var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: ol.fr

Piłkarski efekt motyla - gdyby nie pandemia, Caqueret mógłby się tak szybko nie objawić światu

Autor: Maciej Kanczak
2020-08-15 13:00:26

Jeżeli w kluczowym meczu Ligi Mistrzów, zostawiasz na ławce tak ważnych graczy jak Jeff-Rene Adelaide i Thiago Mendes, a w bój posyłasz nieopierzonego w tak poważnych starciach 20-latka, to znak, że musisz naprawdę w niego wierzyć. I Rudi Garcia mocno zaufał Maxence Caquerecie. A ten absolutnie nie zawiódł.

Wedle teorii chaosu deterministycznego, trzepotanie skrzydeł motyla w Ohio, może spowodować burzę w Teksasie. Z kolei gdyby nie pandemia koronawirusa, rewanżowy mecz 1/8 finału Champions League Juventusu z Olmpique Lyon, odbyłby się w połowie marca, a nie w sierpniu. A wówczas, Caqueret na pewno nie znalazłby się w wyjściowym składzie Les Gones.

W pierwszym spotkaniu, OL sensacyjnie wygrał 1:0. Ustawiając swój zespół w systemie 3-5-2, Garcia skupił się przede wszystkim na zagęszczeniu środka pola. W centrum drugiej linii wystąpili wówczas Lucas Tousart, Bruno Guimaraes oraz Houssem Aouar. Pierwszy z pomocników strzelił, trzeci asystował, drugi rozgrywał znakomite zawody. Gdyby świat na początku marca nie zachwiał się w posadach i rewanż odbyłby się w planowanym terminie, pewnie zestawienie drugiej linii w rewanżu w Turynie wyglądałoby identycznie. 

Tyle, że się zachwiał, a w sierpniu, pół roku od poprzedniej rywalizacji, wszystko wyglądało już zupełnie inaczej. Najistotniejsza kwestia to taka, że Tousart w lipcu przeniósł się do Herthy Berlin. Do zdrowia wrócił jednak największy nieobecny bojów ze Starą Damą, a więc wspomniany już Adelaide. W odwodzie pozostawał również Thiago Mendes, zatem Garcia nie mógł narzekać na brak alternatyw. A jednak zdecydował się, na tę najmniej spodziewaną. I decyzja była strzałem w dziesiątkę!

„Był niesamowity w środku pola” - napisał Le Parisien. „Więcej w wieku 20 lat nie można było od niego oczekiwać” - dodawało L`Equipe. Z kolei, według „France Football”, Caqueret grał tak, jakby przez całe 90 minut miał wprost niewyczerpane pokłady energii. Nawet Rudi Garcia, nie skory przecież do pochwał i mający ogromne problemy z komunikacją w szatni, przyznał bez ogródek na konferencji prasowej: - Pomimo młodego wieku, Caqueret jest bardzo dojrzały. Nie jest beztroski, nie gra pod siebie. Za mecz z Juventusem, wszystkim moim piłkarzom należą się gratulacje, ale jemu, bez wątpienia, największe.

Kim jest i skąd się wziął ten 20-latek, który w miniony weekend, na Allianz Stadium, napsuł tyle krwi Miralemowi Pjaniciowi i Adrienowi Rabiot?

W Akademii OL pojawił się już wieku 11 lat, by opuszczać ją z referencjami najbardziej kompletnego pomocnika, jaki w XXI wieku przewinął się przez ten prestiżowy ośrodek szkolenia. Wszyscy trenerzy, którzy z nim pracowali byli zgodni - to maszyna - odbiera, strzela, podaje. Szef działu rekrutacji OL w latach 2003-2017, Gerrard Bonneau dodawał z kolei, że jednym podaniem jest w stanie rozmontować praktycznie każdą defensywę. Jakby tego było mało, dyrektor sportowy Olympique Juninho Pernambucano określił technikę Caquereta jako „brazylijską”, zaś współpracujący z nim w Akademii, Cris nazwał byłego podopiecznego szalenie inteligentnym zawodnikiem.

Nie jednemu młodzianowi od takiego wodospadu pochwał, zakręciłoby się w głowie, ale akurat Caqueret twardo stąpał po ziemi. I to też podkreślano w czasie pracy z nim, że nie zachowywał się jak większość rówieśników. Grzeczny, kulturalny, ułożony, spokojny. - Nie trzeba było zmuszać go do ciężkiej pracy - wspominał Jean-Louis Friazon, który pracował z nim w klubie FC

Chaponnay-Marennes, jeszcze przed transferem do OL. Praca u podstaw doprowadziła go do juniorskich i młodzieżowych reprezentacji Francji, w których rozegrał ponad 50 spotkań.

 

 

Zasadne pozostaje więc pytanie, dlaczego w pierwszym zespole Caqueret zadebiutował tak późno, skoro od dłuższego czasu przebąkiwano o jego wielkim potencjale? Przecież Bruno Genesio, który biało-czerwono-niebieskich prowadził w latach 2015-2019, już przed sezonem 2018/19 włączył go do dorosłej kadry i latem dał pograć w sparingach z Fulham, Huddersfield, Interem Mediolan, FC Sion i VfL Wolfsburg. Sam też chwalił młodego podopiecznego na łamach RMC Sport, podkreślając jego znakomitą i bezkompromisową postawę na treningach. - Idealnie nadawałby się do gry przed obrońcami – mówił wówczas. A jednak ani Genesio, a nie jego następca Sylvinho nie dał szansy nie tylko Caqueretowi, ale również innym wyróżniającym się zawodnikom (Melvin Bard i Amine Gouiri).

Zdolna młodzież, w oczekiwaniu na debiut, nerwowo przebierała nogami, wszak udowodniła już wcześniej, że jest gotowa do gry o wielką stawkę. W sezonie 2018/19 z zespołem U-21 OL dotarła bowiem do Ľ finału młodzieżowej Ligi Mistrzów. W krótkiej historii UEFA Youth League, z francuskich klubów, lepszy wynik osiągnęło tylko PSG, które w rozgrywkach 2015/16 doszło do finału. 

Nie można też jednoznacznie powiedzieć, że Genesio miał awersję do młodych zawodników. To przecież u jego boku debiutował inny brylant akademii Lyonu, a więc Houssem Aouar. Ten, już w swoim drugim sezonie w zawodowym futbolu (2017/18) był w stanie rozegrać 32 mecze, w których zdobył 6 bramek i zaliczył 5 asyst! - To dla nas wzór i inspiracja. Jego przykład pokazuje, że ciężką pracą można dojść naprawdę daleko – chwalił Caqueret starszego kolegę. Sam może i dostałby szansę gry gdzie indziej, ale póki co uparł się, że klubem jego życia jest Lyon i zrobi wszystko, aby w końcu dostać się do kadry pierwszego zespołu. 

Potrzebna była dopiero trzecia w ciągu roku zmiana trenera, by nad Rodanem dla innych zdolnych piłkarzy także wyszło w końcu słońce. Co prawda wspomniani już kompanii Caquereta z akademii zbyt wiele sobie nie pograli (Bard i Gourii zaliczyli odpowiednio po jednym i pięciu występach, ten drugi zresztą już zdążył odejść do OGC Nice), ale już taki Rayan Cherki, zagrał aż 12 razy, a przecież ma dopiero 17 lat! Nasz bohater zadebiutował w ekipie 7-krotnych mistrzów Francji w Ligue 1 (wcześniej zaliczył  tylko dwa występy w Pucharze Francji w rozgrywkach 208/19) w listopadzie 2019, w potyczce z RC Strasborug (2:1). Premierowy występ wypadł nader okazale, bo żółtodziób przebywał na boisku pełne 90 minut i zaliczył asystę przy bramce Maxwela Corenta. Do czasów zawieszenia rozgrywek ligi francuskiej, wystąpił jeszcze w 7 spotkaniach na 13 możliwych, co świadczyło o tym, że w oczach Garcii jego wartość stale rosła. 

Pod koniec marca ciekawy artykuł o Caquerecie pojawił się na portalu getfootballinfrance.com. Autor kreślił w nim wizję drugiej linii OL w sezonie 2020/21. Wnioski były następujące - liderem środka pola będzie oczywiście Bruno Guimaraes, ściągnięty zimą 2020 z Athletico Paranaense. Losy Caquereta zaś w głównej mierze miały być uzależnione od tego, czy klub opuści Houssam Aouar. 22-letnim pomocnikiem w tamtym czasie, bardzo zainteresowany był Juventus. Tymczasem Garcia na tyle mądrze poukładał zespół, że wcale nie trzeba było sprzedawać Aouara, by Caqueret dostał kolejną szansę.

W finale Pucharu Ligi Francuskiej z PSG, traktowanym przez oba zespoły, jako generalną próbę przed meczami w Lidze Mistrzów, były szkoleniowiec AS Roma i Olympique Marsylia zdecydował się na system 1-3-1-4-2. Guimaraes ustawiony był tuż przed trójką obrońców, zaś za nim operował duet Aouar-Caqueret. Cała trójka mogła się jednak swobodnie przemieszczać i zmieniać pozycjami. OL dzielnie walczył o pierwsze od ośmiu lat trofeum, ale w rzutach karnych musiał uznać wyższość paryżan. Na Stade de France najbardziej zawiedli środkowi pomocnicy - zarówno Aouar, jak i Guimaraes byli bezbarwni i niewidoczni. Tylko Caqueret z tego grona, uniknął krytyki. Walczył, szarpał, atakował, wytrzymał presje w serii jedenastek. To był ten moment, w którym przekonał Garcię, aby ten postawił na niego również w rywalizacji z Juventusem.

Żeby uzmysłowić sobie skalę jego występu w stolicy Piemontu, należy wspomnieć, że miał aż 86% dokładności podań. A mówimy o 20-latku, który w Lidze Mistrzów debiutował w rywalizacji z Bianconerich z Cristiano Ronaldo w składzie. Z Portugalczykiem łączył go zresztą fakt, że obaj dostali w L`Equipe najwyższe noty w swoich zespołach (8). Dla CR7 była to informacja na otarcie łez, dla Francuza kolejna motywacja do ciężkiej pracy. „Kiedy wielcy przestali błyszczeć, on chwycił za kierownicę, aby bezpiecznie dowieźć zespół do brzegu” - napisał o jego grze portal sofoot.com.

Oczywiście nie ma co popadać w zbytnią egzaltację i robić gwiazdę z zawodnika, który w dorosłej piłce nie rozegrał jeszcze 20 spotkań. Rzadko jednak, w tak młodym wieku, spotyka się gracza o takiej dojrzałości. Caqueret najlepiej czuje się grając jako „ósemka”, ale będąc w zespole „szóstką” czy „dziesiątką” też daje sobie radę. Z jednej strony dokładnie obsługuje partnerów prostopadłymi podaniami. Jak wspominał po spotkaniu ligowym z OSC Lille: - Moje zdanie polega głównie na tym, aby grać mogli inni. Z drugiej, jest też typowym walczakiem, który biega, szarpie, nie odpuszcza, co pokazał w starciu z Juve. 

Do poprawy ma wciąż wiele rzeczy. Pierwsza z nich to większa odwaga w grze. Co prawda, jak wyliczył portal ultimodiez.fr, jego dokładność podań w Ligue 1 w sezonie 2019/20 wynosiła aż 84%, ale do przodu kierował tylko 64% zagrań. Wciąż musi pracować także nad sylwetką, bowiem z 174 cm wzrostu i 63 kg wagi, łatwo go przepchnąć. Sam przyznaje, że na siłowni od dawna ciężko pracuje nad poprawą warunków fizycznych, ale też słusznie zauważa: - W futbolu od fizyczności, ważniejsza jest jednak inteligencja.

I właśnie owa inteligencja może go doprowadzić na futbolowe szczyty. Pierwszy egzamin na piłkarskich studiach zdał celująco. Ale takich sprawdzianów w swojej karierze będzie miał jeszcze wiele. Kolejny w sobotę w Lizbonie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się