var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: PressFocus

Koniec sielanki, koronawirus uderzył w Wisłę Płock

Autor: Mariusz Bielski
2020-08-01 17:20:44

Nadeszła ta smutna chwila, w której COVID-19 nie oszczędził polskiego futbolu. Nie chodzi o uderzenie pośrednie, jak wtedy, gdy zarządzono lockdown i trzeba było wstrzymać rozgrywki. Nie ustrzegliśmy się jednak przed pierwszym zarażeniem u piłkarza. Wirus wykryto u jednego z Nafciarzy.

W oficjalnym komunikacie klubu czytamy:

„Po zakończeniu okresu urlopowego członków 1. drużyny Wisły Płock, klub z własnej inicjatywy sfinansował badania wymazowe dla wszystkich zawodników oraz członków sztabu szkoleniowego. Wynik testu jednego z zawodników okazał się być pozytywny. Po konsultacjach z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną w Płocku oraz komisją medyczną PZPN nie będą prowadzone treningi grupowe pierwszego zespołu. Wyniki pozostałych członków drużyny są negatywne. Zaplanowany na dziś wyjazd na obóz przygotowawczy do Grodziska Wielkopolskiego zostaje odwołany. Wszystkie osoby pozostające w kontakcie z zawodnikiem pozostaną w izolacji. W najbliższych dniach odbędą się ponowne badania wymazowe całej przebadanej grupy. Po otrzymaniu wyników będą podejmowane kolejne kroki zgodne z zaleceniami PSSE w Płocku oraz komisją medyczną PZPN.”

No cóż, nie ukrywamy, że trochę się tego obawialiśmy. Przyjęte przed powrotem ligi przepisy regulowały najmniejsze szczegóły dotyczące postępowania choćby przy organizacji meczów, lecz nikt nie zastanowił się, jak trzeba będzie zachowywać się w okresie między sezonami. Zwłaszcza w dobie mocno poluzowanych przez rząd obostrzeń. Galerie handlowe wróciły do życia, tak samo restauracje, otwarto hotele, umożliwiono podróżowanie do większości krajów Europy. Przy okazji tłuczono nam do głów, że pandemia już została opanowana i można funkcjonować normalnie.

Trudno, żeby w takich okolicznościach prezesi klubów wyszli i stwierdzili: „Panowie, macie urlopy, ale nigdzie nie wyjeżdżajcie, co najwyżej do rodzinki na wieś. Poza tym proszę siedzieć w domu i wychodzić najwyżej do biedry”. Skoro normalni obywatele mogą sobie jeździć na wakacje praktycznie wszędzie gdzie chcą, a straż miejska nie wygania co drugiej osoby z plaży, to czemu piłkarze nie mogą skorzystać z chwili wolnego?

Równocześnie wykrycie zakażenia w Wiśle Płock idealnie zbiegło się w czasie ze znacznym wzrostem zakażeń w całej Polsce. Jakiś czas temu władze chwaliły się, iż opanowali koronawirusa, a statystyka zachorowań się ustabilizowała. Minęło jednak parę tygodni i zamiast 200-250 chorych dziennie mamy po 550-650. Czyli liczby rekordowe. Rzeczywiście, wypłaszczyło się to jak cholera…

Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że mówimy tylko o jednej osobie z Wisły Płock, a nie na przykład 3 czy 4. Innymi słowy, może uda się całą tę sprawę załatwić tak, by odizolować i wyleczyć tego piłkarza, włączyć go później do kadry i wyjdzie happy end. Co jednak nie zmienia faktu, że lampka ostrzegawcza powinna zapalić się wszystkim działaczom klubowym i nie tylko. Co zrobić, jeśli podobne historie przytrafią się też w innych klubach? Co zrobić, jeżeli nie będą to jednostkowe przypadki, a z COVID-em wróci na przykład 5 graczy?

Sprawa jest o tyle paląca, że przecież sezon rusza już za dwa tygodnie pierwszą z rund Pucharu Polski, w której Nafciarze mieli zmierzyć się z GKS-em Tychy. W trzecim tygodniu sierpnia z kolei miała ruszyć Ekstraklasa. W oświadczeniu Wisły Płock czytamy jednak o odwołanym zgrupowaniu, podczas którego drużyna miała szlifować formę do zbliżających się rozgrywek. A w tym świetle można wyobrazić sobie przypadek, w którym okres przygotowawczy zostanie zostanie zupełnie zakłócony, co może nieść za sobą poważne konsekwencje.

Jedno pytanie nasuwa się samo – czy trzeba będzie przesuwać początek sezonu 2020/21?

Na tę chwilę wiele odpowiedzi jednak nie otrzymamy. Znów trzeba będzie reagować na bieżąco. Dowodzą tego słowa Marcina Stefańskiego z 25 lipca, dyrektora operacyjnego Ekstraklasy S.A. Cytaty za Weszlo.com.

O urlopowych wyjazdach piłkarzy: „Nie wiem jak na dzień dzisiejszy będzie wyglądać kwestia izolacji sportowej, być może będą inne zalecenia, wynikające z doświadczenia ludzi zajmujących się pandemią bliżej niż my. My podjęliśmy decyzję w ESA: zostawmy to lekarzom, oni niech decydują.”

O liczbie kibiców na stadionach: „Będziemy mądrzejsi za jakiś czas, ale może łatwiej zarazić się w kinie, w przestrzeni zamkniętej, niż na stadionie, gdzie jest przepływ powietrza. Natomiast tego dziś nie wiemy, wszyscy uczymy się na żywym organizmie. Do tej pory nie popełniliśmy błędu i mam nadzieję, że ten element szczęścia pozostanie po naszej stronie.”

Obie te wypowiedzi niepokoją. Od strony kibicowskiej także, wszak kilka dni temu gruchnęła informacja o trzech zakażonych osobach, które wybrały się na jeden z meczów Podbeskidzia.

Wychodzi więc na to, iż mamy do czynienia z sytuacją, w której istnieją praktycznie same niewiadome, a w tego typu historiach to nigdy nie jest dobra wiadomość. Liczymy jednak, że władze ligi i PZPN zareagują szybko i dojdą do takich rozwiązań, które pomogą klubom i zawodnikom przetrwać bez większego szwanku w świecie zdominowanym przez koronawirusa. Zwłaszcza, że jesienią pandemia może znów znacznie nabrać mocy...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się