var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Klaudia Ogrodnik

Dariusz Sztylka dla 2x45: Tożsamość Śląska ma być polska. Chcemy powtórzyć strzał z Płachetą

Autor: rozmawiał Bartosz Adamski
2020-08-16 12:00:41

Śląsk Wrocław dokonuje tego lata wybitnej repolonizacji składu - przeprowadził dotychczas sześć transferów, sprowadzając samych Polaków. A na tym może nie być koniec, bo blisko wrocławskiego klubu jest również Bartłomiej Pawłowski, o czym mówi w rozmowie z nami dyrektor sportowy, Dariusz Sztylka. Porozmawialiśmy zarówno o przebudowie składu, jak i o innych mniej lub bardziej bieżących sprawach. Kto był największym rozczarowaniem transferowym? Kto ma największy potencjał sprzedażowy? Co sprawia, że młodzi Polacy wolą Śląsk od Górnika czy Pogoni? W co zostaną zainwestowane pieniądze z transferu Płachety? Zapraszamy!

Bartosz Adamski (2x45.info): Za panem już pięć okienek transferowych od momentu przyjścia do Śląska. Sześć, jeśli wliczymy ostatnie dni lutego 2018, kiedy zdążył pan pozyskać Mateusza Cholewiaka. Ten Śląsk, który teraz widzimy, to już projekt, pod którym Dariusz Sztylka może podpisać się obiema rękami?

Dariusz Sztylka: Oczywiście. Śląsk teraz tworzą zawodnicy, którzy zostali sprowadzeni do klubu w okresie mojej pracy. Każdy z nich był akceptowany przez komitet transferowy, w którego skład wchodzi zarząd plus trener pierwszego zespołu. Ja się pod każdym z nich jak najbardziej podpisuję.

Antoni Łukasiewicz, pana były kolega z boiska, a obecnie dyrektor sportowy Arki, mówił, że 2 udane transfery na 10 to dobry wynik. Sławomir Rafałowicz z Pogoni w wywiadzie dla Weszło twierdził zaś, że 6 udanych na 10 to minimum przyzwoitości, a 7 jest już ok. A jakie jest zdanie pana zdanie w tym temacie?

Chciałbym, żeby było 10 na 10 udanych. Taka liczba byłaby optymalna. Z różnych przyczyn, czasem losowych, czasem po prostu zwykłej złej oceny zawodnika, może się jakiś transfer nie sprawdzić. Nie chcę jednak rzucać konkretnymi liczbami, ile udanych ruchów na dziesięć byłoby satysfakcjonujących. To nie oddaje w żaden sposób specyfiki tej pracy dyrektora sportowego czy działu skautingu. Życzyłbym wszystkim, żeby tych pozytywnych ruchów było jak najwięcej.

Każdy przypadek trzeba traktować indywidualnie i oceniać zawodnika z przekroju jego pobytu w klubie. Pod tym kątem powinno się wyrokować, czy transfer był udany, czy nie. Kadry pierwszych zespołów w klubach Ekstraklasy liczą około 25-30 zawodników. To zatem naturalne, że role poszczególnych graczy muszą się też różnić. 

Gdy w marcu, w przerwie spowodowanej koronawirusem podsumowywaliśmy dotychczasową pracę dyrektorów sportowych w poszczególnych klubach, wyszło nam ku dużemu zaskoczeniu, że dokonał pan w sumie tylko naprawdę 9 udanych transferów na 26 (Tekst TUTAJ). Teraz byśmy zmienili na 10, bo w końcówce sezonu z formą wystrzelił Erik Exposito. Ale to dalej raptem 38%, czyli naciągając cztery udane na 10.

W ogóle się nie zgodzę z taką oceną. Jeśli wam tak jednak wyszło statystycznie, to jest to zdecydowanie wynik do poprawy. Zależy kto według was był udanym transferem, a kto nieudanym.

Wśród niewypałów pojawiły się takie nazwiska jak Damian Gąska, Lubambo Musonda, Michał Bartkowiak...

Michał Bartkowiak? Czemu on?

Został sprowadzony najpierw do rezerw, a potem włączony do kadry pierwszego zespołu.

No dobrze, możemy to przyjąć, ale pamiętajmy, że mierzył się z poważnymi kontuzjami.  

Na tej liście znaleźli się też Daniel Szczepan, Farshad Ahmadzadeh, Mateusz Hołownia, Filip Marković i Diego Żivulić. Z którymś nazwiskiem by się pan nie zgodził?

Na pewno Lubambo Musonda i Mateusz Hołownia. Jeśli natomiast grono ekspertów tak uznało, to każdy ma prawo mieć swoją opinię. Ze wskazaniem tutaj Musondy jednak całkowicie się nie zgadzam.

Mocno pan w niego wierzy. W zeszłym roku w Canal+ na pytanie, kto ma w Śląsku największy potencjał sprzedażowy oprócz Przemysława Płachety, odpowiedział pan, że właśnie Zambijczyk.

Jestem przekonany, że Lubambo ma bardzo dobry profil piłkarski i cechy, które uprawniają mnie do wysuwania takiej tezy.

Jaka jest jego obecna pozycja? To już bardziej prawy obrońca czy jednak skrzydłowy?

Może w dalszym ciągu grać na obu tych pozycjach. To jego bardzo duży atut. Dysponuje ponadprzeciętną szybkością jak na polskie warunki. Jego początki na prawej obronie były pod względem taktycznym jeszcze do poprawy, ale z każdym dniem robi duże postępy i czuje się na boisku już bardzo dobrze. Zresztą w ostatnich meczach był jednym z najbardziej chwalonych zawodników w naszym zespole.

Musi zatem pana dziwić, że odkąd trafił do Śląska, nie dostał ani jednego powołania do kadry Zambii. Wygląda na to, że bliżej było mu do reprezentacji z Armenii niż z Polski.

Widocznie selekcjoner zambijskiej reprezentacji ma lepszych zawodników niż Musonda. Zresztą w międzyczasie na tym stanowisku nastąpiły zmiany. "Muso" jest świadomy, że musi poprawić przede wszystkim swoją efektywność. Liczby, które do tej pory uzyskał we Wrocławiu na pewno nie są zadowalające ani trenera, ani zawodnika. Pracuje nad poprawą swojej dyspozycji w każdym tygodniu.

Pana dotychczasowe największe rozczarowanie to Farshad Ahmadzadeh? Mówimy przecież o zawodniku, który przed przyjściem do Śląska grał regularnie w mistrzu Iranu, był w bardzo dobrym wieku, a nasza Ekstraklasa miała być dla niego tylko odskocznią do lepszej ligi. Wielu spodziewało się, że pójdzie drogą Ryoty Morioki.

Taki był też nasz plan. Miał odpowiedni profil piłkarski, wydawało się, że pokaże się z dobrej strony i zostanie wytransferowany na Zachód. Niestety Farshad nie spełnił pokładanych w nim nadziei, dlatego nie przedłużyliśmy z nim kontraktu.

A jak wygląda w tej chwili sytuacja Damiana Gąski? Nie jest tajemnicą, że nie jest on zadowolony ze swojej pozycji w zespole, trener Lavicka też chyba nie ma do niego przekonania. W dodatku ścisk w środku pola jest ogromny. Gąska odejdzie w tym oknie?

Sytuacja jest dynamiczna. Damian w rozmowie ze mną zgłosił chęć odejścia ze Śląska. Na ten moment nie ma jednak żadnej oferty, która by nas zainteresowała. A skoro nie ma propozycji, to nie ma też tematu transferu.

Rozważacie tylko wypożyczenie czy transfer definitywny też?

Transfer definitywny też.

Swoją drogą, nie za dużo tych środkowych pomocników obecnie w kadrze? Ostatnio na Twitterze mignęła mi jedenastka Śląska stworzona z samych graczy środka pola.

Pamiętajmy o tym, że np. Damian Gąska jest zawodnikiem uniwersalnym, który większość meczów rozegrał na skrzydle. To jego duży atut. Waldek Sobota też jest piłkarzem, który może zagrać na trzech pozycjach w linii pomocy. Ta wielowariantowość jest dużym atutem.

 

 

A jest właśnie jakiś konkretny plan na Sobotę? W Sankt Pauli grał przede wszystkim na dziesiątce i na ósemce. W Śląsku też jest rozważany na te pozycje, czy jednak na skrzydło?

Może zabezpieczyć wszystkie te trzy pozycje. Jestem pewien, że na każdej z nich da nam dużo jakości.

Ile trwało przekonywanie Waldka na powrót?

Z Waldkiem kontakt na zawodowej płaszczyźnie mamy przez co najmniej półtora roku. W każdym okienku transferowym sondowaliśmy, czy już jest gotowy na powrót, czy jeszcze ma inne plany na swoją karierę.

Rozumiem, że blisko tego powrotu nie było w żadnym ze wcześniejszych okienek?

Waldek miał cały czas ważny kontrakt z Sankt Pauli. My czekaliśmy aż stanie się wolnym zawodnikiem.

Jak panu udało się przekonać jego partnerkę życiową? Podobno początkowo nie była zbyt chętna do wyprowadzki z Hamburga.

Waldek nie miał z tym żadnego problemu. To on podejmuje decyzje dotyczące jego sportowej kariery. Musi oczywiście patrzeć na aspekty życiowe i rodzinne, ale te kwestie nie były nie do przeskoczenia. Większym kłopotem było przekonać samego Waldka do ponownej gry w Śląsku. Dzięki jego mądrości życiowej mógł sobie już natomiast poukładać sprawy prywatne tak, żeby wszystko odbyło się komfortowo dla niego i rodziny.

Ogółem tego lata przeprowadziliście póki co sześć transferów i sprowadziliście samych Polaków. Taki docelowo ma być Śląsk?

Taki plan sobie nakreśliliśmy, jak obejmowałem tę funkcję. Chcemy, żeby ten zespół był możliwie najbardziej polski. Nie zawsze sytuacja pozwala na to, żeby sprowadzić do Śląska wyróżniających się Polaków. Czasem po prostu na daną pozycję nie ma jakościowego zawodnika, który byłby w stanie nam wymiernie pomóc. W głównej mierze chodzi nam jednak o to, żeby tożsamość Śląska była polska.

Chyba nie ma w Polsce klubu, który ma lepiej spenetrowaną I ligę od Śląska. Przecież wzięliście z drugiego poziomu rozgrywkowego tylu zawodników, że zaraz nie będzie kto tam miał grać!

(śmiech) To miłe, co pan powiedział. Na pewno jednak nie tylko my oglądamy dużo spotkań I ligi. Staramy się znajdować zawodników, którzy są gotowi na następny krok, jakim jest Ekstraklasa. Cieszę się, że większość z tych chłopaków się sprawdza.

A co sprawia, że tak ochoczo przychodzą do Śląska, a nie np. do Pogoni czy Górnika?

Bardzo istotny jest szybki i bezpośredni kontakt z zawodnikiem. Chodzi o przedstawienie planu  jego rozwoju w Śląsku Wrocław. Zapoznanie go z sytuacją, jaką zastanie w drużynie, w tym także pod kątem rywalizacji o miejsce w składzie. Jeśli rozmowa jest rzeczowa, piłkarz wówczas czuje, że klub tratuje go poważnie, jest nim zainteresowany, a to z pewnością ułatwia podjęcie decyzji.

Po nazwiskach, które przewijają się w kontekście Śląska, widać, że mierzycie wysoko. Podobno sondowaliście nawet Bartosza Kapustkę.

Bartek jest piłkarzem o bardzo dużych umiejętnościach. W tej chwili powrót do Ekstraklasy to dla niego dobry krok. Oczywiście my również go chcieliśmy.

To prawda, że powiedział, iż jak wróci do Ekstraklasy, to tylko do Legii?

To pytanie do Bartka. Finał już jednak wszyscy znamy, ponieważ trafił do Legii.

A jak blisko Śląska jest w tej chwili Bartłomiej Pawłowski?

To jest bardzo trudne pytanie, żebym mógł jednoznacznie odpowiedzieć. Jesteśmy w kontakcie z jego agencją i czekamy na rozwój wypadków w Gaziantepie.

Trzeba będzie za niego zapłacić?

Sytuacja jest dynamiczna. Nie chciałbym za dużo mówić w tym temacie.

W wyborze pomiędzy Pawłowskim a Maksymem Tretyakovem, który przewijał się w spekulacjach, zadecydowała konsekwencja w pozyskiwaniu Polaków?

Wie pan, jak jest z tymi spekulacjami. Czasem są trafione, ale w dużej mierze jednak nie. W każdym razie my oprócz Maksyma i Bartka Pawłowskiego mamy jeszcze dwie-trzy inne opcje.

Polacy czy obcokrajowcy?

Akurat obcokrajowcy. Mam nadzieję, że podejmiemy dobrą i mądrą decyzję.

Ile prawdy jest w tym, że rozważacie ściągnięcie Ukraińca z dużym nazwiskiem, który przyciągnie swoich rodaków na trybuny?

(uśmiech) Chcemy ściągnąć zawodnika, który pomoże nam osiągać określone cele. Jego narodowość akurat w tym kontekście nie jest priorytetem.

Rozumiem, że pozyskanie skrzydłowego zamyka temat transferów w Śląsku?

Tak mamy z założenia w planach. Życie zawsze może je jednak zweryfikować. W trakcie sezonu może dojść, odpukać, do nieprzewidzianych zdarzeń i trzeba będzie reagować. Na ten moment kadra jest na tyle mocna i rozbudowana, że skrzydłowy kończy temat naszej aktywności na rynku.

Wobec Erika Exposito i Marka Tamasa zostały już wyciągnięte konsekwencje? Na sesji zdjęciowej ich nie było widać, ale rozumiem, że to nie oznacza ich odejścia z klubu czy stałego odsunięcia od drużyny, tylko po prostu sesja zbiegła się w czasie z ich izolacją.

Dokładnie, zgadza się, byli wówczas w izolacji. Trzeba było zastosować się do wszelkich procedur, by zapewnić bezpieczeństwo drużynie oraz sztabowi. Wszczęliśmy postępowanie dyscyplinarne wobec Erika i Marka. Niedługo wydamy komunikat i ogłosimy, co zostało postanowione.

Dopuszcza pan możliwość, że ktoś jeszcze może odejść z klubu? Podobno spływają oferty właśnie za Exposito, ale i za Israela Puerto.

Tak, ale te oferty nie były w żaden sposób nas interesujące. Dostaliśmy propozycje znacznie poniżej naszych oczekiwań.

Ten transfer Płachety sprawił, że zagraniczne kluby zaczynają chętniej spoglądać w stronę Wrocławia? Mam wrażenie, że jego przejście do Norwich opłacało się wam nie tylko finansowo, ale i wizerunkowo, bo zyskaliście argumenty do przekonywania młodych zawodników do przechodzenia do Śląska.

Bardzo się cieszymy, że udało się nam wyskautować Przemka i dać mu szansę w Ekstraklasie. On się odpłacił swoją bardzo dobrą grą i stuprocentowym profesjonalizmem. Ten przykład faktycznie daje nam mocne argumenty do przekonywania kolejnych graczy do przejścia do Śląska.

Zamierzacie mocno zainwestować te pieniądze z transferu Płachety w pozyskanie nowych zawodników czy zostaną przeznaczone na inne aspekty działalności klubu?

Właściciel klubu i zarząd te pieniądze chcą zainwestować w następnych młodych i perspektywicznych zawodników. Już za część z nich pozyskaliśmy Patryka Janasika. Dokładamy starań, by strzał z Płachetą mógł się powtórzyć.

W tym sezonie Śląsk zacznie zatem w końcu odważniej stawiać na młodzież? Mimo wytransferowania Płachety za dużą kasę, byliście w poprzednim sezonie jedynym klubem, który przez całą edycję ani razu nie wystawił przynajmniej dwóch młodzieżowców w pierwszym składzie.

Wynikało to z oceny sportowej trenera. Na danej pozycji cenił on wyżej innych zawodników, a ocena sportowa powinna być na pierwszym miejscu. Nasi młodzieżowcy robią bardzo duże postępy, ich codzienna praca przy trenerze Laviczce przynosi efekty i liczę, że ten sezon będzie zdecydowanie lepszy pod kątem gry juniorów. Chcemy stawiać na młodych, ale ważną rolę odgrywa też zdanie trenera i same wyniki.

Prezes Waśniewski mówił, że przed trenerem Lavicką został przedstawiony cel śmielszego wprowadzania wychowanków. Trener też chce podążać w tym kierunku? Nie ma obaw, że może odbyć się to ze szkodą dla wyników? 

Minęło już półtora roku, jak trener Lavicka u nas pracuje. Poznał już tych zawodników. Wie, że mają swoje deficyty, ale mają też dużo pasji i chęci do pracy. Robią nieustanne postępy, z czego trener jest zadowolony. Sądzę, że nasi wychowankowie będą dostawali teraz więcej szans.

Sporym zaskoczeniem jest fakt, że przez cały poprzedni sezon ani razu na boisku w pierwszym zespole nie pojawił się Przemysław Bargiel. Trener Lavicka nie skorzystał z niego nawet w końcówce sezonu, gdy grali chociażby Scalet czy Szpakowski. Bargiel nie jest jeszcze gotowy na Ekstraklasę?

Przemek gra na bardzo odpowiedzialnej pozycji. Może występować i na dziesiątce, i na ósemce. Jak pan wcześniej zauważył, mamy w tych rejonach boiska bardzo dużą konkurencję. Posiadamy wielu dobrej jakości środkowych pomocników. Przemek musi wywalczyć sobie miejsce na boisku. Trener nie zgłaszał nam, żeby Bargiel nie był gotowy na Ekstraklasę. To kwestia czasu, kiedy dostanie on swoją szansę.

O co zatem Śląsk przy zapowiedziach odważniejszego stawiania na młodzież będzie walczył w najbliższym sezonie? Myślicie o europejskich pucharach?

Deklaracje składane przed sezonem są bardzo medialne. Trener Michał Probierz powiedział kiedyś prawdę, że walczy o mistrzostwo Polski - bo przecież właśnie to jest stawką tych rozgrywek - a jego słowa zostały mocno rozdmuchane. Mamy założenie po prostu, żeby drużyna robiła rok po roku postęp i mam nadzieję, że najbliższy sezon przyniesie jeszcze lepszą grę i więcej kibiców na trybunach. Chcielibyśmy, aby ludzie mieszkający i żyjący we Wrocławiu utożsamiali się ze Śląskiem.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się