var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Janicki nie okazał się zbawicielem wiślackiej obrony. A to ci dopiero…

Autor: Marcin Łopienski
2020-09-27 22:00:28

W Wiśle Kraków pojawił się latem 2019 roku i raczej w roli partnera na środku obrony, a nie lidera tej formacji. Rafał Janicki przy Reymonta miał udowodnić, że po słabym sezonie w Lechu jest z niego materiał na czołowego obrońcę Ekstraklasy. Czy mu się udało? Nie, według krakowskich mediów stoper jest na wylocie z klubu i chyba nikogo jakoś specjalnie to nie dziwi.

Z czego zapamiętaliśmy Rafała Janickiego w sezonie 2018/19? W Lechu nie popisał się w decydującym o mistrzostwie meczu z Piastem, gdzie popełnił kuriozalny błąd. Nie było jednak tak, że tamta pomyłka była łatką na wizerunku zawodnika, ale bardziej mowa tu o podsumowaniu jego postawy w tamtym czasie. Janicki notorycznie mylił się w swoich interwencjach, brakowało mu pewności siebie i zdecydowania, do tego szwankowała koncentracja. 

Dlatego trochę dziwiliśmy się na jego transfer do Wisły Kraków. Przed rokiem oczywistym było, że 28-latek nie przychodzi w roli lidera, ale raczej partnera dla Marcina Wasilewskiego i Macieja Sadloka. „Być może nie jest to piłkarz, który będzie liderem defensywy, ale Biała Gwiazda nie szukała kogoś takiego. Póki co ma Wasilewskiego i Sadloka, przy których Janicki będzie ponownie mógł rozwinąć skrzydła. Trudno przewidywać, czy 26-latek zdoła wrócić na poziom, który prezentował jeszcze w Lechii, kiedy grał u boku Malocy, zdziwi nas jednak mocno, jeżeli defensor nie poprawi swojej dyspozycji względem tego, co pokazywał grając na Bułgarskiej” – tak pisaliśmy w lipcu 2019 roku. 

Można zatem przewidywać, że plan pionu sportowego na Janickiego był właśnie taki: odbudować zawodnika przy rutyniarzach, tak aby w niedalekiej przyszłości 28-latek był pewniakiem do gry w obronie. Jak widać wyżej sami kręciliśmy nosem do tej koncepcji, bo o ile liczenie na poprawę dyspozycji było całkiem realne, tak wejście na naprawdę wysoki poziom było myśleniem wyłącznie życzeniowym. 

Bo wystarczy zerknąć na grę piłkarza jesienią 2019 roku i od razu zobaczymy, jak dużo takie założenia miały minusów. Po odejściu Rafała Pietrzaka trener Maciej Stolarczyk musiał na lewej obronie postawić na Sadloka, w związku z tym na środku do dyspozycji zostali: Janicki, Wasilewski i Klemenz. Były reprezentant Polski zaliczył w tym okresie swój najgorszy moment w karierze, stąd bohater tego tekstu nie mógł liczyć na wsparcie kogoś lepszego i bardziej doświadczonego. 

Na wiosnę w kilku spotkaniach taką ostoją był Hebert, obok którego Janicki wyglądał jak kawał obrońcy, wtedy złapał odpowiednią pewność siebie. 28-latek do tego stopnia złapał formę, że nawet w parze z Klemenzem potrafił grać rewelacyjnie. Swój najlepszy mecz w poprzednim sezonie zagrał właśnie z Lukasem przeciwko Zagłębiu Lubin. To po występie ocenionym przez nas na „8” napisaliśmy: „To pierwszy, naprawdę znakomity mecz Janickiego w barwach Wisły. Wcześniej, jako tako, prezentował się jeszcze w bojach z Górnikiem Zabrze (1:0), ŁKS Łódź (4:0) i Cracovią (0:1). Za wszystkie te spotkania dostawał od nas „6”, a więc już oceny powyżej przeciętnej. W pozostałych meczach świętem było, gdy otrzymywał notę wyjściową. Zwykle jego oceny oscylowały wokół 3-4, czyli w zasadzie mówimy o występach poniżej przyzwoitego poziomu”.

Zresztą w przypadku Janickiego kluczowe jest ostatnie zdanie. Chociaż tekst pisaliśmy w lutym, to do końca sezonu mieliśmy do czynienia z wahaniami formy środkowego obrońcy. Wiosną 2020 roku 28-latek zgarniał u nas takie noty: 

5,8,5,5,6,5,2,3,5,5,3,7,5,4,5,-,4

Naturalnie sporo występów było na niezłym poziomie, ale bywały też przeciętne. A jak jest w obecnych rozgrywkach? Uwaga, znowu podobny obrazek: 

Z Jagiellonią: 5
Ze Śląskiem: 3
Z Pogonią: 5
Z Wisłą Płock: 2

Cały czas sinusoida, ciągle występy całkiem niezłe przeplatane są miernymi. Czy można zatem dziwić się Wiśle Kraków, że najpierw skupiła się na poszukiwaniach zawodników mogących wzmocnić środek obrony (bardziej Michal Frydrych niż Adi Mehremic, ale może Bośniak przy Czechu złapie solidność), a jak już znalazła, to postanowiła pozbyć się tego niepotrzebnego? 

W odwodzie jest jeszcze przecież młody Daniel Hoyo-Kowalski, który w przyszłości może być liderem wiślackiej defensywy, a przy dobrych wiatrach również źródłem solidnego dochodu. Nie jest też tak, że Janicki nie dostał swoich szans, w sezonie 2019/20 zagrał w 34 meczach. I to w bardzo gorącym okresie dla Wisły Kraków. 

Obrońca w tym czasie nie stał się lepszym zawodnikiem niż za czasów gry w Poznaniu i trudno liczyć, że w przyszłości wreszcie takim się stanie. Widać gołym okiem, że Janicki dobrze czuje się w parze z kimś klasowym, potrafiącym umiejętnie go ustawić, a co za tym idzie sprawić, że będzie prezentował się pewniej. Na to, aby stać się liderem defensywy jednak nie ma co liczyć, z czego świetnie zdawali i zdają sobie sprawę w Wiśle. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się