var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega

Nie ma podpisu? Nie ma gry. Patologiczny sabotaż na Wdowiaku

Autor: Maciej Golec
2020-09-26 13:20:48

Smutną, ale niestety częstą praktyką jest w naszej lidze (i nie tylko) odsuwanie zawodnika od drużyny na zasadzie sabotażu. „Nie chcesz podpisać nowego kontraktu? Okej, w takim razie już sobie nie pograsz”. Ni to sprawiedliwe, logiczne i korzystne dla którejkolwiek ze stron. Ale Michał Probierz na przedmeczowej konferencji prasowej dał do zrozumienia, że takie właśnie kroki zostały podjęte wobec Mateusza Wdowiaka.

– Negocjacje stanęły w miejscu. Rozmawiałem z nim kilka razy. Na razie wszyscy patrzymy na dobro klubu, dobro zawodnika, dobro trenera – skomentował sytuację Wdowiaka Michał Probierz, trener i wiceprezes Cracovii. Pomocnik „Pasów” nie znalazł się w kadrze meczowej na mecz z Rakowem. Co więcej, oznaki odstawienia Wdowiaka na boczny tor widać było już od 3. kolejki – wtedy wszedł z ławki dopiero w drugiej połowie, a tydzień temu już w ogóle nie pojechał do Zabrza. 

O co tak właściwie chodzi? Ano o to, że 24-latkowi kontrakt kończy się w czerwcu 2021 roku, więc w styczniu będzie mógł już podpisać umowę z innym zespołem obowiązującą od lipca. A to znaczy, że Cracovia na nim nie zarobi ani grosza, choć by mogła, gdyby ten swój kontrakt przedłużył. Czyli ma miejsce to, co już znamy z przeszłości – również Probierza w Jagiellonii – piłkarski sabotaż. „Może i masz kontrakt, może i jesteś jednym z lepszych piłkarzy w swoim zespole, ale nie damy ci możliwości rozwoju, bo nie chcesz pójść nam na rękę” – tak mniej więcej to interpretujemy. Dziecinada, która niestety się powtarza dość regularnie.

Radosław Cierzniak, Filip Modelski, Flavio Paixao, Igor Lewczuk, czy Mateusz Piątkowski – to tylko promil piłkarzy skrzywdzonych zesłaniem do rezerw nie ze względów sportowych, a właśnie kontraktowych. Trzech z nich doświadczyło tego w Jagiellonii za czasów Michała Probierza. Tak o sprawie Lewczuka pisał wówczas „Przegląd Sportowy”:

„W grudniu został zaproszony na rozmowę z działaczami. – Musisz przedłużyć umowę o rok. Jeśli tego nie zrobisz, to zapomnij o przerwie świątecznej, codziennie będziesz tu musiał spędzać w klubie osiem godzin – usłyszał. Jagiellonia, która zapłaciła za niego Zniczowi 400 tysięcy złotych, za wszelką cenę chciała odzyskać te pieniądze. – Nie ma problemu, mogę być w klubie każdego dnia – odpowiedział Lewczuk”.

To, że Probierz był wówczas trenerem, nie obciąża go automatycznie, wszak nie zawsze musiała to być jego decyzja. „Góra” bywa autorytarna, a jej decyzje nie do podważenia, jednak dzisiaj to właśnie Probierz jest trenerem i działaczem (wiceprezesem) w jednym, a słowa, które wypowiedział na konferencji dają do zrozumienia, że za decyzją o odsunięciu Wdowiaka stoi on. Co by nie mówić – patologiczną decyzją.

 

 

Bo o ile rozumiemy sytuację, gdy piłkarz nie jedzie na mecz, bo ma kontuzję albo słabszą formę, o tyle nie mieści nam się w głowie scenariusz w którym – po pierwsze – powodem braku powołania jest niechęć przedłużenia kontraktu, do której Wdowiak ma pełne prawo, a – po drugie – fakt, że Probierz mówi o tym bez żadnych skrupułów, jakby to było coś normalnego. Jednak to, że coś jest powszechne nie znaczy, że powinno być akceptowalne. Samym absurdem jest powtarzalność takich dyskryminacji w świecie piłki.

Wdowiak od początku sezonu grał regularnie – w czterech meczach z rzędu wyszedł w pierwszym składzie, a wcześniej bardzo przyczynił się do zdobycia przez Cracovię Pucharu Polski. Ba, poza Alvarezem, w pierwszych trzech spotkaniach ligowych tego sezonu dostał od nas najwyższe noty i naprawdę wyglądał na kogoś, kto jest wiodącą postacią ofensywy Cracovii. 

Tym śmieszniejsza jawi na się wypowiedź Probierza: „Na razie wszyscy patrzymy na dobro klubu, dobro zawodnika, dobro trenera”. Czym przejawia się to dobro zawodnika? Tym, że więcej czasu spędzi z rodziną niż na boisku? A dobro klubu? Tym, że grać będzie słabszy i powolniejszy Vestenicky, któremu umowa też się kończy w czerwcu przyszłego roku? Trochę pokrętne tłumaczenie, jedyne dobro jakie tutaj widzimy to dobro panów Probierza i Filipiaka, którzy stawiają własne widzimisię nad przyzwoitość i bycie fair w stosunku do zawodnika, który nic obiektywnie złego nie zrobił. 

Bardzo byśmy chcieli, żeby oświadczenie Polskiego Związku Piłkarzy z 2016 roku, gdy gorąca była sprawa przejścia Radosława Cierzniaka z Wisły do Legii, było kiedyś w jakimś stopniu drogowskazem do unormowania prawa, które nie gwarantuje piłkarzom w tej chwili adekwatnej linii obrony przed takimi działaniami.

„Polski Związek Piłkarzy dołoży jednak wszelkich starań, aby wprowadzono w życie nowe, bardziej przejrzyste i nie działające na szkodę piłkarzy przepisy, chroniące ich podstawowe prawa, jakimi jest możliwość stałego rozwoju sportowego i nieskrępowaną możliwość decydowania o swojej przyszłości w myśli przepisów prawa.

Polski Związek Piłkarzy zawsze będzie stał na straży obrony praw zawodników i aktywnie działał, aby wszelkie naruszenia nie miały miejsca”.

Wdowiak nie został przesunięty do rezerw, trenuje z pierwszą drużyną (przynajmniej na razie), ale taka forma nacisku bez żadnego sportowego uzasadnienia to kolejny przykład akceptacji patologicznych decyzji w środowisku i furtka do kontynuowania takich procederów. Dobro – wbrew słowom Probierza – poniesie w tej sytuacji tylko drużyna przeciwna. W Częstochowie z pewnością powodów do rozpaczy z tego powodu nie mają.  


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się