var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Julian Finney - UEFA - PressFocus

Wychowanek akademii PSG dał zwycięstwo Bayernowi w finale Ligi Mistrzów. Lewandowski z najcenniejszym trofeum w karierze!

Autor: Andrzej Cała
2020-08-23 23:30:55

Hansi Flick w listopadzie ubiegłego roku objął Bayern, gdy klub z Monachium przeżywał ogromny kryzys. Miał być rozwiązaniem awaryjnym, dopóki mistrzowie Niemiec nie dogadają się z kimś z dużym nazwiskiem i pozycją. Dziś Bayern Flicka wygrał 21. mecz z rzędu, a nagroda za to mogła być tylko jedna - puchar Ligi Mistrzów!

Finał godny pięknego turnieju

Za nami najdziwniejsza edycji Ligi Mistrzów w historii. Łącznie z eliminacjami trwała niemal równo 14 miesięcy. Triumfatorem została ekipa, która po drodze wygrała komplet meczów! Zwycięstwo 1:0 w finałowym meczu z PSG było dla Bayernu Monachium jedenastym triumfem w 65. rozgrywkach najlepszych europejskich klubów, a nas niezwykle cieszy, że ogromną cegiełkę do tego dołożył Robert Lewandowski.

Chociaż większość specjalistów typowało, że mecz puentujący naprawdę kapitalny turniej w Lizbonie będzie obfitował w wiele bramek, zadecydował tylko jeden gol. To absolutnie nie oznacza, iż oglądaliśmy mecz nie stojący na wysokim poziomie, pozbawiony większych emocji. Dość powiedzieć, że wysokie noty należą się obu bramkarzom, ba - Manuel Neuer był bohaterem absolutnie pierwszoplanowym. 34-letni Niemiec raz jeszcze dowiódł, że pomimo upływających lat wciąż jest asem i na emeryturę bynajmniej się nie wybiera. 

Okazję do pokonania Neuera mieli Neymar, Mbappe, Di Maria, niezwykle bramkostrzelny ostatnio Marquinhos, a także - w samej końcówce - bohater meczu z Atalantą Choupo-Moting, ale albo górą był golkiper albo piłka mijała bramkę. Wartością dodaną w przypadku Neuera był spokój, który wprowadzał, kapitalne rozprowadzanie akcji, czytanie gry. 

Bohaterów było kilku

Decydująca o triumfie Bayernu bramka padła po akcji Kimmicha i Comana. Ten pierwszy, ustawiony na prawej obronie, na początku meczu był niesamowicie objeżdżany przez francuskich zawodników. Do dyspozycji nie udało się doprowadzić Pavarda, a więc trener PSG Tuchel słusznie zanalizował, że francuska drużyna powinna atakować swoją lewą flanką. I o ile w swoich defensywnych zadaniach Kimmich nie zawsze był ostoją, to cudowną asystą do Comana, gdy przepięknie sprzed pola karnego podciął piłkę i dorzucił idealnie na głowę Francuza, wszystkie swoje winy odkupił.

No właśnie - Coman. Wielki talent, wirtuoz, którego karierę co i rusz torpedują kontuzje. Dzisiaj miał jednak swój moment, swoją chwilę triumfu. Rozgrywał bardzo udane spotkanie, toczył efektowne pojedynki z Kehrerem, a w 59. minucie strzelił najważniejszego gola w karierze. 24-latek urodził się w Paryżu, szlify pobierał w akademii PSG, a dziś stanął na drodze tego klubu po pierwszy w historii triumf w Lidze Mistrzów. Piłka kocha takie historie.

Najlepszym zawodnikiem meczu był jednak Thiago. Hiszpański pomocnik trafił do Bayernu kilka tygodni po pamiętnym triumfie tego zespołu nad Borussią w finale Ligi Mistrzów w 2013. Teraz, gdy monachijczycy po siedmiu latach ponownie sięgnęli po puchar, Alcântara rozgrywał prawdopodobnie swój ostatni mecz w ich barwach i był reżyserem gry, człowiekiem napędzającym ataki, uspokajającym grę w środku pola, wykonującym kawał czarnej roboty. Generał!

Lewandowski aktywny, ale pechowy

Na piętnastu golach i sześciu asystach zakończył rozgrywki Ligi Mistrzów w sezonie 2019/20 Robert Lewandowski. W obu klasyfikacjach był najlepszy, tyle że w kwestii ostatnich podań w parze z Di Marią. 

W dzisiejszym meczu nasz goleador miał dwie świetne sytuacje w pierwszej połowie. Oddał sytuacyjne, bardzo przytomne strzały, lecz najpierw trafił w słupek, a potem na drodze stanął mu Keylor Navas. Swoją rolę odegrał Lewandowski przy golu dla Bayernu, bo to on skupił na sobie uwagę obrony PSG, co znacznie ułatwiło oddanie uderzenia Comanowi. 

Nie był to wieczór, w którym odegrał pierwszoplanową rolę, lecz nie ma to teraz żadnego znaczenia. Nie brakowało przecież głosów, że Lewandowski powinien odejść z Monachium, bo w tym klubie nigdy nie odniesie wielkiego sukcesu w Europie, tymczasem dzisiaj podniósł puchar Ligi Mistrzów, dedykując tę nagrodę nieżyjącemu ojcu. Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że bez Lewego tej triumfalnej drogi Bayernu by nie było. 

Drogi wyjątkowej, bo klub z Monachium jest pierwszym w historii Ligi Mistrzów, który wygrał wszystkie mecze zmierzając po triumf. A to wszystko mając na ławce gościa określanego przez wielu mianem człowieka znikąd. 

Czyż futbol naprawdę nie jest pod każdym względem wyjątkowy?

Paris Saint-Germain - Bayern Monachium 0:1 (0:0)

0:1 Kingsley Coman 59

Paris Saint-Germain: Keylor Navas – Thilo Kehrer, Thiago Silva, Presnel Kimpembe, Juan Bernat (Layvin Kurzawa 80) – Ander Herrera (Julian Draxler 72), Marquinhos, Leandro Paredes (Marco Verratti 65) – Angel Di María (Choupo-Moting 80), Neymar, Kylian Mbappe

Bayern Monachium: Manuel Neuer – Joshua Kimmich, Jerome Boateng (Niklas Suele 25), David Alaba, Alphonso Davies – Thiago Alcantara (Corentin Tolisso 86), Leon Goretzka – Kingsley Coman (Ivan Perisić 68) , Thomas Mueller, Serge Gnabry (Philippe Coutinho 68) – Robert Lewandowski.

Sędziował: Daniele Orsato (Włochy).

Żółte kartki: Paredes, Neymar, Silva, Kurzawa - Davies, Gnabry, Suele, Mueller


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się