var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: fot. Mateusz Kostrzewa / accredito.com

Dlaczego Kapustka jest potrzebny Legii?

Autor: Marcin Łopienski
2020-08-13 19:30:04

Od czterech lat poza poważną piłką. Wielki talent, który wybrał pieniądze kosztem własnego rozwoju. Aż w końcu perełka ciągle istniejąca w świadomości kibiców wyłącznie dzięki EURO 2016. Transfer Bartosza Kapustki do Legii to wielka korzyść dla samego zawodnika, ale co z tego może mieć mistrz Polski?

Wzmocnienie rywalizacji w zespole

Po podpisaniu dwuletniej umowy przez Bartosza Kapustkę na skrzydłach Legii Warszawa zrobił się spory ścisk. Arvydas Novikovas, Dominik Nagy, Mateusz Cholewiak, Paweł Wszołek, Piotr Pyrdoł. Do tego od wielkiej biedy na flankach mogą wystąpić Luquinhas i Walerian Gwilia. 23-letni gracz dorzuci do tego towarzystwa ogromny potencjał, który jeśli zostanie poparty odpowiednim nastawieniem do ciężkiej pracy, da również wysoką jakość. Każdy w Warszawie życzy sobie tego, aby Kapustka był wzmocnieniem na miarę wymienionego tu Wszołka i jeśli rzeczywiście tak się stanie, to Legia będzie dysponowała naprawdę potężną siłą ognia. 

W przypadku byłego gracza Leicester trzeba również wspomnieć o tym, że jest on zawodnikiem niezwykle uniwersalnym, a takich trenerzy lubią najbardziej. 23-latek zagra bowiem nie tylko na obydwu skrzydłach, ale również w środku pomocy. Na pozycji rozgrywającego wystąpił on bowiem w 33 meczach, zdobył podczas nich dwie bramki i dał tyle samo asyst. Polak od razu wzmocni zatem rywalizację na dwóch pozycjach, a przecież na Novikovasa i Nagy’a trener Vuković rzadko mógł liczyć (w przypadku Węgra z powodu wypożyczenia do Grecji), na lewej flance z konieczności musiał grać Luquinhas. 

Teraz wszyscy wymienieni powyżej jeszcze bardziej muszą wziąć się do roboty.

Zabezpieczenie na wypadek wyprzedaży 

Mocno wiąże się to z uniwersalnością Kapustki. Trzeba bowiem brać pod uwagę, że ewentualny dobry występ którejś z gwiazd Legii może wzmóc zainteresowanie zachodnich klubów. Z tyłu głowy należy mieć, że przy tak dużym oknie transferowym w każdej chwili – szczególnie po eliminacjach do europejskich pucharów, a w przypadku awansu w czasie trwania fazy grupowej – może zgłosić się poważny gracz, wyłożyć walizkę pieniędzy na stół za Luquinhasa, Wszołka czy Gwilię. Warto o ewentualnej stracie myśleć jeszcze przed rozpoczęciem sezonu i dobrze, że Legia w osobie Radosława Kucharskiego to czyni. 

Miliony monet z ewentualnego transferu

Mistrzowie Polski od dłuższego czasu zabiegali o transfer Kapustki, bo widzą w zawodniku olbrzymi potencjał. Jasne, 23-latek nie jest już w wieku Michała Karbownika i ma za sobą wielki bagaż, głównie przykrych doświadczeń, ale jednak jest to były reprezentant Polski, uczestnik mistrzostw Europy w 2016 roku, zawodnik, który w CV ma obecność w zespole mistrza Anglii. 

Chodzi nam głównie o to, że skauci zachodnich klubów nie stracili skrzydłowego ze swoich obszernych baz danych i jeśli wszystko pójdzie dobrze, to piłkarz może odejść z Warszawy za konkretne pieniądze. Oczywiście aby to się stało musi zostać spełniony szereg zmiennych, ale nie można przecież z góry zakładać, jak poniekąd zrobił to Dariusz Dziekanowski w swoim poniedziałkowym felietonie dla „Przeglądu Sportowego”, że Kapustka będzie niewypałem i niezadowoli swojego pracodawcy. Nie po to Legia tyle czasu zabiegała o jego transfer, obdarzyła zaufaniem i zapewniła, że piłkarz dostanie chwilę na odbudowę, aby brać go teraz jako gościa, na którym nie może w przyszłości zarobić. 23-latek ma jak najszybciej wrócić do dawnej formy, przy okazji dać stołecznym tytuły i wyfrunąć za granicę. W tym kontekście należy rozpatrywać słowa dyrektora sportowego Kucharskiego: 

- Cieszę się, że do naszego zespołu dołącza polski zawodnik z dużym, międzynarodowym doświadczeniem. Bartek Kapustka to piłkarz, którego byliśmy zdeterminowani pozyskać już od jakiegoś czasu. Teraz wszystkie okoliczności pozwoliły nam w końcu sfinalizować ten bardzo ważny w tym okienku transferowym ruch. Bartek trafia do miejsca, w którym będzie miał idealne warunki, by udowodnić swoją piłkarską wartość, odbudować fizycznie i pokazać charakter zawodnika głodnego tytułów i sukcesów. 

Marketingowy strzał w dziesiątkę

Telenowela z transferem Kapustki do Legii Warszawa trwała spory czas, ale przecież w jej trakcie dochodziły głosy, że nie tylko stołeczni byli zainteresowani zakontraktowaniem skrzydłowego, ale również kilka innych klubów Ekstraklasy. W tym Lech Poznań, na naszym rynku transferowym największy rywal warszawskiego klubu. I już tylko pod tym kątem, dział sportowy mistrzów Polski dał poznaniakom mocny pstryczek w nos. 

Mała wojenka między Poznaniem a stolicą to jedno. Drugi marketingowy aspekt jest równie ważny. Otóż Legia w letnim oknie transferowym sprowadziła już Artura Boruca, Josipa Juranovicia, Filipa Mladenovicia, Rafała Lopesa i właśnie Kapustkę. Na razie nie słychać nic o transferach z klubu, ale te już wykonane na Łazienkowską wyglądają imponująco. I nie mówimy przecież o wzmocnieniach w trakcie sezonu, ale przed jego rozpoczęciem, w dodatku w wyjątkowej sytuacji jaką jest rozgrywanie sezonu w obliczu pandemii koronawirusa. 

Trener Vuković po zdobyciu mistrzostwa tak w Magazynie Sportowym radia RDC opowiadał o planach na wzmocnienie zespołu: - Będziemy szukać wartościowego bramkarza. Chcemy również wzmocnić się na pozycji napastnika. Pojawią się transfery do każdej formacji. Wtedy stać nas będzie na to, by grać na kilku frontach, bo częstotliwość meczów nie spadnie. 

Dziś widzimy, że nie były to jedynie puste słowa, ale konkretny plan realizowany przy szerokiej współpracy z dyrektorem sportowym. Naprawdę dobrze to wygląda nie tylko pod względem sportowym, ale również menadżerskim i oby była to już norma w warszawskim zespole. I wzór do naśladowania dla całej ligi. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się