var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Pawel Andrachiewicz / PressFocus

BYŁA TAKA PLOTKA: jak Leciejewski miał zastąpić Petra Cecha?

Autor: Maciej Kanczak
2020-07-30 19:30:23

Przez Ekstraklasę Piotr Leciejewski ledwie przemknął, rozgrywając 18 meczów w latach 2005-2007 (1 dla GKS Katowice i 17 dla Górnika Łęczna). Zdecydowanie lepiej polskiemu bramkarzowi wiodło się na emigracji w Norwegii, gdzie wyrobił sobie markę w drugoligowym Sogndal IF. Na zapleczu Tippeligaen Polak radził sobie na tyle dobrze, że uwagę miała zwrócić na niego sama Chelsea.

Historia była o tyle ciekawa, że tym razem informacja nie wyszła spod rąk polskich dziennikarzy, a jako pierwsze napisało o niej szanowane skysports.com. Owszem, Leciejewski w II lidze norweskiej spisywał się znakomicie. Od 2008 do 2010 roku, wychowanek LSMP Zielona Góra wystąpił w 83 meczach Sogndal IF, w których aż 30-krotnie zachowywał czyste konto. - Piotr ma niesamowity potencjał. I tylko kwestią czasu jest, kiedy trafił do naprawdę dużego klubu - stwierdził w sierpniu prezes Sogndal, Egil Mundal. Jasnym oczywiście było, że z takimi osiągnięciami, Leciejewski wkrótce będzie mógł grać w lepszym klubie.

Ale Chelsea?!

Ta, która w sezonie 2009/2010 przełamała 3-letnią dominację Manchester United i zdobyła czwarte w historii mistrzostwo Anglii? Chelsea, której bramki strzegł Petr Cech (w tamtych rozgrywkach aż 17-krotnie zachowywał czyste konto, a skapitulował tylko 25 razy)? Chelsea, gdzie dublerami czeskiego golkipera byli nieporównywalnie bardziej doświadczeni od Leciejewskiego Henrique Hilario i Ross Turnbull? Tak, właśnie ta Chelsea.

Losy tej plotki były zresztą bardzo interesujące. Gdy tylko informacja ujrzała światło dzienne, agent Polaka, Knut Hoibraaten powiedział "Przeglądowi Sportowemu", że żadna oficjalna oferta do klubu nie wpłynęła i raczej nie ma szans, aby doszło do realizacji tego transferu. Owa wypowiedź była później wielokrotnie przytaczana i cytowana, ale i tak temat był dalej "grzany". Zastanawiające, że w tekstach wypowiadali się agent Leciejewskiego, prezes Sogndal IF, koledzy z zespołu, ale nikt z Londynu. Nie mówimy, żeby od razu sam Carlo Ancelotti, prowadzący wówczas "The Blues" miał rozpływać się w mediach nad grą Polaka, analizować jego zachowanie na przedpolu i chwalić znakomity refleks, ale jakiś skaut? W końcu jeśli mistrzowie Anglii faktycznie byli nim zainteresowani, ktoś władzom Chelsea musiał go zareklamować.

Plotka trochę pożyła swoim życiem, napisał o niej niemal każdy, ale ostatecznie latem 2010 londyńczycy nie zdecydowali się kupić żadnego nowego bramkarza. No szok! Leciejewski z kolei dograł do końca rozgrywki 2010 (w Norwegii obowiązuje system wiosna-jesień), a w styczniu 2011 przeniósł się do Brann Bergen. I to był niewątpliwie transfer na miarę jego potencjału i umiejętności.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się