var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Fabrizio Carabelli / IPA / SIPA / Pressfocus

Rozum kontra serce – dziś startuje Serie A. Co nas czeka w nowym sezonie?

Autor: Tomasz Pietrzyk
2020-09-19 13:00:27

Rozum, który tym razem nie pozwala stawiać Juventusu w roli faworyta. Inter, który zamiast szastać forsą, uzupełnia skład. I wreszcie debiutant w Serie A, który ma już na koncie scudetto. Co nas jeszcze zaskoczy przed nowym sezonem w Italii?

Przed każdą kampanią tworzymy tony analiz, ubierając je w mniej lub bardziej zaawansowane prognozy. My zadamy sobie pięć fundamentalnych pytań przed startem nowych rozgrywek ligi włoskiej i w telegraficznym skrócie zasygnalizujemy, na co tym razem warto zwrócić uwagę, śledząc poczynania zawodników w świecie calcio. 

1. Kto zostanie mistrzem Włoch?

Niemal przez całą ostatnią dekadę typowanie faworytów do scudetto dzieliliśmy na dwie kategorie: Juventus i inni. Wyglądało to trochę jak w popularnej kiedyś reklamie, w której serce i rozum podpowiadały klientowi najlepsze produkty. W przypadku Serie A rozum za każdym razem wskazywał na Juve, zaś sercem szukaliśmy Dawida, który obali Goliata ówczesnego calcio. Najczęściej spoglądaliśmy w kierunku Napoli, później coraz odważniej zbliżaliśmy się do Interu. W minionym sezonie zdarzyło się nawet, że to Lazio było bliskie sprawienia niespodziani. Jednak za każdym razem rozum okazywał się niepokonany. 

Przed tą kampanią sytuacja uległa nieco zmianie. Serce wprawdzie nadal pragnie zobaczyć detronizację Juventusu, ale też i rozum coraz głośniej podpowiada, że Stara Dama odda koronę. Za głównego faworyta trzeba uznać Inter, który pod okiem Antonio Conte zaliczył piorunujący finisz minionego sezonu, a topór wojenny między trenerem i właścicielem został na dobre zażegnany. Nerazzurri będą nadal kontynuować filozofię gry Conte z trójką defensorów i duetem wahadłowych, wzmocnionych Achrafem Hakimim i Alexandarem Kolarovem. Co więcej, kadra Interu nie uległa przebudowie, podczas gdy na Allianz Stadium wciąż zauważalny będzie plac budowy. Bo Juventusowi a’la Pirlo (który notabene jest trenerskim debiutantem) – wbrew zapowiedziom – na razie udało się tylko zetrzeć kurz po blamażu w Lidze Mistrzów. Sprowadzono tylko Arhuta Melo i Westona McKenniego, a momencie pisania tej zapowiedzi walizki do Turynu pakował jeszcze Edin Dzeko. Wciąż jednak nie można uznać, że zespół Juve został odświeżony w taki sposób, jak tego oczekiwano. 

To skoro Inter jest rozumem, to kogo można podciągnąć do miana serca? Z przyzwyczajenia pewnie będziemy spoglądać w stronę Neapolu, gdzie – oprócz kupna Victora Osimhena za ok. 70 mln euro – najważniejszymi wiadomościami był brak utraty Kalidou Koulibaly’ego, Fabiana Ruiza czy Driesa Mertensa. Co do Atalanty zaś jesteśmy pewni, że znów ustrzeli górę goli, ale na dłuższą metę nie zatuszuje braków w defensywie (nad którymi specjalnie nie popracowano podczas okienka transferowego). Lazio zaś będzie wielką niewiadomą, bo w minionej kampanii po raz pierwszy brał ktoś rzymian na poważnie. 

2. Kto dokonał najlepszych wzmocnień?

Pomimo zapowiedzi spektakularnych transakcji, Inter postawił bardziej na uzupełnianie składu. I trzeba przyznać, że Steven Zhang wcale nie musiał głęboko sięgać do portfela. Za Hakimiego, Kolarova i sprowadzenie na stałe na San Siro Alexisa Sancheza wydano w sumie ok. 42 mln euro. Mniej więcej drugie tyle wyłożono na definitywne wykupienie Nicolo Barelli z Cagliari i Stefano Sensiego z Sassuolo. Wciąż jeszcze ważą się losy tego, czy do Nerrazzurich z Barcelony trafi Arturo Vidal po iście promocyjnej cenie – ok. 500 tys. euro – do której Duma Katalonii ma dorzucić opłacanie znacznej części zarobków Chilijczyka. 

Po drugiej stronie Mediolanu, Milan zgarnął najbardziej łakomy kąsek tego lata, Sandro Tonalego, płacąc od razu jedynie 10 mln euro, a ok. 20 w następne wakacje. Przed kilkoma dniami Rossoneri ogłosili także definitywny transfer jednego z zaskoczeń poprzedniego sezonu, Ante Rebicia z Eintrachut Frankfurt. Ekipa Stefano Piolego wiąże duże nadzieje z Alexisem Saelemaekersem, bo sprowadzony z Anderlechtu Begl z niezłej strony pokazał się choćby w eliminacjach do Ligi Europy. Najważniejszym wydarzeniem po tej stronie San Siro było jednak przedłużenie kontraktu ze Zlatanem Ibrahimoviciem. 

Jak to w przypadku mercato bywa, dużą uwagę przyciągają też potencjalne wzmocnienia. Okienko transferowe w Italii zamyka się w pierwszym tygodniu października, a zatem jest jeszcze trochę czasu, aby dyrektorzy sportowi czymś nas zaskoczyli. Na przykład Torino usilnie walczy o niechcianego w Arsenalu Lucasa Torreirę, ale najpierw musi przekonać Kanonierów do wypożyczenia z ewentualną klauzulą wykupu za rok. Mimo to, Granata wykazywała się dużą aktywnością na rynku. Oprócz Karola Linetty’ego, szefostwo klubu sprowadziło do Turynu także Simone Verdiego (ok. 20 mln euro) z Napoli oraz Ricardo Rodrigueza (ok. 3 mln) z Milanu. Nowy trener Torino, Marco Giampaolo, konsekwentnie stawia na sprowadzanie nazwisk, z którymi miał już przyjemność współpracować w innych zespołach, a teraz chce z nimi budować zespół godny europejskich pucharów. 

3. Jak mają się Polacy przed nowym sezonem? 

Wojciech Szczęsny, Bartłomiej Drągowski i Łukasz Skorupski znów będą mieć pewne miejsce między słupkami w swoich ekipach. Kamil Glik po powrocie do Italii urasta na lidera defensywy Benevento. Sebastian Walukiewicz po obiecującym wejściu do Serie A, także i w tych rozgrywkach może liczyć na częste szanse gry w wyjściowym składzie. Bartosz Bereszyński jest nietykalny w Sampdorii Claudio Ranieriego, tak jak Piotr Zieliński u Gennaro Gattuso. Ten drugi przedłużył niedawno z Napoli swój kontrakt do 2024 roku. Wiele obiecujemy sobie także po przenosinach Karola Linetty’ego do Torino. 25-latek wraca pod skrzydła Marco Giampaolego, u którego zapewne też będzie zawodnikiem wyjściowego składu. 

CZY ARKADIUSZ MILIK PODJĄŁ SŁUSZNĄ DECYZJĘ O PRZENOSINACH DO ROMY? WIĘCEJ O JEGO TRANSFERZE PRZECZYTASZ TUTAJ

W przypadku wszystkich wyżej wymienionych, niejako utrzyma się pewien status quo. Znacznie bardziej rozgrzewały nas wydarzenia, które odgrywały się wokół przenosin Arkadiusza Milika do Romy. W momencie oddania niniejszego tekstu 26-letni napastnik wciąż jeszcze jest zawodnikiem Napoli i prawdopodobnie przechodzi testy medyczne, które mają stwierdzić, czy kolana Milika mają się dobrze po dwóch ciężkich kontuzjach w ostatnich latach. Jeśli wypadną pomyślnie, Arkadiuszo z marszu stanie się wyjściową dziewiątką u Paulo Fonseki. W martwym punkcie stanęły z kolei przenosiny Mariusza Stępińskiego z Hellasu do Genoi. W Weronie nie ma już miejsca dla Polaka, co miał mu uświadomić sam trener Ivan Jurić. W tej samej Genoi Filip Jagiełło całkiem nieźle prezentował się pod koniec poprzednich rozgrywek, ale od nwego sezonu dojdzie mu kilku nowych konkurentów o miejsce w składzie. Łukasz Teodorczyk ponownie będzie musiał pogodzić się z rolą zmiennika w Udinese. 

4. Kogo będzie nam brakować w sezonie 2020/21?

Najwięcej pożegnań planowano w Juventusie i już kilka dni po zwolnieniu Maurizio Sarriego za namową Davida Beckhama do Interu… Miami odszedł Blaise Matuidi. Francuz od początku znajdował się na czarnej liście Starej Damy, ale nie był największym balastem dla klubu. Za taki należy uznawać Gonzalo Higuaina, który raptem dzień przed rozpoczęciem sezonu też trafił do tego zespołu z MLS. Włodarze Juve silnie pracują również nad rozwiązaniem umowy Samiego Khediry, którego w Turynie nikt nie będzie wspominał tak, jak Miralema Pjanicia. Bośniak jeszcze zanim rozegrał się finisz sezonu wepchnął się na minę odchodząc do Barcelony. 

Na pożegnania nie szykowała się Roma, ale te dopadły je mimowolnie. Nicolo Zaniolo podczas spotkania reprezentacji Włoch z Holandią po raz drugi w krótkim odstępie czasu zerwał więzadła krzyżowe w lewym kolanie (poprzednio na ten sam uraz ucierpiała jego prawa noga) i prawdopodobnie zobaczymy go dopiero na początku rundy wiosennej. Z kolei odejście Chrisa Smallinga z Rzymu podyktowane było brakiem porozumienia z Manchesterem United w sprawie wykupienia Anglika z Old Trafford. Giallorossi usilnie starali się wypracować kompromis z szefami Czerwonych Diabłów, ale Ci stawiali wysokie dla Romy warunki. W efekcie Smalling od kilku dni trenuje pod okiem Ole Gunnara Solskjaera, a rzymianie szukają ponoć alternatywy. 

Timothy Castagne, który w poprzedniej kampanii, robił dużo wiatru na wahadle Atalanty za 24 mln euro odszedł do Leicester i debiut w Premier League uświetnił już bramką w meczu z West Bromem. Brytyjski kierunek obrał również Allan, o którego pożegnaniu z Neapolem mówiło się już od kilku miesięcy. Za transferem Brazylijczyka niewątpliwie stał manager Evertonu Carlo Ancelotti, który już zresztą zdążył wychwalić 29-latka za wsze czasy. Na Wyspach zobaczymy też w barwach Fulham wypożyczonego z Torino Olę Aina. Z kolei Seko Fofana, jedna z najjaśniejszych postaci Udinese, wzmocnił beniaminka Ligue 1, RC Lens za ponad 8 mln euro. 

5. Co wiemy o beniaminkach?

Benevento przed dwoma laty było pośmiewiskiem całej ligi i z hukiem zleciało piętro niżej. Przed tym sezonem działacze Czarownic starali skupiać na sobie uwagę obserwatorów mercato, czyniąc zakusy choćby pod Daniela Sturridgea czy Andre Schuerrle. Temat przenosin mistrza świata z reprezentacją Niemiec w 2014 r. do Kampanii miał być nawet bliski końca, aż nagle… Schuerrle niespodziewanie w wieku 29 lat zakończył karierę. Ostatecznie drużynie Filippo Inzaghiego nie udało się przeprowadzić żadnego głośnego transferu, ale sprowadzenie doświadczonych w Serie A Kamila Glika czy Gianluki Lapaduli będzie grać na korzyść beniaminka. 

Crotone na papierze ma najsłabszy skład w całej stawce i może jedynie liczyć na taki cud, jaki wydarzył się w sezonie 2016/17. Wówczas zawodnicy trenera Davide Nicoli na 38 kolejek sezonu tylko po dwóch nie przebywali w strefie spadkowej – po pierwszej i ostatniej. Nicoli poprzysiągł nawet w pewnym momencie kampanii, że jeśli jego ekipa nie spadnie do Serie B, to przemierzy rowerem 1300 km z Crotone do rodzinnego Turynu. Słowa dotrzymał. Dzisiejszy szkoleniowiec Pitagoricich, Giovanni Stroppa, z marszu powinien obiecać ten sam dystans w tę i z powrotem, bo drugi taki numer raczej się nie powtórzy. 

Stawkę uzupełnia Spezia, która będzie debiutantem w najwyższej klasie rozgrywkowej. A to o tle paradoks, że klub ten ma na swoim koncie jedno… mistrzostwo Italii! W 2002 r. tytuł ten został honorowo przyznany drużynie z Lingurii za zwycięstwo w ogólnowłoskim turnieju piłkarskim w 1944 r., gdy Półwysep Apeniński był ogarnięty walkami Państw Osi z Aliantami podczas II wojny światowej. Spezia nie miała wówczas wystarczająco zawodników, aby wystartować w zawodach, więc do drużyny dołączyli… lokalni strażacy. Fuzja okazała się na tyle owocna, że w wielkim finale turnieju, złożonym z trzech ekip, klub występujący na co dzień w drugiej lidze okazał się lepszy od Venezii i Torino z Silvio Piolą w składzie. Mistrz Włoch debiutantem w Serie A? Takie rzeczy tylko w najbliższym sezonie!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się