var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Paweł Jaskółka / Press Focus

Względny spokój lub nerwówka. Mecz z Lechią to coś więcej niż rewanż

Autor: Maciej Golec
2020-07-12 12:09:58

Nie skończyła się nawet 35. kolejka, a sezon ligowy już jest prawie zakończony. Znamy spadkowiczów, mistrza Polski, finalistów Pucharu Polski, przez co walka o 4. miejsce de facto traci sens, bo miejsca 2-3 prawie na pewno przypadną Piastowi Gliwice i Lechowi Poznań.

Jednak musimy pamiętać, że wymienianie stwierdzeń „prawie na pewno” i „Lech Poznań” w jednym zdaniu jest mniej więcej tak samo bezpieczne, jak skakanie z klifu na główkę do niesprawdzonej wcześniej wody. Niby robiłeś to już wiele razy, często bolało, może i żałowałeś, ale liczysz, że tym razem będzie świetnie. Wszystko na to wskazuje – dobra pogoda, twoje samopoczucie, wygląd krystalicznie czystej wody z wysokości 20 metrów. Ale wciąż istnieje ryzyko, że będzie za płytko, że się poślizgniesz albo po prostu dojdzie do nieszczęśliwego wypadku.

Ostatnie lata, a nawet i dni, w wykonaniu Lecha każą na poważnie rozważać taki scenariusz. Nawet z czterema punktami przewagi na trzy kolejki przed końcem sezonu. Kolejorz zadbał bowiem o to, żeby jego kibice już nigdy do momentu oficjalnego przyklepania sukcesu nie otwierali korków od szampana. Wiedzą, że piłkarze w odpowiedzi na filmowe „Nawet tacy goście jak wy nie są w stanie tego spierdolić” raczej zechcą by potrzymano im piwo, aniżeli przytakną. 

Kursy na mecz Lecha z Lechią znajdziesz w Betclic. Zarejestruj się z kodem 2x45.info!

Nauczeni przede wszystkim świeżymi ranami z ubiegłej środy. Kiedy do Poznania przyjeżdża Lechia, ofensywa Lecha programuje się na tą rzeczywiście zaciekle atakują. Dwa ostatnie spotkania to przecież 67 strzałów na bramkę Kuciaka, ale tylko 3 gole – za pierwszym razem skruszenie muru nastąpiło dopiero w 83. minucie, a ostatnio w 65. A te pucharowe starcie to był modelowy przykład frajerstwa poznaniaków, którzy – jeśli nie w 90 minut – to w dogrywce powinni spokojnie zamknąć mecz na swoją korzyść. Ale nie – lepiej mieć dwie piłki meczowe w rzutach karnych, swoich kibiców wokół i przerżnąć wszystko w mgnieniu oka. Lech nie byłby Lechem gdyby to wygrał.

Dlatego wstrzymujemy się na razie z wieszaniem na szyi medalu – zwłaszcza, że:

  • Dziś do Poznania przyjeżdża… Lechia. Znowu. Psychologiczna przewaga po awansie w takich okolicznościach jest niepodważalna, zwłaszcza, że mówimy o Lechu, który przez to przegrał kilka bardzo ważnych meczów i trofeów  
  • Lechia wciąż ma szansę powtórzyć sukces sprzed roku, czyli Puchar Polski i podium ligowe. Niezbędne jest do tego jednak… zwycięstwo z Lechem, więc nie spodziewamy się postawienia muru. Stokowiec nie ma nic do stracenia
  • Kolejorz będzie skazany zarówno na parę Crnomarković-Satka, jak i zmianę w bramce po kontuzji van der Harta

Wiele zgryźliwości może lecieć w stronę Holendra. Dużo można mu zarzucić, ale zarządowi klubu możemy zarzucić znacznie więcej – na przykład brak jakiejkolwiek sensownej alternatywny na tej pozycji. Przyszedł Filip Bednarek, ale w tym sezonie jeszcze nie zagra, więc oto pojawiają się dwa nazwiska. Albo 21-letni Miłosz Mleczko, który poza Puszczą Niepołomice nie powąchał murawy w żadnej innej poważniejszej drużynie, albo Karol Szymański, również bez poważnej szansy w Lechu. A ma 27 lat. Któryś z nich (najpewniej ten pierwszy) wyjdzie dzisiaj w podstawowym składzie, co już na starcie Piotr Stokowiec może zapisać sobie na plus i skrzętnie wykorzystać dzięki takim snajperom, jak Zwoliński i Flavio.

 

 

Ewentualne zwycięstwo Lecha, poza pewnym miejscem na podium, praktycznie oznacza koniec emocji w tym sezonie. Co prawda nie znamy jeszcze wyniku meczu Piasta, który jest w takiej samej sytuacji punktowej i teoretycznie też może wypuścić podium na ostatniej prostej, ale jakbyśmy mieli obstawiać tego prawdopodobieństwo, to byłoby znacznie niższe niż w przypadku Lecha, choćby przez lepszą sytuację kadrową, terminarz bez drużyn de facto walczących o cokolwiek i po prostu nie bycie Lechem Poznań.

Finalistów Pucharu Polski już znamy, więc w takim układzie, jaki jest teraz, czwarte miejsce może być już tylko moralną nagrodą pocieszenia bez faktycznej nagrody. Ale odwracając sytuację – gdy Lech dziś przegra, to o podium może drżeć nawet do ostatniej kolejki, a wtedy nie odważylibyśmy się postawić jakichkolwiek pieniędzy na to, że je utrzyma. Bo to po prostu Lech Poznań z Dariuszem Żurawiem na ławce. Jeśli ma nóż na gardle, to najpewniej zaraz ktoś zrobi nacięcie.

Lech Poznań, który przed sezonem nie miał postawionego celu, ale brak pucharów – powiedzmy sobie szczerze – porażką będzie, zwłaszcza gdy ma się taką przewagę na takim etapie rozgrywek. Oczywiście, szanse na to są małe. Oczywiście, Kolejorz ma wszystkie karty w ręku. Oczywiście, musiałby nagle zacząć przegrywać, a rywale być prawie bezbłędni.

A czy widzieliśmy środowy mecz z Lechią? Oczywiście. Czy oglądaliśmy finał Pucharu Polski z Arką? Oczywiście. Czy pamiętamy grupę mistrzowską sezonu 2017/18 i całe jedno zwycięstwo w siedmiu spotkaniach? Oczywiście. Więc teraz, w odróżnieniu od Lecha, możemy tylko czekać.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się