var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Mioduski: Przydałby się jeszcze skrzydłowy. Stokowiec: W kwestii Marco myślę o krokach prawnych. Cernych wróci do Jagi?

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-08-04 08:15:14

Kogo jeszcze potrzebuje Legia? Jakie warunki musi spełnić Cernych, żeby wrócić do Jagiellonii? Co zamierza zrobić Piotr Stokowiec w sprawie oskarżeń ze strony Marco Paixao? Dlaczego nikt wcześniej nie zadbał o koronawirusowe procedury w przerwie między sezonami? Dokąd trafi Damian Zbozień? Czy piłkarze GKS-u Jastrzębie grali przeciwko Jarosławowi Skrobaczowi? Dlaczego Ilicić zniknął? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie we wtorkowej prasie.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Testowanie bałaganu”

„Dopiero wczoraj Ekstraklasa SA wysłała do klubów wiadomość ze wstępną informacją na temat tego, że każdy zespół musi przejść przed pierwszym treningiem obowiązkowe badania. Dobrze, że w końcu ktoś poczuł się odpowiedzialny za zdrowie piłkarzy, członków sztabów i pracowników klubów. Szkoda tylko, że do poniedziałku osiem zespołów trenowało już od kilku dni, a sześć drużyn wznowiło zajęcia wczoraj. W piśmie, które Ekstraklasa SA przesłała do klubów było również przekazane, że dokładniejsze zalecenia medyczne prześle klubom PZPN. Dlaczego wcześniej nikt nie wysłał takiej wiadomości?”

Więcej TUTAJ

***

„Nafciarze z koroną”

„Zawodnik przechodzi chorobę bezobjawowo. Nie ma podwyższonej temperatury, kaszlu czy kataru. Kwarantanna większości osób z Wisły Płock potrwa do soboty 8 sierpnia. Następnie przejdą kolejne badania na obecność koronawirusa. Przypomnijmy, że choroba wykluwa się w organizmie człowieka od czterech do siedmiu dni. Natomiast zawodnik, u którego wykryto wirusa, będzie musiał przebywać w kwarantannie minimum dwa tygodnie. Musi też informować sanepid, klub oraz jeden z płockich szpitali o wszystkich niepokojących objawach. Możliwe, że po czternastu dniach przejdzie kolejne badanie na COVID-19 i jeżeli da ono wynik negatywy, być może dostanie zgodę na wznowienie treningów z resztą drużyny. Wszystko może jednak potrwać dłużej. Dowiedzieliśmy się również, że przebywający w kwarantannie zawodnicy nie mogą trenować, ponieważ mogłoby to wpłynąć na osłabienie ich odporności.”

***

„Piotr Stokowiec: Granice zostały przekroczone”

„Dlatego nazwano pana rasistą? To mocne określenie, tym bardziej że w Lechii jest wielu obcokrajowców z różnych stron świata. Poza tym kapitanem jest Flavio Paixao, brat Marco.
Dla mnie jest to tak absurdalne i wyssane z palca, że nie wiem, jak się do tego odnieść.

Zszokowały pana te słowa?
Tak, zszokowały, bo to jest jakiś absurd. Marco jest jednym z zawodników, który nie potrafi ł odejść z klasą i bezpodstawnie rzuca oszczerstwa. Nie dostosował się do zasad, które od początku narzuciłem. Jego sytuacja była specyficzna, miał kilka tygodni do zakończenia kontraktu i zażądał gigantycznych pieniędzy, których klub nie był w stanie zapewnić. Tak naprawdę odszedł za nieprzestrzeganie reguł, które zostały wprowadzone. Mocno zastanawiam się nad powzięciem kroków prawnych, bo na pewno tej sprawy tak nie zostawię.

Jak to jest, że z jednym bliźniakiem współpraca, co widać po wynikach, układa się niemal wzorowo, a z drugim było panu kompletnie nie po drodze?
Fizycznie – jak każdy wie – za bardzo się nie różnią. Tym bardziej jest to absurdalna sprawa, bo mamy wielu zawodników różnej narodowości i koloru skóry w drużynie. Współpraca z Flavio układa się świetnie, jest najlepszym obcokrajowcem w lidze, kapitanem drużyny. Marco to kolejny piłkarz niezadowolony, który bezpodstawnie rzuca jakieś oszczerstwa. Myślę, że pewne granice zostały mocno przekroczone, więc nie mogę przejść obok tego obojętnie.”

Więcej TUTAJ

***

„Rozsądne transfery mistrza”

„Lopes lepiej zachowuje się pod bramką, może zdobyć więcej bramek od Gwinejczyka, ale jako obrońca wolałbym grać i przepychać się z byłym kapitanem Pasów. Kante jest mocniejszy fizycznie, szybszy, bardziej niewygodny dla defensorów, ale do strzelenia gola potrzebuje więcej okazji. Lopes bazuje na inteligencji, sprycie i technice. To inni napastnicy, co oznacza, że... Legia może grać na dwóch atakujących. Muszą się wymieniać ma pozycjach, rozumieć i... lubić. Nie mogą być odizolowani, tylko współpracować i pomagać. Wtedy to ma sens. Trener ma wybór w ataku i napastników odpowiednich do każdej koncepcji taktycznej. Kupując Lopesa Legia skorzystała z promocji. Nie wiem, czy zdecydowałaby się na transfer, gdyby kosztował kilka razy więcej. Za niecałe 100 tys. euro warto go mieć – stale jest aktywny, dużo biega, dobrze gra na linii spalonego i nie potrzebuje wielu okazji, by zdobyć bramkę. W Cracovii trafiał co 277 minut, ale w Legii będzie miał więcej szans. Nie potrzebuje pięciu, by raz trafić, umie strzelić gola z niczego. W ofensywnie nastawionej Legii może rywalizować o koronę króla strzelców.”

Więcej TUTAJ

***

„Litwin wraca z wycieczki”

„Jest jeden warunek, by urodzony w Moskwie zawodnik znów trafi ł na Podlasie. „Fiedzia”, do dziś ulubieniec kibiców Jagiellonii, musi zrzec się części zarobków Jego sytuację w klubie ze stolicy Rosji, do którego trafi ł z Jagiellonii wiosną 2018 roku, komplikuje też przepis ograniczający limit obcokrajowców w tamtejszych zespołach. Ale i bez tego przygoda reprezentanta Litwy w Dinamie, choć w pewnym momencie zapowiadała się obiecująco, wygląda na zakończoną. Miniony sezon Černych niemal w całości spędził na wypożyczeniu do FK Orenburg, w którym rozegrał 11 meczów, nie strzelił gola, a klub spadł z Priemjer-Ligi.”

***

„Dariusz Mioduski: Boruc rozumiał ograniczenia Legii”

„Są Boruc, Mladenović, Juranović, ale jest też Rafael Lopes. Ten transfer troszeczkę zginął nam przez sprowadzenie Artura, ale – patrząc na statystyki Portugalczyka – wydaje się, że sprowadziliście go w okazyjnej cenie. To było bardziej 80 czy 150 tysięcy euro?
Bardziej 150, ale gdy dowiedzieliśmy się, że jest możliwość pozyskania go za stosunkowo niewielkie pieniądze, nie traciliśmy czasu. Rafael idealnie wpasowuje się w filozofię trenera Aleksandara Vukovicia.

Ile transferów chcielibyście jeszcze zrealizować w tym oknie?
Główne cele zostały zrealizowane, ale przydałby się nam dynamiczny skrzydłowy z dobrym dośrodkowaniem. Mam nadzieję, że w kolejnych dniach uda nam się kogoś pozyskać, choć akurat w tym przypadku patrzymy bardziej na rynek zewnętrzny.”

 

SPORT

„Niespełnione oczekiwania”

„W ostatnim sezonie Tuszyński napastnikiem był tylko z nazwy. Nie miał szans wygrać rywalizacji z Piotrem Parzyszkiem, ale to akurat zrozumiałe, bo ten prezentował się naprawdę dobrze. Tuszyński najczęściej wchodził w drugich połowach meczów i przypięto mu łatkę „napastnika defensywnego”. Dużo biegał, walczył, przeszkadzał, ale… nie robił tego, czego powinien, czyli nie strzelał goli. 36 meczów ligowych i jedno, jedyne trafienie, w meczu z Wisłą Kraków na 4:0, gdy jego losy były rozstrzygnięte. Umówmy się, jest to bilans bardziej odpowiadający obrońcy, choć jest w ekstraklasie wielu skuteczniejszych defensorów.”

***

„Nowy obrońca już wkrótce”

„Obaj zdobywali doświadczenie w Priemjer Lidze. Zbozień był przez rok piłkarzem Amkaru Perm, jednak nie przebił się w Rosji. Po raptem sześciu występach w przeciągu sezonu wrócił do ekstraklasy. Większe doświadczenie zebrał Wilusz, który swego czasu był uważany za jednego z najlepszych defensorów rosyjskiej ligi. Możliwe że gdyby nie kontuzja, to nadal byłby podstawowym zawodnikiem FK Rostów, a głosy o potencjalnym powołaniu do kadry zostałyby zrealizowane. Jednak zerwane więzadła na początku ubiegłego roku sprawiły, że Wilusza najpierw czekała długa rehabilitacja, a następnie ławka rezerwowych. Szkoleniowiec Rostowa Valeri Karpin nie widział dla niego miejsca w składzie, co zmusiło go do przenosin do Jekaterynburga, gdzie nie zagrzał długo miejsca, a jego umowa nie została przedłużona.”

***

„Powrócisz tu, gdzie nadwiślański brzeg”

„Tomasz Hajto na obczyźnie spędził niecałe 10 lat. Z Schalke 04 Gelsenkirchen wygrywał Puchar Niemiec, grał też w Anglii, a na „stare lata” wrócił do ekstraklasy. I był to powrót z przytupem. Najpierw został piłkarzem ŁKS-u, ale wszyscy zapamiętali go za to, co zrobił już w barwach Górnika Zabrze. 22 marca 2008 roku rywalem zabrzańskiego zespołu była Polonia Bytom. W 81 minucie spotkania do piłki – jeszcze na własnej połowie – dopadł Tomasz Hajto i zdecydował się na szalony krok. Otóż uderzył z ok. 60 metrów na bramkę. Trafił piłkę w punkt i przelobował Borisa Peskovicia. O tym golu mówiono i pisano długo, a najważniejsze było to, że Górnik wygrał 1:0. Jesień 2008 roku Hajto spędził jeszcze w Zabrzu, ale na wiosnę 2009 roku wrócił do ŁKS-u, z którym... spadł do I ligi. I właśnie na tym poziomie rozgrywkowym, wraz z zakończeniem sezonu 2009/10, postanowił dłużej w piłkę nożną nie grać.”

***

„Ciekawa ścieżka rozwoju”

„Jeszcze w okresie wiosennej przerwy w rozgrywkach 20-letni wychowanek Olimpii Elbląg pojawił się w tyskim klubie na treningach, a już 9 lipca podpisał dwuletni kontrakt. Marcel Stefaniak przeszedł na zasadzie transferu gotówkowego z Widzewa, do którego trafił po przymiarce do Pogoni Szczecin. W ekstraklasie jednak nie zagrał, a zakotwiczył w III-ligowych rezerwach. Na początku 2019 roku przeszedł z nich do Łodzi i zadebiutował w II lidze, a następnie został wypożyczony do III-ligowego Bałtyku Gdynia, w którym w minionym, niepełnym sezonie rozegrał 10 spotkań. - Spodobała mi się ciekawa ścieżka rozwoju drużyny, przedstawiona mi przez Krzysztofa Bizackiego – mówi lewy obrońca, młodzieżowiec, urodzony 22 lutego 2000 roku.”

***

„Stawiają na Portugalczyków”

„Portugalski pomocnik zbierał pochlebne recenzje na boiskach Liga Pro (odpowiednik Fortuna 1. Ligi), będąc 4-krotnie wybranym najlepszym zawodnikiem meczu, jak również w Pucharze Portugalii. W pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu przeciwko słynnemu FC Porto (1:1) został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. Przed przyjazdem do Polski miał podobno odrzucić dwie oferty z portugalskiej ekstraklasy. - To zawodnik, którego z działem skautingu oglądaliśmy przez cały sezon. Jak zresztą wielu innych graczy. Po dogłębnej analizie z trenerem Krzysztofem Dębkiem i jego współpracownikami zdecydowaliśmy się na transfer. To chłopak, który został wybrany do najlepszej jedenastki sezonu Liga Pro według renomowanego portalu Transfermarkt i Fut24 - podkreśla Robert Tomczyk, dyrektor sportowy Zagłębia.”

***

„Dawid Gojny: Nie graliśmy przeciwko trenerowi”

„Trener Jarosław Skrobacz w wywiadzie udzielonym „Sportowi” już po odejściu z Jastrzębia powiedział, że nie wszystkim piłkarzom odpowiadał system gry 4-3- 3, bo trzeba było więcej pracować w defensywie niż przy wcześniejszym ustawieniu. Pan też odniósł wrażenie, ze niektórzy koledzy byli zbyt „leniwi”, nie angażowali się na maksa?
Ja zawsze wychodziłem na boisko, by realizować wskazówki trenera i wygrać mecz. Zawodnik jest od grania, a trener przygotowuje plan. Nie wiem, jak inni do tego podchodzili, chociaż czasami - mimo najszczerszych chęci - po prostu nie wychodzi. W sparingach nie narzekaliśmy na nowy system gry, a Piast Gliwice i czeska Opawa niewiele mogły nam zrobić. Gdy przychodzą porażki, szuka się dziury w całym. A trener Skrobacz zajmował się nie tylko trenowaniem, był również dyrektorem sportowym, na jego głowie były wszystkie transfery. Jak drużyna wygrywa, to zasługa piłkarzy, jak przegrywa - winien trener. To nieuczciwe stawianie sprawy, bo trener Skrobacz miał bardzo duży wkład w nasze zwycięstwa.”

***

„Czy nie szkoda zębów?”

„Chyba wszyscy znamy powiedzenie „pokaż mi swoją ławkę, a ja ci powiem, jaką masz drużynę...”. Przed „Niebieskimi” długi sezon, 36 kolejek, do tego udział Pucharze Stulatków Śląskiego ZPN, podokręgowym i – być może – okręgowym Pucharze Polski, na pewno pojawiać się będą kontuzje, pauzy za kartki... Zespołowi przydałoby się jeszcze trochę świeżej krwi. Wciąż żywy jest temat angażu Daniela Ferugi, środkowego pomocnika mającego za sobą udany sezon w II -ligowej Bytovii i bardzo chcącego wrócić na Cichą, gdzie swego czasu debiutował w ekstraklasie. A jeśli w klubowej kasie nie ma już za bardzo za co wzmacniać drużyny – to trzeba to powiedzieć kibicom wprost, by nie trąbiono tak o awansie, bo potem kołdra może okazać się zbyt krótka. I zęby zadzwonią.”

 

SUPER EXPRESS

„Igor Angulo: Górnik na zawsze w moim sercu”

„Dlaczego nie zostałeś w Górniku, a wybrałeś transfer do Indii?
Nikt mnie nie wyganiał z Górnika. Spędziłem tu cztery fantastyczne sezony. Jednak uznałem, że teraz powinienem zrobić coś dla rodziny i zmienić klub. Może gdybym był młodszy i miał dwadzieścia kilka lat, to zostałbym na dłużej w Górniku. FC Goa okazał duże zainteresowanie moją osobą. Dlatego przyjąłem ofertę z Indii. Będę miał możliwość występów w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. To dla mnie wielkie wyzwanie. Podpisałem roczny kontrakt, bo ten daleki kierunek to wielka niewiadoma. Potem będę myślał, co dalej. Nigdy jeszcze nie miałem okazji być w Indiach.

Wróćmy do Górnika. Byłeś gwiazdą klubu, uwielbiali cię kibice. Jak się z nimi rozstałeś?
To było dla mnie bardzo trudne pożegnanie. Po zakończeniu sezonu zostałem jeszcze kilka dni w Zabrzu, żeby móc pobyć z moimi polskimi znajomymi. Kibice Górnika są fantastyczni! Od początku okazali mi dużo szacunku i miłości. Jestem bardzo dumny z szacunku i podziwu, jakim darzą mnie ludzie w Zabrzu. Opowiem wam taką historię. Kiedyś byłem w aptece w Gliwicach. Kibice Górnika zobaczyli mnie tam przez szybę. Weszli do środka i zaczęli śpiewać „Angulo gol”. To było niesamowite z ich strony.”

Więcej TUTAJ

 

GAZETA WYBORCZA

„Powrót króla Artura”

„Powrót Artura to znakomita wiadomość dla kibiców Legii. Odzyskali idola, piłkarza, który zasługuje na to, by jego nazwisko skandować z trybun podczas meczów. W obecnej Legii takich nie ma. Trener Aleksandar Vuković stawia na solidne rzemiosło, piłkarzy przypominających mu samego siebie sprzed lat: pracusiów, którzy swoimi zagraniami nie podrywają kibiców z krzeseł – mówi Dariusz Dziekanowski, były legionista i 63-krotny reprezentant kraju. On uważa, że Boruc jest dla Legii tym, kim o dwa lata starszy Gianluigi Buffon dla Juventusu Turyn, czyli symbolem, autorytetem.”

Więcej TUTAJ

***

„Czy bohater Ligi Mistrzów rozważa zakończenie kariery?”

„W ostatnich tygodniach dziennikarze coraz śmielej wspominali, że Słoweniec boryka się z problemami pozasportowymi i „nie jest w stanie myśleć o futbolu”. „La Repubblica” oraz „La Gazzetta dello Sport” sugerowały, że cierpi na depresję, którą wywołał lockdown. Fatalnie zniósł odosobnienie – sporo czasu spędził bez rodziny, od osamotnienia nie mógł też uciec na trening. „Corriere dello Sport” napisało, że zmaga się z kłopotem absolutnie prywatnym, a na zajęciach po ich wznowieniu zjawił się odchudzony o pięć kilo i skrajnie wyzuty z energii.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się