var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Przepiękny gol Rasaka gwoździem do krakowskiej trumny. Wisła K. 0:3 Wisła P.

Autor: Maciej Golec
2020-09-18 23:00:28

Szambo spływające do Wisły to fakt, ale może też posłużyć za zręczną metaforę. Otóż trudno inaczej nazwać to, co zafundowali nam piłkarze „Białej Gwiazdy” – smród, brud i mdłości. Płocczanie ani na moment nie stracili nad meczem kontroli, wykorzystywali głupie błędy rywali i obudzili w Patryku Tuszyńskim ofensywnego demona. Krakowianie obudzili się z kolei z ręką w nocniku.

 Jeżeli w meczu przeciwko twojej drużynie Patryk Tuszyński wygląda jak pan piłkarz, to wiedz, że najprawdopodobniej problem leży nie w formie napastnika, a w tym, jak grasz. Od początku inicjatywę przejęła Wisła Płock, co – oczywiście, standardowo – widzieliśmy po liczbie stwarzanych sytuacji, w dużej mierze przez Tuszyńskiego. Ale to nie wszystko, bo generalnie różnica polegała na organizacji gry – płocczanie byli agresywniejsi w pressingu i bardziej dopieszczali akcje, które chcieli wykreować. Więcej piłek przechodziło przez drugą linię, a w przypadku gospodarzy wizja była chyba taka, żeby wywalić jak najdalej do Jeana Carlosa, czasem rozciągnąć do Abramowicza, ale przeważnie pomysł się kończył już po przekroczeniu koła środkowego. Z tego też powodu w pierwszej połowie ani razu nie zagrożono bramce Krzysztofa Kamińskiego. Ba, nawet celnego strzału nie oddano.

Ale za to w obronie bez zmian! Stabilna farsa przy stałych fragmentach, czyli coś, do czego Wisła Kraków przyzwyczaiła. Najpierw teoretyczne krycie w wykonaniu Janickiego, który przy rzucie z autu nie upilnował Alana Urygi, a później, pod koniec pierwszej połowy, Macieja Sadloka, dzięki czemu Michalski podwyższył na 2:0. Te dwie sytuacje były idealną klamrą gry krakowian – bez pomysłu na atak pozycyjny, bez kreatywnego rozgrywającego, ale z autodestrukcyjnymi predyspozycjami. Mamy w pamięci sytuację, gdy Tuszyński pobawił się na lewej stronie i po jego podaniu kuriozalnie spudłował Szwoch. Dawid Szot, który piłkę stracił kilka sekund wcześniej w okolicach połowy boiska, wracał się z takim zaangażowaniem, jakby miał się rodzicom po wywiadówce tłumaczyć, a rozwarcie strefy środkowej i defensywnej pozostawimy już bez komentarza. Jeny, ile tam było miejsca. 

 

 

Gra jak na trzepaku przed blokiem. Bezsensowne strzały z 40 metrów na 10. piętro, piłkarze defensywni hasający tam, gdzie im się podoba, wrzuty z autu pod nogi rywali, kilka podań i strata. Na dodatek bardzo słaby mecz Yawa Yeboaha i Abramowicz na lewym skrzydle, gdzie kompletnie się nie odnajdywał. Nie dziwota, że po przerwie na ratunek przyszli Błaszczykowski i Savić, ale szkopuł w tym, że z pustego to i oni nie naleją. Mimo że były momenty, kiedy to gospodarze przeważali, to wystarczył jeden głupi błąd Bashy i błazenada Sadloka we własnym polu karnym, by dostać nagłego gonga od duetu Tuszyński – Rasak. I to gonga stadiony świata, trzeba przyznać, że uroda bramki mocno do pozazdroszczenia

Śmiechy chichy z Tuszyńskiego, ale fakt jest taki, że dzisiaj na placu był bezkonkurencyjny. Przy każdej akcji bił od niego niebywały spokój. Jeśli szła kontra, to zawsze on był tym napędzającym. Gdyby jeszcze w pierwszej części z jego patelni skorzystał Mateusz Szwoch, to mógłby pochwalić się dwiema asystami. Ale nawet bez tego trzeba występ docenić, bo był po prostu wartością dodaną.

Co o drugiej Wiśle? Cóż, chyba pozostało tylko współczuć, bo przykro się ogląda takie mecze, w których widzisz, że jedyne na co mogą liczyć, to końcowy gwizdek arbitra. Ujęcie pokazujące Skowronka po meczu było bardzo wymowne. Kto wie, czy nie będzie musiał po tym spotkaniu się pakować. Mimo że nie jesteśmy entuzjastami jego zwolnienia, to niczego po takiej farsie wykluczyć nie można.

Wisła Kraków 0:3 Wisła Płock (0:2)
0:1 – 8’ Uryga (asysta Zbozień)
0:2 – 43’ Michalski (asysta Szwoch)
0:3 – 71’ Rasak (asysta Tuszyński)

Wisła Kraków: Lis (3) – Sadlok (2), Janicki (2), Mehermić (3) (46’ Błaszczykowski – 4) , Szot (3) – Żukow (4), Basha (3) – Abramowicz (3), Chuca (3) (46’ Savić – 4), Basha (3) (77’ Kuveljić – bez oceny), Yeboah (2) (80’ Buksa – bez oceny) – Jean Carlos (2) (77’ Beqiraj – bez oceny).

Wisła Płock: Kamiński (6) – Zbozień (6), Michalski (6), Lagator (5), Uryga (7), Garcia (5) – Rasak (7) (90+1’ Ambrosiewicz – bez oceny), Lesniak (5), Kocyła (5) (73’ Pyrdoł – bez oceny), Szwoch (5) (73’ Gjertsen – bez oceny) – Tuszyński (7) (76’ Sheridan – bez oceny).

Sędzia: Daniel Stefański.

Nota 2x45: 3.

Żółte kartki: Basha, Szot, Janicki – Rasak.

Piłkarz meczu: Patryk Tuszyński.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się