var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Pawel Jaskolka / PressFocus

Pogoń zarobiła, Listowski zrobił krok do przodu. Oby wszyscy byli zadowoleni

Autor: Maciej Kanczak
2020-08-26 15:30:03

Do pewnych rzeczy na tym świecie, a więc podatków i śmierci, dopisać należy transfery Polaków do Włoch. Kolejnym, który postąpił wbrew „Mazurkowi Dąbrowskiego” i przeniósł się z ziemi polskiej do włoskiej jest były gracz Pogoni Szczecin. Marcin Listkowski właśnie zasilił US Lecce.

Giallorossi co prawda, po roku gry w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech, wrócili na jej zaplecze, ale nie ma żadnych wątpliwości, że dla 22-latka to wielki awans sportowy. Na Stadio via del Mare, jak donosił niedawno „Przegląd Sportowy”, transferowe lato i jesień, chcą przeznaczyć na kupno w głównej mierze piłkarzy młodych, będących na dorobku. Na razie nie widać tego w czynach, bo do Lecce wrócił z wypożyczenia jedynie rówieśnik Listkowskiego, atakujący Simone Lo Faso (wiosnę spędził z w III-ligowej Cesena CF), ale transfer Polaka ma być właśnie preludium do odmładzania kadry. Bo jej średnia wieku, w sezonie 2019/2020 wynosiła 28,3 lat.

Listowski zatem zrobił ważny krok w swojej dotychczasowej karierze, ale i Pogoń z tej sytuacji też zyskuje swoje profity. Owszem, traci zawodnika, który w portowej hierarchii w ostatnim czasie wspiął się o kilka szczebli, ale jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, na jego transferze zarobiła ok. 300 tys. euro. Listkowskiemu w grudniu 2021 roku kończył się kontrakt i wydawało się, że z nowym pracodawcą kontraktem zwiąże się dopiero zimą. Tymczasem udało się zainkasować niezłe pieniądze, jak na sytuację Listkowskiego. A wiadomo, że po wycofaniu się ze sponsorowania Pogoni przez firmę Azoty w Szczecinie każdy grosz się liczy.

Casus Listkowego pokazuje również, jak ważna w futbolu jest cierpliwość. Bo też jego przygoda z klubem z ulicy Karłowicza 28 jest pełna wzlotów i upadków. Wzlotów, wszak w borodowo-granatowych barwach zadebiutował już w wieku 17 lat w sezonie 2014/2015, by od kampanii 2015/2016 być już podstawowym zawodnikiem Portowców. Upadki z kolei przyszły w kolejnych latach. W rozgrywkach 2016/2017 i 2017/2018 na przemian występował w pierwszym zespole, a także w III-ligowych rezerwach. W sezonie 2018/2019 uznano nawet, że na razie nie prezentuje ekstraklasowego poziomu i wypożyczono go do Rakowa Częstochowa.

Wygnanie na Jasną Górę ewidentnie mu jednak posłużyło. Pod okiem Marka Papszuna okrzepł i przyczynił się do promocji do Ekstraklasy częstochowian, a także awansu do ½ finału Pucharu Polski, gdzie lepsza okazała się dopiero Lechia Gdańsk. Władze beniaminka bardzo chciały kontynuować współpracę z Listkowskim, ale weto w tym temacie postawiła Pogoń.

Ta bowiem widziała, że ma już do dyspozycji bardziej dojrzałego zawodnika, aniżeli przed rokiem. I tak też było w rzeczywistości. W sezonie 2019/2020 Listkowski rozegrał w lidze 32 mecze. Najczęściej występował na pozycji ofensywnego pomocnika (16 gier), ale nieobce były mu również występy  w środku pola, a także na obu skrzydłach. Faktem jest jednak, że regularna gra nie szła w parze z liczbami. 2 gole i 3 asysty - taki bilans raczej chluby mu nie przynosi. Stąd też transfer między innymi Aleksandra Gorogna, który w ofensywie ma dać Pogoni znacznie więcej, aniżeli Listkowski. Wychowanek Lecha Rypin zatem w nowych rozgrywkach wcale nie byłby pewniakiem do gry w pierwszym składzie.

 

 

Nie będzie nim też, póki co, w Lecce, gdzie, do gry będzie wprowadzany krok po kroku. A przynajmniej tak twierdzi Alessio Amato z portalu calciolecce.it, cytowany przez Przegląd Sportowy. Fabio Liverani, a więc człowiek, który z Giallorossi awansował na przestrzeni trzech lat z Serie C do Serie A, w zeszłym sezonie preferował ustawienie 1-4-3-3. Listkowskiego widzi ponoć jako klasycznego rozgrywającego. Oby poszło mu raczej jak Linettemu niż Żurkowskiemu...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się