var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Kądzior: Odszedłem, bo w Dinamie osiągnąłem już wszystko. Wichniarek: Liczenie tylko na Lewego nic kadrze nie da

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-09-12 09:30:11

W sobotniej prasie dominują pomeczówki piątkowych spotkań, ale sporo jest też o startujących dzisiaj Premier League oraz La Liga. Na pewno warto przeczytać ciekawą rozmowę z Damianem Kądziorem oraz felieton Artura Wichniarka, w którym podsumowuje ostatnie mecze kadry. "Przegląd Sportowy" dotarł do nowych faktów w sprawie wejścia CBA do PZPN.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Obsady pod lupą CBA”

“Znamy nowe szczegóły wejścia funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego do głównej siedziby PZPN w Warszawie. Wiemy, że zażądali oni wydania telefonów komórkowych i służbowych komputerów użytkowanych przez wiceprezesa PZPN Jana Bednarka (który jest zarazem szefem zachodniopomorskiego futbolu), sekretarza generalnego związku Macieja Sawickiego oraz dwóch innych pracowników federacji, wśród nich dyrektora biura Zachodniopomorskiego ZPN”.

***

„Kilka słów o strachu”

„Za sprawą Brzęczka wróciliśmy do roli "przeszkadzaczy". Zadowala nas nikła porażka (vide: Holandia), a gdyby udało się z kimś mocnym w fatalnym stylu wyszarpać remis, kadra przejeżdżałaby pewnie przez Warszawę otwartym autobusem. Pal licho, że takimi wypowiedziami jak po Amsterdamie Brzęczek szkodzi swojemu wizerunkowi. Jednocześnie wysyła do swoich piłkarzy jasny sygnał, że skrajny minimalizm jest OK. Nie mamy wielkiej drużyny, ale mamy kilku świetnych zawodników. Ciekawe, jak na słowa o zadowoleniu selekcjonera zareagowali Wojciech Szczęsny czy nieobecny na zgrupowaniu Robert Lewandowski. Strzelam, że mają trochę większe ambicje niż nikła porażka z Holendrami”.

Więcej TUTAJ

 

„Zabawa zaczyna się od nowa”

„Najpierw była wielka czwórka: Arsenal, Chelsea, Manchester United i Manchester City. Później do tego grona dołączyły: Liverpool i Tottenham. I nagle z czwórki zrobiła się szóstka. Teraz o kolejną zmianę szyldu „wielkich” aspirują Leicester i Wolverhampton. Ci pierwsi już nawet raz zagrali wszystkim na nosie, zgarniając mistrzowski tytuł w 2016 roku. Ci drudzy dwa lata temu weszli do Premier League jak do siebie, bez kompleksów, i to pozwoliło im zająć w pierwszym sezonie siódme miejsce. W poprzednim ten wynik powtórzyli. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. I skoro już udało się uszczypnąć dużych rywali, czas dobrać im się do skóry na poważnie. I przy King Power Stadium, i przy Molineux nie ukrywają swoich mocarstwowych ambicji. Pytanie, czy uda się przeskoczyć z kolejki oczekujących do grona już zasiadających przy stole”.

Więcej TUTAJ

 

„10 pytań przed startem La Liga”

„Po szalonym lecie Barcelona to jedna wielka niewiadoma. Królewscy postawili na stabilizację. Latem sprowadzili tylko Martina Ödegaarda i sprzedali kilku niepotrzebnych zawodników. Fundament, który w poprzednim sezonie zbudował Zidane, jest naprawdę solidny. Real opiera się na znakomitej defensywie. Kluczem jest zachowywanie czystego konta, bo – jak tłumaczył Casemiro – „z przodu mamy tyle jakości, że zawsze coś strzelimy”. Nie jest to styl efektowny, jednak po restarcie LaLiga doprowadził Los Blancos do 10 zwycięstw z rzędu. Zobaczymy, jak Zizou rozwinie zespół. W Madrycie dużym znakiem zapytania jest Eden Hazard. Pierwszy sezon Belga był rozczarowujący, ale gdyby osiągnął poziom, który pamiętamy z Chelsea, mógłby sprawić, że Real byłby faworytem do triumfu nie tylko w LaLiga, lecz także Lidze Mistrzów”.

„Ten transfer to cud”

„30 kwietnia podpisał pan kontrakt z Dinamem do 2023 roku, dostał też wysoką podwyżkę.

Nie minęło jednak wiele czasu, a znów musiałem pójść do Zorana Mamicia, bo jest teraz dyrektorem sportowym oraz trenerem, i poprosić, by zgodził się na mój transfer do Hiszpanii. Mój menedżer Kamil Burzec przyleciał do mnie na pięć dni, każdego dnia szliśmy do klubu i poprawialiśmy naszą sytuację o kilka procent. Pierwsze spotkanie. Powiedziałem, że chcę odejść, bo to spełnienie moich marzeń. Oni krótko: „Nie ma mowy, masz grać do końca kontraktu, bo jesteś dla nas bardzo ważny”. Dzień drugi. Powiedzieli, że mogę odejść, ale za minimum pięć milionów euro. To była cena zaporowa, przecież nikt nie zapłaci takich pieniędzy za 28-latka, szczególnie w czasach koronawirusa. Następny dzień: cena spada do 3,5 miliona euro. Zaczęli schodzić z oczekiwań, ale to naprawdę nie było łatwe. Byliśmy gotowi jechać do Medziugorie, by spotkać się tam ze Zdravko Mamiciem, który jest absolutnym, choć nieoficjalnym szefem Dinama. Mieliśmy do niego numer, chcieliśmy się umówić. Okazało się jednak, że nie możemy, bo gdybym tam pojechał, po powrocie musiałbym odbyć dwutygodniową kwarantannę. Ale nawet dzięki takim ruchom widzieli, jak bardzo mi zależy. W końcu się udało, przekonaliśmy ich. Wydaje mi się, że puścili mnie w dużym stopniu dlatego, że wiedzieli, ile im dałem przez te dwa lata. Bardzo się z tego cieszę, bo sądzę, że z każdym kolejnym rokiem byłoby mi trudniej odejść. Poza tym zależy mi, by odchodzić w momencie, kiedy osiągnę wszystko.

A osiągnął pan już w Zagrzebiu wszystko?

Dwa razy zdobyłem mistrzostwo kraju, dwukrotnie zostałem najlepszym asystentem w lidze. Fajnie mi się tam żyło, miałem świetny kontrakt, ale to mi nie wystarczało. Chcę wycisnąć swoją karierę jak cytrynę. Każdy mój transfer rodzi się w bólach, ale dzięki temu bardziej doceniam, gdzie jestem. Tak było w Górniku, do którego trafiłem, mimo że jedną nogą byłem już w Cracovii. Kiedy przyszedłem do Dinama, też nie było mi łatwo, bo okazało się, że w Polsce nie do końca zaleczyli mi kontuzję. Zacząłem więc od leczenia, przez dwa tygodnie nie mogłem trenować. Koledzy szli na boisko, ja na siłownię. Ale zdecydowanie transfer do Eibar był najtrudniejszym, jaki zrobiliśmy. Myślę zresztą, że nie ostatnim”.

Więcej TUTAJ

 

„Chciałbym wiedzieć, co chce grać reprezentacja”

„Robert Lewandowski jest w trójce najlepszych zawodników na świecie, więc niezależnie od tego, jakimi umiejętnościami dysponuje Krzysiek Piątek i Arek Milik trudno go zastąpić. Zarówno jego walorów piłkarskich, jak i mentalnych. Mamy najlepszego piłkarza w historii Polski, który często robi różnicę. Warto jednak spojrzeć na to, że Bayern z Robertem, który strzelał bramki, ale był bez Hansiego Flicka, spadł w pewnym momencie sezonu na siódme miejsce w lidze. Istotne jest zatem otoczenie go takimi zawodnikami i trenerami którzy będą starali się dorównać poziomem do niego, a nie liczyli jedynie na jego skuteczność. Liczenie na to, że Lewy wszystko załatwi się nie uda”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Kądzior: Latem miałem oferty z większości mocnych lig”

„– Informowaliśmy, że na celownik wzięły cię kluby z Hiszpanii, Szwajcarii i Turcji. Później ofert było jeszcze więcej? 

– Na mojego menedżera nie powiem złego słowa, bo latem mogłem iść do każdej czołowej ligi Europy, poza Anglią. Dzwonili z Bundesligi, Serie A, miałem też drugą ofertę z Hiszpanii. Najwięcej sygnałów pojawiło się natomiast z ligi tureckiej. Na przykład z klubów ze Stambułu. Albo Alanyasporu. Kasa nie była dla mnie najważniejsza. Gdy byliśmy już po słowie z Eibar, zadzwonili szefowie PAOK Saloniki, którzy znaleźli dodatkowe pieniądze i chcieli negocjować. Dla mnie było jednak za późno”.

 

„Ishak: Chrystus jest dla mnie najważniejszy”

„– Jaką rolę w twoim życiu pełni religia? 

– Jest najważniejsza. Jezus Chrystus jest moim panem i zbawicielem. Nic na świecie nie jest od niego ważniejsze. W mojej wspólnocie skupiamy się na Piśmie Świętym. Staramy się je poznawać i uczyć się z niego. Centralną postacią jest w nim właśnie Chrystus. To on jest w moim życiu numerem 1”.

***

„Pich: To będzie nasza Sobota”

„– Jeszcze niedawno wydawało się, że wyjedziesz z Wrocławia. Czemu rozmowy o nowym kontrakcie tak się przeciągały? Były oferty z innych klubów? – Były różne zapytania, ale w pierwszej kolejności chciałem rozmawiać ze Śląskiem. Trochę to trwało, ale może to tylko takie wrażenie? Ustaliśmy warunki w zeszłym sezonie, a gdy się skończył, to wyjechałem na krótki urlop do Słowacji. Po moim powrocie złożyliśmy podpisy na umowie”.

„SPORT”

„Dalej chcą wygrywać”

„Zabrzanie sezon zaczęli trójką środkowych obrońców, więc zastąpienie Bochniewicza nie będzie łatwe. Dziś zawodnikiem, który miałby zająć jego miejsce jest Michał Koj, a w odwodzie pozostaje młody Aleksander Paluszek. Trenerzy cieszą się, że zespół trenuje w komplecie. Z reprezentacyjnych zgrupowań wrócili bowiem Erik Janża, Przemysław Wiśniewski i Adrian Gryszkiewicz. - Robimy wszystko, by jak najlepiej przygotować się do niedzielnego spotkania, ale dla nas ważne są również rozegrane mecze. Analizując je możemy dostrzec czego nam brakuje”. 

***

„Trenerzy mają już tego dosyć”

„U nas z tych wszystkich sztucznych ograniczeń stara się wyjść Cracovia. Przed meczem ze Stalą Mielec krakowianie zapowiedzieli, że zorganizują normalną konferencję. „Wraca normalność, przywraca ją M. Probierz i @MKSCracoviaSSA. Pierwsza od marca konferencja prasowa w ESA, z udziałem żywych dziennikarzy, już w najbliższy piątek. Inne kluby powinny wziąć to za wzór” - napisał na Twitterze Michał Białoński, szef działu sportowego w Interia.pl. Kiedy wszystko wydawało się już dopięte, swoje postanowił wtrącić skompromitowany Zespół Medyczny PZPN”.

 ***

„Klich zaczyna na Anfield”

„Meczem na Craven Cottage w Londynie, pomiędzy Fulham a Arsenalem - czyli beniaminkiem i zdobywcą Pucharu Anglii - rozpocznie się dziś walka w nowym sezonie Premier League. Będzie to 122. sezon w historii rywalizacji o mistrzostwo Anglii. Sezon szczególny, bo choć wszyscy zdążyli się do tego przyzwyczaić, to pierwszy raz od pierwszego gwizdka w pierwszym meczu na trybunach zabraknie kibiców. Grać jednak trzeba, a rywalizacja sportowa będzie nie mniej interesująca. Już w 1. kolejce dojdzie do kilku bardzo ciekawych konfrontacji, choć kibice nie wszystkich zespołów od razu będą emocjonować się walką o ligowe punkty. Wolne mają sympatycy obu klubów z Manchesteru. Z uwagi na udział City i United w sierpniowej końcówce zmagań o europejskie puchary, oba zespoły rywalizację ligową rozpoczną dopiero za tydzień”.

„Nowe rozdanie”

„Po 47 dniach GieKSa znów zagra przy Bukowej mecz o stawkę. Dokładnie tyle minie w niedzielę od 28 lipca, kiedy to uległa w półfinale barażu Stali Rzeszów 0:2, definitywnie grzebiąc szanse na awans do I ligi. Krótka przerwa i początek nowego sezonu nie tyle nie ostudził temperatury, co jeszcze ją podgrzał, bo dwie porażki w Krakowie (pucharową z Garbarnią i ligową z Hutnikiem) część kibiców przyjęła z istną wściekłością, a zaufanie społeczne katowickich trybun do trenera Rafała Góraka jest tak niskie, jak chyba jeszcze nigdy nie było”.

***

„Przed derbami nie wariujemy”

„W Polonii balansuje pan dotąd między wyjściowym składem a rolą zmiennika. Na ile jest pan zadowolony ze swojej roli w zespole? 

- Jestem zadowolony. Powiedzmy sobie szczerze - wielkiej kariery już nie zrobię. Przede wszystkim chciałbym, by drużyna szła do góry, a moja dyspozycja była dobra. Jeśli trener korzysta ze mnie przez 30-40 minut, bo wie, że w takim fragmencie gry będę bardziej efektywny niż od pierwszego gwizdka, to muszę to uszanować i nie mam z tym żadnego problemu. Fajnie byłoby grać od początku, zdobywać co mecz 2 bramki, ale zejdźmy na ziemię. 

Gdyby ktoś zapytał, czy będzie pan w niedzielę chciał udowodnić Ruchowi, że popełnił błąd, nie decydując się latem na pana pozyskanie, to...? 

- To skrzywiłbym się. Jeśli zamierzam coś udowadniać, to przede wszystkim zarządowi i trenerom Polonii Bytom, że postąpili słusznie, kontraktując mnie tego lata”.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się