var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Lukasz Sobala / Press Focus

Wow, łodzianie jednak potrafią grać w piłkę! Jedenastka i antyjedenastka 36. kolejki Ekstraklasy

Autor: redakcja
2020-07-16 15:00:59

Zazwyczaj to mecze w grupie mistrzowskiej mają większy potencjał, by dostarczyć nam sporo frajdy, a tu proszę, w przedostatniej serii gier trend zupełnie się odwrócił. W najlepszej XI mamy zatem więcej przedstawiciele dolnej ósemki. Co szokujące, znalazło się nawet miejsce dla trzech piłkarzy ŁKS-u, co ostatni raz zdarzyło się mniej więcej w czasach, gdy Łódź otrzymywała prawa miejskie.

BRAMKARZ

Dante Stipica (piąty raz) – Uratował zwycięstwo swojej drużyny, broniąc kilka groźnych strzałów. Imponował interwencjami zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy Steczyk ładował zza szesnastki. Kilka minut później z kolei obronił obronił strzał Rymaniaka w sytuacji sam na sam. W końcu, już w doliczonym czasie, wyszedł z tarczą z pojedynku z Badią przy okazji rzutu karnego, który sam sprokurował. 

OBROŃCY

Alan Czerwiński (piaty raz) – Efektowne było zwycięstwo Zagłębie nad Wisłą Kraków, a Czerwiński to jeden z głównych autorów tego triumfu. Boczny defensor był tak aktywny zarówno z przodu jak i z tyłu, że momentami myśleliśmy, iż po boisku biega dwóch Alanów. Najbardziej w jego grze podobało nam się, jak wraz z kumplami wychodził spod pressingu i grał z pierwszej piłki.  Rzut oka w statystyki też daje obraz doskonałego występu – 100% udanych dryblingów, 6/8 wygranych pojedynków na ziemi, aż 7 kluczowych podań i asysta. A przypominamy, że Sevela wystawił go na boku obrony...

Lubomir Satka (trzeci raz) – Przedziwny był ten wczorajszy mecz Cracovii z Lechem. Było widać, że zwłaszcza tym pierwszym nie za bardzo się chciało. Ale jak już ktoś z Pasów zapędził się pod pole karne rywala, to Słowak przeważnie kasował zagrożenie w zarodku. Vestenicky został schowany do kieszeni, podobnie zresztą jak Rakoczy. Najważniejszą interwencją Lubomira była z kolei ta akcja, w której Thiago przechwycił fatalnie podanie Butki. Gdyby nie wślizg Satki, Brazylijczyk wyszedłby sam na sam.

Tymoteusz Puchacz (czwarty raz) – Grał na Wdowiaka i zazwyczaj dobrze sobie z nim radził. Kojarzymy jedną akcję, po której skrzydłowy mu się urwał, jednak w przeciągu 90 minut to lechita zazwyczaj był górą. Podobnie jak Satka bardzo dobrze się ustawiał, więc skasował sporo kontr już w zarodku. A do tego zaliczył asystę przy szczęśliwym golu Gytkjaera.

POMOCNICY

Tomas Podstawski (pierwszy raz) – Zwykle nie błyszczy pod bramką rywala, zwłaszcza przy stałych fragmentach. A tu proszę, nie dość, że zdobył jedyną tego wieczoru bramkę, to jeszcze do siatki trafił głową, po centrze Nunesa z rzutu wolnego. Brakowało mu nieco skuteczności w odbiorze, aczkolwiek kiedy już sam miał futbolówkę przy nodze, rozgrywał całkiem odpowiedzialnie.

Dawid Kocyła (pierwszy raz) – Po serii kilku meczów wreszcie zagrał taki, dzięki któremu Radosław Sobolewski nie musi żałować, że znów na niego postawił. Wydatnie przyczynił się do zwycięstwa nad Koroną strzelając dwa gole. Najpierw znalazł się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, dobijając futbolówkę do pustej bramki, a później wykorzystał błąd obrońców, nieporadnie wybijających futbolówkę. Gratulujemy tej wysokiej koncentracji, bo niejeden napastnik pewnie nie poszedłby za tymi akcjami.

Alasana Manneh (drugi raz) – 22-letni pomocnik Górnika coraz śmielej poczyna sobie w lidze i w meczu z Arką udowodnił, że Brosz będzie miał z niego mnóstwo pociechy. Piłkarz strzelił pięknego gola, był blisko asysty (VAR zabrał bramkę Giakoumakisa po jego świetnej centrze), wykonał mnóstwo mrówczej pracy w środku pola. Gambijski pomocnik doskonale regulował tempo gry, napędzał ataki Górnika.

Pirulo (pierwszy raz) – Wreszcie zaczął dawać jakieś konkrety w morzu złych decyzji. To on bowiem dwukrotnie podawał do Corrala w akcjach bramkowych. Najpierw dograł mu idealną centrę z prawej flanki, a następnie sprytnie wypuścił skrzydłem, kiedy wydawało się już, że przeciwnik skasuje kontrę. Mógłby być jeszcze mniej nonszalancki, ale tym razem można mu to wybaczyć, skoro zanotował te dwie asysty.

Michał Trąbka (pierwszy raz) – Najlepszy mecz pomocnika w Ekstraklasie. Strzelił przepięknego gola z całkiem sporego dystansu, Gliwa tylko podziwiał pędzącą do siatki rakietę. Oprócz tego wziął udział przy dwóch pozostałych akcjach bramkowych, jako ten, od którego w ogóle się one zaczęły. Trudno o bardziej efektywny występ rozgrywającego.

Filip Starzyński (piąty raz) – Dziwny to był występ ze strony Starzyńskiego, który w statystykach wypadł przefatalnie. Wyobraźcie sobie – 1 wygrany pojedynek na 13, 0 odbiorów i przechwytów, 13 strat… No dramat. Na swoje szczęście jednak dwukrotnie zdołał się obudzić. Najpierw samemu strzelił gola po dograniu Czerwińskiego, a później praktycznie przypieczętował zwycięstwo Zagłębia asystą do Poręby na 3:1, dorzuciwszy mu na główkę z rożnego.

NAPASTNICY

Samu Corral (pierwszy raz) – Kozacki występ napastnika, współautora każdego z trafień dla ŁKS-u. I nie tylko dla ŁKS-u, ale nie ma co wieszać na nim psów za samobója – przeciwnik zwyczajnie go nastrzelił. Hiszpan musiałby się chyba teleportować, aby tego uniknąć. Z nawiązką jednak wynagrodził drużynie tę wtopę, dwukrotnie trafiając do siatki i asystując przy golu Trąbki. Już chyba wiemy co Przytuła w nim dostrzegł, ale trochę za późno się obudził...

ŁAWKA REZERWOWYCH: Dziekoński, Nunes, Garcia, Marcus, Kopacz, Guldan, Żivec, Marchwiński, Romanczuk

***

ANTYJEDENASTKA 36. KOLEJKI EKSTRAKLASY

 

ANTYBOHATER 36. KOLEJKI EKSTRAKLASY: Michał Chrapek. Co prawda na boisku nie zrobił nic głupiego, ale już przed kamerami telewizji owszem - 3 lata minęły od tamtej sytuacji. Od tej pory za każdym razem kiedy sędziuje nam ten pan, to coś się dzieje - powiedział o Szymonie Marciniaku. Okej, arbiter może nie zaliczył najlepszych zawodów, aczkolwiek jakoś wątpimy, by w domu miał wielką tablicę korkową ze zdjęciami Chrapka na niej, co wskazywałoby na nieustanne knucie przeciwko niemu i wrocławianom. We wspomnianym wywiadzie pomocnik także zaprosił sędziego Marciniaka na solo za garażami spotkanie, dzięki któremu mieliby sobie wyjaśnić niesnaski. Zabawne...

***

Gol kolejki: Michał Trąbka na 1:1 z Rakowem
Asysta kolejki: Puchacz do Gytkjaera na 1:0 z Cracovią

Pudło kolejki: Gjertsen, minąwszy Kozioła – nie trafił nawet w światło pustej bramki
Parada kolejki: Stipica przy karnym Badiis

Najlepszy sędzia: Jarosław Przybył (Cracovia 1:2 Lech)
Najgorszy sędzia: Szymon Marciniak (Jagiellonia 2:1 Śląsk)

Najlepszy mecz: ŁKS 3:2 Raków
Najgorszy mecz: Lechia 0:0 Legia


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się