var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Fornalik: Parzyszek powinien nam dziękować. Kucharski: Zimą Legia postawi na młodych. Kądzior: Chcę jechać i grać na EURO

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-10-09 09:20:35

W piątkowej prasie mamy całkiem sporo ciekawych materiałów. Waldemar Fornalik odpowiada Parzyszkowi na jego (absurdalne?) zarzuty i mówi o tym jak mistrzostwo zmieniło jego piłkarzy. Radosław Kucharski analizuje słaby start Legii i to jak się do niego przyczynił, mówi też o planach na kolejne okno transferowe i młodzież. W końcu Damian Kądzior mówi o swoich losach w kadrze i pierwszych tygodniach w Eibarze. Poza tym – rozmówka z Boguszewiczem, tekst o kontuzji Osyry czy Sergiu Hance, który chce zostać… Polakiem!

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Przyjemne oblicze kadry”

„W wolnym tempie zachodzi w reprezentacji zmiana pokoleniowa, widzimy w niej kolejne młode twarze. Charakterystyczne, że coraz więcej spośród nich to absolwenci wiodących akademii w Polsce. Dominuje oczywiście Lech z pięcioma wychowankami na zgrupowaniu (Linetty, Bednarek, Kędziora, Moder, Jóźwiak), a przecież z różnych powodów z kadry wypadli inni powoływani przez Brzęczka (Bielik, Gumny, Kamiński czy Kownacki). Swoich przedstawicieli ma też akademia Legii. W niej edukowali się Karbownik i Sebastian Szymański, jak też Walukiewicz zanim odszedł do Pogoni. Być może zwiastunem nowego pokolenia piłkarzy wchodzących do reprezentacji będzie Moder. Przeciwko Finom pokazał rozumienie gry na wysokim poziomie – to, jak się pozycjonował i ustawiał między przeciwnikami, stwarzało naszej drużynie nowe możliwości w rozegraniu. Ułatwiał sobie przyjęcie piłki i dalszą grę na połowie Finów.”

Więcej TUTAJ

***

„Młodzi, zdolni, warci miliony”

„Stres był olbrzymi. Cieszę się z tego, że sobie z nim poradziłem – powiedział telewizji Polsat Sport po rywalizacji z Finlandią Karbownik, który tak jak Moder zawody kończył z asystą. Bo to nie tak, że oni nie mają układu nerwowego i niczego nie czują. Nawet jeśli otoczenie może tak myśleć, jak w przypadku Walukiewicza, którego jeszcze za czasów Pogoni Szczecin pytano, czy występy w wieku 18-19 lat w ekstraklasie nie robiły na nim wrażenia, ponieważ tak to z boku wyglądało. Robiły, oczywiście. Podobnie jak pierwsze wejście do szatni kadry narodowej na Karbowniku. Tylko po prostu na murawie faktycznie zapominają o datach urodzenia wpisanych w dokumentach tożsamości czy liczbie rozegranych meczów”

Więcej TUTAJ

***

„Damian Kądzior: Nic nie przychodzi mi łatwo”

„Aż dwa lata czekał pan na debiut w podstawowym składzie kadry, bo po raz pierwszy przyjechał pan na reprezentacyjne zgrupowanie w 2018 roku.
Mi nic w życiu nie przychodzi szybko i łatwo. Czekałem do 25. roku życia, aby zaistnieć w ekstraklasie, do 28., by trafić do jednej z pięciu najlepszych lig na świecie. Zapracowałem na to, wydarłem, tak samo jak ten występ od pierwszej minuty w reprezentacji. Dla mnie, dla moich bliskich, to niesamowite uczucie. Piękna sprawa usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego z murawy. Spełniłem swoje marzenie, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Przed przyjazdem na zgrupowanie po raz pierwszy nie wyszedł pan ani na minutę w meczu Eibaru.
Domyślałem się, że może się tak zdarzyć. Podczas treningu czułem się dobrze, ale trener na konferencji powiedział, że niektórzy zawodnicy potrzebują jeszcze czasu, by poznać nasze schematy, że będę się przygotowywał na mecz z Osasuną. Byłem zdziwiony, bo po drodze był przecież jeszcze Valladolid. Zrozumiałem więc, że pewnie nie wystąpię, ale nie biorę tego jakoś mocno do siebie. Jestem nowy, trener Jose Mendilibar jest inny niż szkoleniowcy, z którymi do tej pory współpracowałem. Nenad Bjelica bardzo dużo ze mną rozmawiał. Marcin Brosz śmiał się, że jestem zawodnikiem, który w jego gabinecie siedział najczęściej, bo tak dużo mi tłumaczył na analizach wideo. W Eibarze tego nie ma. Może Mendilibar chce zobaczyć, jak się zaadaptuję? Może chciał sprawdzić, jak zareaguję, gdy nie zagram, czy będę sfrustrowany? Ale to nie ja. Energii do walki nigdy mi nie zabraknie i nie zmieni tego fakt, że w ostatnim meczu ligowym nie zagrałem ani minuty. W Dinamie też bywały trudniejsze momenty, ale wszystko przetrwałem.”

Więcej TUTAJ

***

„Tradycja przeciw Legii”

„To będzie drugi mecz, w którym pokieruje zespołem z ławki. Poprzednio zdarzyło się to w kwietniu 2019 roku w starciu z Lechią Gdańsk, gdy zastępował Aleksandara Vukovicia. Pierwszy szkoleniowiec odbywał karę za zachowanie we wcześniejszym spotkaniu z Lechem. Legia wygrała z gdańszczanami 3:1, co wtedy zdawało się kluczowe dla losów mistrzostwa, którego jednak ostatecznie nie zdobyła (triumfował Piast Gliwice). Tyle że wówczas Vuković przyjechał z zespołem, przeprowadził odprawę itd. Teraz „Sagan” prowadzi treningi, a kiedy przyjdzie mu mobilizować drużynę do walki, jego przełożony będzie jeszcze zajęty spotkaniem z Serbami. – To kolosalna różnica. Wówczas trener Vuković był z nami jeszcze półtorej godziny przed meczem – zgadza się Saganowski.”

Więcej TUTAJ

***

„Zupełnie inna Cracovia”

„Z pierwszej jedenastki, która w lipcu deklasowała Legię, zagrać może maksymalnie... czterech piłkarzy. Kamil Pestka w meczu pierwszej kolejki ekstraklasy z Pogonią Szczecin (2:1) doznał kontuzji kostki. Poważnego urazu na treningu nabawił się Ołeksij Dytiatjew i Ukrainiec też nie jest brany pod uwagę. Defensywa Cracovii przeszła w ostatnim czasie rewolucję, bo do angielskiego Barnsley FC przeniósł się Michał Helik, a Czech David Jablonsky został zdyskwalifi kowany przez UEFA do końca 2021 roku za korupcję. W Warszawie najprawdopodobniej środek defensywy ponownie stworzą Dawid Szymonowicz i Matej Rodin, którzy wypadają przeciętnie – grali tak w ostatnich trzech kolejkach i Pasy straciły w tych meczach sześć goli. Z drużyny Michała Probierza, właśnie do Legii, odszedł też napastnik Rafa Lopes (11 bramek w lidze w sezonie 2019/20). Z kolei Mateusz Wdowiak obecnie ogląda spotkania z trybun, bo nie chce podpisać nowego kontraktu na warunkach proponowanych przez klub. Probierz nie będzie też mógł skorzystać z zawodników, którzy zostali powołani do reprezentacji.”

Więcej TUTAJ

***

„Radosław Kucharski: Piłkarze byli, brakowało drużyny”

„Radosław Kucharski musi odejść – ile razy słyszał albo czytał pan taką opinię po przegranym meczu z Qarabagiem w IV rundzie eliminacji Ligi Europy?
Przy intensywności i dynamice okna transferowego nie mam czasu na internetowe wiadomości. Nie zgadzam się z tą opinią, ale jak każdy pracownik klubu jestem do dyspozycji prezesa, który mnie zatrudnia i rozlicza z wykonywanej pracy. To nie Radosław Kucharski sam przegrał eliminacje Ligi Mistrzów i Europy, tak samo jak nie sam Radosław Kucharski zbudował zespół na poprzedni sezon i wygrał mistrzostwo Polski. Ponoszę konsekwencje ze względu na stanowisko, jednakże nie pracuję jednoosobowo. 

Latem wszyscy pana chwalili i twierdzili, że to może być jedno z bardziej udanych okien transferowych Legii w XXI wieku. Okazało się, że nowi piłkarze nie wzmocnili zespołu na puchary.
Myślą przewodnią właściciela, moją i trenera było utrzymanie składu. Mieliśmy różne możliwości zarobienia pieniędzy, ale świadomie rezygnowaliśmy z ofert. Chcieliśmy, by trener miał większy wybór, mając do wyboru tych samych piłkarzy. Pierwszy raz w najnowszej historii Legii nie straciliśmy w oknie ani jednego zawodnika. To miało zaowocować automatyzmami, za tym szło wprowadzanie nowych graczy – jednego wcześniej, innego później. Nad tym oknem pracowaliśmy wiele miesięcy, z niektórymi piłkarzami rozmawialiśmy od dawna. Na sześciu wydałem 150 tys. euro – tyle kosztował Rafa Lopes – plus pensje. Za Juranovicia mamy odroczoną płatność. Zgodzę się, że niektóre transfery nie wkomponowały się od razu, jak choćby Juranović z powodu pozytywnego testu COVID-19 czy Rafa Lopes, który w okresie przygotowawczym był kontuzjowany. Jednakże dla mnie w sporcie drużynowym najważniejszy jest zespół. Z powodu jego braku przegraliśmy tytuł w 2018 roku, w poprzednim już był. Każdy piłkarz Legii musi mieć świadomość, że najważniejszy jest zespół i odpowiedzialność za niego, dążenie do wzajemnej pomocy i wymaganie w stosunku do siebie. 

W ostatnich czterech latach Legię prowadziło siedmiu trenerów. Gdzie tu jakaś ciągłość, planowanie?
Pewne rzeczy zostaną narzucone i od nich nigdy nie będzie wyjątku: walka o mistrzostwo i europejskie puchary. Takie są nasze aspiracje i ambicje. Pojawił się ośrodek i akademia oraz infrastruktura, która dla każdego trenera będzie wyznaczała również i tą drogę patrzenia na klub. Trener Michniewicz nie będzie miał zimą dwóch milionów euro na transfery. Ja też nie. Będziemy korzystać z młodych graczy.”

Więcej TUTAJ

***

„Waldemar Fornalik: Parzyszek podważa nas sukces”

„Jeżeli jakiś piłkarz próbuje zdyskredytować najlepszy okres w historii klubu, to ja mu współczuję. Z bólem serca stwierdzam, że Piotrek swoimi wypowiedziami obraża klub, któremu tyle zawdzięcza.

Czy Piotr Parzyszek przez te dwa lata w jakikolwiek sposób próbował zgłosić zastrzeżenia w sprawie treningów?
Nigdy. Z tym że Piotrek w pierwszym sezonie był inny, a w drugim po mistrzostwie już inny. W ogóle wiele zmieniło się w szatni, ale nie chcę tego rozwijać. W każdym razie w pewnym momencie Piotrek – jak to mawia jeden ze znanych trenerów – zaczął błądzić.

On ma wyraźne pretensje, że rok temu nie dostał zgody na odejście z klubu. Zaznacza, że wtedy Frosinone oferowało za niego aż 2 miliony euro.
Po pierwsze, gdyby Włosi chcieli zapłacić za niego 2 miliony euro, to by zapłacili, bo właśnie taką miał klauzulę odstępnego i Piast nie mógłby go zatrzymać. Po drugie, nie może być tak, że piłkarze z ważnymi kontraktami próbują wpływać na politykę transferową klubu, bo chcą zarabiać więcej. Coraz bardziej oburzają mnie sytuacje, w których zawodnicy wymuszają zgodę na odejście. I mam świadomość, że za piłkarzami stoją ich agenci, dla nich transakcja to prowizja, dlatego dążą do niej wszystkimi sposobami. Rok temu nie chcieliśmy pozbywać się Piotra w sytuacji, gdy szykowaliśmy wzmocnienia na tę pozycję. I spełnił swoją rolę, był potrzebny.”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Czesław Boguszewicz: Postawiłbym na Modera”

„Świetnie zna pan fiński futbol. Przez 7 lat pracował pan w tym kraju jako szkoleniowiec. Proszę powiedzieć czy to my jesteśmy tacy mocni, czy Finowie tacy słabi?
Powiem tak, może nie jesteśmy aż tak mocni, a o Finach można powiedzieć, że zagrali z nami słabe spotkanie. Obnażyliśmy ich w środowej potyczce z każdej strony. Przypomniały mi się czasy, kiedy wysoko wygrywaliśmy z nimi na przykład w Szczecinie (chodzi o wygraną 7:0 z października 1965 roku w eliminacjach MŚ – przyp. red.). Można wrócić do tych czasów, a przecież od tego momentu upłynęło już kilkadziesiąt lat. Zagrali z nami słabszy mecz, może mieli też kiepski dzień. Może też dalej są zachłyśnięci swoim pierwszym awansem do dużej międzynarodowej imprezy. Co do nas, to zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, strzeliliśmy sporo bramek i pozostaje czekać na kolejny mecz czy mecze w takim wykonaniu, tyle że teraz już o punkty.

W meczu z Finlandią zadebiutowało kilku zawodników. Jakub Moder pierwszy raz wyszedł w podstawowym składzie. Występ któregoś z tych nowych graczy szczególnie pana przekonał?
Jakbym porównał Modera z Krychowiakiem, to bym zdecydowanie postawił na tego pierwszego. Trzeba jednak pamiętać o tym, że przy takich ocenach można zrobić komuś krzywdę, bo w czasie pandemii to nie wiadomo, kto w jakiej sytuacji był przez ostatni czas, czy trenował, czy był zawieszony i sam musiał ćwiczyć. To ma wpływ na wszystkich, a do wszystkiego trzeba podejść ze spokojem. Na pewno jednak fajnie, że młodzi chłopcy, jak Karbownik, pokazali się z tak dobrej strony i nikt z nich nie zawiódł na tle, to trzeba powiedzieć, bardzo słabego w środę przeciwnika.”

***

„Jerzy Brzęczek: Jesteśmy w miarę zadowoleni”

„Po meczu wygranym 5:1 eksperymentalnym składem z finalistą mistrzostw Europy chyba nie można być niezadowolonym…
Patrząc na całość, możemy być w miarę zadowoleni z tego meczu. Ale w II połowie było kilka takich momentów, kiedy nie sprzyjała nam nawierzchnia. Piłka nie toczyła się dobrze i popełnialiśmy niewymuszone błędy. Z tego właśnie straciliśmy gola. W II połowie Finowie stworzyli sobie więcej sytuacji niż w pierwszej. Zagrało u nas pięciu debiutantów. Zaprezentowali się z dobrej strony. 

Większą niż zazwyczaj szansę otrzymał Karol Linetty.
Już na poprzednim zgrupowaniu z nim rozmawiałem i powiedziałem mu, że jest inny niż na wcześniejszych zgrupowaniach. Jest tak, że jak piłkarz przyjeżdża na reprezentację i nie gra, to jest niezadowolony. Z Finami Karol zagrał cały mecz i był to jego dobry występ.”

***

„Bohater z klubowej ławki”

„Dla mnie każdy mecz w reprezentacji, to zaszczyt i daję z siebie wszystko. Strzelić hat trick, to coś szczególnego. Dobrze zaczęliśmy ten mecz, graliśmy wysokim pressingiem i stwarzaliśmy sytuacje. Czułem się dobrze z piłką przy nodze. Strzelałem i wszystko wchodziło – powiedział bohater biało-czerwonych, który wyraził nadzieję, że klubowy trener, Slaven Bilić, obejrzy jego bramki. - Reprezentacja i klub to jednak dwa różne bieguny. Ale mam nadzieję, że te gole mi pomogą. Czekam cierpliwie na szansę – dodał „Grosik”, który w tym sezonie wystąpił tylko w jednym meczu Pucharu Ligi Angielskiej, a w Premier League tylko raz siedział na ławce.”

***

„Nie być zależnym”

„W drużynie rywala, zresztą w naszej też, nastąpiły spore zmiany. Tak to już jest w piłce młodzieżowej. Czeka nas trudne spotkanie, musimy być przygotowani, że ten mecz sam się nie wygra – mówi Czesław Michniewicz, selekcjoner naszego zespołu. Mówiąc o zmianach nasz selekcjoner ma na myśli nie tylko to, że kilku zawodników, którzy mogliby zagrać w młodzieżówce, znajduje się na zgrupowaniu dorosłej reprezentacji. Opiekun naszego zespołu musiał dokonać kilku dodatkowych powołań, bo aż pięciu zawodników wypadło z powodu kontuzji: Marcin Bułka, Sebastian Kowalczyk, Mateusz Hołownia, Przemysław Płacheta i Patryk Dziczek. Szczególnie doskwiera brak dwóch ostatnich, a „Dziku” jest przecież jednym z najbardziej doświadczonych zawodników drużyny Michniewicza. Był z nią na Euro 2019, a w ostatnim, arcyważnym meczu z Rosją strzelił zwycięskiego gola.”

***

„Drugi garnitur założony”

„Klubowe szefostwo doskonale zdawało sobie sprawę z tego, że zatrudniając trenera Czesława Michniewicza czasem będzie trzeba oddać go w ręce PZPN-u. Doświadczony szkoleniowiec jest przecież selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 21 i jego - wraz z asystentem Kamilem Potrykusem - zajmują obecnie obowiązki związane z drużyną państwową. Dlatego Legię poprowadzi dzisiaj inny asystent Michniewicza, Marek Saganowski, a pomagać mu będzie Przemysław Małecki. Dla „Sagana” będzie to drugi raz w jego popiłkarskiej karierze, kiedy poprowadzi warszawską drużynę, ponieważ 1,5 roku temu na ławce zastępował zawieszonego Alexandara Vukovicia, a dyrygowani przez niego „wojskowi” pokonali Lechię Gdańsk 3:1. W tym miejscu warto sobie uświadomić pewną groteskę, jaką jest fakt, że Michniewicz do młodzieżówki powołał... swoich piłkarzy - których rzecz jasna znał już od dłuższego czasu.”

***

„Największe zagrożenie minęło”

„Wiadomo, że w krakowskiej drużynie nie zagra jej kapitan i motor napędowy Sergiu Hanca, który został powołany do reprezentacji Rumunii. Jadąc na zgrupowanie, na które został powołany przez selekcjonera Mirela Radoiego, pomocnik Cracovii ujawnił, że zamierza się starać o polski paszport. Niedawno 28-letni piłkarz, który pod Wawel trafił na początku 2019 roku, postanowił przedłużyć swój kontrakt z krakowskim klubem do czerwca 2025 roku. W ślad za tą decyzją poszły następne działania. O swoich piłkarskich planach Hanca, na spotkaniu klubowej delegacji w Pałacu Prezydenckim w związku z gratulacjami za zdobycie Pucharu Polski, poinformował bowiem prezydenta Andrzeja Dudę, któremu przysługuje prawo nadania obywatelstwa obcokrajowcowi. - Nie spieszę się, choć po przerwie reprezentacyjnej zajmę się tematem – potwierdza Sergiu Hanca. - Muszę znaleźć dobrą nauczycielkę, bo na naukę języka polskiego będę potrzebował kilku miesięcy. Wszystko więc wydarzy się najwcześniej w 2021 roku.”

***

„Bolesna strata”

„Kornel Osyra był w zeszłym sezonie tym ze środkowych obrońców Podbeskidzia, który grał najwięcej. Wystąpił w 32 spotkaniach, a 31 razy od pierwszej do ostatniej minuty, bo w jednym z meczów przedwcześnie opuścił plac gry z powodu czerwonej kartki. Ponadto opuścił jeden mecz za nadmiar żółtych kartoników. Ponadto nie zagrał w przedostatniej kolejce z Sandecją Nowy Sącz, a wszystko działo się trzy dni po tym, jak Podbeskidzie zapewniło sobie awans do ekstraklasy. Bez dwóch zdań „Osa” był jednym z kluczowych elementów w układance trenera Krzysztofa Bredego i... dość niespodziewanie rozgrywki ekstraklasy, czyli mecz z Górnikiem Zabrze w pierwszej kolejce, zaczął na ławce rezerwowych.”

***

„Nic nie trwa wiecznie?”

„Wszystko wskazuje na to, że po raz drugi z rzędu w roli kapitana zespół na murawę wyprowadzi Patryk Mularczyk, który w meczu z Sandecją zastąpił w tej roli kontuzjowanego Dawida Ryndaka. Popularny „Denver” nadal zmaga się z urazem kolana i najprawdopodobniej nie znajdzie się w kadrze na ten mecz. Szymon Pawłowski, pierwszy kapitan, zarówno mecz z Widzewem, jak i starcie z Sandecją, rozpoczynał na ławce rezerwowych i wszystko wskazuje na to, że i tym razem będzie podobnie. Co ciekawe, do łask trenera Dębka wrócił Litwin Markas Beneta. Obrońca Zagłębia po zakończeniu minionego sezonu został wystawiony na listę transferową, ale nie znalazł nowego klubu i pozostał w Sosnowcu. Na początku trenował z drugą drużyną, ale od pewnego czasu wrócił do zajęć z pierwszym zespołem, był nawet w kadrze na mecz z Sandecją.”

***

„Jarosław Skrobacz: Nie lekceważyć żadnego przeciwnika!” 

„Najbliższy przeciwnik pańskiej drużyny, GKS 1962 Jastrzębie, będzie najłatwiejszy do rozszyfrowania spośród wszystkich waszych rywali?
Na pewno tak, ale nie tylko ze względu na moją przeszłość i kilkuletnią pracę w tym klubie. W dzisiejszych czasach żaden zespół nie jest tajemnicą, bo mamy do dyspozycji zapis wszystkich meczów i możliwość wnikliwej analizy. Zespół GKS-u Jastrzębie oglądałem częściej niż inne drużyny, więc łatwiej mi przeanalizować grę najbliższego przeciwnika.

Po pańskim odejściu z klubu zespół GKS-u 1962 Jastrzębie diametralnie zmienił ustawienie, nie gra już tak ofensywnie jak dawniej. Moim zdaniem to zmiana na gorsze, zresztą wystarczy spojrzeć na wyniki, a zwłaszcza na dorobek bramkowy. A jaka jest pańska opinia na ten temat?
To zrozumiałe, że drużyna gra teraz zupełnie inaczej niż wówczas, gdy ja ją prowadziłem. Dziwne, żeby było inaczej. Każdy trener ma swoją wizję składu i sposobu gry, który pragnie zaszczepić zawodnikom. Za mojej kadencji chcieliśmy grać do przodu, utrzymywać się przy piłce i stwarzać mnóstwo okazji do zdobycia gola. Trener Ściebura ma inną filozofię i konsekwentnie ją wdraża. Ocena, który ze sposobów gry jest lepszy, nie należy do mnie. Tym niech się martwi pan i pańscy koledzy po fachu.”


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się