var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Piast Gliwice

Michał Żyro powraca z zaświatów!

Autor: Mariusz Bielski
2020-07-27 15:45:22

Był już taki moment, kiedy myśleliśmy, że z Michała Żyry już nic nie będzie. Mówimy wszak o zawodniku ze sporym talentem, który planował podbijać Championship i miał ku temu papiery. Prognozowano również, iż niebawem stanie się także całkiem ważną osobistością w reprezentacji. A potem wszystko się posypało, najbardziej oczywiście zdrowie samego zawodnika. Dlatego właśnie przejście Żyry do Piasta Gliwice jest ruchem zaskakującym, aczkolwiek sensownym.

Zwłaszcza mając w pamięci jego dokonania najpierw w Pogoni Szczecin, a później w Koronie Kielce. W ekipie Portowców zagrał 11 meczów, strzelił 1 gola i oczywiście w międzyczasie zmagał się różnymi urazami. Z kolei w zespole Złocisto-krwistych zdrowotnie trzymał się lepiej, nie posypał się klasyczny dla siebie sposób. Ale sama gra… No dramat. Michał w większości meczów snuł się po boisku bez większego celu. Średnia ocen na poziomie 2,88 (w skali 1-10) doskonale obrazuje w jak fatalnej formie był jesienią.

Dlatego gdy schodził o kolejny poziom niżej, do Stali Mielec, stwierdziliśmy – to jest dla niego moment typu „make or break”. Na szczęście okazało się, że jednak „make”. Co prawda w zespole Dariusza Marca też miał passę 7 meczów bez gola, ale i tak w całej rundzie udało mu się 6 razy pokonać bramkarza i dać kolegom 3 asysty. Jasne, mógłby być w tym znacznie bardziej regularny, lecz czy w tym momencie powinniśmy się w ogóle czepiać? Patrząc z perspektywy tego, w jakim miejscu kariery znajdował się jeszcze pół roku temu, a gdzie jest teraz, chyba wręcz nie wypada. Jakkolwiek spojrzeć, właśnie dołączył do drużyny, która w dwóch ostatnich sezonach zajmowała 1. i 3. miejsce w Ekstraklasie!

– W odpowiednim momencie trafiłem na ludzi, którzy dali mi szansę, postawili na mnie. Trafiłem też z formą, dobrze grałem. Dzięki kilku czynnikom, które zgrały się w jednym czasie, mogłem zaistnieć. Taki jest sport. Jeżeli masz już swój moment, to musisz go wycisnąć jak cytrynę – opowiadał o odbudowaniu się w Mielcu na łamach portalu laczynaspilka.pl. – Piast to fantastyczny klub, który od dwóch lat regularnie odnosi sukcesy. Wszystko tutaj jest prowadzone z cierpliwością oraz na jak najwyższym poziomie. Myślę, że jest to dla mnie bardzo dobry kierunek i teraz, kiedy jestem coraz bliżej optymalnej formy po kontuzji, to kolejny krok do przodu. W ostatniej rundzie strzeliłem kilka goli. Można powiedzieć, że pokazałem wachlarz moich umiejętności, bo były bramki z lewej, prawej, głowy... Jestem pewien, że w Gliwicach również będzie bardzo dobrze – stwierdził z kolei w ramach prezentacji w gliwickim zespole.

– Wierzymy, że Michał może grać jeszcze lepiej i niedługo nawiąże do czasów, gdy występował w reprezentacji Polski, zdobywał tytuły mistrza Polski, a swoją postawą zapracował na transfer do Wolverhampton. Po tym transferze rywalizacja w linii ataku jeszcze się zwiększy, co może przynieść wiele korzyści – stwierdził natomiast Bogdan Wilk, dyrektor sportowy Piasta.

Waldemar Fornalik z miejsca nie uczyni go podstawową strzelbą, a to paradoksalnie powinno posłużyć napastnikowi. Może to głupio brzmi, lecz mając w pamięci jego ostatnie podejście do Ekstraklasy, kolejne rozpoczęcie przygody z nią w roli dublera Parzyszka, wyjdzie mu na dobre pod kątem presji. Na pewno ją czuje. Skoro wcześniej się odbił, to teraz musi pokazać, że jeszcze jest w stanie grać na wysokim poziomie. A raczej nie tylko grać, lecz także regularnie strzelać. W tym kontekście doskonałą wiadomością jest zatem fakt, iż w Stali został niekwestionowanym liderem drużyny i dobrze wywiązał się z tej roli.

Z kolei z perspektywy Piasta też nie należy się dziwić. Jego trener ma wręcz nałogowy zwyczaj przedwczesnego ściągania Parzyszka z boiska, więc Michał nie powinien obawiać się ciągłego grzania ławy. Gliwiczanie natomiast potrzebują kogoś, kto choć trochę odciąży Piotra w jego obowiązkach. W ostatnim sezonie odpowiedzialny miał być za to Patryk Tuszyński, ale kiepsko wywiązywał się z roli jokera. 1 gol i 2 asysty to fatalny wynik nawet pomimo tego, iż w podstawowym składzie Piasta wybiegał zaledwie 6 razy na 31 występów. Wychodzi na to, że wymiana Papadopulosa na Patryka nie była zbyt korzystnym ruchem.

Żyro musiałby się wybitnie postarać, żeby wypaść gorzej od Tuszyńskiego. O ile tylko i aż zdrowie mu dopisze, powinien jednak stanowić wartościowe uzupełnienie składu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się