var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Fernando Pidal / Pressfocus

TOP 10 transferów sezonu La Liga: Same niespodzianki, a w tle gigantyczne pomyłki bogatych klubów

Autor: Krystian Porębski
2020-08-09 14:15:16

Pod względem transferów lato i zima w Hiszpanii były bardzo gorące. Na rynku pojawiły się wielkie nazwiska i wielkie sumy... które jednak nie przełożyły się na jakość.

Eden Hazard, Antoine Griezmann, Joao Felix czy nawet Maxi Gomez. To oni budzili największe emocje w kontekście zmiany ekipy. Właśnie ich można byłoby się spodziewać w takim zestawieniu, jednak boisko nie potwierdziło tych przewidywań. Na naszej liście najlepszych transferów w Hiszpanii sezonu 2019/20 znalazły się w zasadzie same zaskoczenia.

10. André-Frank Zambo Anguissa (Villarreal) – 36 spotkań, 2 gole, 2 asysty

To niby tylko wypożyczenie, ale nie mogliśmy pominąć gościa, który zrobił taką furorę. Dodajmy, niespodziewaną. Kameruńczyk trafił do Fulham za prawie 25 milionów euro z Marsylii i delikatnie mówiąc, nie zrobił tam furory. Angielski klub bez żalu oddał pomocnika na wypożyczenie do Villarreal... i cóż, tutaj chłop pozamiatał. To głównie defensywny pomocnik, którego wyróżnia dynamika, dobry odbiór i walka w powietrzu, jednak swoje potrafi dołożyć też w fazie ofensywnej gry. Villarreal nie należy do tych drużyn się murują i tu udało się uwypuklić zalety w ofensywie Anguissy. Niezły drybling i inteligencja boiskowa, której raczej niewielu spodziewało się po wtopie w Fulham. W jeden sezon Anguissa od wpadki transferowej spadkowicza Premier League stał się... celem transferowym Realu Madryt. To tak jakby ktoś wątpił w to, że Zambo zasłużył sobie na miejsce na tej liście.

9. Nabil Fekir (Real Betis) – 32 spotkania, 7 goli, 7 asyst

To był bardzo słaby sezon dla Betisu, który zamiast walczyć o puchary, trząsł się ze strachu w walce o utrzymanie. Ostatecznie skończyło się na strachu, ale lepiej nie myśleć co by było z ekipą z Andaluzji, gdyby zabrakło w niej Nabila Fekira. Transfer Francuza za zaledwie 20 milionów euro był nieco zaskakujący. Jeśli ktoś mimo wszystko wątpił, że reprezentant Francji nie sprawdzi się w La Liga to grubo się mylił. Pomocnik strzelał, asystował i przede wszystkim czarował. Jeśli Betis w kolejnych rozgrywkach wreszcie odpali, to spodziewamy się, że Fekir pokaże pełnię swoich umiejętności.

 

 

8. Joselu (Deportivo Alaves) – 36 spotkań, 11 goli, 3 asysty

Ten transfer to złoty strzał Deportivo Alaves i tym razem możemy z całą pewnością powiedzieć, że bez Joselu nie byłoby utrzymania dla klubu z Vitorii. Czołowy zawodnik i kapitalny transfer dla zespołu, który od nowego sezonu będzie prowadzony przez Pablo Machina. Joselu stworzył zabójczy duet napastników z innym jegomościem, który jeszcze na tej liście się pojawi...



7. Lucas Ocampos (Sevilla) – 33 spotkania, 14 goli, 3 asysty

Motor napędowy Sevilli i zagrożenie dla każdego rywala z bocznej strefy boiska. Od dawna mówiło się o nim jako o wielkim talencie, ale jakoś na boisku nie bardzo było to widać. Teraz 26-latek wreszcie zaliczył prawdziwą eksplozję i pod wodzą Lopeteguiego stał się jednym z najlepszych skrzydłowych w La Liga. Mieliśmy wątpliwości na którym miejscu go umieścić, bo równie dobrze mógłby wylądować na pierwszym miejscu. W końcu to gość kupiony za 15 milionów euro, który teraz na transfermarkcie wyceniany jest na... 50 milionów euro. Czy Monchiemu i spółce uda się zatrzymać go w Andaluzji na dłużej? Gdyby nie pandemia, nie postawilibyśmy na to złamanego grosza...

 

 

6. Jules Kounde (Sevilla) – 29 spotkań, 1 gol, 1 asysta

Kto najlepiej trafił jeśli chodzi o zawodników defensywnych? Ano Sevilla. Po sezonach, w których obrona ekipy z Andaluzji odprawiała niezłe cyrki, w tym wreszcie mogła liczyć na solidność w tyłach. Duża w tym zasługa 21-latka z Francji, który przybył z Bordeaux aż za 25 milionów euro. Albo Sevilla będzie miała z niego dużą pociechę na lata, albo sprzeda go za górę forsy. Oczywiście, młodzian nie jest jeszcze bezbłędny, ma gorsze momenty, ale w porównaniu do poprzednich rewelacji jak Maximilian Wober czy Joris Gnagnon, Kunde to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Zalety? Szybki, energiczny, potrafi grać piłką, dobrze się ustawia i bardzo dużo widzi na boisku. Woli odbierać piłkę na stojąco i nie robi niepotrzebnych wślizgów. Materiał na kapitalnego obrońcę.

5. Diego Carlos (Sevilla) – 35 spotkań, 2 gole

Nie Kounde, nie Ocampos, a Diego Carlos wylądował w naszym zestawieniu najwyżej ze wszystkich piłkarzy Sevilli. Klub wydał na brazylijskiego obrońcę 15 milionów euro i okazało się, że defensor był wart każdego centa. To on dyrygował poczynaniami defensywy ekipy prowadzonej przez Julena Lopeteguiego i w dużej mierze właśnie dzięki solidnej grze w tyłach, Sevilla wraca do Ligi Mistrzów. Niestety wszystko wskazuje na to, że długo się na Pizjuan nie nagra, bo zdecydowany na zakup ma być Arsenal, a nawet jeśli Carlos nie trafi do Londynu, kolejka chętnych jest znacznie dłuższa...

 

 

4. Lucas Perez (Deportivo Alaves) – 34 spotkania, 11 goli, 5 asyst

Za 2,3 miliony euro kupujesz gościa, który wcześniej wymiatał w La Liga i czego się spodziewasz? Tego samego. No i bingo. Alaves uratowało się tak naprawdę dwoma transferami do ofensywy, bo Joselu i Lucas to duet, który był w stanie rozszarpać każdą obronę. A przez wiek obu jegomościów, większe ekipy raczej nie będą stanowiły zagrożenia, więc wygląda na to, że zespół z kraju Basków przynajmniej na sezon czy dwa może mieć spokój w ataku. Jeśli dałoby się wyciągnąć przelicznik cena/jakość, to to byłby najlepszy transfer.

 

 

3. Marcos Llorente (Atletico) 29 spotkań, 3 gole, 4 asysty

Jeszcze pół roku temu na umieszczenie Llorente na tego typu liście można byłoby zareagować skierowaniem do szpitala psychiatrycznego. Llorente wyglądał jak totalna wtopa transferowa. Hiszpan wyglądał na takiego, co męczy się na boisku i może i żałuje transferu z białej części Madrytu. Aż tu nagle doszło do przemiany. Defensywny pomocnik Llorente stał się... ofensywnym. A momentami nawet napastnikiem. I tak Diego Simeone z 30 milionowej wtopy zrobił czołowego zawodnika zespołu, który pomógł odesłać Liverpool z kwitkiem w Lidze Mistrzów. Najbardziej spektakularna przemiana tego sezonu w La Liga. I najbardziej zaskakujący transfer w 10.

Mimo tego, że robił świetną robotę w drugiej połowie sezonu, to najbardziej zapamiętamy mu to...

 

 

2. Alexander Isak (Real Sociedad) 37 spotkań, 9 goli, 1 asysta

Okej, może statystyki Szweda w lidze nie powalają, ale przypomnijmy, Real Sociedad jest w finale Copa del Rey w dużej mierze dzięki Isakowi. To on prawie jednoosobowo odprawił z kwitkiem Espanyol, Osasunę i Real Madryt. Królewskim załadował dwie bramki i zanotował asystę, a to wszystko w 70 minut meczu, zakończonego wynikiem 4:3. 7 goli i 2 asysty w 7 meczach pucharowych musi robić wrażenie. W lidze brakowało nieco równej gry, ale i tak trzeba powiedzieć, że to świetny ruch Realu Sociedad. Napastnik ma dopiero 20-lat i przyszedł z Dortmundu za zaledwie 6,5 miliona euro. Świetny deal, bo jesteśmy przekonani, że Isak niebawem zacznie strzelać seriami również w lidze.



1. Chimy Avila (Osasuna) 20 spotkań, 9 goli, 3 asysty

Osasuna skończyła sezon na zaskakującym 10. miejscu w lidze, a duża w tym zasługa Chimy'ego Avili. Przebojowy Argentyńczyk rozegrał tylko pół sezonu przez poważną kontuzję, a i tak nabił świetne liczby. Dopóki grał, robił to świetnie, skutecznie i przede wszystkim pięknie. W naszych podsumowaniach kolejek to jego trafienia bardzo często były wskazywane jako te najpiękniejsze i tutaj nie było w tym ani grama kontrowersji. Osasuna wzięła za zaledwie 2,7 miliona euro gościa, który dla ekipy z środka stawki jest zbawieniem, a kto wie czy nie robiłby tego samego w zespole walczącym o puchary... Chciała go w końcu Sevilla, Chimy jednak woli robić kroczek po kroczku. Jak tylko wróci do gry, jesteśmy przekonani, że znów będzie czarował...

 

 


 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się