var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Christophe Saidi / Sipa / PressFocus

Holenderski trójkąt - Koeman odchodzi, Lodeweges na chwilę, van Gaal w blokach startowych

Autor: Maciej Kanczak
2020-09-04 17:00:50

Kryzys w Barcelonie najboleśniej odczuła reprezentacja Holandii. To ona bowiem została pozbawiona człowieka, który po latach klęsk i upokorzeń, przywrócił jej dawny blask. Ronald Koeman podjął się zatem misji ratowania Blaugrany, a w kadrze pozostał wakat. Na razie jej tymczasowym selekcjonerem został Dwight Lodeweges, ale w finałach EURO 2020 zapewne poprowadzi ją ktoś inny.

O tym, że Koeman wróci kiedyś na Camp Nou, każdy w Holandii zdawał sobie sprawę. Wszystkim wydawało się jednak, że nastąpi to później, aniżeli prędzej. Tym bardziej, że w umowie z KNVB znajdowała się klauzula, którą ujawnił w październiku 2019, dyrektor sportowy holenderskiej federacji, Nico-Jan Hoogma, pozwalająca mistrzowi Europy z 1988 roku, w każdej chwili przenieść się do FCB. Sam Koeman nie był zadowolony, że ta wiadomość ujrzała światło dzienne. - To trochę pechowa wypowiedź, ona nigdy nie powinna paść. Karmi się wówczas tylko plotki, a to nikomu niepotrzebne. Mogę tylko potwierdzić istnienie tego punktu w umowie, ale dotyczy on tylko Barcy i mogę z niego skorzystać najwcześniej po EURO 2020 - uspokajał rodaków na antenie FOX News.

Pomarańczowe policzki

Autor zwycięskiej bramki w ostatnim finale Pucharu Mistrzów w 1992 roku, mógł w przybranej ojczyźnie pojawić się jednak już w styczniu, gdy za klęskę w rywalizacji o Copa del Rey zwolniony został Erensto Valverde. W obliczu zbliżających się wielkimi krokami finałów EURO 2020, Koeman nie chciał zostawiać jednak na lodzie reprezentacji Holandii, której przywrócił dawny blask i z którą, po sześcioletniej(!) przerwie, powrócił na areny wielkich imprez.

W marcu jednak przyszła pandemia i świat się zatrzymał, a ME zostały przesunięte na 2021 rok. 57-latek dostał zatem rok bonusu na przygotowanie Pomarańczowych do udziału w czempionacie Starego Kontynentu. Nie skorzysta jednak z niego, bo gdy FC Barcelona znalazła się w opałach, rzucił się na ratowanie ukochanego klubu. Quiqe Setiena kompletnie przerosło prowadzenie Dumy Katalonii. Najpierw przegrał z Realem Madryt rywalizację o mistrzostwo Hiszpanii, a następnie poległ z Bayernem Monachium w walce o półfinał Ligi Mistrzów. Wówczas w stolicy Katalonii sprawy ruszyły już błyskawicznie. Nie było już takiej siły, która powstrzymałaby działaczy Blaugrany przed zatrudnieniem swojej byłej gwiazdy.

- Widzieliśmy się niedawno i w ogóle nie było tematu Barcelony. Ale po jej klęsce z Bayernem wszystko potoczyło bardzo szybko. Niewiele czasu minęło od telefonu z propozycją do podpisania kontraktu. Jestem oczywiście rozczarowany takim obrotem sprawy, ale rozumiem jego decyzję. Wcześniej już dwukrotnie odmawiał FCB i kolejnej oferty mógłby już po prostu nie dostać - powiedział dyrektor KNVB, Eric Gudde. Co sprawiło jednak, że RK, w styczniu przecież wierny macierzy, zdecydował się zmienić zdanie? - Od marca wiele się wydarzyło, wszystko stało się niepewne. ME przełożono na przyszły rok, ale przecież nie mamy żadnej pewności, że i wtedy się odbędą. Po raz kolejny otrzymuje propozycje pracy w moich ukochanym klubie i nie chce jej teraz zmarnować - wyjaśnił.

Koeman zatem, po ponad dwóch latach pracy, opuścił reprezentację Holandii. Wprowadził ją do EURO 2020, doszedł również do finału premierowej edycji Ligi Narodów. - Przywrócił naszym policzkom pomarańczowy kolor - podsumował jego kadencję Gudde. Ogólny bilans Koemana nie rzuca jednak na kolana. Z 20 meczów wygrał 11 (poza tym pięć zremisował i cztery przegrał). Inaczej spojrzy się jednak na te liczby, gdy uzmysłowi sobie, że Pomarańczowi pod wodzą RK przeważnie mierzyli się z samymi europejskimi potęgami. Jego najcenniejsze rezultaty to niewątpliwie dwa zwycięstwa z Niemcami (3:0 w Lidze Narodów i 4:2 w eliminacjach EURO 2020), a także triumf nad Anglią w półfinale LN (3:1). Nikt też w Kraju Tulipanów nie kierował do Koemana większych pretensji, w związku z jego odejściem. „Pod jego kierownictwem poczyniliśmy postępy, położyliśmy podwaliny pod świetlaną przyszłość. Rozumiemy, że praca w Barcelonie to marzenie Koemana, dlatego dajemy mu tą możliwość” - taką laurką pożegnał go rodzimy związek.

Nie jest jednak wcale powiedziane, że Koeman wkracza na piłkarską ziemię obiecaną. „Sport” jego zatrudnienie określił projektem bez przyszłości, bo przecież, jeżeli przyszłoroczne wybory prezydenckie w FC Barcelona wygra Victor Font, jest więcej niż pewne, że zatrudni wówczas Xaviego. Holendra popiera za to kontrkandydat Fonta, a więc Augusto Benedito który już dwukrotnie ubiegał się o fotel prezydencki w klubie z Katalonii. W 2015 roku, przed wyborami odwiedził nawet Koemana w Anglii, gdy ten prowadził Southampton FC i zawarł z nim dżentelmeńską umowę, a propos pracy w FCB. - To postać dominująca w szatni, która wie jak radzić sobie w kryzysowych sytuacjach - chwalił go wówczas. Tamte wybory, Benedito przegrał jednak z kretesem, uzyskując u socios 7,6% poparcia. „Koeman to pionek w dwóch wizjach kandydatów na prezydenta” - tak jego rolę na Camp Nou określa „Sport”. Pamiętajmy jednak, że w szachach, każdy pionek może stać się przy dobrych wiatrach hetmanem.

Człowiek na chwilę czy holenderski Flick?

Tymczasowo więc Holendrów w meczach z Polską i Włochami poprowadzi zatem asystent Koemana, Dwight Lodeweges. - To dla mnie nowa sytuacja, ale grupa piłkarzy nie jest już nowa - żartował na konferencji prasowej, urodzony w Kanadzie szkoleniowiec. Można byłoby o nim napisać, jak o Adasiu Miauczyńskim, wiecznie drugi, ale nie wynika to z faktu, że porażki ma w genach, a po prostu dobrze czuje się w czyimś cieniu, jako asystent, a nie głównodowodzący. W trenerskiej branży jest od 1989 roku i w cv ma 12 klubów. Jednakże, jako pierwszy szkoleniowiec, nie przepracował nawet połowy 30-letniego stażu.

- Dzięki swojej wiedzy i osobowości jest idealnym asystentem. To wielki fan treningów, gdzie wszystko zawsze ma zapięte na ostatni guzik. Piłkarze lubią z nim pracować, bo wiedzą, że na zajęciach nic nie zostanie pozostawione przypadkowi - powiedział na łamach nos.nl, Jan Verssleijnen, który w 1990 roku zaprosił go do współpracy w Go Ahead Eagles. Lodeweges pracował w tym klubie z młodzieżą i miał opinię „zdolnego pasjonata”, co przekonało go do dania mu szansy. - Zdecydowanie w okresie jego pracy poprawiliśmy pokrycie stref w obronie, a także wykorzystywanie przestrzeni - wspomina. Pierwszą pracę na własny rachunek podjął w amatorskim Harderwijk VVOG w 1995 roku. - Preferował futbol prosty i przejrzysty, bez kombinowania - wspominał z kolei Henk Drost, który ustąpił na ławce miejsca DL. Praca w VVOG okazała się odskocznią do Eredivisie, bo Lodeweges pracował wówczas, w różnych rolach, w FC Zwolle, FC Groningen i SC Heerenveen. Na swoim koncie ma również pracę zagranicą - Zjednoczone Emiraty Arabskie, Japonia, a także epizod w rodzinnej Kanadzie.

Jeżeli wskazać mielibyśmy moment, kiedy Lodeweges chwilowo był na świeczniku, wybralibyśmy pierwszą połowę 2009 roku. W styczniu zastąpił na stanowisku trenera PSV Eindhoven, Huuba Stevensa. Rolnicy notowali jeden z najgorszych sezonów w najnowszej historii, na półmetku ligi holenderskiej zajmowali dopiero 5. miejsce, zaś w fazie grupowej Ligi Mistrzów przegrali aż pięć z sześciu meczów. Pod wodzą Lodewegesa, PSV w 15 meczach, wygrało aż 10 razy (w tym z Ajaksem Amsterdam 6:2), trzy razy zremisowało i dwa razy przegrało. Znakomita dyspozycja wiosną pozwoliła przesunąć się jednak w tabeli się tylko o jedno miejsce. - Gdybyśmy tak grali od początku sezonu, z pewnością zdobylibyśmy mistrzostwo - przyznał po latach. Świetna passa nie zagwarantowała mu na Phillips Stadion pracy na dłużej (nowym szkoleniowcem został latem Fred Rutten), więc rozpoczął, jak na siebie, całkiem długą pracę pierwszego trenera. W ciągu kolejnych ośmiu lat pracował w NEC Nijmegen, FC Edmonton, JEF United Chiba, SC Cambuur i SC Heerenveen. W latach 2017-2018 wrócił zaś do asystowania w PEC Zwolle, aż niespodziewanie w lutym 2018, z propozycją pracy w reprezentacji Holandii zadzwonił Koeman. Niespodziewanie, bo też obaj panowie, nie mieli wcześniej okazji razem współpracować. Nowy selekcjoner uznał jednak, że nikt nie nadaje się lepiej do roli asystenta, jak właśnie doświadczony Lodeweges, który w futbolu nie jedno już widział. A reszta jest historią.

Teraz 62-latek znów staje w błysku fleszy. - To ukoronowanie jego pracy - podsumowuje Drost. Wersja na dziś - Lodeweges to opcja tymczasowa. Versslejinen jednak pyta: - A czemu on nie może być naszym holenderskim Hansem Dieterem-Flickiem? Też nie jest showmanem, też jest skupiony w 100% tylko na pracy. To też może przynieść efekty. Sam Lodeweges z kolei zaznacza, że następca Koemana musi być przede wszystkim charyzmatyczny, co jasno wskazuje, że opcję pozostania selekcjonerem Holendrów na dłużej, zdecydowanie odrzuca. 

Młodość vs rutyna

- Zastąpienie go nie będzie łatwym zadaniem, a nas przy wyborze musi charakteryzować przede wszystkim ostrożność - powiedział zaraz po odejściu Koemana, Eric Gudde. I od razu po tych słowach ruszyła giełda nazwisk. Niespodziewanie, od tego czasu uaktywnił się Louis van Gaal, który chętnie zaopiekowałby się Pomarańczowymi. W 2019 roku, najbardziej utytułowany holenderski szkoleniowiec zakończył swoją bogatą karierę. W maju 2020 roku, „Voetbal Internatonal” robiąc wywiad z LvG z okazji z jego 69. urodzin napisał, że jego praca trenerska to już zamknięty rozdział. Tymczasem… - Jeśli działacze KNVB się do mnie odezwą, to poważnie zastanowię się nad tą ofertą - powiedział niedawno.

W razie sensacyjnego angażu van Gaala, byłaby to jego trzecia kadencja na selekcjonerskim stanowisku. Poprzednie dwie były słodko-gorzkie. W latach 2000-2001 nie potrafił z Pomarańczowymi zakwalifikować się do finałów MŚ 2002. Z kolei w latach 2012-2014 uczynił z Holendrów jeden z najbardziej widowisko grających zespołów, co zaowocowało brązowym medalem MŚ 2014. Na przeszkodzie w powrocie van Gaala może stać jedynie…jego małżonka, której na emeryturze obiecał częstsze przebywanie w domu. Jego ewentualne zatrudnienie i tak jednak nie trwałoby dłużej, aniżeli do końca EURO 2020. Co ciekawe, zdaniem „De Telegraaf”, były szkoleniowiec między innymi Ajaksu i Barcelony, bliski zatrudnienia miał być również w 2017 roku, gdy w marcu, po porażce z Bułgarią (0:2) w kwalifikacjach do mundialu 2018, zwolniono Danny Blinda. Wtedy jednak KNVB zdecydował się na osobę Dicka Advocaata.

A jakie inne nazwiska brane są jeszcze pod uwagę, gdyby wielki powrót LvG nie doszedł do skutku? Przede wszystkim mówi się o całej masie byłych wybitnych reprezentantów Holandii z przełomu wieku, którzy w trenerskim fachu radzą sobie lepiej lub gorzej (Mark van Bommel, Giovanni van Bronckhorst, Philip Cocu, Frank de Boer). W cenie jest też doświadczenie (poza van Gaalem, także Dick Advocaat, Henk ten Cate, Bert van Marwijk). Wspomina się także o szkoleniowcach dawno na ławce nieoglądanych (Ruud Gullit, Frank Rijkaard), a także o trenerach, którzy z holenderskimi klubami na arenie międzynarodowej osiągali ostatnio największe sukcesy (Peter Bosz, Erik ten Hag). Z obcokrajowców chrapkę na to stanowisko ma Arsene Wenger, który godnie chciałby zakończyć karierę trenerską. Z kolei nazwiska Pepa Guardioli (nie do wyjęcia z Manchester City) i Jurgena Klinsmanna (zdecydowanie za słaby) należy traktować jedynie jako dziennikarskie ciekawostki.

 

 

A kto powinien na stałe zastąpić Koemana? Na łamach portalu dutchnews.nl opiniami podzielili się znani holenderscy żurnaliści. - Czas dać szansę młodym szkoleniowcom. Wybrałbym kogoś z trójki: Cocu, de Boer, van Bronckhorst - mówi Henk Hoijtink z portalu trouw.nl. - Związek musi mierzyć wyżej i dać szansę komuś doświadczonemu. Van Gaal nadawałby się idealnie, bo potrafi wydobyć z piłkarzy głęboko ukryte pokłady potencjału - uważa z kolei dziennikarz AD Sportwerled, Maarten Wijffels. Na rutynę stawia również Arno Vermeulen z NOS. - W pracy z reprezentacją najważniejsze jest trzymać zespół w ryzach i wystawiać piłkarzy na pozycjach, na których błyszczą w klubach. I tyle. Dick Advocaat idealnie by się do tego nadawał - stwierdza.

Dziennikarze zatem stawiają na doświadczenie. A co wybierze KNVB?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się