var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Tworek: Nie lubię pracować z nijakimi piłkarzami. Czy cos może uratować Skowronka? Cebula: W Kielcach chyba miałem za dobrze

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-09-25 09:34:11

Nadchodzi weekend, a więc rusza kolejna ligowa kolejka, w prasie zatem naprawdę sporo ciekawych materiałów. Szczególnie polecamy rozmowy z Marcinem Cebulą oraz Piotrem Tworkiem. Do tego analiza świetnej gry Górnika Zabrze, napięta atmosfera w Wiśle Kraków i sylwetka Jakuba Kamińskiego.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Piękny wrzesień Kolejorza trwa”

„Na dwóch wychowankach akademii – Robercie Gumnym i Kamilu Jóźwiaku – zarobiono siedem milionów euro. Kolejny – Jakub Moder – zadebiutował w reprezentacji Polski. Następni dwaj, dopiero 18-letni Jakub Kamiński i Filip Marchwiński, strzelają gole w dwóch jakże ważnych meczach eliminacji Ligi Europy i wydatnie przyczyniają się do awansu do IV rundy, co poza sukcesem sportowym zasiliło klubowe konto dodatkowym milionem euro. Wrzesień jeszcze trwa, ale trudno sobie wyobrazić, by wszyscy związani z Lechem Poznań nie wspominali tego miesiąca z wyjątkowym rozrzewnieniem. Chyba że październik będzie jeszcze lepszy”.

Więcej TUTAJ

„Powrót do wielkiej piłki”

„Po tych niepowodzeniach trudno było mu o pracę w roli trenera, więc został ekspertem telewizyjnym. I któregoś dnia skrytykował ówczesnego menedżera Manchesteru United Jose Mourinho za niewykorzystanie potencjału Marcusa Rashforda. – Szkoda, że prowadzi go Mourinho, bo on koniecznie chce wyników, jak Marcus nie zagra jednego czy drugiego dobrego meczu, to go odsunie – powiedział. Na odpowiedź Portugalczyka nie musiał długo czekać. – Czytałem jakąś wypowiedź najgorszego menedżera w historii Premier League Franka de Boera, że nie daję szans gry Rashfordowi. Gdyby to Frank go prowadził, Marcus przegrałby wszystkie mecze, bo on przecież zawsze ponosił porażki – odparł w swoim stylu Mourinho. De Boer po szansę powrotu do zawodu musiał lecieć do Atlanty, gdzie też pożegnano się z nim bez żalu. Teraz znów pojawi się w świecie wielkiej piłki. – Po premierze trener reprezentacji to najbardziej prestiżowa praca w kraju – powiedział. Pytanie, czy trwająca od pięciu lat zła seria wreszcie dobiegnie końca. Wcześniej przez ćwierć wieku aktywności w profesjonalnym futbolu kojarzył się głównie z sukcesami”.

 

„Akordeon Brosza gra jak z nut”

„Żaden z pięciu ekstraklasowych rywali Górnika (wliczamy też Jagiellonię w PP) nie był w stanie znaleźć antidotum na jego piłkarzy, którzy są tak liczni na obcej połowie. – Polskie zespoły nie radzą sobie z pressingiem, bo tego nie szkoli się już u dzieci. Do tego dochodzi ich wyszkolenie techniczne, które nie pozwala na szybką grę – ocenia Artur Płatek, odpowiadający w Górniku za transfery. Nie jest to jakaś szokująca diagnoza, a w zasadzie to obserwacja, o której wszyscy wiemy. Ale w Zabrzu poszli krok dalej. Postanowili tak przygotować piłkarzy, żeby byli w stanie podejść bliżej rywala i biegać za nim, dopóki nie zabiorą mu piłki. A im bliżej ich bramki to zrobią, tym większa szansa na gola. – Nie o bieganie tu chodzi, ale o szybkie bieganie – precyzuje Płatek”.

 

„Zadania Michniewicza”

„Pogoń (1:2), Jagiellonia (1:2), Górnik (1:3) – to wyniki ostatnich ligowych spotkań mistrza Polski na swoim stadionie. Już z kibicami, dopingiem i oprawą. Poprzednio tak zła seria przydarzyła się Legii w 1950 roku. Usprawiedliwienia można szukać tylko dla spotkania z Portowcami – meczem z Pogonią warszawianie kończyli poprzedni sezon i trener Aleksandar Vuković pozwolił podstawowym odpocząć. Nie było wielką sztuką wygrać z drużyną opartą na zawodnikach III-ligowych rezerw. Ale dla meczów tego sezonu, wytłumaczenia już nie ma. Eksperymentalny skład z Jagiellonią, fatalna pierwsza połowa z Górnikiem – w obu tych spotkaniach do przerwy było 0:2, pojawiły się gwizdy własnych kibiców. W Warszawie nikt nie akceptuje takiej gry i wyników”.

Więcej TUTAJ

***

„Ci mistrzowie są nie do zdarcia”

„Waldemara Sobota, Piotr Celeban i Mariusz Pawelec to mistrzowie Polski z 2012 roku. Są już znacznie po trzydziestce, ale dbają o sportową formę i znowu są potrzebni Śląskowi. Dwaj pierwsi grają w podstawowym składzie, a gdy kontuzji doznał Dino Štiglec, bez problemu zastąpił go Pawelec. Eksperci dowcipkują, że wszyscy trzej jadą jeszcze na przygotowaniu, jakie osiem lat temu zaserwował im wymagający trener Orest Lenczyk. – Dzisiaj są fantastycznymi łącznikami z tamtymi czasami. Mogło być ich jeszcze więcej, bo dzwoniłem z ofertą do Sebastiana Mili, ale niestety nie dał się namówić na wznowienie kariery – żartuje Dariusz Sztylka. Obecny dyrektor sportowy Śląska też był piłkarzem tamtej drużyny, wówczas złotym medalem żegnał się z ligowym graniem. Mistrzowskich śladów w Śląsku jest więcej, choćby dlatego, że od grudnia 2018 roku prezesem klubu ponownie został Piotr Waśniewski”.

Więcej TUTAJ

 

„Ostatni mecz Skowronka?”

„W Krakowie niespecjalnie kryją, że istnieje temat zmiany szkoleniowca. Jeden z właścicieli Wisły, Jarosław Królewski, pytany o przyszłość Skowronka w programie Liga + Extra, odpowiedział: "Żaden trener w żadnym klubie nie może spać spokojnie. Każdy zdaje sobie sprawę, jak stresująca jest to praca i z czym się ona wiąże. W Wiśle Kraków oczekiwania są ogromne".

Mówi się, że Skowronek pożegna się z zespołem po piątkowym meczu z Górnikiem. Nie wiadomo nawet, czy uratowałoby go zwycięstwo na boisku lidera. Poza tym absolutnie nic nie wskazuje na taki scenariusz. Górnik zachwyca, a Wisła to obecnie jedna z najsłabszych ekip w lidze”.

Więcej TUTAJ

***

„Brede wraca do domu”

„Gdy dzwonimy do byłych zawodników, słyszymy podobne słowa opisujące trenera Brede. Pomocny, rozgadany, pełen pasji do futbolu, profesjonalny. Piłkarze zgodnie podkreślają, że trudno dojść do głosu, że trener Brede lubi pożartować, ale kiedy jest czas na pracę, to nie ma dowcipów. To pokazuje pewien balans, który potrafi zachować 39-latek, dzięki czemu w jego szatni nie ma problemów z atmosferą. W Lechii często rozmawiał z młodymi zawodnikami, których wówczas w szatni nie brakowało. Podczas obozu w Turcji Bartłomiej Smuczyński i Bartosz Frankowski przeskrobali sobie u trenera Kaczmarka. Młodym groziło nawet odstawienie od drużyny, ale wstawił się za nimi m.in. Brede i ostatecznie dokończyli obóz.

- Nie chciałem ich wyrzucać, tylko delikatnie nastraszyć i sprowadzić do porządku. Nie byli to źli chłopcy, tylko nie zawsze stosowali się do porządku, mieli zbyt dużo luzu. Mieli bałagan w pokoju, nie przychodzili ubrani jednolicie, jak reszta zespołu. Musiałem ich zdyscyplinować, ale nie miałem zamiaru odsyłać do Polski – tłumaczy Bogusław Kaczmarek”.

Więcej TUTAJ

„Cebula: Zasiedziałem się w Kielcach”

„Potrzebował pan zmiany klimatu?

Na to wygląda. W Kielcach chyba miałem za dobrze.

W Koronie? Za dobrze? W ostatnich latach to chyba wykluczające się rzeczy.

Znałem wszystko i wszystkich. Zmieniali się trenerzy, koledzy w szatni…

Ci ostatni to dość często.

Może nawet za często.

To przeszkadzało?

Trudno było zbudować fajną drużynę, skoro co chwila zmieniał się właściwie cały skład”.

Więcej TUTAJ

***

 "Holenderski krakus"

Była to modelowo poprowadzona kariera najnowszych czasów. Jak wielu zdolnych, młodych piłkarzy z Polski do mocniejszej zagranicznej ligi trafił szybko. W wieku niespełna 18 lat podpisał pięcioletni kontrakt z NAC Breda. Nie było w tym przypadku. Niemczycki bramkarskiego fachu uczył się w Garbarni i Cracovii, by potem trafić do szkółki API Profi, którą prowadzi dwóch eksreprezentantów Polski, występujących w przeszłości w Holandii. To Andrzej Niedzielan i Arkadiusz Radomski, którzy byli w stanie załatwić młodziutkiemu zawodnikowi testy w Bredzie. O pozostanie tam musiał się już postarać sam zainteresowany. Umowę podpisał po pół roku treningów".

Więcej TUTAJ

„Tworek: Potrzebuję tylko wyrazistych ludzi”

„Dobrze się pan czuje w towarzystwie mocnych osobowości?

Zdecydowanie. I trenerskich, i piłkarskich. Nie lubię pracować z zawodnikami, którzy są nijacy, bo oni nijacy są również na boisku. Potrzebuję wyrazistych ludzi, którzy czymś się charakteryzują. Tak będzie zbudowany każdy mój zespół. Bywa, że gdy organizuję trening i dzielę drużynę na grupy, jakaś osoba wypada mi z głowy. To dla mnie sygnał, że albo jej nie dostrzegam, bo się chowa, albo jest niewyrazista, coś się z nią dzieje. Biorę takiego zawodnika na rozmowę, chcę się dowiedzieć, dlaczego o nim zapomniałem. Muszę go odnaleźć na nowo.

Czyli wyciąga pan wnioski na podstawie własnych reakcji?

Najłatwiej zrzucić na kogoś winę, ja wolę najpierw zastanowić się nad sobą. Do błędów też potrafię się przyznać. Niektórzy uważają, że to fatalny ruch. Niby dlaczego? Chcę być prawdziwy. Jeśli będę udawał, zespół nie uwierzy w to, co im przekazuję. Ani wtedy, ani potem. A gracze muszą mi wierzyć, to podstawa. Największą sztuką w tym zawodzie jest przekonać piłkarzy do swojej wizji. Liczy się umiejętność komunikacji, zarządzanie ludźmi. A warsztat? Każdy trener może mieć podobny”.

Więcej TUTAJ

 

"Chłopak z San Siro"

"Informacja brzmiała sensacyjnie: dzieciak z Polski jedzie na testy do Milanu! Chodyna miał 10 lat i biegał za piłką w Inie Ińsko. – Ta przygoda została w głowie na zawsze. Byłem wtedy w Mediolanie dwa razy. Trenowaliśmy w szkółce Milanu głownie z Włochami, z różnymi szkoleniowcami. Za drugim razem przyjechali chłopcy też z innych krajów, wystąpiliśmy w miniturnieju – uśmiecha się dzisiaj Chodyna do dziecięcych wspomnień.

– Odwiedziliśmy też słynny stadion San Siro. AC Milan grał ligowy mecz z Bari. Skończyło się na rozczarowującym 0–0, ale na boisku był Ronaldinho i inne wielkie gwiazdy. Zaręczam, że dla dziesięciolatka to wielkie przeżycie. A na dodatek w przerwie meczu z grupą młodych chłopaków pojawiliśmy się na boisku, a trybuny dodawały nam otuchy oklaskami – opowiada obecny gracz Zagłębia. Do AC Milan się jednak nie załapał. Wrócił do Polski, za chwilę został piłkarzem Światowida Łobez".

Więcej TUTAJ

***

"W końcu się doczekał"

"Tytuł piłkarza, który najdłużej czeka na strzelenie gola w ekstraklasie, nie był najlepszym, dlatego bardzo się cieszę, że w końcu się udało. Tego, co czułem, może nie nazwałbym presją, ale z tyłu głowy trochę mi to ciążyło. Znajomi, rodzina czy koledzy w szatni robili sobie z tego żarty i przypominali, że pierwszego trafi enia jeszcze nie ma. W drużynie była delikatna szydera, ale wszystko w ramach rozsądku. Odbierałem to pozytywnie, jako motywację – mówi Rasak".

„SPORT”

„Dudek: Brosz wie co robić”

„Tak dobra gra Górnika na początku sezonu i świetne wyniki to dla pana zaskoczenie?

– Nie. Miałem okazję przyglądać się z bliska, jak zespół trenuje, jak się przygotowuje. Zaskoczeniem na pewno jest to, że zmiana ustawienia czyli przejście na grę trójką środkowych obrońców, daje tak dobre rezultaty. Trener Brosz to jednak jeden z najlepszych trenerów w naszej ekstraklasie. Trzeba podkreślić, że to najlepszy start zabrzan od 1964 roku, ma to więc swoją wymowę.

Przez wiele lat pracował pan razem z trenerem Broszem, czy to w Odrze Wodzisław, czy w Piaście Gliwice. Skąd tak dobre wyniki jeżeli chodzi o bieganie, bo Górnik biega najwięcej w lidze, średnio po 118 kilometrów na spotkanie?

– W dużej mierze wynika to z doświadczenia Marcina, a z drugiej strony z treningów, które aplikuje piłkarzom. Wynika to też z młodości, z materiału, który teraz posiada, a że umie to przełożyć potem na wyniki, to najistotniejsza sprawa. Było to widać w ostatnim meczu w Legią, kiedy zawodnicy Górnika przebiegli 122 km, a rywale 112, czyli tak, jakby w zespole z Zabrza biegał o jeden zawodnik więcej. Co też ważne w przypadku Górnika to fakt, że w obecnej sytuacji, kiedy można dokonać pięciu zmian, zawodnicy którzy wchodzą na murawę naprawdę pomagają. Marcin potrafi zrobić dobre zmiany, a piłkarze, którzy wchodzą na boisko, dają jakość i pomagają, jak choćby Ściślak”.

„Gdzie jest fair play?”

„Kierownictwo stacji telewizyjnej, która transmituje mecze 1. ligi, powinno wiedzieć, że drużyna z Jastrzębia Zdroju w związku z instalacją podgrzewania murawy czasowo rozgrywała mecze „u siebie” w Wodzisławiu Śląskim i bez udziału publiczności. Jeżeli koniecznie chciano przenieść zawody do Łodzi, to pod warunkiem, że Widzew jest gospodarzem, a wiosną przyjeżdża do Jastrzębia na rewanż. Stacja telewizyjna może oczywiście dokonać wyboru dnia rozegrania meczu, lecz nie powinna wybierać według własnego widzimisię jego gospodarza. GKS 1962 Jastrzębie postawiono przed faktem dokonanym, co wystawia bardzo złe świadectwo decydentom futbolowej centrali i stacji telewizyjnej.

Wiem doskonale, że przynajmniej jedna osoba związana z Widzewem ma bardzo dobre relacje (by nie powiedzieć układy) z „telewizorami”, ale żeby nie było wątpliwości – wcale nie mam na myśli prezesa PZPN-u, Zbigniewa Bońka. Czy to jest jednak uczciwe i czyste? Nawiasem mówiąc, jako neutralny kibic nie mam wątpliwości, że owa stacja strzeliła sobie „samobója”, ponieważ „olała” mecz Termaliki Nieciecza z Arką Gdynia. Jakkolwiek by patrzeć, obie te drużyny do tej pory zdobyły komplet punktów, ba, „Słoniki” nie straciły jeszcze gola! Zamiast pojedynku liderów dostaniemy w prezencie spektakl – bez obrazy – outsiderów. W związku z tym mam nadzieję, że Widzew w piątek nie wykorzysta atutu własnego boiska!”.

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Uśmiech Lecha Poznań”

„W 65-letniej historii rozgrywek europejskich żaden polski klub nie zaczął ich trzema wygranymi z bilansem bramek 11:0. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko kwalifikacje. Aby Lech wrócił po pięciu latach do fazy grupowej Ligi Europy, wciąż musi wygrać na wyjeździe z faworyzowanym rywalem – Charleroi, rewelacyjnym liderem ligi belgijskiej, lub Partizanem Belgrad (ich czwartkowy mecz zakończył się po zamknięciu tego wydania). Nawet kibice Lecha nie popadają w euforię i nie snują zbyt daleko idących planów. Trudno też obwieszczać przełom i koniec polskich klęsk w Europie”. 

Więcej TUTAJ

***

„Suarez zamienia Barcelonę na Atletico”

„Im wyżej wejdziesz, tym z większym hukiem spadasz? Wyczyny Suareza sprawiły, że jego pensja netto sięgnęła 18 mln euro za sezon. To był główny argument dla szefów Barcy, by pozbyć się teraz Urugwajczyka z Camp Nou. Przy czym prezes Bartomeu zastrzegał, że nie może odejść do Realu Madryt, PSG, Manchesteru City, United, Liverpoolu i innych, którzy zagrażają Barcelonie w walce o triumf w Lidze Mistrzów. Warunek właściwie nie do spełnienia, bo przecież drugorzędnych klubów nie stać na płacenie takiej pensji”.

Więcej TUTAJ

„SUPER EXPRESS”

„Kamiński: Odmówiłem Legii, bo juniorzy trenowali tam na jednym bocznym boisku”

 

„Wychowanek Szombierek Bytom do Poznania trafił w 2015 r. W tym samym czasie kusiły go Legia Warszawa i Górnik Zabrze. – Kibicuję Górnikowi i nie zamierzam tego kryć. Moja mama chciała, abym trafił do ich szkółki, ale wolałem Lecha, bo imponowała mi jego akademia. W Zabrzu miałbym pewnie większe szanse na pierwszy skład, ale wolałem rywalizację z najlepszymi. Z Legii zrezygnowałem natomiast, bo ich juniorzy trenowali na jednym boisku, na dodatek sztucznym. A tego chciałem uniknąć – analizuje Kamiński”. 

***

„Sobczyk: W Górniku chcę się wybić do Bundesligi”

„Wielu piłkarzy z lig austriackich wyjeżdża do Niemiec. Ty wybrałeś inną drogę rozwoju, przez ligę słowacką i polską. 

– Bundesliga w Niemczech jest moim celem. Po tym, jak rozstałem się ze Spartakiem Trnava, miałem propozycję z 2. Bundesligi. Chciałem jednak spróbować sił w Polsce. Chcę się tutaj ograć. Sentyment do Polski też miał znacznie. Chciałem zagrać w kraju, w którym są moje korzenie. Jednak moim marzeniem jest Bundesliga i będę ciężko pracował, żeby się w niej znaleźć”.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się