var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Betis Twitter

Wielka ofensywa Betisu. Ekipa z Sewilli chce konkurować z największym rywalem

Autor: Krystian Porębski
2020-08-02 14:30:43

Verdiblancos mierzyli wysoko. Marzyli o walce w pucharach, ale ten sezon to jeden wielki zawód. Jak można było się spodziewać, władze klubu zdecydowały o zmianie trenera. Ale to nie wszystko...

Zamienił stryjek siekierkę na kijek – tak możemy podsumować to, co wydarzyło się w przypadku Rubiego w Betisie. I nie mówimy tutaj o wyborze ekipy z Sewilli, a o samym szkoleniowcu. Jeden ruch spowodował dwie tragedie – spadek Espanyolu i bolesny zjazd drużyny Verdiblancos. A nie możemy powiedzieć, że zespołowi brakuje potencjału, trener nie miał wsparcia i w sumie wyniki to nie jego wina.

Było wręcz odwrotnie. Okej, Rubi trafił na trudny grunt, to był ogólnie skomplikowany sezon. Ale oczekiwano od niego, że nakreśli jakąś wizję Betisu, Betisu który ma grać zarówno efektywnie jak i efektownie. Przez większość sezonu nie było w sumie ani jednego, ani drugiego. I jak tu myśleć o miejscu w górnej części tabeli?

Głód sukcesu

Zaledwie 15. miejsce i 41 punktów, co oznacza, że zielono-biali zebrali zaledwie pięć oczek więcej niż Leganes, które pożegnało się z La Liga. Przez całe rozgrywki Betis balansował nad przepaścią. Raz kibice musieli drżeć o dalszy los w najwyższej klasie rozgrywkowej, w innym momencie były nadzieje na to, że zespół zagra w europejskich pucharach. Ostatecznie tutaj zabrakło przynajmniej 15 punktów. To przepaść dla ekipy, która miała o wiele ambitniejsze plany na ten sezon.

Gdzie leżą przyczyny porażki Betisu? Nie był w stanie obrać odpowiedniego kierunku. Miał swoje piękne momenty, kiedy grał naprawdę zjawiskowo. I niewątpliwie, ma ku temu wiele argumentów. Wielu zawodników, którzy czarowali za Setiena nadal tam przecież jest, a wydawało się, że letnie okienko wcale nie spowodowało pogorszenia jakościowego.


Wszystko wskazuje na to, że sporą winę za taki stan rzeczy ponosi szkoleniowiec. Ten nie potrafił określić jednej spójnej wizji, czy zespół ma grać ładnie w futbol, a może skupić się na pragmatyzmie i przede wszystkim stawiać na solidną grę z tyłu, stałe fragmenty i tak dalej. Rubi choć wydawało się, że będzie szedł śladami Setiena, wcale taki niezłomny nie był i być może to było największym przekleństwem na Benito Villamarin. A dobre stosunki z zawodnikami nie wystarczyły, aby ekipa wreszcie odpaliła.

Solidne, acz nie tak młode podwaliny

Nie można się jednak dać zwieść pozorom. Betis to zespół, który ma papiery na granie o europejskie puchary. Ma bardzo solidny trzon, a jeśli mielibyśmy tutaj wskazać jakiś problem... to ten trzon nie jest już najmłodszy. Jeżeli coś pozytywnego z tej zdolnej grupy zawodników ma się „urodzić” dla Betisu, to tu i teraz, w następnym, bądź jeszcze kolejnym sezonie. Dlaczego? Ano, czołowi zawodnicy zespołu mają kolejno: 39 lat (Joaquin), 33 lata (Andres Guardado), 30 lat (Joel Robles, Zou Feddal), 29 lat (Marc Bartra, Sergio Canales). Nie tacy młodzi są również 28-letni Mandi i Carvalho, a na dodatek wielu z wymienionych zawodników miało już poważne problemy z kontuzjami, jak Canales czy właśnie Carvalho.

Ekipa z Sewilli ma więc piłkarzy na bardzo wysokim poziomie w zasadzie na każdej pozycji. Biorąc pod uwagę, że wielu rywali będzie musiało się liczyć z masowymi odejściami z zespołu, a wiele transferów z zespołu zapowiadają Sevilla czy Valencia, Betis mógłby na tym skorzystać. Potrzebuje tylko drobnych zmian personalnych. Ale musi to zrobić jak najszybciej. Dlatego stawia na sprawdzonych ludzi.

Zmiany na szczycie – doświadczenie z... doświadczeniem

Komu pozazdrościł Betis? Można powiedzieć, że na Villamarin pojawi się złoty duet z Villarreal. Manuel Pellegrini został wybrany nowym trenerem zespołu z Andaluzji. Choć ostatnie lata w wykonaniu trenera nie były może najbardziej udane, to trzeba pamiętać, że w La Liga to sprawdzony trener. Z ogromnym doświadczeniem, który potrafi sobie radzić z charakterami w zespole i wahaniami formy.

Bo w Żółtej Łodzi Podwodnej udało mu się stworzyć zgrany zespół, który dwukrotnie stawał na podium La Liga. W sezonie 2007/08 Villarreal stracił 8 punktów do pierwszego Realu Madryt i odstawił Barcelonę na aż 10 punktów.

Kto grał wtedy w zespole z Madrigal? Diego Godin, Gonzalo Rodriguez, Nihat, Rossi... To była świetna ekipa, ale cała zasługa nie leżała tylko po stronie Pellegriniego. Człowiekiem, który ściągał tak świetnych zawodników – zwłaszcza z Ameryki Południowej - był Antonio Cordon. Ten sam Cordon, który niedawno został ogłoszony dyrektorem sportowym Realu Betis. Jeden z najlepszych dyrektorów sportowych w Hiszpanii, który być może jest mniej medialny od Monchiego, co niekoniecznie musi oznaczać, że jest od niego mniej kompetentny. Jeśli dostanie odpowiednie środki, jest w stanie zrobić w Sewilli wielkie rzeczy, a niewątpliwie po zielono-białej stronie andaluzyjskiego miasta, ambicje i głód sukcesu jest ogromny. Czy Betis będzie nowym Villarrealem?

Co dalej?

Cordon i Pellegrini to nie są dwaj goście, którzy do Andaluzji przylecieli się opalać i oglądać pokazy flamenco, przy okazji dorabiając do emerytury. To powrót duetu, który potrafił wycisnąć więcej niż maksa, dlatego mogliśmy się spodziewać, że obaj postawią twarde warunki. Czego możemy się spodziewać w trakcie okienka w wykonaniu Betisu?

Pellegrini zażądał trzech wzmocnień. Jak donosi „El Desmarque”, to konkretnie bramkarz, silny środkowy obrońca i skrzydłowy. Na tych pozycjach Argentyńczyk widzi największe braki, chociaż nie wyklucza, że do zespołu przyjdzie więcej niż trzech zawodników.

Bramkarz miałby być rywalem/zmiennikiem dla Joela Roblesa. Pellegrini i Cordon wolą, aby utalentowany Dani Martin udał się na wypożyczenie, choć nie jest to jeszcze przesądzone. Obrońca ma zastąpić Feddala, który ma odejść do Sportingu. Skrzydłowy ma natomiast być zastępstwem dla Cristiana Tello, który ostatnio nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Oczywiste są również wzmocnienia na bokach obrony. Pellegrini chciałby mieć do dyspozycji Emersona, ale jego sytuacja jest niejasna. Barraganowi skończył się kontrakt, a Pedraza wraca do Villarreal.

To będzie pracowite lato dla Cordona i Pellegriniego. Od decyzji podejmowanych na rynku będzie zależała przyszłość zespołu. Zespołu, który przed poprzednim sezonem był wyceniany jako szósty w  lidze – jedynie za Realem, Barceloną, Atletico, Valencią i Realem Sociedad. Wartość ta nie miała jednak odzwierciedlenia w wynikach, więc spadła na łeb, na szyję. Czy Pellegriniemu i Cordonowi uda się zbudować wreszcie mocny Betis? Cokolwiek się nie wydarzy, trudno będzie zarzucić zarządowi, że podjął złą decyzję – bo lepszego duetu do posprzątania bałaganu na Villamarin nie dało się zatrudnić.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się