var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Accredito - Legia Warszawa

Wielkie wydarzenie dla Legii i całej ligi. Boruc wraca na Łazienkowską!

Autor: Karol Bochenek
2020-08-01 19:30:30

Przed laty Artur Boruc obiecywał, że wróci do Legii i danego słowa dotrzymał. Chociaż mógł z czystym sumieniem dać sobie spokój z piłką, ewentualnie załapać się na przyjemny, egzotyczny kontrakt, na finiszu swojej kariery zdecydował się raz jeszcze przywdziać trykot wojskowych.

To wielka sprawa dla Legii i jej kibiców, którzy Boruca ubóstwiają, ale też dla całej Ekstraklasy. I wciąż trudno uwierzyć, że to wszystko dzieję się naprawdę. No bo kto by pomyślał, że Artur Boruc autentycznie będzie chciał wrócić...

Rozbrat Boruca z Łazienkowską trwał 15 lat. Wiele rzeczy w tym czasie się zmieniło, ale nie przywiązanie bramkarza do barw ukochanego klubu. Boruc manifestował je zresztą przy każdej możliwej okazji, na emigracji nawet przez moment nie zapomniał skąd jest. Już w 2012 roku deklarował chęć powrotu do Warszawy, do Legii, i tę deklarację ostatecznie zrealizował. Choć pewnie mało kto przypuszczał, że po tylu sezonach w zawodowej piłce, będzie mu się jeszcze chciało. 

Decyzja o powrocie  sama w sobie jest zaskakująca, ale z drugiej strony, bramkarz Legii właśnie taki był przez całą karierę. Wielokrotnie decydował się na dziwne ruchy, szalone, zaskakujące, kontrowersyjne. Albo inaczej -  po prostu zawsze robił to, co chciał, więc skoro akurat miał ochotę wrócić na Łazienkowską, to podpisał kontrakt i już. Ten ostatni sezon będzie symboliczny i zepnie klamrą bogatą karierę byłego reprezentanta Polski. Wszystko, co zaczęło się w Legii, w Legii też się skończy. 

Czy sportowo to poziom, którego oczekują mistrzowie Polski? Oczywiście można kręcić nosem na to, że Boruc w ostatnim sezonie ani na minutę nie podniósł się z ławki, ale w gruncie rzeczy to nic nie znaczy. Czy grał, czy nie, musiał cały czas być w gotowości i trzymać formę, by w razie konieczności stanąć w klatce. Zresztą wystarczy przypomnieć sobie sezon 18/19, gdy Boruc po kilku słabszych meczach Asmira Begovicia wskoczył do bramki i prezentował się naprawdę dobrze. - Choć Boruc w ostatnich latach swojej przygody z Bournemouth był już tylko statystą, to Eddie Howe zawsze mógł na niego liczyć w trudnych momentach. Dawał z siebie wszystko w pucharach i dodawał dużo pewności defensywie, która nie należała do najmocniejszych w lidze. Swoją przydatność dla zespołu potwierdził przede wszystkim w sezonie 18.19, kiedy menedżerowi w końcu skończyła się cierpliwość do popełniającego błędy Asmira Begovicia i raz jeszcze postawił na Polaka. Co jest w tym najbardziej istotne, Boruc całkowicie podołał temu wyzwaniu i z nim w bramce rozbita linia obrony w końcu zaczęła grać na jakimkolwiek poziomie – mówi Sebastian Czarnecki, nasz redakcyjny specjalista od Premier League. 

Oczywiście ostatni taniec Boruca w Bournemouth miał miejsce prawie dwa lata temu, ale teraz też jesteśmy dziwnie spokojni o jego dyspozycję. I to nawet jeśli wypomina się mu nie tylko brak praktyki w ostatnich miesiącach, ale też wiek. 40 lat na karku to argument, który nie może w jakikolwiek sposób w Boruca uderzyć. Przecież taki Michal Pesković jest młodszy tylko o 2 lata, a wciąż należy do wyróżniających się bramkarzy Ekstraklasy. Matus Putnocky, Dusan Kuciak czy Pavels Steinbors mają po 35 lat i w poprzednim sezonie byli najlepsi na swojej pozycji w lidze. Boruc umiejętnościami, dokonaniami i doświadczeniem każdego z nich bije na głowę, więc dlaczego Legia miałby się przejmować jego wiekiem? Facet wciąż oferuje wysoką jakość sportową i to jest w tym przypadku najważniejsze. 

Poza tym, nawet jeśli z wiekiem umiejętności trochę spadły, a refleks nieco się pogorszył, to „Król Artur” nadal ma w ręce swoją najmocniejszą broń – niespotykany wręcz charakter. Końcówka w Bournemouth to w dużej mierze jazda właśnie na charakterze, co przyniosło dobre efekty. - Boruc nie był ideałem, nie bronił wcale jakoś rewelacyjnie i nie był rozwiązaniem wszystkich problemów Bournemouth, ale jednego nie można mu odmówić - charakteru. Swoje braki nadrabiał charyzmą i niesamowitą pewnością siebie, których brakowało Begoviciowi. To zdolności przywódcze Polaka posklejały tę defensywę (przynajmniej chwilowo). Eddie Howe oczywiście nie mógł podjąć tego ryzyka i ponownie postawić na 39-letniego zawodnika, dlatego od nowego sezonu miejsce w bramce wywalczył sobie wracający z wypożyczenia Aaron Ramsdale. Wszyscy w klubie wiedzieli, że dla Artura jest to już ostatni sezon w Premier League, dlatego też naturalną koleją rzeczy było odmłodzenie składu i postawienie na "swojego – podsumowuje  Czarnecki. 

Dla Legii powrót Boruca jest doskonałą wiadomością w każdym aspekcie. Mistrzowie Polski zyskali bardzo dobrego w ekstraklasowych realiach zawodnika, który dodatkowo jest symbolem, wręcz ikoną klubu. Boruc to ktoś, dla kogo kibice Legii będą przychodzić na stadion. Ktoś ceniony, szanowany, uwielbiany, mający Legię w sercu i serce jej oddający. Jeśli Ekstraklasa faktycznie ma być ciekawsza, to właśnie dzięki takim historiom. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się