var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Valencia: W znanej lidze łatwiej sie odbudować. Mroczek: To był emocjonalny szantaż! Majewski: Ekstraklasa mnie nie chciała

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-09-29 09:04:38

Dlaczego Valencia wybrał Legię, a Majewski Wieczystą? Czym jest rozczarowany były pomocnik Pogoni? Jak zareagował jej prezes na masowe zakażenia w drużynie? Na czym polega nielogiczny tłok w drużynie Michniewicza? W czym Moder zrobił największy postęp? Dlaczego posada Krzysztofa Dębka wisi na włosku? Jakie problemy finansowe ma GKS Jastrzębie? O tym wszystkim w dzisiejszej prasie, zapraszamy!

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Nielogiczny tłok”

„Ośmiu wspaniałych – tak można nazwać zawodników, których sylwetki prezentujemy powyżej. Tyle że wszyscy oni wspaniali mają szansę być głównie w środku pola. Bo gdzie najlepiej czuje się Michał Karbownik? Oczywiście, że na „ósemce”, o czym sam głośno mówi. Na jakiej pozycji widzi Bartosza Kapustkę nowy trener Legii Czesław Michniewicz? Na „dziesiątce”. Czyli w tym samym miejscu, w którym wyśmienicie prezentował się Joel Valencia, kiedy Piast Gliwice zdobył mistrzostwo Polski, a on został wybrany na najlepszego piłkarza ligi. Brazylijczyk Luquinhas od samego początku, niemal w każdej akcji schodzi do środka (i w środku prezentował się najlepiej, gdy niekiedy wystawiał go tam były już szkoleniowiec Aleksandar Vuković), to także strefa dla Waleriana Gwilii. Jeśli do tego dodamy oczywistych centralnych pomocników, czyli Bartosza Slisza, Domagoja Antolicia i Andre Martinsa, to okaże się, że mistrzowie Polski mają aż ośmiu środkowych pomocników, którzy walczą o trzy miejsca w składzie. Lekka przesada?”

Więcej TUTAJ

***

„Joel Valencia: Legia była najbardziej konkretna”

„Ile czasu potrzebuje pan jeszcze na powrót do formy?
Trudno mi powiedzieć, ile to zajmie, ale przez rok mało grałem. Rzadko wychodziłem w podstawowym składzie Brentford. Muszę częściej pojawiać się na boisku, by dojść do dobrej dyspozycji. 

Dlaczego trafi ł pan do Warszawy? Były inne oferty?
Znałem ligę, uznałem, że to będzie dobre miejsce, by wrócić do gry po trudnym dla mnie sezonie. Miałem opcje z innych krajów, z Rosji, Ukrainy czy Hiszpanii, ale propozycja Legii była najbardziej konkretna. 

A może Championship to liga nie dla pana?
Jest pan niewysoki, bazuje na technice, a ta liga jest bardzo fi zyczna. Nie zgadzam się, jest wielu zawodników o takiej charakterystyce, którzy sobie tam dobrze radzą. Na pewno idąc tam, nie spodziewałem się, że będę grał tak mało. To był rok na naukę. Mimo wszystko sporo wyniosłem z pobytu w tym klubie.”

Więcej TUTAJ

***

„Już może robić wślizgi”

„W ostatnich miesiącach Moder rozwija się wyjątkowo, co najlepiej widać po grze w obronie, która była jedną z jego największych (o ile nie największą) wadą w momencie wypożyczenia do Odry Opole w lipcu 2018. „Kuba, żebyś czasem nie wchodził wślizgiem, bo sobie krzywdę zrobisz!” – żartował na początku tamtego sezonu Araszkiewicz. Pięciokrotny mistrz kraju z Lechem śledził postawę pomocnika na zapleczu ekstraklasy, wielokrotnie jeździł na jego mecze, przede wszystkim z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami i podkreśla postęp Modera w aspekcie defensywnym. – Pod tym względem bardzo się rozwinął. Odbiera piłkę inteligentnie. Wie, jak się obrócić i gdzie ustawić z przeciwnikiem. Nie musi się kopać i walczyć. Podobnie gra Robert Gumny – mówi nam Araszkiewicz. – Progres jest widoczny – dodaje inny dawny zawodnik Lecha Maciej Murawski, obecnie ekspert Canal+.”

***

„Polowanie na wirusa”

„W całej ekstraklasie od 2 do 4 października zostaną przeprowadzone testy wymazowe na obecność COVID-19 – pismo z takim zaleceniem otrzymały wszystkie kluby. To już konkretna reakcja na ostatnie pozytywne wyniki badań m.in. w Śląsku Wrocław, Wiśle Kraków i Pogoni Szczecin. Specjaliści z Zespołu Medycznego PZPN sygnalizują, że optymalny moment na przeprowadzenie wymazów nastąpi zaraz po rozegraniu meczu w najbliższej kolejce ligowej. Po badaniach piłkarze nie będą mogli razem trenować, aż do czasu stwierdzenia negatywnych wyników testów.”

Więcej TUTAJ

***

„Radosław Majewski: Ekstraklasa mnie nie chciała”

„Ekstraklasa mnie nie chciała. Nie było żadnego zainteresowania. Miałem jedną konkretną i poważną ofertę, ale z klubu pierwszoligowego, liczącego się w tym sezonie w walce o awans. To był przełom czerwca i lipca. Uznałem, że jest jeszcze wcześnie na takie decyzje. Po pierwsze – kontrakt w Australii miałem wciąż ważny do końca sierpnia, więc musiałem wstrzymać się z wszelkimi negocjacjami. Po drugie – zanim wrócę do gry, chciałem spokojnie przepracować dziewięć miesięcy po operacji kolana, bo po takim czasie ryzyko odnowienia kontuzji spada o pięćdziesiąt procent. I dopiero w połowie sierpnia dostałem od lekarzy zielone światło, że mogę powoli być przygotowywany pod obciążenia meczowe. Po trzecie – nie czułem się gotowy na grę w pierwszej lidze, uważałem, że to nie dla mnie, że stać mnie na więcej. Odpowiedziałem więc, że nie jestem w stanie jeszcze się zdeklarować, przeciągałem sprawę i ten klub pozyskał innych piłkarzy. Ale to mnie nie zmartwiło, ciągle miałem nadzieję – a może wręcz oczekiwałem – że zadzwoni ktoś z ekstraklasy. No i skończył się jeden sezon, zaczął drugi, a ja pozostawałem bez klubu.

Był pan rozczarowany?
Trochę tak.”

Więcej TUTAJ

***

„Mecze prawdy Legii i Lecha”

„Na polską ligę zawodnicy Legii i Lecha są wystarczająco dobrzy, ale niekoniecznie na Europę. Nie przewiduję, by młodzież Lecha grała tam dłużej niż 12 miesięcy, mam tu na myśli Jakuba Modera czy Jakuba Kamińskiego. A Kamila Jóźwiaka i Roberta Gumnego już w Poznaniu nie ma. Mam nadzieję, że Lech dzięki pucharom będzie mógł sprzedać Modera i Kamińskiego o 50 czy nawet 100 procent drożej, podobnie jak Legia Michała Karbownika. To od jakości piłkarzy zależy poziom, a nie od tego, że mieli przerwy. Z tego przekładania meczów wyszła trochę farsa. Chodziło o pokazanie, że Lech jest bardziej zmęczony niż Stal Mielec?”

Więcej TUTAJ

***

„Czy warto przekładać mecze pucharowiczów? Rozmowa z Marcinem Animuckim”

SMOKOWSKI: Chciałbym zapytać o przełożenie meczu Lecha z Pogonią i, w konsekwencji, przeniesienie starcia Legii ze Śląskiem. Generalnie jestem zdania, że dla szeroko pojętego dobra polskiej piłki to słusznie, że spotkania przełożono, jeśli zespołom było to potrzebne do lepszego przygotowania. Ale chodzi mi o sam sposób załatwienia sprawy. Pogoń nie wyraziła zgody. Znamy kalendarz ligowy i pucharowy od wielu tygodni. Można było przygotować się na scenariusz, że któreś z naszych ekip zagrają w decydujących fazach pucharowych. A tak kibice czy kluby muszą anulować bilety i rezerwacje. Czy Ekstraklasie nie zabrakło trochę timingu i wyobraźni? 

ANIMUCKI: Pierwszy raz od sezonu 2015/16 mamy szansę być w pucharach, i to z dwiema drużynami. Postrzeganie naszej ligi się zmienia, ale brakuje nam gry w Europie. Wszyscy na to narzekamy, a gdy pojawia się szansa gry w elicie, powstaje lament, że przekładamy mecze. To nie jest odosobniony przypadek – tak samo robią Węgrzy czy Cypryjczycy. Walczymy o ranking klubowy UEFA nie tylko dla Legii czy Lecha, ale wskakując na 28. miejsce, będziemy zaczynać kwalifikacje nie od pierwszej, a od drugiej rundy. To wpływa na wizerunek całej ligi! Dla mnie nie była to wielka zagwozdka i szybko podjęliśmy decyzje, a Pogoń i Śląsk zostały informowane przez Lecha i Legię, że po wygranych meczach planują wystąpić z takimi wnioskami. Z tego, co wiem, udało się załatwić sprawy związane z logistyką. Między klubami zawsze będą antagonizmy związane z walką sportową, ale wszyscy gramy do jednej bramki i staramy się budować wizerunek polskiej piłki klubowej. Mam nadzieję, że pomoże to Legii i Lechowi w awansie.”

 

SPORT

„150 meczów Brosza”

„150 meczów? Szybko to leci. To wydaje się nieprawdopodobne, że było już tyle spotkań. Naprawdę szybko to przeleciało. Kiedy tutaj przychodziłem, nakreśliłem plan, krok po kroku, co chcemy osiągnąć. Do tego dążymy, wiele rzeczy udało nam się zrobić, ale wiele rzeczy jest jeszcze przed nami – podkreśla ambitny trener. Jego ligowy bilans na ławce Górnika, to 63 zwycięstwa, 41 remisów i 46 porażek, bramki 232:191. Sumując wszystkie mecze Górnika pod okiem Brosza, zarówno te w lidze, jak i pucharowe, liczba ta wynosi już 170! W żadnym innym klubie nie pracował tak długo. W Piaście, gdzie z powodzeniem prowadził zespół w latach 2010-14 (awans do ekstraklasy i historyczna gra, bo pierwsza w europejskich pucharach), skończyło się na liczbie 138.”

***

„Górale dołują”

„Mieliśmy na to spotkanie plan. Chcieliśmy grać z kontrataku. Początek meczu wyglądał w ten sposób, że byliśmy w stanie to realizować. Niemniej jednak przed upływem 30 minuty dostaliśmy drugą bramkę. Chcieliśmy coś jeszcze zrobić, ale do szatni zeszliśmy z wynikiem 0:3... Jasne, że wierzyliśmy w to, że można odrobić straty, ale na takim poziomie nie jest to łatwe. W drugiej połowie nie wychodziło nam już praktycznie nic. Nie stworzyliśmy ani jednej sytuacji i nie byliśmy w stanie zagrozić rywalowi - kręcił głową Tomasz Nowak, który dodał, że nie można się załamywać.”

***

„Strzelił dla rodziny”

„Kiedy jednak znowu otrzymuje swoją szansę, to może się przemotywować, a zbyt ambicjonalne podejście do spotkania nie zawsze przynosi dobry efekt. Dlatego cieszę się, że udało mi się dobrze wrócić do gry i strzelić gola. Najbardziej cieszę się jednak z tego, że jako drużyna wygraliśmy mecz, bo o to przede wszystkim chodzi. Ważne jest także to, że kiedy już zdobywam bramki dla GKS-u, to wygrywamy. Mam więc nadzieję, że ta prawidłowość będzie jak najczęściej miała swoje przełożenie, bo przyjemnie jest strzelać gole, a jeszcze przyjemniej schodzić z boiska ze zwycięstwem. Chciałbym też częściej mieć okazję do prezentowania swojej radości, której wybuch był... kontrolowany. Moja najbliższa rodzina wypominała mi, że nigdy nie dedykowałem jej swojej bramki.”

***

„Do Łodzi po przełamanie”

„Po czterech ligowych porażkach nad głową trenera Krzysztofa Dębka gromadzą się ciemne chmury. Kibice najchętniej już pożegnaliby szkoleniowca, ale z naszych informacji wynika, że na razie na zmianę trenera w Sosnowcu się nie zanosi. Władze klubu cierpliwie czekają na przełamanie, które podobno musi i ma nadejść niebawem. W Zagłębiu w ostatnich latach trenerów wymieniali jak rękawiczki. Za kadencji prezesa Marcina Jaroszewskiego, który przejął stery wiosną 2013 roku, żaden ze szkoleniowców nie przepracował całego sezonu. Pełną rundę wytrzymał jedynie Artur Derbin, dziś trener GKS-u Tychy. W bieżącym sezonie prezes Jaroszewski nie musi być aż tak niecierpliwy, wyczekując lepszej gry Zagłębia, gdyż ligę opuszcza tylko jeden zespół. Każda cierpliwość ma jednak swoje granice...”

***

„Nieciekawe horyzonty”

„Aż wierzyć się nie chce, jak długa jest seria meczów bez zwycięstwa podopiecznych trenera Pawła Ściebury, a wcześniej Jarosława Skrobacza. Nie wygrali ŻADNEGO z piętnastu (!) ostatnich meczów ligowych, strzelając w nich zaledwie 7 bramek i tracąc aż 26! Taka żenująca seria jest wodą na młyn... obstawiających w zakładach bukmacherskich. Jeden z nich złośliwie zauważył: „Pewniak u bukmachera. Zaś 500 do przodu. GKS to takie moje 500+” (...) Dzisiaj o godz. 18.00 odbędzie się Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Stowarzyszenia MKS „GKS 1962 Jastrzębie”. Nie znam porządku obrad, ale powinien znaleźć się tam punkt, jak zasypać dziurę budżetową, o której mówił na spotkaniu z Komisją Sportu Rady Miasta prezes klubu Dariusz Stanaszek. Chodzi o 800 tysięcy złotych, tyle trzeba, by domknąć budżet na bieżący rok.”

 

SUPER EXPRESS

„Jarosław Mroczek: Jestem zszokowany, ale wyjdziemy z tego”

„W środę naciskaliście na nieprzekładanie meczu z Lechem, o co wystąpił klub z Poznania. Czy wówczas mieliście pewność, że w Pogoni nikt nie jest zakażony wirusem?
Tylko jedna osoba narzekała na objawy przeziębienia, dopiero następnego dnia inni poczuli się gorzej. I nie naciskaliśmy, tylko powiedzieliśmy, że z powodów, które przedstawił Lech, nie chcemy przekładać meczu. Uważaliśmy, że cztery dni wolnego, które Lech miał po i przed następnym meczem, są wystarczające na regenerację. Argumenty drugiej strony były niezrozumiałe. Jak słyszałem, że próbuje się wejść na nutkę „dziwnego patriotyzmu”, bo to dla dobra polskiej piłki, brzmiało to jak emocjonalny szantaż.

Co czeka piłkarzy Pogoni?
Wszystkich zakażonych czeka 10-dniowa kwarantanna, której długość zależy od tego, kto przechodzi chorobę objawowo, a kto nie.”

Więcej TUTAJ

 

GAZETA WYBORCZA

„686 meczów Pepa Guardioli. I (nie)jeden nie do obronienia”

„Coraz częściej pada więc pytanie, czy kataloński trener nie ma problemu strukturalnego – organizuje grę obronną w sposób daleki od ideału. Inaczej trzeba by uznać, że każdy z kupionych za fortunę piłkarzy niedomaga, że Man City za każdym razem finansuje grubą transferową pomyłkę. Obrońcy u Guardioli albo się nie rozwijają, albo rozwijają się wolno, co razi szczególnie mocno przy edukacyjnych sukcesach Jürgena Kloppa. Niemiec wylansował w Liverpoolu na gwiazdy i arcydrogiego Virgila van Dijka, i taniutkiego Andy’ego Robertsona, i klubowego wychowanka Trenta Alexandra-Arnolda. On rzeźbi na fachurę prawie każdego (wśród specjalistów od destrukcji), jego przeciwnik z City – prawie nikogo. W niedzielę Guardiola zleciał w swój prywatny dołek, bo w żadnym z 686 meczów, w których wziął w życiu udział jako trener, jego zespół nie stracił aż pięciu goli. Statystyka niezbyt zaskakująca, w końcu pracował wyłącznie z gigantami – najpierw po mistrzowsku przemodelował Barcelonę z rozbłyskującym Leo Messim, potem przejął Bayern Monachium, aż wreszcie przyleciał do Manchesteru. Wszędzie zastawał warunki komfortowe, zobowiązujące do kolekcjonowania trofeów.”

Więcej TUTAJ

***

„Gdzie są granice Ansu Fatiego?”

„O talencie syna Bori usłyszał od sąsiadów. Pewnego dnia jego drużyna wybrała się na mecz z juniorami FC Sevilli i wygrała 5:2. Ansu zdobył wszystkie gole. Sevilla z miejsca przyjęła go do siebie, a po roku pogłoski o nim dotarły aż do Barcelony. Ansu był zawieszony na rok za to, że opuścił klub z Andaluzji, by zamieszkać w szkółce La Masia. Razem ze starszym bratem Braimą. Trenerzy wspominają, że był poważny ponad swój wiek i wyjątkowo przykładał się do nauki. Ojciec pobiegł kiedyś na skargę do trenerów, by oderwali syna od książek, bo zaprzepaści talent. Bori nie należy raczej do ojców, którzy chcieliby jak najszybciej spieniężyć zdolności syna. Nigdy nie wtrącał się w pracę trenerów.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się