var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Pawel Jaskolka / PressFocus

Walka o kasę była, ale wszystko jest już praktycznie przesądzone. Ekstraklasa nadal w Canal Plus

Autor: Marcin Łopienski
2020-08-10 17:00:49

W przypadku nowego kontraktu telewizyjnego na pokazywanie rozgrywek Ekstraklasy nic już nie powinno się wykrzaczyć. Wszystkie mecze piłkarskiej elity w Polsce jeszcze przez trzy najbliższe sezony będą do obejrzenia w Canal Plus. Kluby wyraziły zgodę na finalizację rozmów, choć przeciwna była tylko Wisła Kraków.

Pierwotnie miało być tak, że negocjacje z zainteresowanymi telewizjami miały jeszcze trwać przez kilka miesięcy, ale – jak wiele rzeczy ostatnio w naszym życiu – zostało zweryfikowane w wyniku pandemii koronawirusa. To ona wymusiła na władzach Ekstraklasy S.A. i Polskiego Związku Piłki Nożnej skrócenie nowego sezonu do 30 kolejek, a to naturalnie oznacza mniej meczów do pokazania. Krótki rachunek matematyczny daje 56 pojedynków różnicy. 

W teorii to tylko kilka weekendów mniej, ale piłka nożna to biznes. Zmniejszona liczba spotkań to strata dla francuskiej stacji, która mogła domagać się obniżenia ceny za zakupione prawa. W związku z tym władze Ekstraklasy zamierzały wyprowadzić ruch wyprzedzający i zaproponować przedłużenie obecnej umowy na kolejne dwa lata. Oczywiście na aktualnych warunkach finansowych. 

Według informacji portalu sport.tvp.pl zarząd Ekstraklasy S.A. od kilku tygodni prowadził rozmowy z nadawcami telewizyjnymi w kwestii przedłużenia dotychczasowych umów. Skąd taki pośpiech, skoro do ligi jeszcze trochę czasu? Obawa wynika z doświadczeń innych rozgrywek, w których nadawcy robili problemy z wypłatą pieniędzy. Tak było chociażby w Belgii i Skandynawii. 

Władze Ekstraklasy S.A. tłumaczą się ze swych działań zapewnieniem stabilności finansowej i zagwarantowaniem spółce, a tym samym klubom, płynność. Czy takie ruchy wymagają krytyki? Naszym zdaniem raczej pochwały. Osoby odpowiedzialne za przyszłość już wcześniej pomyślały o ewentualnych zagrożeniach wywołanych pandemią, bazując na doświadczeniach innych zapobiegły ewentualnym reperkusjom. 

Innego zdania są w gabinetach przy Reymonta, gdzie postanowiono się wyłamać. Warte uwagi jest to, że władze Wisły Kraków już w trakcie pandemii zgłaszali swoje wątpliwości odnośnie do obecnej struktury zarządu spółki i sposobu dzielenia ligowego tortu. Proponowali również swoje pomysły zmian. Przykład? Zamiast dzielić kasę na podstawie wyniku sportowego, w Wiśle chcieli robić to na podstawie medialności klubu. 

Kwietniowe spięcia na linii klub z Krakowa i zarząd Ekstraklasy S.A. zwiastował rozpoczęcie dyskusji na temat nowego zarządzania spółką, niektórzy mówili o zawiązaniu się pewnej opozycji w stosunku do tych najpotężniejszych. Niejako potwierdzenie tego mieliśmy na poniedziałkowym walnym zgromadzeniu ligowej spółki (16 klubów plus Polski Związek Piłki Nożnej), na którym Wisła Kraków zaproponowała wniosek, aby pieniądze dzieliły wszystkie kluby Ekstraklasy. Konieczność zmian (i braku zgody na przedłużenie obecnej umowy) argumentowała brakiem czasu na przeanalizowanie nowej oferty. Kluby mające przedstawicieli w Radzie Nadzorczej (Legia, Jagiellonia, Piast, Lechia, Cracovia, Pogoń) zapoznały się z nią wcześniej, pozostali poznali nową koncepcję dopiero dzisiaj.  

Z powyższej informacji Piotra Kamienieckiego wynika, że Biała Gwiazda tę walkę sromotnie przegrała. W interesach zdecydowanej większości klubów była gwarancja zabezpieczenia finansowego na kolejne lata i wszystko wskazuje na to, że takowa zostanie zapewniona. Podobnie jak obecny podział ligowego tortu, który premiuje tych największych: z Legią i Lechem na czele.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się