że dostane szansę powalczyć o miejsce w pierwszej drużynie Lecha, a okazało się, że od debiutu z Jagiellonią, tylko raz zagrałem w rezerwach i, czy to w pierwszym składzie, czy wchodząc z ławki, gram w ekstraklasie.

- Lewy pomocnik radzi sobie na prawej obronie?

- Już na obozie przed sezonem byłem próbowany na tej pozycji, gdzie był akurat problem z pełną obsadą. W Akademii grałem zawsze na lewej pomocy i podoba mi się ta pozycja, mogę schodzić do środka, szukać gry kombinacyjnej, prostopadłej piłki, strzału. Tylko, że uważam siebie za uniwersalnego gracza, ze mną nigdy nie było problemu ze zmianą pozycji, gram tam, gdzie jestem potrzebny drużynie. Myślę, że gdybym miał występować na pozycji 9 albo 10, też dostosowałbym się do oczekiwań trenera”. 

Więcej TUTAJ

„SPORT”

„Cztery finały Piasta”

„Piłka bywa przewrotna. Gdy Piast gra ofensywniej, stwarza wiele sytuacji, oddaje mnóstwo strzałów, ale punktów nie zdobywa. Gdy w Warszawie mistrz Polski zaprezentował bardziej stonowany, wyrafinowany i odpowiedzialny futbol, o mały włos po raz trzeci zdobyłby Łazienkowską i to grając w osłabieniu. Mimo wszystko punkt na Legii zawsze jest cenny, a w dodatku inne wyniki tak się ułożyły, że gliwiczanie nadal plasują się na drugiej pozycji. Z każdą kolejką coraz bardziej jasne jest, że o srebrny i brązowy medal będzie się trzeba napocić, bo kandydatów jest więcej niż miejsc i każdy z nich ma swoje atuty”. 

***

„Koniec dwóch serii”

„Po pierwszej połowie sobotniego meczu wszyscy zastanawiali się, ile goli w drugiej połowie strzeli Górnik. W pierwszej przewaga gospodarzy była bowiem zdecydowana, zabrakło jednego: postawienia kropki nad „i” czyli piłki w siatce. Po restarcie drużyna prowadzona przez Marcina Brosza, jako jedyna wygrywała, bądź remisowała. Tak było do ostatniej kolejki, kiedy to przyszła porażka u siebie z walczącą o utrzymanie się w gronie najlepszych Wisłą. O wszystkim zdecydowało trafienie Alona Turgemana na początku drugiej połowy. Dla Górnika porażka z krakowianami, to koniec dwóch serii. Nie udało się wygrać czwartego spotkania z rzędu, bo wcześniej przecież zabrzanie zwyciężali Legię Warszawa 2:0, Koronę Kielce 3:2 i na wyjeździe z ŁKS Łódź 3:1. Do tego przegrana z krakowskim zespołem, to druga porażka w tym sezonie u siebie”.

„Ważny mecz Odry”

„Marek Papszun po piątkowej wygranej Rakowa z Arką zarzucił rywalom bezczelną próbę podglądania treningu. W Opolu gryzą się w język, ale podczas niedzielnych zajęć ze zdumieniem odnotowano krążące nad boiskiem drony. - Nikogo za rękę nie złapaliśmy – mówi trener Dietmar Brehmer, nie przesądzając, że to Chojniczanka, prowadzona przez byłego bramkarza i szkoleniowca Odry Zbigniewa Smółkę, przyleciała na przeszpiegi!”.

„Awantura o finał”

„Dziś o 18.00 przy Frycza -Modrzewskiego w Bytomiu miał się odbyć fi nał Pucharu Polski na szczeblu bytomskiego podokręgu między Szombierkami a Gwarkiem Tarnowskie Góry. Miał, ale na 99% się nie odbędzie i goście oddadzą go walkowerem. Od listopada nie grali o stawkę, dopiero wczoraj wznowili treningi, a nie doszli do porozumienia z rywalami i włodarzami podokręgu w sprawie ustalenia dogodnego dla siebie terminu. To, że nie pasuje im dzisiejsza data, sygnalizowali wielokrotnie. - Nie pojadę z drużyną na ten mecz. Byłaby to skrajna głupota i nieodpowiedzialność, wykluczająca mnie z grona trenerów. Musiałbym chyba momentalnie złożyć licencję, jeśli postąpiłbym inaczej, narażając chłopaków na grę po takiej przerwie. Dla mnie to skandal. Zastanawiam się nad złożeniem zbiorowego pozwu, bo odebrano nam możliwość grania o puchar i pieniądze - grzmi Krzysztof Górecko, szkoleniowiec Gwarka”.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się