var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Martyn Haworth / Focus Images Ltd / PressFocus

Duże wydatki, sprawdzone rozwiązania i wyciąganie wniosków. Jak beniaminkowie przygotowują się do startu Premier League?

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-09-11 18:00:08

Przed każdym sezonem w Premier League zastanawiamy się, jak poradzą sobie beniaminkowie. Czy są odpowiednio przygotowani na zmagania ligowe? Jak mądrze działają na rynku transferowym i jakie mają szanse na utrzymanie? W tym sezonie dochodzi jeszcze jedno pytanie: jakie szanse będą mieli Polacy na regularną grę? Z tego powodu sprawdzamy więc, co słychać w zespołach z Fulham, West Bromu i Leeds.

Ofensywa transferowa Leeds, czy Klich może czuć się zagrożony?

W każdym sezonie musi znaleźć się beniaminek, który po awansie natychmiast przystąpi do wielkich wydatków. Dwa lata temu było to Fulham, rok temu Aston Villa, a tym razem padło na Leeds United. Trudno jednak dziwić się takiego podejścia, ponieważ Pawie czekały aż szesnaście lat na powrót do Premier League, a ich rekordem transferowym jeszcze do niedawna pozostawał… Rio Ferdinand, za którego równo dwadzieścia lat temu zapłacono aż 26 milionów euro. Nic więc dziwnego, że kibicom brakowało wielkich wydatków.

Jak pokazała przeszłość, nie zawsze wielkie wydatki oznaczają sukces. Fulham boleśnie spadło z ligi po wydaniu stu milionów na letnie transfery, a Aston Villa rzutem na taśmę zdołała się utrzymać w elicie, choć też było bardzo blisko najgorszego scenariusza. Dlaczego więc to właśnie Leeds ma się udać? Głównie dlatego, że zespół prowadzi Marcelo Bielsa. Człowiek ekscentryczny, który ma niecodzienne podejście do futbolu, ale z własną wizją prowadzenia zespołu. Jest to człowiek, który dokładnie wie, czego oczekuje od swoich piłkarzy i dlatego wydaje się, że wszystkie ruchy są przeprowadzane właśnie z myślą o dobrym wpasowaniu się w filozofię Chilijczyka.

Do zespołu już dołączył Rodrigo Moreno, który jeszcze pół roku był bliski transferu do Barcelony, a linię obrony wzmocnił zbierający dobre oceny w Bundeslidze Robin Koch. Niemiecki stoper nie jest jednak wymarzonym graczem, ponieważ Leeds do samego końca liczyło, że uda im się nakłonić Brighton do sprzedaży Bena White’a, który był najlepszym obrońcą poprzedniego sezonu w Championship. Marcelo Bielsa bardzo chciał wykupić stopera, jednak oferowane 25 milionów nie spełniło oczekiwań Mew, które oczekują kwoty w okolicach 40 milionów. A skoro nie będzie White’a, to trzeba sobie radzić inaczej. Stąd właśnie transfer Kocha, a także duże zainteresowanie Josko Gvardiolem z Dinama Zagrzeb.

Kibice najbardziej jednak cieszą się z transferu napastnika Valencii, który ma zagwarantować bramki, które przestał w hurtowych ilościach dostarczać Patrick Bamford. To jednak nie wszystko, bo do Rodrigo ma również dołączyć jego imiennik, De Paul z Udinese. Argentyńczyk może z powodzeniem zagrać na obu skrzydłach, a także w środku pola, więc… mógłby nawet zagrozić Mateuszowi Klichowi. Polak mimo wszystko nie musi czuć się zagrożony, ponieważ w tym momencie nie są planowane transfery na jego pozycję i zanosi się na to, że otrzyma szansę na poziomie Premier League. Może nie w każdym meczu będzie starterem, jak to było do tej pory, to swoje na pewno zagra.

Czy Leeds jest wystarczająco mocne, żeby utrzymać się w elicie? Trudno powiedzieć. Z pewnością tej kadrze brakuje jeszcze głębi, ale na Elland Road nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa w temacie transferów.

Fulham uczy się na swoich błędach? Wszystko na to wskazuje

Awans Fulham w 2018 roku był spektakularną katastrofą. Ponad 100 milionów funtów wydane na nowych zawodników, którzy uzupełnili podstarzałą i niezbyt gotową na Premier League kadrę – co mogło pójść nie tak? Jak widać, na tym poziomie nie wystarczy tylko zajrzeć do portfela, sprowadzić kilku nowych zawodników i liczyć, że się uda. Pieniądze trzeba przede wszystkim z głową, a nie dla samego kupna.

Wydaje się jednak, że tym razem w Londynie poszli po rozum do głowy i tym razem ostrożniej dobierają nowe cele transferowe. Stąd właśnie wykup sprawdzonego już w Fulham Anthony’ego Knockaerta czy też sprowadzenie dwójki z Southampton – Mario Leminy i Harrisona Reeda. Całość uzupełniają wypożyczony z PSG Alphonse Areola oraz Kenny Tete z Olympique Lyon, którzy mają wzmocnić defensywę Wieśniaków.

Oczywiście w dalszym ciągu nie są to nazwiska, które powinny ekscytować kibiców Fulham, bo żaden z tych zawodników raczej nie odmieni gry zespołu, ale ich doświadczenie może się okazać kluczowe w walce o utrzymanie. Niejednokrotnie przecież okazywało się, że do utrzymania wcale nie trzeba wydawać grubych milionów na znane nazwiska, a czasem wystarczy po prostu ekipa, która da z siebie 100% w każdym spotkaniu. I wydaje się, że właśnie w tym kierunku zmierza teraz ekipa z Craven Cottage.

Nie możemy jednak wykluczyć dalszego wzmacniania zespołu. Równie dobrze za tydzień może się okazać, że cały tekst można wyrzucić do kosza, ponieważ Fulham jednak postanowiło wyruszyć na wielkie zakupy i wydać kilkadziesiąt milionów na niepotrzebnych zawodników. Ta drużyna przecież w dalszym ciągu potrzebuje wzmocnień. Jak na razie wszystko zmierza jednak w dobrym kierunku.

West Brom stawia na sprawdzone opcje, Grosicki może czuć się zagrożony?

Choć na razie trudno to ocenić, to jednak wydaje się, że West Bromwich Albion jest najlepiej przygotowany na Premier League z całej trójki beniaminków. W swojej kadrze posiada przecież zawodników z doświadczeniem na tym poziomie, a kadrę uzupełnił sprawdzonymi zawodnikami, którzy byli kluczowi na poziomie Championship.

Priorytetem WBA w tym oknie transferowym było przede wszystkim pozostawienie zawodników, którzy stanowili trzon zespołu w poprzednim sezonie, a przebywali jedynie na wypożyczeniu. Chodzi oczywiście o Matheusa Pereirę, Calluma Robinsona i Grady’ego Dianganę, których trzeba było wykupić z ich macierzystych zespołów. Najtrudniej było nakłonić West Ham do sprzedaży Diangany, ale ostatecznie udało się dopiąć ten niezwykle istotny transfer.

Co to oznacza dla Kamila Grosickiego? Ano to, że może mieć problemy z regularną grą, tak jak to miało miejsce pod koniec sezonu w Championship. Polak wciąż może być użytecznym zawodnikiem, który mógłby wejść z ławki rezerwowych, ale na miejsce w wyjściowej jedenastce raczej nie ma co liczyć. Na jego skrzydle grają wspomniani już Diangana i Robinson, po drugiej stronie mamy Pereirę i Phillipsa, a do tego jeszcze jest młody Edwards.

Wydaje się jednak, że to jeszcze nie koniec wzmocnień drużyny prowadzonej przez Slavena Bilicia. Nie spodziewamy się raczej żadnych wielkich ruchów, a prędzej uzupełnień kadrowych. Niemniej, West Brom ma największe szanse na utrzymanie w elicie.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się