var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: RAFAL OLEKSIEWICZ / PRESSFOCUS

Zaskakujący reprezentant Polski: Dzięki Smudzie spełnił swoje marzenie

Autor: Marcin Łopienski
2020-06-30 17:40:54

Reprezentacje młodzieżowe znał jak własną kieszeń, podobnie jak futbol juniorski w Anglii, gdzie rywalizował z samym Paulem Pogbą. Polska dla Filipa Modelskiego miała być jedynie trampoliną w drodze do upragnionej Premier League, ale okazała się jego docelową lokalizacją. Nie pomogło nawet powołanie od Franciszka Smudy i trzy minuty przeciwko Bośni i Hercegowinie.

Bardzo możliwe, że Filip Modelski w świadomości polskiego kibica zaistniał dopiero podczas gry w GKS-ie Bełchatów, czyli jakoś w drugiej połowie 2011 roku. Wcześniej jednak obecny obrońca Podbeskidzia rozpoczynał swoją przygodę z futbolem w juniorskich kadrach Arki Gdynia, a w lipcu 2008 roku trafił do West Hamu. Naturalnie nie pierwszej drużyny, ale właśnie tych, w których młodzi chłopcy uczą się gry w piłkę. 

Modelski owszem, próbował wybić się na wyspach i zagrać w wymarzonej Premier League, lecz szansy w pierwszym zespole nie otrzymał. Chociaż jak sam wspominał, za kadencji Gianfranco Zoli był najbliżej wyjściowego składu, ale przeszkodą była walka drużyny o utrzymanie w elicie: - Dobry miałem okres za kadencji Zoli, grałem w wielu sparingach, a on mnie dodatkowo „pompował”. Mówił mi, że jest ze mnie zadowolony, że powoli zasługuję na swoją szansę. Ale zespół akurat bronił się o utrzymanie i trzeba było stawiać na doświadczonych zawodników, którzy mogą to jakoś pociągnąć.

W związku z tym, że jedynym sukcesem Modelskiego było kilka meczów pierwszego zespołu oglądanego z perspektywy trybun, piłkarz postanowił wrócić do Polski w poszukiwaniu gry w seniorach. W 2012 roku mówił, że wraca do ojczyzny tylko w celu wybicia się i powrotu do Anglii. Dzisiaj możemy powiedzieć, że wyszło trochę jak u Hłaski: „Czasami nie chodzi o to, aby się zmieniło na lepsze. Najczęściej chodzi o to, aby zmieniło się cokolwiek”. Modelski wybrał Polskę i dopiero tutaj stał się piłkarzem pełną gębą. 

Ten jego powrót do kraju można niejako porównać do wejścia smoka, bo 19-latek już po pół roku gry w Bełchatowie został powołany do reprezentacji Polski Franciszka Smudy (wcześniej przeszedł każdy szczebel kadr młodzieżowych). Ówczesna kadra przygotowywała się do EURO 2012, rozgrywała zatem tylko mecze towarzyskie, ale dla Modelskiego znalazło się miejsce jedynie w drużynie ligowców. Na pewno obecność w drużynie wspólnie z Michałem Gliwą, Maciejem Sadlokiem, Szymonem Pawłowskim czy Maćkiem Jankowskim nie było jakąś wielką nobilitacją, ale z pewnością potwierdziło wysoką dyspozycję młodego piłkarza. 

- Miałem pewną wizję, jak to może wyglądać. Byłem wcześniej w młodzieżowych reprezentacjach, ale nie wiedziałem, czego się spodziewać. W klubie mnie trochę nastraszyli. Podpytałem bardziej doświadczonych kolegów, czego się spodziewać, bo nie zamierzam wyłożyć się już na pierwszym zakręcie. Powiedzieli mi, że trener Smuda to człowiek stanowczy, dużą wagę przykłada do dyscypliny, ale jak coś ci nie wyjdzie na treningu, to potrafi cię zjebać. I to ostro. Dostaliśmy chyba taryfę ulgową, bo nikomu zjebka się nie trafiła - opowiadał kilka miesięcy po powołaniu dla Weszło.

We wspomnianym wywiadzie padły też słowa ważniejsze, mianowicie ambitne stwierdzenia, że Modelski nie zamierza gwiazdorzyć, krzyczeć do gazet, że jest reprezentantem Polski, a właśnie chce skupić się na pracy, aby w kadrze zagrać ponownie, być może już jako piłkarz klubu z Premier League. Fajnie czyta się takie zdania, kiedy widzi się obraz piłkarza i to, jak rozwijał się przez kolejne osiem lat. A jak dobrze wiadomo, 27-latek nie gra w Anglii, a w Bielsko-Białej. 

W kwietniu tego roku Modelski udzielił kolejnego wywiadu portalowi weszlo.com w ramach serii „Piłkarskie dzieciństwo”. Przyznał w nim, że był jednym z najbardziej utalentowanych zawodników w swoim roczniku w Arce i jako jedyny doszedł tak wysoko. Nie chciał jednak zdradzić, co wpłynęło na to, że do wymarzonej Anglii nie wrócił, a selekcjonerzy reprezentacji Polski przez lata raczej nie widzieli w nim następcy Łukasza Piszczka. 

Znamienne mogą być te słowa: - Na młodego chłopaka czeka wiele pokus, z którymi trzeba sobie poradzić. Ciężka praca i cierpliwość są więc bardzo ważne. Widzę sporo młodych chłopaków, którzy myślą, że ich czas jest już, teraz i ważne jest, żeby w przypadku gorszego momentu się nie zniechęcali. Pokora jest kolejną ważną cechą, żeby osiągnąć sukces. Do tego dołożyć mądrych ludzi wokół siebie, którzy będą umieć poprowadzić piłkarza.

Być może odnosi się tutaj do sytuacji z początku roku 2016, kiedy Jagiellonia zaproponowała mu nowy kontrakt (stary wygasał 30 czerwca), ale on postanowił odejść z klubu i odrzucił jego propozycje. Efekt? Ogromnie zamieszanie, wylądowanie w klubowych rezerwach i Klubie Kokosa, rozbrat z piłką na dobre kilkanaście miesięcy i ostatecznie trafienie w zespole występującym w I lidze. 

Czy Modelski jesienią 2015 roku miał słabszy okres w Jadze? Miał. Czy musiał jednak trafić tam gdzie trafił i zniknąć z poziomu Ekstraklasy? Nie, chociaż na pewno nie tylko sam zawodnik mógł podjąć inne decyzje. Dzisiaj 27-latek jest na dobrej drodze do awansu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, w którym rozgrywa jeden z najlepszych sezonów w karierze. I chociaż szanse na jego powrót do Anglii i grę w kadrze są tak odległe jak Gdynia od Krakowa, to marzeń odbierać mu nie będziemy.

W końcu to one powinny napędzać każdego sportowca do dalszego rozwoju. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się