var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Glik: Chciałem czuć się potrzebny. Rivaldinho: Ojciec nie pomaga mi znajomościami. Bartoszek: Zacznijmy rozliczać sędziów!

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-09-03 09:17:30

Im bliżej meczów reprezentacji, tym więcej materiałów o niej w prasie. Dziś na tapet wzięta została rywalizacja bramkarzy, wymuszona zmiana kapitana czy droga Walukiewicza do wielkiej piłki. Oprócz tego mamy też kilka ligowych tematów – w tym rozmowę z Rivaldinho czy też Maciejem Bartoszkiem, który słusznie stanął do walki z niekompetentnymi arbitrami. Wiemy też ile dokładnie ma kosztować Karbownik!

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Prostszy wybór Brzęczka”

„Wystarczy spojrzeć na dokonania obu chłopaków w klubach i sytuacja staje się jasna. Na szczęście na pozycji bramkarza selekcjoner ma taki komfort, że na kogo nie postawi, błędu na pewno nie popełni – uważa znający obu zawodników Krzysztof Dowhań, trener bramkarzy Legii. – W kadrze jak najszybciej powinna być znana hierarchia. Łukasz, zostając numerem dwa, niczego nie traci. Latami solidną grą i sumienną postawą zapracował na zaufanie kolegów z zespołu oraz kibiców. Ale teraz numerem jeden jest Wojtek i Jurek powinien to ogłosić. Chodzi o to, by bramkarze przyjeżdżali na zgrupowanie przygotowywać się do konkretnych przeciwników, a nie rywalizować o miejsce – twierdzi Jan Tomaszewski.”

Więcej TUTAJ

***

„Łobuz, który zmądrzał”

„W mitologii syreny były zmorą żeglarzy, natomiast ta warszawska ma na sumieniu wielu piłkarzy. W wielkim mieście z mnóstwem pokus niektórzy zapominali, po co przyjechało do stolicy. Trening? Mecz? Całe szczęście, że wypadały w ciągu dnia, bo nocami mieli inne zajęcia... Za to na Sebastiana Walukiewicza przeprowadzka do stolicy podziałała uspokajająco. W rodzinnym Gorzowie Wielkopolskim był najlepszy wśród rówieśników, bezapelacyjnie. Wiedział to i świadomość tego miało otoczenie. Ale w Legii zobaczył, że nie jest wyjątkowy. A przynajmniej jeszcze nie, a przecież chciałby być. Jak każdy, to normalne. Miał dopiero 13 lat, a już dostał ważną lekcję, bez której być może nie zacząłby występować we włoskiej Serie A przed 20. urodzinami, a kilka miesięcy po nich nie miał szans zadebiutować w dorosłej reprezentacji Polski.”

Więcej TUTAJ

***

„Holandia i jej nowa generacja”

„Osobiście znam Quincy’ego Promesa z Ajaksu Amsterdam, wiem, jak ważne są dla niego występy w kadrze. Graliśmy ze sobą od osiemnastego roku życia, razem przechodziliśmy w Twente kolejne szczeble, od zespołu U-19 po pierwszą drużynę. To chłopak, który wywodzi się z amsterdamskich ulic, walczy o przeżycie. Przychodził do Twente z wieloma trudnymi doświadczeniami. Został wyrzucony z akademii Ajaksu, poszedł do HFC Haarlem, ale ten klub zbankrutował. Został na lodzie. Przyjechał do nas na testy i został. Jego uliczne pochodzenie oddaje jego charakter. Jest chłopakiem, który walczy do końca, bo wie, że to nie tylko gra o punkty, ale też o lepsze jutro. Prawo ulicy rządzi nim też na boisku. Zwycięstwo ponad wszystko, słowo porażka dla niego nie istnieje. Mam nadzieję, że w piątek w meczu z Holandią mój brat sprosta zadaniu i go powstrzyma. Sądzę, że Promes ma bardzo duże szanse, by zagrać z nami: albo na dziesiątce, albo jako skrzydłowy. Porozmawiam o nim z Jankiem, powiem mu, jakie Quincy ma mocne strony. Znam jego gamę zachowań. Niektórzy napastnicy grają intuicyjnie, inni opierają się na schematach. Promes łączy jedno i drugie, warto przed meczem przeanalizować jego zagrania. Na pewno przekażę bratu, że lubi wybiegać za plecy obrońcy. Kiedy występuje na skrzydle, obrońca nie spodziewa się  go w środku pola karnego, a on potrafi błyskawicznie wejść i zaskoczyć. Trzeba na to uważać.”

Więcej TUTAJ

***

„Rivaldinho: Piszę własną historię”

„Wielu uważa, że ojciec pomógł panu w karierze. Grał pan w jego klubie Mogi Mirim, a ostatnio w Viitorulu Konstanca, należącym do Gheorghe Hagiego. On – tak jak Rivaldo – występował w Barcelonie.
Mój ojciec nigdy do nikogo nie dzwonił, by pomóc mi w karierze. Nie pozwoliłbym mu na to. W transfer do Viitorulu też nie był zaangażowany. Poza tym ojciec poznał pana Hagiego cztery miesiące po moim przyjściu do tego klubu. Grali w Barcelonie w różnym okresie.

Ojciec zabierał pana do szatni Barcelony lub reprezentacji Brazylii?
Tak, podobnie było w Milanie. Pamiętam Figo, Luisa Enrique, Guardiolę, Giovanniego, a w kadrze Brazylii miałem kontakt z Ronaldo, Ronaldinho czy Roberto Carlosem. Wszyscy byli dla mnie mili, wręcz fantastyczni, żartowali ze mną. Marzyłem, aby być jak oni. Dorastałem w szatni z wieloma gwiazdami i to wpłynęło na to, że sam chciałem zostać piłkarzem. Liczyłem, że – jak ojciec – będę jednym z najlepszych zawodników świata. Jako dziecko nie wiesz, jak trudny jest świat futbolu. Dopiero potem zdajesz sobie sprawę z konkurencji i z tego, jak trudno się przebić”

Więcej TUTAJ

***

„PZPN walczy z cieniem”

„Zarząd związku odebrał Groclinowi Dyskobolii Puchar Polski zdobyty w 2005 roku. Władze piłkarskiej federacji zaznaczają, że skorzystały ze swoich statutowych uprawnień o podejmowaniu działań zmierzających do zapewnienia realizacji reguł fair play oraz uczciwej rywalizacji sportowej. Podstawą do tak drastycznej reakcji – o którą wnioskował prezes PZPN Zbigniew Boniek – jest prawomocny wyrok sądu stwierdzający, że Jacek G., sędzia pierwszego meczu fi nałowego o PP, przyjął od menedżera klubu z Grodziska Wielkopolskiego Władysława K. łapówkę w wysokości co najmniej 10 tysięcy złotych za podejmowanie decyzji korzystnych dla jego drużyny. W tym pierwszym spotkaniu Groclin pokonał 2:0 Zagłębie Lubin. W rewanżu przegrał tylko 0:1 i zdobył Puchar Polski.”

Więcej TUTAJ

***

„Maciej Bartoszek: Zacznijmy rozliczać sędziów!”

„Wspominał pan, że stara się rozmawiać z sędziami o ich pomyłkach. Na co pan liczy?
Staram się ich zrozumieć. Wiem, że wykonują ciężką pracę, a decyzje podejmują pod presją. Rozumiem ich prawo do błędu, nie rozumiem za to, dlaczego nie potrafią się do niego przyznać i z błędów nie są rozliczani. Dlaczego nie wiemy, jakie oceny dostał sędzia po meczu? Byłoby to bardziej transparentne. Widzimy, że ktoś zawalił mecz, a w nagrodę w następnej kolejce dostaje kolejny do gwizdania.

Nie obawia się pan zemsty?
Nie biorę tego nawet pod uwagę. Co takiego powiedziałem po meczu w Głogowie?

Prawdę, bo zostaliście skrzywdzeni.
Dokładnie. Rzeczywiście może zamiast trenerami lepiej zająć się poziomem sędziowania. Materiału jest aż nadto. Już w końcówce poprzedniego sezonu pozbawiono nas punktów. Mecz z Piastem skończyliśmy w dziesiątkę, a gola dostaliśmy po wcześniejszym zagraniu ręką rywala. W Lubinie Lubomir Guldan powinien wylecieć z boiska. Nikt nie miał co do tego wątpliwości, ale oczywiście tak się nie stało. Albo trzy mecze kary dla mojego kluczowego piłkarza Marcina Cebuli po meczu z Górnikiem. W Zabrzu też straciliśmy gola po „faulu” Radina, którego nie było. Mecz z Arką i historia się powtarza. Od dyskwalifikacji Cebuli nie byliśmy w stanie się odwołać, bo w tym czasie komisja nie działała... A przecież „Cebul” i przeciwnik złapali się za koszulki, takich historii w meczach nie brakuje. Kara? Jasne! Ale dyskwalifikacja?”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Tam nigdy nie było łatwo”

„Złota era polskiej piłki mogła się zacząć o kilka lat wcześniej, gdyby nie nieszczęsny mecz z „Oranje” na stadionie De Kuip. W grupie 8 eliminacji mistrzostw świata zacięta rywalizacja toczyła się między Bułgarią, Polską i Holandią, a dostarczycielem punktów był Luksemburg. Prowadzeni przez doświadczonego Ryszarda Koncewicza biało-czerwoni przegrali wtedy dwa spotkania. W maju 1969 z Holendrami i miesiąc później z Bułgarami 1:4, którzy ostatecznie pojechali na meksykański mundial, wyprzedzając nas w tabeli o punkt. Właśnie punktu zabrakło nam w Rotterdamie…”

***

„A Legii nie dał rady...”

„Virgil van Dijk był bliski... śmierci. W sezonie 2011/12, kiedy zdołał wywalczyć sobie miejsce w składzie, poważnie zachorował. Przyjęto go do szpitala z zapaleniem otrzewnej i zatruciem nerek. - Widziałem jedynie wiszące nade mną rurki. Moje ciało gniło i nie mogłem nic zrobić. Przez myśl przechodziły mi najgorsze wizje - opowiadał o walce o zdrowie holenderski obrońca, któremu zupełnie nieobca jest gra w... ataku. Właśnie w czasach występów dla Groningen bywały mecze, w których - z konieczności - występował w pierwszej linii. Jego ówczesny trener, Pieter Huistra, dziś opowiada o tym na zupełnym luzie. - Powiedziałem Virgilowi, że zagra w ataku. Jego reakcja była zupełnie naturalna. Powiedział OK, nie ma problemu - oto opinia byłego szkoleniowca Groningen.”

***

„Krzysztof Brede: Codziennie się czegoś uczę”

„Miał pan okazję zmierzyć się z Michałem Probierzem. Wasze starcie określano jako potyczkę ucznia z mistrzem.
Mam dwóch swoich mentorów. Są nimi trenerzy Bogusław Kaczmarek i Michał Probierz. Są to ludzie, którzy dużo mi pomogli, ale nie chciałbym mówić o mojej konfrontacji z Michałem na zasadzie uczeń kontra mistrz. Niech to robią dziennikarze. Ja się nazywam Krzysztof Brede i pracuję na swój rachunek. Od ponad trzech lat poprowadziłem zespoły samodzielnie już w ponad 100 meczach. Tak naprawdę codziennie się czegoś uczę; w treningu, w przygotowaniu do niego, w każdym meczu. Staram się odpowiednio reagować na wydarzenia boiskowe. Podczas spotkania z Cracovią miałem wraz z drużyną swój plan, a trener Probierz miał swój. Rozmawialiśmy zresztą na ten temat i doszliśmy do wniosku, że jest to pewnego rodzaju podkręcanie atmosfery. Niech będzie, że Michał jest mistrzem, a ja uczniem, ale nie chciałbym jednak już więcej o tym rozmawiać.”

***

„Sezon rozpoczęty z przytupem”

„Miejmy świadomość, że okienko transferowe jest otwarte i jeszcze jakiś piłkarz może się u nas pojawić. Jest Grek Giannis Massouras, który przyjechał do nas kilka dni temu. Za nim pierwsze treningi i sam jestem ciekaw, czy od razu wskoczy do pierwszej jedenastki, czy będzie musiał poczekać na swoją szansę. Nasza drużyna to żywy organizm; zmienia się, ewoluuje, ale tak jest nie tylko u nas, bo podobnie dzieje się w Gdańsku czy w wielu innych klubach. Cały wrzesień będzie jeszcze stał pod takim znakiem docierania się, ale w tym wszystkim ważne jest to, by już teraz zbierać punkty, które potem dadzą większy komfort. Zresztą nasze doświadczenie pokazuje, że jak dobrze wystartujemy, to jest potem OK. Tak było za Adama Nawałki czy w pierwszym sezonie po powrocie z I ligi. Z kolei, jak źle zaczynaliśmy, to potem źle się kończyło - przypomina prezes Górnika.”

***

„Kuchta wypadł na dwa miesiące”

„Gdy „Tobi” wchodził na boisko, już przegrywaliśmy, do tego doszła szybka strata drugiej bramki. Wszyscy zawaliliśmy i teraz wszyscy razem pracujemy, by wyjść na prostą - mówi szkoleniowiec Odry. W jej szeregach nie brakowało też innych kłopotów kadrowych. Na rozpoczęcie sezonu do dyspozycji sztabu nie był Arkadiusz Piech. Najlepszy napastnik zespołu od końcówki rundy wiosennej zmagał się z naderwanymi więzadłami pobocznymi. - Teraz trenuje już na 100 procent, choć jeszcze w niektórych momentach wolimy go oszczędzić. Gdybyśmy teraz grali ze Stomilem, pewnie postępowalibyśmy inaczej, ale możemy działać tak, by Arek był w pełni gotowy na spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec - zaznacza Brehmer.”

***

„Porządki w szatni”

„Rewanż, który rozegrano w Legnicy niespełna dwa miesiące temu, 16 lipca, zakończył się bezproblemowym zwycięstwem gospodarzy 3:0. Łupem bramkowym podzielili się wówczas Marquitos (19), Joan Roman (21) i Artur Pikk (24). Z obecnej kadry wystąpili w nim: Zieliński, Mijuszković, Bożo Musa, Łukowski, Purzycki, Roman, Śliwa, Marcin Garuch. Czy za kilka dni ekipie Miedzi też pójdzie jak z płatka? Na razie jednak pierwszoligowiec wciąż porządkuje szatnię. We wtorek z Miedzią pożegnało się dwóch zawodników, którzy rozwiązali kontrakty za porozumieniem stron. Tymi piłkarzami byli 24-letni napastnik Hubert Antkowiak oraz niespełna 20-letni pomocnik, Aboubacar Sidiki Conde.”

***

„Powrót do korzeni”

„Michał Skóraś przebił się do pierwszej drużyny Lecha, Szymonowi Zalewskiemu ta sztuka się nie udała. - Po dwóch latach pobytu obu zawodników w Lechu trener Tadeusz Jaros powiedział mi, że Skóraś ma papiery na grę w ekstraklasie, a dla Szymona to za wysokie progi - powiedział były trener koordynator Szkółki Piłkarskiej MOSiR Jastrzębie, Henryk Papierok. - Oczywiście kibicuję obu chłopakom, niezależnie od tego, w jakiej drużynie będą grali. Cieszę się, że Szymon trafił do GKS-u, chociaż byłem zaskoczony, że w meczu z Arką grał na lewej obronie. To piłkarz prawonożny, u nas grał na środku obrony, ewentualnie może zagrać na prawej obronie. Lewa strona to dla mnie nowość.”

 

SUPER EXPRESS

„Najpierw debiut w kadrze, potem transfer za 37 milionów złotych”

„Włosi interesują się młodym legionistą od wielu miesięcy i po zgrupowaniu kadry sprawa powinna zostać sfinalizowana. Wprawdzie doniesienia o tym, że Karbownik, dyrektor sportowy Legii (Radosław Kucharski) i agent piłkarza (Mariusz Piekarski) byli w ostatnich dniach na rekonesansie w Neapolu, okazały się fałszywe, ale jak słyszymy z dobrego źródła, prędzej czy później ten tercet i tak tam poleci. I to raczej prędzej niż później. Do tej pory w mediach krążyły też informacje o różnych sumach odnośnie do zbliżającej się transakcji. Ostatnio włoskie media podały, że Napoli zapłaci za Karbownika 7 mln euro plus 500 tys. euro w bonusach. Do „SE” dotarły jednak wieści, że kwota może być nawet na poziomie 8,5 mln euro plus dodatki.”

Więcej TUTAJ

***

„Jan Tomaszewski: Taktyka Brzęczka to sabotaż”

„Uważam, że dwa lata Brzęczka to zmarnowany czas kadry – grzmi w programie „Super Sport” Tomaszewski. – Przez cały ten okres nie wypracowaliśmy sobie systemu gry. Raz gramy trzema „dziewiątkami”, raz dwoma. Tak można sobie grać w polskiej lidze, gdzie można ustawić zespół w systemie 1–10 i zdobyć mistrzostwo Polski! Na arenie międzynarodowej trzeba już prezentować pewien styl. Adam Nawałka wypracował taktykę 1–4–4, apotem Zieliński iLewandowski. I tak powinniśmy grać cały czas! Brzęczek zastosował to przed swoim meczem inauguracyjnym zWłochami i wyszło to fenomenalnie. Niestety, później zaczął cudować i graliśmy dwoma czy trzema „dziewiątkami”. Moim zdaniem to sabotaż!”

Więcej TUTAJ

***

„Kamil Glik: Wiem, jak być kapitanem”

„Doświadczony defensor przejął opaskę pod nieobecność Roberta Lewandowskiego. Lider naszej kadry dostał wolne od selekcjonera Jerzego Brzęczka. – Może zabrzmi to trochę nieskromnie, ale wydaje mi się, że mam największe doświadczenie, jeśli chodzi ocałą reprezentację –zauważył Kamil Glik. –Miałem przyjemność być kapitanem przez kilka lat w Serie A i lidze francuskiej. Wiem, o co w tym chodzi. Również wmeczach reprezentacji miałem ten przywilej, obowiązek i przyjemność – zaznaczył.”

Więcej TUTAJ

 

GAZETA WYBORCZA

„Inny świat reprezentacji”

„Grzegorz Krychowiak, kluczowa postać drugiej linii, na zgrupowanie przyjechał z lekkim urazem, ale on z Lokomotiwem Moskwa rozegrał już sześć spotkań tego sezonu ligi rosyjskiej. Damian Kądzior, inny kontuzjowany, został odesłany do domu. Dopiero we wtorek na zgrupowanie dotarł Jacek Góralski. Uraz już wcześniej wykluczył także obrońcę Arkadiusza Recę, a Przemysława Frankowskiego i Adama Buksę nie puściły ich amerykańskie kluby, wykorzystując nowe przepisy FIFA wprowadzone na czas pandemii. – Koronawirus sprawił, że cały futbol znalazł się w nowej rzeczywistości – mówił Glik. – Dzieją się rzeczy dziwne, których pół roku temu nikt sobie nie potrafił wyobrazić. Nie spotykaliśmy się w kadrze aż dziesięć miesięcy. Od marca byłem w domu więcej niż kiedykolwiek. Poznawaliśmy się z rodziną na nowo.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się